„ Poznałeś anatomię i fizjologię, lecz gdy kładziesz dłonie na ciele pacjenta, nigdy nie zapominaj, że mieszka w nim żywa dusza.”

A.T.Still

„Podstawową rolą terapeuty, czy to afrykańskiego szamana, czy też nowoczesnego lekarza, jest dyskretnie towarzyszyć pacjentowi w oczekiwaniu, aż natura uleczy chorobę.”

A. Schweitzer

Stres jest jednym z najbardziej powszechnych zjawisk współczesnego świata, które w ostatnich latach stało się przedmiotem licznych badań naukowych, publicystycznych dyskusji oraz codziennych rozmów. Współczesne społeczeństwo traktuje go głównie jako zjawisko negatywne, utożsamiane z lękiem, napięciem oraz problemami zdrowotnymi. Pojęcie stresu stało się na tyle powszechne, że niemal każdy używa go w codziennej mowie, często w kontekście usprawiedliwiania swoich niepowodzeń, nieumiejętności czy braku kontroli nad sytuacją. Popularność stresu w języku potocznym sprawia, że jego prawdziwa natura i złożoność zostają spłycone, a w konsekwencji zanika rzetelna wiedza na jego temat. Takie powierzchowne podejście prowadzi do nieporozumień, które mają daleko idące konsekwencje – zarówno w sferze psychologicznej, jak i społecznej. Warto zauważyć, że stres nie jest zjawiskiem jednolitym ani wyłącznie szkodliwym. Choć w powszechnym odbiorze stres kojarzy się z czymś negatywnym, jest to naturalny mechanizm obronny organizmu, który w odpowiedzi na bodźce zewnętrzne mobilizuje nas do działania, a tym samym może odgrywać istotną rolę w procesie adaptacyjnym. Jednak brak wiedzy o tym, jak właściwie radzić sobie ze stresem, prowadzi do powstawania nieporozumień i błędnych przekonań. Dobrym przykładem jest koncepcja wychowania bezstresowego, która pojawiła się na Zachodzie w latach 50. XX wieku i zdobyła popularność w Polsce w latach 90. XX wieku. Chociaż początkowo propagowano ją jako metodę pozwalającą na unikanie negatywnych skutków stresu w wychowaniu dzieci, obecnie jest uznawana za nieprawidłową. Wychowanie bezstresowe, opierające się na założeniu, że dzieci mogą żyć bez stresu, nie tylko nie rozwiązuje problemów, ale może prowadzić do poważnych trudności w życiu dorosłym, takich jak brak zdolności radzenia sobie z trudnościami, agresja, czy brak norm społecznych. Współczesne pokolenia, które dorastały w atmosferze wychowania bezstresowego, często nie potrafią poradzić sobie z presją życia dorosłego, co skutkuje coraz większymi problemami emocjonalnymi, a nawet koniecznością terapii. Dodatkowo brak wyraźnych granic i norm moralnych prowadzi do trudności w rozróżnianiu dobrego od złego, a także do częstszych zachowań autoagresywnych i agresywnych. Tego typu konsekwencje pokazują, jak ważne jest posiadanie rzetelnej wiedzy na temat stresu i jego roli w życiu człowieka.
Stres, choć jest nieodłącznym elementem ludzkiego życia, nie jest zjawiskiem jednoznacznie negatywnym. W codziennym życiu jesteśmy nieustannie narażeni na bodźce, które zakłócają nasz stan równowagi, a nasz organizm podejmuje działania mające na celu przywrócenie tej równowagi. Z tego powodu minimalny poziom stresu jest konieczny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ponieważ motywuje nas do działania, podejmowania wyzwań, walki o przetrwanie, a także do dbania o innych. Z drugiej strony, nadmiar stresu, który nie jest kontrolowany, może prowadzić do zaburzeń zdrowotnych i psychicznych. Z tego względu, zamiast starać się całkowicie pozbyć się stresu, powinniśmy nauczyć się zarządzać nim w sposób, który pozwoli nam wykorzystać jego mobilizujący potencjał, jednocześnie łagodząc jego negatywne skutki.

