„To nie stres nas zabija, ale reakcja na niego.”
Hans Selye
1. Wstęp
1.1 Wprowadzenie
Egzamin, ślub, rozwód, choroba, problemy rodzinne, kłótnia, nowa praca, skok na bungee, wystąpienie publiczne – zupełnie różne sytuacje i wydarzenia, nacechowane pozytywnie i negatywnie, a jednak mające wspólny element. Każde z nich może wywołać stres, ale każdy z nas może odczuć i zareagować na nie w zupełnie inny sposób. Innymi słowy, nie samo wydarzenie jest stresujące, ale nasza interpretacja tego zdarzenia może sprawić, że stanie się ona dla nas źródłem stresu.
Stres jest jednym z najbardziej powszechnych zjawisk, z którymi spotykamy się w codziennym życiu. Choć w małych dawkach może być motywujący i mobilizujący do działania, ale jego przewlekła obecność ma szkodliwy wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne. Współczesny styl życia pełen pośpiechu, presji, emocji takich jak lęk, strach czy niepokój, sprzyja kumulacji stresu w naszych ciałach. Coraz częściej nie potrafimy odpoczywać, a tym samym nasze organizmy nie mają czasu na regenerację, co w konsekwencji może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, takich jak choroby serca, depresja, zaburzenia lękowe, czy przewlekły ból.
Jednym z obszarów terapeutycznych, który może wspierać niwelowanie skutków przewlekłego stresu, jest terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym. Podczas niej, za pomocą delikatnego i subtelnego dotyku, możemy uwolnić emocje i napięcia zapisane na poziomie ciała, co skutecznie wspomaga procesy zdrowienia. Jak pokazują badania, terapia ta może przynieść znaczną ulgę osobom zmagającym się ze skutkami przewlekłego stresu. W 2023 roku przeprowadzono badanie, gdzie zbadano wpływ terapii czaszkowo-krzyżowej na poziom hormonów stresu we krwi u męskich kadetów strażaków. Jak wynika z badań, przeprowadzenie 5 sesji, jedna na tydzień, wpłynęły na redukcje stresu u strażaków.[1]
1.2 Cel i zakres pracy
Temat stresu i reakcji organizmu na stres stanowi główny cel niniejszej pracy. W pracy omówię, jak nasze ciało reaguje na stres, oraz jak terapia czaszkowo-krzyżowa może wspierać proces łagodzenia dolegliwości związanych ze stresem przekładając się tym samym na poprawę komfortu życia.
W pracy zaprezentuje studium przypadku kobiety w wieku 40 lat, aktywnej zawodowo, żyjącej w przewlekłym stresie, która zmaga się z dolegliwościami takimi jak migreny, bóle mięśniowe, stawowe, problemy ze snem. Analiza przypadku obejmie szczegółowy wywiad zdrowotny oraz obserwację efektów terapii czaszkowo-krzyżowej, której poddała się pacjentka. Pacjentka podzieli się również swoimi subiektywnymi odczuciami oraz zmianami, które zaobserwowała w swoim ciele podczas trwania terapii.
Praca składa się czterech części: w pierwszej części przedstawiona zostanie definicja stresu oraz jego biochemia. Następnie omówię skutki stresu oraz sposoby radzenia sobie z nim. W części trzeciej pokrótce przedstawię działanie terapii czaszkowo-krzyżowej. A w części ostatniej zostanie zaprezentowane studium przypadku.
2. Teoretyczne podstawy stresu
2.1 Definicja stresu
Stres jest naturalną reakcją organizmu na bodźce postrzegane, jako zagrożenie lub wyzwanie. To złożony proces, który obejmuje reakcje fizjologiczne, psychologiczne i społeczne. W skrócie, stres to sposób, w jaki organizm reaguje na sytuacje wymagające dostosowania się do nowych warunków. W odpowiedzi na stres mobilizowane są zasoby, które pomagają nam poradzić sobie z zagrożeniem. Przewlekły stres, utrzymujący się przez dłuższy czas, może prowadzić do poważnych skutków zdrowotnych, w tym zaburzeń emocjonalnych i somatycznych.
Stres jest wszechobecny w naszym życiu. Nie możemy się go pozbyć, a jedynie możemy nauczyć się adaptować do reakcji stresowej. „Z punktu widzenia stresora i jego działania wywołującego stres nieistotne jest, czy czynnik lub sytuacja, jakiej stawiamy czoło, jest przyjemna czy nieprzyjemna. Liczy się jedynie intensywność żądania przystosowania się do sytuacji nowej lub ponownego dostosowania się do sytuacji normalnej.” [2]
Hans Selye wyróżnił dwa rodzaje stresu:
- eustres (stres dobry) – który motywuje, mobilizuje do działania, „zawiera w sobie dodatkowo przyjemne doznania radości, spełnienia i autoekspresji”[3]
- dystres (stres zły) – stres nieprzyjemny, negatywnie wpływający na jakość życia; przewlekły, chroniczny stres może prowadzić do wielu chorób.
Bez względu na to, czy mamy do czynienia ze stresem dobrym, czy złym, w organizmie dochodzi do tej samej reakcji, której celem jest zachowanie równowagi – homeostazy. W czasach prehistorycznych, kiedy ludzie doświadczali faktycznego zagrożenia życia, stresor był mocny, ale trwał tylko chwilę. W czasach obecnych, pomimo że na co dzień nie doświadczamy zagrożenia życia, organizm reaguje tak, jakby był w trybie walki i ucieczki. Ten mechanizm może się włączyć przykładowo podczas kłótni z przełożonym lub gdy ktoś zajechał nam drogę. Niestety, stresorów doświadczamy tak często, że ciągle jesteśmy w pełnej mobilizacji do działania, dlatego organizm sytuację stresową przyjmuje jako coś normalnego i nie wraca już do swojej poprzedniej równowagi, co z czasem może prowadzić do wielu chorób, miedzy innymi takich jak nadciśnienie, depresja czy otyłość.
Obecnie coraz częściej mówi się o dynamicznej allostazie, „stałość poprzez zmianę” [4]. „Organizm nie uruchamia całości swoich złożonych mechanizmów regulujących w celu skorygowania jednego ustawienia, które wyszło poza optymalny zakres. Potrafi dokonać zmian allostatycznych, antycypując określony parametr, który prawdopodobnie się rozreguluje”[5]. Przykładowo, organizm doświadczający stresora, może obniżyć reakcję na ból lub zmniejszyć odporność czy łaknienie, bo nie są to elementy, które są konieczne w danej chwili do przeżycia.