Celem niniejszej pracy jest dokładne przyjrzenie się zjawisku stresu, jego roli w życiu człowieka oraz metod radzenia sobie z jego negatywnymi aspektami. Praca ta ma na celu nie tylko wyjaśnienie, czym jest stres i jakie mechanizmy nim rządzą, ale także przedstawienie praktycznych strategii, które pozwalają na skuteczne zarządzanie stresem w różnych aspektach życia. Główną metodą, która zostanie wykorzystana celem eliminacji stresu będzie terapia czaszkowo-krzyżowa.

Stres, choć jest naturalną odpowiedzią organizmu na zagrożenia, ma istotny wpływ na strukturę i funkcjonowanie ludzkiego mózgu. W szczególności, zmiany, które zachodzą w mózgu w wyniku działania stresu, mogą mieć charakter zarówno krótkotrwały, jak i przewlekły, przy czym to drugie ma poważniejsze konsekwencje. W odpowiedzi na stres organizm uruchamia szereg mechanizmów adaptacyjnych, które w krótkim okresie mogą być korzystne, jednak długotrwałe i niekontrolowane działanie stresu prowadzi do nieodwracalnych zmian w strukturach mózgu. Wśród najważniejszych zmian wywoływanych przez stres wymienia się między innymi hamowanie neurogenezy, atrofie neuronów oraz powiększanie się jąder migdałowatych, które są kluczowe w procesie przetwarzania emocji, zwłaszcza lęku i strachu. Jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za te zmiany jest kortyzol, hormon stresu, który odgrywa kluczową rolę w regulacji reakcji organizmu na stres. Zwiększone stężenie kortyzolu we krwi prowadzi do uszkodzeń w hipokampie – obszarze mózgu odpowiedzialnym za pamięć, emocje i uczenie się. W wyniku długotrwałego narażenia na wysoki poziom kortyzolu dochodzi do częściowego zaniku hipokampa, a w szczególności do hamowania neurogenezy, czyli procesu tworzenia nowych neuronów. Zmiany te zachodzą głównie w zakręcie zębatym hipokampa, gdzie struktura i funkcja komórek nerwowych ulega poważnym zaburzeniom. Stres ma także negatywny wpływ na inne obszary mózgu, takie jak kora asocjacyjna, w której odbywa się przetwarzanie bardziej złożonych informacji. Jednak badania wykazują, że istnieją sposoby, które mogą pomóc w odbudowie uszkodzonych struktur mózgu. Przykładem jest stosowanie leków antydepresyjnych, które zwiększają stężenie BDNF (czynnika neurotroficznego pochodzenia mózgowego), co stymuluje proces neurogenezy i pozwala na regenerację hipokampa. Przemiany te, choć wymagają czasu, prowadzą do poprawy funkcjonowania mózgu, a pełny proces odbudowy trwa około czterech tygodni. Czas ten jest niezbędny do powstania nowych neuronów i ich integracji w sieci neuronalne. Chociaż nadal nie do końca rozumiemy, jak nowo powstałe neurony przyczyniają się do sukcesu terapeutycznego, szczególnie w kontekście leczenia depresji, istnieje silna zależność między regeneracją hipokampa a poprawą stanu psychicznego pacjentów.

Przewlekły stres wywołuje szereg zmian w strukturze i funkcjonowaniu mózgu, które mają długotrwałe konsekwencje dla zdrowia psychicznego i emocjonalnego jednostki. W wyniku ciągłego narażenia na stres dochodzi do wyraźnych zmian w hipokampie, korze przedczołowej oraz jądrach migdałowatych, które odgrywają kluczową rolę w przetwarzaniu emocji, w tym lęku i agresji. Zjawisko to polega na zmniejszeniu objętości hipokampa oraz kory przedczołowej, co wpływa na osłabienie zdolności do kontrolowania emocji i podejmowania racjonalnych decyzji. Jednocześnie, jądra migdałowate, odpowiedzialne za reakcje emocjonalne, w tym lęk, agresję oraz rozpoznawanie zagrożeń, ulegają powiększeniu. To zjawisko jest wynikiem adaptacyjnego procesu obronnego, który ewolucyjnie wykształcił się, aby umożliwić szybszą reakcję organizmu w sytuacjach zagrożenia.

Długotrwały stres prowadzi także do rozrostu dendrytów i zwiększenia liczby kolców synaptycznych w jądrach migdałowatych, co skutkuje zwiększoną siłą przewodzenia impulsów nerwowych. Efektem tych zmian jest nasilenie reakcji emocjonalnych, takich jak lęk, panika czy agresja. W obliczu zagrożenia, intensyfikacja aktywności jąder migdałowatych prowadzi do silniejszych i szybszych reakcji obronnych – w tym agresji lub lękowej reakcji ucieczki. Ważnym aspektem jest fakt, że powiązanie pomiędzy lękiem a sytuacją, która go wywołała, zostaje zapamiętane w jądrze migdałowatym na całe życie. Nawet jeśli reakcje lękowe zostaną częściowo wygaszone, nie ma gwarancji, że nie odnowią się one w przyszłości. Ostatecznym celem terapii jest zwiększenie oddziaływania kory przedczołowej na jądra migdałowate, co pozwala na kontrolowanie reakcji emocjonalnych. Mimo to, pełne wygaszenie reakcji lękowej nie zawsze jest możliwe, a reakcje te mogą powrócić w obliczu nowych, stresujących sytuacji.

Co wobec tego można zrobić? Jak sobie radzić z najsilniejszymi emocjami negatywnymi?
Jest pewne rozwiązanie, choć niełatwe do zastosowania w praktyce, to może naprawdę skutecznie pomóc. Wyjaśnię analizują przykładową sytuację. Posłużę się analizując przypadek pacjentki, która trafiła do mnie na sesje biodynamicznej terapii czaszkowo – krzyżowej. Przykład tej pacjentki opisuje zjawisko stresu, w którym terapia tą metodą zmniejszyła dolegliwości, na które cierpiała pacjentka.

Alicja jest moją pacjentką od kilku miesięcy, spotykamy się regularnie raz w tygodniu, czasem raz na dwa tygodnie. W pracy opiszę sesje w których skupiłam się na pracy ze stawami krzyżowo- biodrowymi ,połączeniem lędźwiowo- krzyżowym i zaciszeniem CV4. Charakterystyka pacjentki:
Pierwsze spotkanie z Alicja – Alicja wchodzi do gabinetu niepewnie, powoli, rozgląda się czy nic jej nie grozi jest mocno przerażona roztrzęsiona. Siada na krześle w pozycji zamkniętej ( kończyny dolne skrzyżowane, kończyny górne skrzyżowane) lekko pogarbiona. Widać strach, stres i objawy traumatycznych przeżyć.
Alicja jest bystrą młodą kobietą, a jednocześnie jest bardzo nieśmiała i wycofana. Pracuje w dużej korporacji na warszawskim Mokotowie. Dużą część dnia poświęca pracy, pracuje nad dużymi, międzynarodowymi projektami dla swojej firmy. Ma 35 lat, jest singielką, nie ma dzieci, mieszka sama, przeprowadziła się do Warszawy 15 lat temu na studia z ekonomii, zrobiła magistra i już została w tym mieście. Na terapię czaszkowo krzyżową trafiła do mnie za namową koleżanki, wyraziła chęć spróbowania. Oczywiście Alicja szukała już wcześniej pomocy dla siebie, zażywała leki przeciwdepresyjne, próbowała psychoterapii, jednak gdzieś głęboko w jej poczuciu uważała, że jest to dla niej za mało, że potrzebuje też pracy ciałem. Podczas długiej rozmowy z Alicją, szukaliśmy ewentualnych przyczyn jej objawów somatycznych w ciele. Ponieważ wywiadzie pacjentka opowiedziała mi o swoim trudnym porodzie i o traumatycznych przejściach, jakie mogły mieć wpływ na jej obecne życie zauważyłam pewną korelację że stres którego doświadczyła podczas porodu ma swoje konsekwencje.
Poród Alicji:
Alicja przeszła skomplikowany poród – była ułożona miednicowo, a dodatkowo pępowina owinięta wokół jej szyi wymusiła interwencję medyczną. Tego rodzaju porody mogą w późniejszym życiu prowadzić do napięć w strukturach czaszki oraz układu nerwowego, co może predysponować do trudności w regulacji stresu. Lekarze zdecydowali o cesarskim cięciu,  zauważyli także, że Alicja była pod wpływem ogromnego bardzo ogromnego stresu, zorientowali się po tempie bicia jej serca (bicie serca gwałtownie spadało), dla Alicji groziło to śmiercią. Oprócz wyrwania Alicji z łona matki za pomocą cesarskiego cięcia użyto próżno ciągu, żeby uwolnić głowę dziecka z macicy. Pierwsze miesiące życie Alicji wiązały się z koniecznością poddania się licznym gwałtownym zabiegom, bolesnym ukłuciom i przykrym dla tak małego dziecka interwencjom lekarskim.
Relacja Alicji z matką: Pacjentka nazwała tę relację jako dobra. Mama z miłością i oddaniem dawała mi wsparcie i uwagę, uważa, że miała wystarczające dobre warunki do rozwoju. Relacja teraz w życiu dorosłym – mama mieszka daleko 350 km, mają rzadki kontakt, czasami do siebie dzwonią.