Hans Selye, prekursor badań nad stresem, wprowadził pojęcie ogólny syndrom adaptacyjny GAS (General Adaptation Syndrom), który pokazuje jak stresor działa na organizm i dzieje się to w trzech fazach. Prezentuje to poniższa ilustracja.
| A |
| B Faza odporności |
| normalny poziom odporności |
| C Faza wyczerpania |

Rysunek 1Ogólny Syndrom Adaptacyjny (GAS)
Źródło: Hans Selye, Stres okiełznany, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978
Faza alarmująca, pojawia się gdy dochodzi do kontaktu z bodźcem stresującym, w tym momencie odporność organizmu nieco spada. Kolejna faza to stadium odporności, podczas której organizm się przyzwyczaja i dostosowuje do stresora, a odporność wzrasta powyżej poziomu normalnego. Ostatnią fazą jest faza wyczerpania, podczas której, organizm nie potrafi już dłużej dostosowywać się do stresora i dochodzi do wyczerpania zasobów i energii, co w konsekwencji może doprowadzić do choroby a nawet śmierci.
Aby zrozumieć, jak stres wpływa na nasz organizm, warto przyjrzeć się jego biochemicznym podstawom. Reakcje stresowe są ściśle powiązane z aktywnością układu neuroendokrynnego i autonomicznego, które regulują nasze odpowiedzi na stres. W odpowiedzi na zagrożenie, organizm uruchamia mechanizm, obejmujący wydzielanie określonych hormonów i neuroprzekaźników.
Gdy pojawi się bodziec stresowy, układ nerwowy pełniący rolę centralnego systemu, aktywuje reakcje organizmu. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa wydzielanie hormonów, takich jak kortyzol i adrenalina, które przygotowują organizm do szybkiego działania. Adrenalina powoduje m.in. przyspieszenie akcji serca, podniesienie ciśnienia krwi oraz zwiększenie przepływu krwi do mięśni. Z kolei kortyzol, zwany hormonem stresu, mobilizuje zasoby energetyczne, zwiększając poziom glukozy we krwi, co pozwala na szybsze reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Jednak, gdy poziom tych hormonów utrzymuje się na podwyższonym poziomie przez długi czas, mogą pojawić się poważne konsekwencje zdrowotne, takie jak obniżenie odporności, problemy z sercem, zaburzenia snu oraz zakłócenia równowagi hormonalnej. Przyjrzyjmy się działaniom hormonów bliżej.
2.2 Biochemia stresu
Gdy dochodzi do sytuacji stresowej, na pierwszy plan wysuwa się układ nerwowy współczulny, który jest częścią autonomicznego układu nerwowego (AUN). Układ ten kontroluje funkcje organizmu, takie jak rytm serca, oddychanie i reakcje na stres, bez świadomego zaangażowania. Układ współczulny (sympatyczny) jest aktywowany w sytuacjach stresowych, kiedy potrzebna jest pełna mobilizacja i reakcja na bodziec płynący z otoczenia. Drugą jego gałęzią jest układ przywspółczulny (parasympatyczny) działa antagonistycznie – uspokaja organizm, poprawia trawienie oraz zachęca do odpoczynku i regeneracji (ang. rest and digest).
2.2.1 Hormony wydzielane podczas reakcji walcz lub uciekaj
Układ nerwowy współczulny odpowiada za reakcje walcz i uciekaj. Walter Cannon, amerykański fizjolog, jako pierwszy opisał tę reakcje i „rozpoznał znaczenie adrenaliny, noradrenaliny i współczulnego układu nerwowego.(…) ukuł pojęcie reakcji walki-ucieczki, które jest jednym ze sposobów rozumienia reakcji stresowej przygotowującej organizm do nagłego, zwiększonego zapotrzebowania na energię.”[6] „W pierwszych chwilach po zadziałaniu stresora pobudza nadnercza do wydzielania katecholamin – adrenaliny, noradrenaliny i dopaminy. Mają one przygotować organizm do działania. W tym czasie rozszerzają się oskrzela, pogłębia oddech, wątroba uwalnia do krwi dodatkowe porcje glukozy niezbędnej do wydajnej pracy mięśni, rozszerzają się źrenice, zwężają naczynia krwionośne i zagęszcza się krew (co jest przygotowaniem na ewentualne zranienie). Serce zaczyna bić szybciej, rośnie ciśnienie krwi, jednak krew nie jest rozprowadzana równomiernie do wszystkich organów. Mniej trafia jej do skóry czy układu pokarmowego, ponieważ główny transport kierowany jest do mięśni, serca i mózgu – organów o kluczowym znaczeniu podczas walki i ucieczki. Katecholaminy działają mniej więcej przez godzinę zanim zostaną wchłonięte przez tkanki.”[7]
2.2.2 Ciało migdałowate w regulacji stresu
Cofnijmy się na chwilę do momentu, gdy pojawia się bodziec stresowy. Tam, gdzie jest walka i ucieczka lub zagrożenie, tam zazwyczaj pojawiają się emocje strachu i agresji, i to właśnie przy tych emocjach, reakcja organizmu jest automatyczna. W przypadku emocji bardziej pozytywnych, organizm nie czuje tak bardzo zagrożenia, co skutkuje mniej intensywnymi reakcjami.
Kluczową rolę w tych reakcjach odgrywa ciało migdałowate, struktura podwójna, pomimo że zazwyczaj mówi się o niej w liczbie pojedynczej. Jest ono częścią układu limbicznego, w skład, którego wchodzi między innymi wzgórze i hipokamp. Ciało migdałowate odpowiada za przetwarzanie informacji związanych z emocjami i wspomnieniami. Bodźce zewnętrzne odbieramy za pomocą zmysłów, które w pierwszej kolejności trafiają do wzgórza, a następnie do ciała migdałowatego, gdzie następuje reakcja z ciała. Na przykład, gdy wejdziemy do ciemnego pomieszczenia i nagle coś nas wystraszy, naszą reakcją może być krzyk, wycofanie się. A dzieje się tak, dlatego, że informacja nie zdążyła jeszcze dotrzeć do kory mózgu, więc nasza reakcja była nieświadoma.