Przyjmowane leki: antydepresyjne, leki uspakajające, leki nasenne.

Dotychczasowe leczenie: konsultacje u psychiatry, psychoterapia od 3 lat.

Pierwsza sesja

          Po wygodnym ułożeniu klientki na kozetce podłożyłam wałek pod kolano nakryłam kocykiem. Zapytałam, czy wszystko jest ok. Następnie zapytałam Alicję o zasoby. Poprosiłam pacjentkę o przeskanowanie swojego ciała od stóp do głowy i poprosiłam, aby znalazła miejsce, w którym czuje się dobrze komfortowo dla pacjentki takim miejscem były pośladki, było tam jej dobrze, delikatnie i bezpiecznie. Następnie przeniosłam się do swoich zasobów przez chwilę ich poszukałam znalazłam tym razem u mnie były to stabilne stopy. Ugruntowałam się poprzez wyobrażenie sobie nitki, takiej linii biegnącej od kości krzyżowej w dół do ziemi oraz od czubka czaszki do nieba w górę, a druga linia biegła w tył po skosie do ziemi. Po znalezieniu zasobów moich i pacjentki oraz moim ugruntowaniu przyszłam do sesji, którą zaczęła od stóp byłam tam przez chwilę.
Kiedy poczułam holistyczną zmianę, widziałam to u pacjentki w momencie, kiedy mocno poruszyły się barki zrobiła głęboki wydech. Ten ruch pojawił się dwukrotnie, pytałam się pacjentki czy jest wszystko w porządku, powiedziała, że tak poczuła bardzo dużą ulgę. Po byłam tak chwile chciałam zobaczyć czy ten ruch się jeszcze pojawi no ale już go nie było.

Następnie przeszłam do głowy, znalazłam swoje punkty podporu, wyobraziłam sobie wtedy dwie nitki jedną biegnąca przez czubek głowy przez kość krzyżową do nieba oraz druga część tej nitki od kości krzyżowej do podłogi w dół. W obrębie głowy wykorzystałam chwyt kołyski potylicznej. Obserwowałam jak ruszają się kości. Intencją tej sesji było zaproszenie do zaciszenia CV4 przy potylicy. W tym chwycie byłam dłuższy czas. Obserwowałam co się dzieje ze szwami czaszkowymi jakie zachodzą ruchy. Podczas sesji,   pływ poruszał się od głowy w kierunku do stóp, na początku był to delikatny powolny ruch, następnie się  zwiększał po chwili się unormował.
Zaprosiłam zaciszenie trzymając w chwycie kołyski potylicznej, wykonałam kilka takich prób. Za pierwszym razem zaproszenie do zaciszenia potylicy nie zostało przyjęte, dopiero za czwartym razem, kiedy ponowiłam to zaproszenie doszło do przedłużenie wydechu i nastąpiło zaciszenie. CV4 wykorzystałam dlatego, że pacjentka była mocno roztrzęsiona,  czułam nadmierne pobudzenie u niej.