„Kora mózgu potrzebuje więcej czasu na przetworzenie informacji, którą otrzymuje od wzgórza. Składa się ona z dwóch części: lewej i prawej półkuli. Oprócz tego jest podzielona na osobne części, zwane płatami, które pełnią różne funkcje, takie jak przetwarzanie doznań wzrokowych, usłyszanych dźwięków oraz innych informacji sensorycznych, a także łączenie ich z sobą, co umożliwia nam całościowe doświadczanie świata. Kora to część mózgu, która postrzega i myśli (…).” [8]
Gdy w korze mózgowej pojawi się jakiś negatywny impuls dotyczący naszych życiowych doświadczeń, wówczas ciało migdałowate staje w pełnej gotowości do walki lub ucieczki, aby uchronić organizm przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Jeśli ciało migdałowate oceni bodziec jako zagrożenie, aktywuje oś HPA (podwzgórze – przysadka – nadnercza).
Dlatego, możemy wyróżnić dwie ścieżki reagowania na bodziec. Pierwsza jest krótka, automatyczna, w którą zaangażowane jest wzgórze i ciało migdałowate. Druga jest dłuższa, gdzie informacja idzie najpierw do wzgórza, a kolejno do kory mózgowej, aby ostatecznie trafić do ciała migdałowatego. Prezentuje to poniższy rysunek.
| Informacja zmysłowa |
| Wzgórze |
| Kora mózgu |
| Ciało migdałowate |
| Reakcja lękowa |

Rysunek 2 Uproszczona ilustracja procesów reagowania ciała migdałowatego
Źródło: Catherine M. Pittman, Elizabeth M. Karle, Zalękniony mózg, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego,Kraków 2018,str. 38
2.2.3 Aktywacja osi HPA
W drugiej kolejności, po kilkunastu minutach, gdy stresor nie zostanie złagodzony przez AUN (autonomiczny układ nerwowy) aktywuje się oś HPA (podwzgórze – przysadka – nadnercza). Najpierw bodziec stresowy pobudza podwzgórze (hypothalamus), które wytwarza hormon kortykoliberynę (CRH) idący do przysadki (pituitary gland), i pobudza ją do wydzielania hormonu ACTH (hormon adrenokortykotropowy/kortykotropina), który aktywuje korę nadnerczy (adrenal gland) do wydzielania kortykoidów, do których zalicza się między innymi kortyzol. Kortyzol zwiększa stężenie glukozy we krwi w celu pobudzenie organizmu do działania, zapewniając mu wystarczającą energię do działania. „Jednoczenie kortyzol wyłącza te procesy, które chwilowo są mniej istotne dla przetrwania. Tłumi działanie układu odpornościowego, układu trawienia, systemu odbudowy tkanek, układu rozrodczego, a także wyższych funkcji mózgu – analizowania, zapamiętywania i uczenia się.”[i]

Rysunek 3 Reakacja organizmu na bodziec stresowy
Źródło: https://zosiawinczewska.pl/stres-a-choroby-przewlekle-co-maja-do-tego-psychobiotyki/zrzut-ekranu-2022-11-29-o-09-41-52/
2.2.4 Co się stanie, gdy reakcja walki/ucieczki zawiedzie?
Gdy strategia walki lub ucieczki zawiedzie to kolejną reakcją na stres będzie zastygnięcie, zamrożenie. Do rozwoju terminu zamrożenia przyczynił się Peter Levine, który prowadził badania nad reakcjami stresowymi, zwłaszcza w kontekście traumy. Levine badał jak organizmy reagują na ekstremalny stres, w tym poprzez zamrożenie, a także jak te reakcje mogą prowadzić do długotrwałych efektów zdrowotnych, takich jak zespół stresu pourazowego (PTSD).
Warto zaznaczyć, że trauma zaczyna się od stresu. Kiedy doświadczamy długotrwałego i chronicznego stresu to mogą pojawić się symptomy podobne jak w przypadku traumy. Ale przewlekły stres nie powinien być nazywany traumą. O przewlekłym stresie mówimy, gdy sytuacja, stresory nie ustępują a powtarzają się, prowadząc do wyczerpania zasobów organizmu na tle zarówno psychicznym jak i fizycznym.
Powracając do terminu zamrożenia, będąc w tym stanie, nie wyrażamy swoich emocji, doświadczamy chronicznego zmęczenia, dezorientacji. „Gdy walka ani ucieczka nie neutralizują zagrożenia, włączamy układ ostatniej szansy – nasz gadzi mózg. Najczęściej uaktywnia się on wtedy, kiedy jesteśmy fizycznie unieruchomieni, na przykład przygwożdżeni przez napastnika, albo, gdy dziecko nie może uciec od przerażającego opiekuna. Omdlenie i wyłączenie, kontroluje DVC (część grzbietowa nerwu błędnego), ewolucyjnie stara część przywspółczulnego układu nerwowego związana z takimi objawami jak nudności, biegunka. Ta część spowalnia też bicie serca i spłyca oddech. Gdy przejmie kontrolę, inni ludzie i my sami, przestają się liczyć. Świadomość się wyłącza i możemy nawet nie odczuwać bólu fizycznego.”[9]
Model walki, ucieczki i zamrożenia jest obecnie powszechnie używany w psychologii, neurobiologii i terapii traumy, ponieważ pozwala na lepsze zrozumienie w jaki sposób organizm reaguje na stres i zagrożenie.
2.2.5 O co chodzi z mózgiem gadzim?
Chciałabym jeszcze pokrótce przedstawić koncepcję mózgu gadziego, który odpowiada za zachowania instynktowne. W latach 60. Paul McLean odkrył trzy części mózgu, które ewoluowały od formy prostej do bardziej złożonej.
Pierwszym z nich był mózg gadzi (reptiliant brain), który obejmuje pień mózgu i móżdżek. Odpowiada on za przetrwanie i reguluje podstawowe funkcje życiowe, takie jak oddychanie, rozmnażanie, odczuwanie głodu, łaknienia oraz kontrolowanie temperatury ciała.
Drugi mózg to mózg ssaczy (mmamalian brain) – system limbiczny, układ podkorowy, który odpowiada za emocje oraz ich wyrażanie.
Trzeci mózg to kora mózgowa (neocortex brain), wspierająca komunikację, logiczne myślenie, planowanie oraz uczenie się.

Rysunek 4 Ewolucja mózgu
Źródło: https://justinbrain.pl/jak-dziala-mozg/
Te trzy mózgi uzupełniają się, a teoria ta pozwala lepiej zrozumieć, z którego poziomu mózgu działamy. W przypadku reakcji na stres aktywuje się mózg gadzi, który uruchamia tryb walki, ucieczki lub zamrożenia. Ze względu na swoją pierwotną funkcję mózg gadzi przejmuje kontrolę nad ciałem, decydując o automatycznych reakcjach. Reakcje te nie wymagają zaawansowanego myślenia czy planowania, co pozwala na szybkie reagowanie na bodźce.
2.3 Objawy, skutki i techniki radzenia sobie ze stresem
Jak wiadomo, stres to zmora dzisiejszych czasów, bo ma on duże przełożenie, na jakość naszego życia. Stres, szczególnie długotrwały, przewlekły, ma negatywny wpływ na zdrowie fizyczne, psychiczne i emocjonalne. Wpływa na niemal każdy układ w organizmie, prowadząc do chorób serca, problemów z układem pokarmowym, osłabienia odporności, prowadzi również do zaburzeń nastroju, problemów ze snem i pamięcią. Długotrwały stres może prowadzić do rozwoju poważnych chorób przewlekłych i zaburzeń psychicznych, dlatego tak ważne jest zarządzanie stresem i podejmowanie działań mających na celu jego redukcję.
Do najbardziej typowych objawów wskazujących, że doświadczamy stresu zaliczyć możemy:
- Przyspieszone tętno
- Podwyższone ciśnienie krwi
- Pocenie się
- Zwiększone napięcie mięśni
- Zaburzenia koncentracji uwagi, problemy z pamięcią
- Zawroty, bóle głowy, migreny
- Zwiększona impulsywność, rozdrażnienie, nerwowość, agresja
- Problemy trawienne
- Zaburzenia snu
- Zaburzenia oddychania
- Zaburzenie odżywiana
- Poczucie lęku, zamartwiania się, przytłoczenia
- Wzmożone sięganie po używki
Do przykładowych zagrożeń zdrowotnych, jakie niesie za sobą przewlekły stres zaliczyć możemy:
- Zwiększone ryzyko chorób serca: stres prowadzi do przewlekłej aktywacji układu współczulnego, co powoduje wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie akcji serca i zwiększenie poziomu kortyzolu. Długotrwałe podwyższenie tych parametrów zwiększa ryzyko chorób serca, w tym nadciśnienia tętniczego, zawału serca oraz udaru mózgu.
- Zaburzenia równowagi hormonalnej: przewlekły stres wpływa również na inne hormony, np. hormon wzrostu, insulinę, a także hormony płciowe. Może to prowadzić do zaburzeń metabolicznych typu cukrzyca, problemów z płodnością czy z tarczycą.
- Osłabienie odporności: długotrwały stres prowadzi do obniżenia wydolności układu odpornościowego, co zwiększa podatność na infekcje oraz choroby autoimmunologiczne. Wysoki poziom kortyzolu osłabia aktywność białych krwinek, które odpowiadają za walkę z infekcjami.
- Problemy trawienne: stres może prowadzić do różnych problemów trawiennych, takich jak ból brzucha, wzdęcia, zaparcia czy biegunki. Może także nasilać choroby zapalne jelit (np. wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Crohna). Przewlekły stres jest związany z większym ryzykiem rozwoju wrzodów żołądka oraz refluksu żołądkowo-przełykowego. Stres wpływa na produkcję kwasu solnego, który w nadmiarze może uszkadzać błonę śluzową przewodu pokarmowego.
- Choroby skóry: będąc wystawionym na bodźce stresowe, stan skóry może ulec pogorszeniu co może prowadzić do problemów takich jak trądzik, egzema, łuszczyca czy łojotokowe zapalenie skóry.
- Wypadanie włosów: przewlekły stres może również prowadzić do wypadania włosów, ponieważ wpływa na cykl wzrostu włosów, powodując ich wcześniejsze wypadanie.
- Depresja: długotrwały stres jest jednym z głównych czynników ryzyka rozwoju depresji. Przewlekły stres zaburza równowagę neuroprzekaźników takich jak dopamina czy serotonina, prowadząc do pogorszenia nastroju, apatii i utraty radości z życia.
- Bezsenność: stres często prowadzi do zaburzeń snu, takich jak trudności z zasypianiem, częste budzenie się w nocy lub wczesne budzenie się rano. Wysoki poziom stresu i kortyzolu zakłóca równowagę między cyklem snu a czuwania.
Sposobów radzenia sobie ze stresem jest wiele, dlatego każdy powinien wybrać aktywności, które najbardziej mu odpowiadają i sprawiają przyjemność. Niemniej jednak ważne jest zadbanie o podstawy, takie jak sen, oddech czy ruch. W redukcji stresu doskonałym narzędziem może być terapia czaszkowo-krzyżowa, której poświęcona jest kolejna część pracy. Teraz pokrótce wymienię i opiszę kilka metod, które mogą być pomocne w zarządzaniu stresem i z których sama chętnie korzystam.
Sen
Właściwa higiena snu, obejmująca odpowiednią ilość (7-9 godzin), jakość i regularność, jest niezbędna, aby organizm mógł się zregenerować, oczyścić z niepotrzebnych metabolitów i być gotowym do działania. Sen ma działanie przeciwzapalne i reguluje odpowiedź organizmu na stres.
Oddech
„Oddychanie jest najbardziej istotną funkcją życiowa. Bez niej nie może istnieć żadna funkcja. I dlatego jeżeli chcesz poprawić swoje zdrowie ogólne popraw oddychanie.” Joseph Pilates
Oddychanie przeponowe, do brzucha ma działanie wyciszające, uspokajające organizm, dlatego tak ważne jest zadbanie o świadomy oddech, dzięki któremu możemy aktywować układ przywspółczulny i stymulować nerw błędny.
Ruch
Wszelkie emocje są zapisywane na poziomie ciała, dlatego tak ważne jest zadbanie o regularną aktywność fizyczną, która pozwala pozbyć się napięcia z ciała oraz poprawia samopoczucie dzięki endorfinom – hormonom szczęścia, wydzielanym przez mózg i rdzeń kręgowy.
Praktyka uważności
Bycie uważnym to nie lada wyzwanie. Skoncentrowanie całej uwagi na jednej rzeczy może być początkowo trudne i wydawać się niemożliwe do realizacji, ponieważ mamy tendencję do robienia kilku rzeczy jednocześnie. Skupiając uwagę na jednej rzeczy, dopiero wtedy możemy faktycznie zauważyć, co robimy, jak to robimy, co się dzieje wokół nas. W praktyce uważności ważne jest, by jedynie obserwować, nie oceniać, ale zauważać i akceptować co się dzieje w danym momencie.