Alicja pracuje w bardzo mocno stresującym środowisku. Podczas trwania sesji cały czas pytałam się pacjentki czy jest wszystko w porządku, czy coś się dzieje, czy się dobrze czuję, czy jest jej dobrze, komfortowo. Dbałam o to by czuła się zaopiekowana i bezpieczna. Nie skarżyła się na nic. Sesję zakończyłam w pozycji na boku. Poprosiłam Alicje, aby się ułożyła wygodnie na boku, na którym lubi, dałam jej poduszkę między kolana, zapytałam czy jest wszystko w porządku, pacjentka poprosiła mnie o jeszcze jedną poduszkę. Następnie przeszłam z tyłu za plecy pacjentki, położyłam jedną dłoń na kości krzyżowej drugą na potylicy i byłam tak w tym chwycie przez dłuższą chwilę. Chwyt ten pacjentka odebrała bardzo pozytywnie, czuła się bardzo zrelaksowana, poczuła się tak jakby w tym momencie coś się dopełniło. Kiedy zapytałam czy możemy już zakończyć sesję, czy mogę zabrać dłonie poprosiła mnie o jeszcze kilka dodatkowych minut. Potrzebowała domknąć zachodzący proces. Po chwili bycia w tym chwycie poprosiłam pacjentka by przekręciła się na plecy, dałam jej jeszcze chwilę czasu, żeby poleżała na leżance i tak zakończyłyśmy sesję.

Alicja z sesji wyniosła dużo spokoju. Kilka dni po zakończonej sesji odebrałam od niej bardzo przyjemny telefon. Zauważyła bardzo dużą zmianę w sobie, zaczęła lepiej sypiać, zmniejszyły się dolegliwości bólowe głowy. Była spokojna i wyciszona co przełożyło się na jakość życia.