Medytacja
Podczas medytacji zwracamy uwagę na nasz oddech oraz na myśli, które pojawiają się w głowie. Bardziej świadomie zauważamy odczucia płynące z ciała, w tym również emocje. W medytacji, tak jak w każdej innej aktywności, ważna jest regularność. Codzienna, 10-20 minutowa praktyka może przynieść ogromną ulgę dla pobudzonego układu nerwowego.
Qi Gong
Qi Gong to medytacja w ruchu, wywodząca się z Chin, która okazała się być bardzo pomocna przy łagodzeniu schorzeń o podłożu psychosomatycznym. Poprzez uważny ruch redukujemy napięcia i wyciszamy ciało, a tym samym poprawiamy przepływ energii i sił witalnych.
Biofeedback
„Treningi polegają na kontrolowaniu przebiegu gry (programu komputerowego) przy pomocy własnego mózgu. (…) Osoba ćwicząca ma zatem bezpośrednią możliwość obserwowania pracy własnego mózgu, trenowania go i wpływania na jego prace – samymi tylko myślami i nastawieniem.” [10]
Istnieją wstępne dowody na to, że zastosowanie biofeedbacku może poprawić zarówno fizjologiczne, jak i psychologiczne wskaźniki stresu.[11]
„Uczestnicy badań deklarują, że dzięki treningom biofeedback są spokojniejsi, dobrze śpią i mają lepsze samopoczucie. Efekt jest długotrwały, ponieważ opiera się na wykształceniu odpowiednich wzorców i nowych połączeń neuronalnych w mózgu.”[12]
3. Jak działa terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym?
Terapia czaszkowo-krzyżowa ma swoje korzenie w osteopatii, której prekursorem był Andrew Taylor Still pod koniec XIX wieku. Still, uznawany za ojca osteopatii, stworzył system leczenia oparty na założeniu, że ciało ma zdolność do samoleczenia, a choroby są wynikiem zaburzeń w funkcjonowaniu układu mięśniowo-szkieletowego.
Na początku XX wieku William Sutherland, osteopata i uczeń Stilla, rozwinął koncepcję tzw. rytmu czaszkowo-krzyżowego. Zauważył on, że kości czaszki nie są ze sobą całkowicie zrośnięte, co pozwala na ich subtelne ruchy. W konsekwencji, ruchy te mogą wpływać na przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego oraz ogólną funkcję układu nerwowego.
Terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym to bardzo delikatna praca z ciałem. Poprzez subtelny dotyk można wyczuć pracę płynu mózgowo-rdzeniowego oraz struktury go otaczające. Płyn mózgowo-rdzeniowy krąży pod oponą twardą, wypełniając przestrzenie podpajęczynówkowe mózgu, komory mózgu oraz kanał rdzenia kręgowego na całej długości kręgosłupa. Chroni on centralny układ nerwowy, dostarcza substancji odżywczych i usuwa zbędne produkty przemiany materii, zabezpieczając w ten sposób centralny układ nerwowy przed uszkodzeniami.
Podstawowym celem terapii jest przywrócenie równowagi i tonizacja układu nerwowego, a także poprawa przepływu płynów w ciele, które wspomagają procesy samo naprawy i przywracają organizmowi homeostazę, czyli stan optymalnej równowagi. Terapeuta poprzez delikatny dotyk potrafi wyczuć mobilność (ruchomość np. narządu, na którą wpływają siły zewnętrzne) oraz motylność (ruchliwość – wrodzony, naturalny ruch dążący do pierwotnego ułożenia) tkanek i organów. Poprzez uważną obserwację i delikatny dotyk terapeuta potrafi przywrócić strukturom w ciele ich naturalny, wrodzony ruch, który jest przejawem równowagi i zdrowia.
Pomimo, że jest to metoda mało inwazyjna, może przynieść znaczne korzyści w łagodzeniu dolegliwości związanych z napięciami mięśniowymi, stresem, bólem, dolegliwościami ze strony układu pokarmowego, poprawą, jakości snu, a także przyczynić się do poprawy ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia pacjenta.
W terapii czaszkowo-krzyżowej, oprócz dotyku, kluczowa jest również obecność terapeuty, który przyjmuje neutralną i nieoceniającą postawę. Zauważa i akceptuje to, co pojawia się podczas trwania sesji. Taka postawa potęguje uczucie bezpieczeństwa u pacjenta oraz sprzyja nawiązaniu głębszej relacji. Poprzez świadomą obecność i skoncentrowanie całej swojej uwagi na pacjencie, tworzy się przestrzeń i pole relacyjne, które sprzyja procesom samoleczenia.
4. Studium przypadku
4.1 Opis osoby badanej
Marta ma 40 lat i od kilku lat zmaga się z łuszczycowym zapaleniem stawów. Niestety, żadne dotychczasowe leczenie nie przynosi już ulgi. Choroba powoduje u niej ogromne dolegliwości bólowe, szczególnie związane ze sztywnością i obrzękami stawów, zwłaszcza na dłoniach. Ponadto, zmaga się z poważnymi problemami ze snem – bierze leki nasenne oraz antydepresanty, które jednak, jak twierdzi, nie przynoszą poprawy. Zwykle sypia tylko kilka godzin dziennie, a do tego nie potrafi się zrelaksować, odczuwając silne napięcie i dyskomfort w ciele.
W głowie Marty nieustannie kotłują się myśli, a natłok tych myśli bywa tak silny, że prowadzi do poczucia utraty kontroli, jakby „traciła rozum”. Dodatkowo, często doświadcza ataków migrenowych, które objawiają się drżeniem rąk i nóg, trudnościami z oddychaniem, pogorszeniem wzroku, mdłościami, a nawet wymiotami. Podczas ataków migreny nasila się wrażliwość na dźwięki, zapachy i światło. Około 15% jej migren to migreny z aurą.
Marta żyje w ciągłym stresie, który w dużej mierze wynika z jej pracy – prowadzi firmę, za którą ponosi pełną odpowiedzialność. Dodatkowo, jej życie obciążają traumatyczne doświadczenia związane z wojną na Ukrainie, podczas, której straciła bliskie osoby, a dodatkowo w obawie o swoje życie musiała wyemigrować do Polski. Ponadto, Marta jest w trakcie rozwodu, co dodatkowo potęguje jej stres i poczucie przytłoczenia.
Marta trafiła do mnie z polecenia koleżanki. W związku z tym, że farmakoterapia, którą była leczona przez lekarza i psychiatrę, nie poprawiała jej komfortu życia, zdecydowała się spróbować terapii czaszkowo-krzyżowej. Prowadziłam z Martą regularne sesje, co dwa tygodnie, od początku czerwca do końca listopada.
Marta zawsze przychodziła na wizyty punktualnie. Na początku nie miała ochoty rozmawiać przed sesjami – jej wypowiedzi były krótkie, lakoniczne i zwięzłe. Po wejściu do gabinetu natychmiast kierowała się w stronę stołu, by położyć się do sesji. Z łatwością można było wyczuć, że była spięta, nieobecna, wycofana i zestresowana. Z każdą wizytą starałam się ją, chociaż na chwilę zatrzymać przy krótkiej rozmowie. Na początku każda minuta rozmowy miała dla mnie ogromne znaczenie. Z czasem, z każdą sesją, czas na rozmowę się wydłużał, pojawił się większy luz i swoboda, a na jej twarzy zaczął pojawiać się uśmiech. Jednak podczas każdej rozmowy powtarzała: „jestem zestresowana, dużo się stresuję, jestem zmęczona, źle śpię”. Prawie na każdą sesję przychodziła z bólem głowy i z małą ilością przespanych godzin.
4.2 Opis sesji
Zanim przejdę do opisu sesji, chciałabym zaznaczyć, że każdą sesję zaczynałam od zadbania o komfort pacjentki na stole. Następnie dawałam jej czas na poczucie swojego ciała i znalezienie miejsca, w którym czuła się dobrze.
Z pacjentką pracowałam przez 6 miesięcy. Przez siedem pierwszych sesji zasób pacjentki był głównie zewnętrzny. Miała dużą trudność z objęciem uwagi własnego ciała i odnalezieniem w nim komfortu oraz przyjemności. Dopiero przy ósmej sesji z łatwością zaczęła dostrzegać miejsce w ciele, w którym czuła się dobrze, a ten stan utrzymał się już przy kolejnych wizytach. Przy następnych sesjach jej zasób był już zasobem wewnętrznym.
Podczas każdej sesji dbałam o swoje punkty podporu, wyznaczałam granice kontaktu. Sesje zawsze zaczynałam od pracy przy stopach, osadzając się, dbając o pole relacyjne z pacjentką i czekając na holistyczną zmianę, po której pojawiały się miejsca w ciele wymagające uwagi.
Sesja 1
Marta na sesję przyszła po serii bezsennych nocy, spała tylko po kilka godzin.
Jedną z przełomowych sesji, była sesja poświęcona tylko i wyłącznie liniom środka. Cała sesja odbyła się w chwycie przy kości krzyżowej, Pracując z liniami środka najpierw uwagę przeniosłam na swoje linie środka a dopiero potem kierowałam uwagę na linie środka pacjentki. Zaczęłam od grzbietowej linii środka. Delikatnie było czuć fluktuacje płynu mózgowo-rdzeniowego oraz dało się odczuć fizjologiczny ruch kości krzyżowej. Z czasem pojawiło się dużo ciepła w tej okolicy.
Kolejno przeszłam do pierwotnej (brzusznej) linii środka. Tutaj uwagę skierowałam na trzony kręgów. Pojawiła się niewyraźna linia, która potrzebowała wzmocnienia. Obserwowałam ją, poszerzając jednocześnie przestrzeń. Ciało pacjentki mocno się osadziło i wyciszyło. Następnie przeszłam do kwantowej linii środka. Pojawiła się jakby spirala, otaczająca jej kręgosłup i rozchodząca się na boki i w kierunku góra-dół, wychodząca poza jej ciało fizyczne.
Sesje zakończyłam na boku, w chwycie potylica-kość krzyżowa, aby ciało mogło zintegrować to, co się zadziało podczas sesji. W moim odczuciu sesja była bardzo głęboka. Marta wstała bardzo zrelaksowana a nawet śpiąca i miała poczucie oderwania od rzeczywistości.
Marta przychodząc na kolejną sesje powiedziała, że pierwszy raz od bardzo dawna, udało jej się przespać ciągiem 11 godzin. Zaraz po sesji chciało jej się spać, ale nie mogła sobie pozwolić na drzemkę w ciągu dnia. Ciężko jej było uwierzyć, że pojawił się u niej tak głęboki sen, po którym czuła się prawdziwie zregenerowana.
Sesja 2
Przed sesją Marta zgłosiła, że znowu wróciły jej bóle stawów w całym ciele. Podążając za Wrodzonym Planem Leczenia, zdecydowałam się na pracę z lewym stawem kolanowym
Zastosowałam chwyt kanapkowy. Po przyłożeniu dłoni na kolano poczułam ogromne ciepło, z kolei z dołu odczuwalna temperatura była neutralna. Marta miała podobne odczucia, tyle, że odczucie ciepła, gorąca w kolanie odczuła znacznie później niż ja. W stawie kolanowym był ogromny chaos, między dłońmi było wyczuwalna spirala, ruch obrotowy wszystkich struktur, pojawił się też ruch w kształcie ósemek. Ten staw prosił się o zwiększenie przestrzeni, kiedy zaprosiłam przestrzeń, Marta powiedziała, że czuje mrowienie w okolicy kolana, które się rozchodziło na całe udo. Dość długo pozostałam przy stawie kolanowym poszerzając przestrzeń oraz zapraszając potencje. Z czasem pojawiła się w stawie cisza.
Kolejno intencjonalnie poprosiłam o pokazanie się punktu inercyjnego, który mógł być połączony ze stawem kolanowym. Pierwsze, co się pojawiło to kość krzyżowa. Po ułożeniu dłoni na kości krzyżowej pojawiły się u mnie chwilowe zawroty głowy, zapytałam Marty czy miewa zawory, odpowiedz była twierdząca. Fluktuacja PMR była wyczuwalna. Po dłuższej obserwacji pracy kości krzyżowej, intuicyjnie przyszła do mnie potrzeba zastosowania EV4. Przy kolejnym wdechu, zastosowałam EV4, reakcja z ciała była natychmiastowa i doszło do zaciszenia.
Marta poczuła rozchodzące się ciepło po całym ciele. Była bardzo zrelaksowana, ale jednocześnie zrobiła się senna.
Sesja 3
Podczas tej sesji skupiłam się na pracy z układem współczulnym.
Najpierw zaczęłam pracę z nadnerczami, gdzie było dużo pobudzenia i aktywności. Podczas tej pracy jelita również stały się dość aktywne, słychać było przelewanie.