Druga sesja

         Na początku spotkania chwile porozmawialiśmy, Alicja zdała mi relacje jak się czuje po naszej ostatniej sesji, która odbyła się dwa tygodnie temu. Opisała mi jakie pozytywne zmiany widzi u siebie, między innymi lepiej sypia, nie budzi się w nocy, zasypia bez problemu oraz zmniejszyły się dolegliwości bólowe głowy. Następnie przeszliśmy do sesji. Poprosiłam  Alicje o położenie się na leżance na plecach, dałam pacjentce poduszkę pod głowę oraz wałek pod kolana, przykryłam kocykiem. Zapytałam jak się ma,  czy jest jej wygodnie. Odpowiedziała że, czuje się dobrze, bezpiecznie. Następnie zapytałam o zasoby, poprosiłam, aby przeskanowała swoje ciało od stóp do głowy i znalazła miejsce, w którym czuję się dobrze, komfortowo. Na czas tej sesji były to kolana, w których czuła się bezpiecznie. Kiedy pacjentka znalazła już swoje zasoby ja też ugruntowałam się w  swoich zasobach, którym w tej sesji okazały się barki. Następnie usiadłam obok pacjentki bokiem do stołu, do niej mniej więcej na wysokości uda. Po raz kolejny powróciłam do swoich zasobów, ugruntowania. Wyobraziłam sobie linię biegnącą przez środek mojego ciała, linie, która biegła od czubka głowy do góry do nieba i od kości krzyżowej w dół do ziemi oraz drugą, która biegnie od tył głowy pod kątem daleko do podłogi. Kiedy byłam już stabilna przyszłam do negocjowania kontaktu, położyłam jedną dłoń pod kość krzyżową  pytając wcześniej pacjentki czy mogę użyć takiego chwytu, czy będzie on dla niej bezpieczny i komfortowy. Poprosiłam wcześniej pacjentkę, aby zgięła kolana i uniosła delikatnie pośladki do góry. W chwycie pod kością krzyżową byłam przez chwilę, czekałam na jakiś ruch długo go nie wyczuwałam, nic się nie działo. Czekałam aż nastąpi holistyczna zmiana nawet trochę chciałam wyrazić taką intencję. Po jakimś czasie poczułam jak ta kość krzyżowa osadza się na mojej dłoni, tak jakby ciało pacjentki poczuło się bezpiecznie. Zapytałam czy wszystko w porządku, odpowiedziała mi, że poczuła jak jakiś ciężar z niej spadł, ciało wyraźnie się rozluźniło, opadło ufnie , poczułam miękkość na dłoni. Chwilkę tak po byłam, po obserwowałam co się dzieje. Czułam delikatne ruchy kości krzyżowej na mojej dłoni, były to takie ruchy kołyskowe trochę do góry trochę spadało i w górę, był to taki ruch na mojej dłoni jakby kość krzyżowa szła do czubków mojego dużego palca wracając po półkolu do nadgarstka. Następnie musiałam zmienić swoją pozycję oraz usiąść trochę bocznie do pacjentki bardziej skierowałam się do niej przodem swoim ciałem i chciałam dołożyć drugą rękę pod kręgosłupem lędźwiowym. Zapytałam, czy mogę a kiedy uzyskałam pozwolenie  to zapytałam jak się ma, powiedziała że, jest w porządku. Zostałam w tym chwycie trochę. Pod kręgosłupem lędźwiowym u  Alicji poczułam delikatną lordozę i trochę napięcia, napięcia takiego bardziej mięśniowego. Dłoń leżąca pod kręgosłupem lędźwiowym ma za zadanie ustabilizować okolicę lędźwiową. W tym chwycie byłam dłuższą chwilę, cały czas czekając i wyrażając intencje trakcji w kierunku stóp, która przebiega przez kość krzyżową. Nasłuchiwałam czy ciało pacjenta wysłucha mojej intencji. Trwało to trochę , zanim poczułam co się dzieje w ciele pacjentki. Zapytałam w międzyczasie, czy jest wszystko w porządku, był to komfortowy chwyt dla osoby poddanej terapii. W pewnym momencie poczułam jak rozszerza się przestrzeń pomiędzy moimi dłońmi a ciałem pacjentki był to taki bardzo powolny ruch kości krzyżowej w kierunku do stóp natomiast pod drugą ręką w odcinku lędźwiowym poczułam miękkość, jakby to napięcie się rozpuszczało, które czułam na początku sesji. Sesję zakończyłyśmy w leżeniu na boku, poprosiłam pacjentkę, aby położyła się na bok, na którym lubi. Położyłam poduszkę pod kolana. Usiadłam z tyłu za pacjentką, pamiętając o swoich punktach podporu. Zapytałam, czy mogę położyć rękę jedną na kości krzyżowej drugą na głowie na potylicy. Pacjentka się zgodziła. Chwyt ten był komfortowy zarówno dla mnie, jak i dla pacjentki. Podczas tego ruchu czułam jak wszystko zbiega się do środka tak jakby moje nadgarstki chciały się złączyć był to spokojny delikatny ruch, kojący dla Alicji. Sesja dla niej była bardzo przyjemna, odebrała ją bardzo dobrze.

Rezultaty terapii biodynamicznej czaszkowo-krzyżowej są wyraźnie pozytywne. Już po kilku sesjach zauważalne są zmiany na lepsze: Alicja odczuwa większy spokój i równowagę emocjonalną. Zmniejszyło się napięcie nerwowe, co przekłada się na lepsze samopoczucie i większy komfort w codziennym życiu. Terapeutyczne efekty wskazują na skuteczność tej metody w łagodzeniu stresu i wspieraniu harmonii organizmu. Często chory cierpi bardziej w skutek stresu i jego następstw niż samej choroby dlatego ważna jest uważność terapeuty na procesy przejawiające się u pacjenta. U Alicji wykorzystałam zaciszenie CV4 ponieważ zaobserwowałam że, jej zasoby w ciele są małe. Zaciszenie CV4 jest jedną z technik stosowanych w terapii, zachęcenie do odpoczynku który, pojawia się w fazie wydechu Oddechu Pierwotnego. Zadaniem tej techniki jest uspokojenie układu nerwowego, zwiększenie elastyczności i ruchomości tkanek czaszkowych. Przynosi głęboki fizjologiczny wypoczynek, zaprasza moc i siły porządkujące. Wspiera funkcję autonomicznego układu nerwowego, redukcje napięcia , poprawia równowagę. CV4 wywołuje efekt o szerokim zasięgu i można jej używać zawsze gdy zasoby w ciele są niskie. Metoda ta w przypadku pacjentki okazała się bardzo przydatna, pomogła w odbudowaniu jej psychologicznych zasobów. W stanie w jakim aktualnie była pomogło to w zredukowaniu niepokoju, pobudzenia układu nerwowego do wyciszenia. System pacjenta będąc w bezpiecznej przestrzeni czuje neutralną obecność terapeuty i pozwala sobie na odpoczynek i regenerację a co za tym idzie na odbudowę swoich zasobów i zdrowia. Takie neutralne uznanie i uwolnienie leczy traumy, uwalnia zatrzymany w systemie stres. Przy pomocy terapii czaszkowo – krzyżowej moja pacjentka sięgnęła dobrostanu i uruchomiła proces samoregulacji. Praca taka ma ogromny wpływ na organizm wielopoziomowo: psychicznie, fizycznie i relacyjnie co znacznie poprawia jakość życia. Terapia skupia się na zdrowiu nie na chorobie, szukając jego przejawów , pomaga wyrazić się w pełni i sile. To na czym się koncentrujemy wzrasta i wspiera proces samouzdrawiania. W tym tkwi siła terapii czaszkowo – krzyżowej.

Trzecia sesja z Alicją

Spotkanie rozpoczęło się krótką rozmową wstępną. Alicja podzieliła się swoimi odczuciami po ostatniej sesji, która odbyła się dwa tygodnie temu. Opowiedziała o pozytywnych zmianach, jakie zaobserwowała w swoim ciele i samopoczuciu: lepszy sen (brak nocnych przebudzeń, łatwość zasypiania) oraz znaczne zmniejszenie dolegliwości bólowych głowy. Był to ważny sygnał świadczący o skuteczności prowadzonego procesu terapeutycznego. W tej sesji pracowałam z Alicja z kością krzyżową i chwytem CV4.

Pacjentka położyła się na plecach na leżance. Zapewniłam jej komfort poprzez podłożenie poduszki pod głowę i wałka pod kolana oraz przykrycie kocem. Zapytałam, czy jest jej wygodnie – odpowiedziała, że czuje się dobrze i bezpiecznie. Następnie zaprosiłam ją do krótkiego skanowania ciała w poszukiwaniu obszaru zasobowego – miejsca, które odczuwa jako komfortowe. W tej sesji były to kolana. Również i ja ugruntowałam się w swoich zasobach – barkach – oraz osadziłam się , wyobrażając sobie jedną linie biegnące wzdłuż ciała, a druga od czubka głowy prostopadle do podłogi, tworzące stabilną strukturę podparcia.

Po uzyskaniu zgody Alicji, przeszłam do kontaktu z kością krzyżową, prosząc pacjentkę o lekkie uniesienie pośladków i umieściłam jedną dłoń pod krzyżem. Początkowo nie odczuwałam wyraźnych ruchów, jednak po pewnym czasie zauważyłam subtelne osadzanie się kości krzyżowej na mojej dłoni. Ciało pacjentki wyraźnie się rozluźniło, co Alicja opisała jako uczucie „spadku ciężaru”. W dłoni pojawiło się odczucie miękkości i bezpieczeństwa. Delikatne kołyszące ruchy, wyczuwalne pod dłonią, wskazywały na rozpoczęcie regulacji rytmu płynów oraz otwieranie się wewnętrznej przestrzeni.