Następnie zmieniłam ułożenie dłoni: jedną dłoń położyłam pod kość krzyżową, a drugą pod szyją i obserwowałam, co się dzieje na całej długości rdzenia kręgowego, pozwalając, aby cały układ współczulny spowolnił i rozluźnił się. Pacjentka czuła ciągnięcie i dużą aktywność w kierunku miednicy. Pracując z tym miejscem, dało się odczuć emocje gniewu, złości i niewypowiedzianych słów. Zapytałam pacjentkę, czy odczuwa jakieś emocje, odpowiedziała, że towarzyszy jej spokój.
Będąc uwagą przy układzie współczulnym, miałam poczucie, jakbym trzymała małe dziecko i przyszła do mnie refleksja, że pacjentka, jako dziecko została zostawiona, i że w ciele mocno się to zapisało. Zapytałam, czy miała wspomnienia z dzieciństwa, kiedy została porzucona. Bez chwili zawahania odpowiedziała, że tak, i opowiedziała mi tę historię.
Kolejno przeszłam do pracy z nerwem błędnym w okolicy szyi, który był pobudzony.
Następnie pracowałam z potylicą. Było tam wiele niesymetrycznego ruchu.
Pacjentka zgłosiła, że nie może wziąć pełnego oddechu, więc przeszłam do przepony, w której było dużo napięcia. Jelita zaczęły głośniej pracować, a układ współczulny również był pobudzony..
Trzy dni po sesji Marta zgłosiła, że ból szyi minął, a atak migreny, który zaczynał się przed sesją, ustąpił. Zauważyła także, że coś się zadziało z płynami w jej ciele — prawie wcale nie chodziła do toalety, pojawiły się obrzęki, a także przytyła 2,5 kg. Po czterech dniach od sesji obrzęki ustąpiły, a pacjentka poczuła dużą ulgę w ciele. Z wywiadu dowiedziałam się, że kilka lat temu Marta miała problemy z obrzękami w ciele.
Sesja 4
Sesja była poświęcona kolejnej pracy z układem współczulnym.
Jedną dłoń położyłam pod plecami na wysokości odcinka piersiowego, a drugą pomiędzy żebrami. I czekałam na pojawienie się głębokiego osadzenia. Kolejno przeszłam do splotu sercowego, Jedna dłoń na klatce piersiowej, w okolicy obojczyków a druga pod karkiem w okolicach kręgu C5-7. Pracowałam ze zwojami szyjnymi leżącymi po obu stronach kręgosłupa, z tyłu oraz nerwem błędnym, który znajduje się z przodu, po obu stronach szyi w okolicy MOS (mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy). Wyczuwalna była wzmożona aktywność pomiędzy dłońmi, a nerw błędny pracował dość ciężko. Z czasem doszło do wyciszenia.
Marta po sesji miała poczucie wewnętrznego spokoju. Sesja korzystnie wpłynęła na jej sen.
Sesja 5
Marta przyszła na sesję bardzo zmęczona, skarżąc się na silny ból głowy. Zgłosiła, że ma wiele trudności w pracy, które niespodziewanie na nią spadły. Pracuje pod dużą presją czasu i obecnie wykonuje obowiązki za 2-3 osoby.
Sesja była poświęcona pracy z zatokami żylnymi. Zaczęłam od pracy na wlocie klatki piersiowej (chwyt na kanapkę). W tej okolicy pojawiło się dużo ruchu, który był także odczuwalny przez pacjentkę. Po zastosowaniu augmentacji, odczucia te wyciszyły się. Następnie przeszłam do pracy z połączeniem szczytowo-potylicznym, gdzie wyczuwalne było napięcie oraz ciągnięcie w kierunku stóp. Kolejno przeniosłam uwagę na otwory szyjne, przez które przechodzą tętnice/żyły szyjne oraz nerw błędny. Po obu stronach szyi wyczuwalna była duża aktywność nerwu błędnego.
Następnie skupiłam się na pracy z zatokami żylnymi. Najbardziej przyblokowana była zatoka poprzeczna, w której wyczuwalne było zablokowanie przepływu po obu stronach. Pracując z tą zatoką, pacjentka poczuła ból głowy, który stopniowo zmniejszał się w trakcie sesji. Pod koniec sesji udało się Marcie zasnąć.
Ból głowy całkowicie ustąpił w ciągu 3-4 godzin po sesji. Sesja nie miała jednak wpływu, na jakość snu pacjentki.
Sesja 6
Pacjentka przyszła na sesję z silnymi atakami migreny, które były wynikiem dużego stresu, jakiego doświadczyła w ostatnich dniach.
Podczas tej sesji pracowałam z kością potyliczną. Stosując chwyt kołyski potylicznej, obserwowałam, co ciało chce mi pokazać. W obrębie kości potylicznej zauważyłam dużo ruchu, który odbywał się zarówno na boki, jak i ciągnął w kierunku stóp. Pierwsze dwa kręgi szyjne (szczytowy i obrotowy) były przyblokowane, więc pracowałam z całym odcinkiem szyjnym. Następnie przeszłam do pracy z przeponą poprzeczną, w okolicach wlotu do klatki piersiowej. W tym obszarze odczuwałam dużą ciężkość. Oddech pacjentki stał się cięższy, ale po chwili wykonała długi wdech.
Po sesji Marta zauważyła poprawę. Drżenie rąk i nóg, które pacjentka zgłosiła dopiero kilka dni po sesji, zmniejszyło się, a skurcz mięśni w okolicach barków ustąpił. Pacjentce łatwiej było oddychać, minęły mdłości, a ból głowy osłabł. Pod wieczór tego samego dnia wszystkie powyższe objawy ustąpiły.
Sesja 7
Marta przyszła na sesję po kilku dniach kiepskiego snu, ponieważ przygotowywała się do rozprawy sądowej. Była wyczerpana i zestresowana.
Moją uwagę przyciągnęła jej lewa strona ciała. Linia środkowa Marty była przesunięta w lewą stronę. Pracowałam z kością krzyżową, w okolicach, której odczuwałam intensywne ciepło, rozchodzące się w kierunku kręgosłupa lędźwiowego. Lewą dłoń położyłam na odcinku lędźwiowym kręgosłupa, a ciepło zaczęło stopniowo rozchodzić się przez cały kręgosłup. Z czasem linia środkowa wróciła do centrum ciała. Na zakończenie wykonałam technikę EV4.
Marta wstała z sesji mocno zrelaksowana, a nawet nieco senna. Po kilku dniach od sesji poinformowała mnie, że poczuła przypływ energii.
Sesja 8
Podczas tej sesji kontynuowałam pracę z lewą stroną ciała Marty, która była przyblokowana na poziomie wyrostka robaczkowego. Jak się okazało, kilka lat temu Marta przeszła operację usunięcia wyrostka.
Pracując z okolicą wyrostka robaczkowego, skupiłam się na pracy z powięzią, która była zbita i przyblokowana. Pacjentka odczuwała dużą aktywność w tym miejscu.
Następnie przeszłam do pracy z czaszką. Najbardziej aktywne okazały się być komory boczne. Pracując z nimi, towarzyszyło mi uczucie „ponownych narodzin” pacjentki. Pojawił się długi pływ, który świadczył o głębokim procesie, który miał miejsce.
Poza komorami, moją uwagę przyciągnęło połączenie potyliczno-klinowe (PKP), które również było przyblokowane.
Marta po sesji czuła się bardzo dobrze – doświadczyła ogromnego spokoju i lekkości w całym ciele, a także bardzo dobrze spała.
Podsumowanie
Miałam przyjemność pracować z Martą przez 6 miesięcy. W wyniku zastosowanej terapii udało się zmniejszyć ból stawów, poprawić, jakość snu oraz zredukować częstotliwość migren. Zmniejszenie napięcia w ciele, poprawa fluktuacji płynu mózgowo-rdzeniowego oraz stabilizacja układu współczulnego miały znaczący wpływ na jej samopoczucie. Dzięki regularnym sesjom pacjentka poczuła się mniej zestresowana, a jej ciało zyskało większą przestrzeń do odpoczynku i regeneracji.
Postawa Marty również uległa zmianie. Na początku była osobą zamkniętą, niemającą kontaktu ze swoim ciałem. Jedynymi odczuciami, które dominowały w jej ciele to był ból i napięcie. Niesamowite było zobaczyć, jak z każdą sesją jej zdolność do odczuwania ciała pogłębiała się, a znalezienie zasobów w ciele stawało się coraz łatwiejsze.
Marta wielokrotnie wspominała, że dzięki terapii czaszkowo-krzyżowej zaczęła lepiej radzić sobie ze stresem. Pomimo trudnych przeżyć i doświadczeń życiowych, nauczyła się znajdować rzeczy i wydarzenia, które sprawiały jej radość. Zaczęła także znajdować więcej czasu dla siebie. Wcześniej stres pochłaniał ją całkowicie, zmuszając do wycofywania się z życia. Zauważyła również zmniejszenie lęku przed sytuacjami stresującymi.
Po każdej sesji Marta była głęboko zrelaksowana, co miało kluczowe znaczenie dla jej przeciążonego układu nerwowego. Godzina głębokiego relaksu okazała się być niezwykle cenna, zwłaszcza w kontekście jej stylu życia. Marta nie potrafiła wyjść z zachwytu, że przychodzi na sesje pełna napięcia, doświadcza migreny, bólu głowy, drżenia rąk, a wychodzi w pełni zrelaksowana i spokojna, dlatego bardzo by chciała kontynuować terapię czaszkowo-krzyżową.
Praca z Martą pokazała, jak ważnym elementem w terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym jest subtelny dotyk, który, choć jest delikatny to zapewnia pacjentowi poczucie bezpieczeństwa. Dla przeciążonego układu nerwowego, który na co dzień znajduje się w ciągłej gotowości, subtelny dotyk może zmniejszyć odczuwany ból oraz zredukować stres. Rozmawiając z pacjentami, zauważyłam, że wiele osób, będących w pędzie życia, nie ma kontaktu ze swoim ciałem i nie słucha sygnałów płynących z niego. Przyjście na terapię, która odbywa się w ciszy, stanowi dla nich zaproszenie do poznania i nawiązania kontaktu z własnym ciałem. Czasami, po raz pierwszy podczas sesji, pacjenci zdają sobie sprawę, że jakaś część ciała chce im coś powiedzieć, że w tej okolicy istnieje ruch, który wcześniej był ignorowany lub zagłuszany przez pęd codziennego życia.
Z perspektywy terapeutycznej, doświadczenie pracy z Martą było inspirujące i pokazało jak ważne jest podejście całościowe do pacjenta, uwzględniające zarówno jego stan fizyczny, jak i emocjonalny. Regularne sesje stały się dla niej przestrzenią do regeneracji, co miało istotny wpływ na jej codzienne funkcjonowanie. Dla pacjentki była to także szansa na nawiązanie głębszej więzi z własnym ciałem i świadomością, co pozwoliło jej lepiej radzić sobie z wyzwaniami życia i odzyskać równowagę emocjonalną.
Bibliografia
Catherine M. Pittman, E. M. (2018). Zalękniony mózg. Kraków: Uniwersytet Jagielloński.
Kolk, B. v. (2018). Strach ucieleśniony Mózg,umysł i ciało w terapii traumy. Warszawa: Czarna Owca.
McGregor, L. (2016). Hypoadrenia Wyczerpanie nadnerczy. Rzeszów: Biały Kruk.
Sapolsky, R. M. (2020). Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologi stresu. Warszawa: PWN SA.
Selye, H. (1978). Stres okiełznany. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Spis ilustracji
Rysunek 1Ogólny Syndrom Adaptacyjny (GAS) 4
Rysunek 2 Uproszczona ilustracja procesów reagowania ciała migdałowatego. 6
Rysunek 3 Reakacja organizmu na bodzieć stresowy. 6
[1] Badanie: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/37998661/
[2] Hans Selye, Stres okiełznany, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978, str.26
[3] Hans Selye, Stres okiełznany, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978, str. 32
[4] R.M.Sapolsky, Dlaczego zebry nie maja wrzodów? Psychofizjologia stresu, Wyd. PWN SA, Warszawa 2020, str. 18
[5] R.M.Sapolsky, Dlaczego zebry nie maja wrzodów? Psychofizjologia stresu, Wyd. PWN SA, Warszawa 2020, str. 18
[6] R.M.Sapolsky, Dlaczego zebry nie maja wrzodów? Psychofizjologia stresu, Wyd. PWN SA, Warszawa 2020, str. 39
[7] Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2016, str.22
[8] Catherine M. Pittman, Elizabeth M. Karle, Zalękniony mózg, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego,Kraków 2018,str. 32
[9] Bessel van der Kolk, Strach ucieleśniony Mózg, umysł i ciało w terapii traumy,Wyd Czarna Owca,Warszawa 2018, str.108
[10] Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2026, str.97
[11] Combining Biofeedback with Stress Management Interventions: A Systematic Review of Physiological and Psychological Effects – https://link.springer.com/article/10.1007/s10484-018-09427-7
[12] Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2016, str.97
[i] Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2026, str.23
Justyna Czaja