Następnie zmieniłam pozycję, przysiadając bardziej bokiem do pacjentki i skierowałam ciało przodem. Po uzyskaniu zgody, dołożyłam drugą dłoń pod odcinek lędźwiowy. Początkowo wyczuwałam lekką lordozę i napięcie mięśniowe. Utrzymałam kontakt, wyrażając subtelną intencję trakcji w kierunku stóp – przez kość krzyżową. W odpowiedzi ciało Alicji zaczęło reagować – napięcie stopniowo malało, pojawiło się uczucie miękkości pod ręką, a przestrzeń między dłońmi zaczęła się powoli rozszerzać. Dla pacjentki był to komfortowy, bezpieczny chwyt.

Na zakończenie poprosiłam Alicję, aby położyła się na bok – na tę stronę, którą wybiera najchętniej. Umieściłam poduszkę pod jej kolanami, a sama usiadłam za nią, uważnie dbając o swoje punkty podparcia. Po uzyskaniu zgody, położyłam jedną rękę na jej kości krzyżowej, a drugą na potylicy. Chwyt ten okazał się bardzo komfortowy. Wyczuwalny był spokojny, harmonijny ruch zbiegający się do środka – nadgarstki jakby delikatnie chciały się połączyć. Dla Alicji było to bardzo kojące i wzmacniające doświadczenie.

W tej sesji zastosowałam również technikę zaciszenia CV4, wspierającą fazę wydechu w rytmie Oddechu Pierwotnego. U Alicji obserwuję ograniczone zasoby psychofizyczne, dlatego ta technika była szczególnie istotna. CV4 sprzyja głębokiemu fizjologicznemu wypoczynkowi, wspiera układ autonomiczny, poprawia równowagę wewnętrzną i ułatwia powrót do stanu regulacji. Dla Alicji był to wyciszający, porządkujący moment, który pogłębił jej poczucie bezpieczeństwa i odprężenia.

Trzecia sesja przyniosła dalsze pogłębienie procesu terapeutycznego. U Alicji widoczne są pozytywne zmiany: redukcja napięcia nerwowego, poprawa snu, wyraźniejszy kontakt z własnym ciałem oraz wzrost poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa. Terapia czaszkowo-krzyżowa, koncentrująca się na zdrowiu i zasobach, wspiera system nerwowy w samoregulacji oraz tworzy warunki do regeneracji na poziomie fizycznym, emocjonalnym i relacyjnym. Obserwowane zmiany wskazują na skuteczność tej metody w procesie przywracania równowagi i dobrostanu pacjentki.

Refleksja terapeutyczna po trzech sesjach terapii czaszkowo-krzyżowej z Alicją

Proces terapeutyczny Alicji ukazuje, jak skutecznym narzędziem w redukcji stresu i przywracaniu wewnętrznej równowagi może być terapia czaszkowo-krzyżowa, prowadzona w uważnym, bezpiecznym kontakcie. Już od pierwszej sesji widoczna była potrzeba głębokiego wyciszenia – pacjentka zgłaszała duże napięcie, trudności ze snem, bóle głowy oraz ogólne przeciążenie emocjonalne, wynikające z pracy w silnie stresującym środowisku.

Praca rozpoczęła się od nawiązania kontaktu z zasobami – zarówno pacjentki, jak i moimi własnymi. Kluczowe było stworzenie warunków, w których system nerwowy Alicji mógł poczuć się bezpiecznie i „zdejmować warstwy” napięcia w swoim rytmie. Znaczącym elementem wszystkich sesji było stosowanie techniki CV4 (zaciszenia potylicy), która w naturalny sposób wspierała fazę wydechu Oddechu Pierwotnego – moment, w którym ciało przechodzi w stan regeneracji i samoregulacji.

W trakcie kolejnych spotkań obserwowałam coraz większą dostępność ciała Alicji – rozluźnienie, głębszy oddech, otwieranie się na kontakt i zmniejszenie reaktywności. Początkowe silne pobudzenie układu nerwowego stopniowo ustępowało miejsca spokojowi i regulacji. Subtelne techniki pracy z kością krzyżową i odcinkiem lędźwiowym pozwalały na powolne, ale konsekwentne uwalnianie napięć nagromadzonych w strukturach podporowych ciała, co sprzyjało poczuciu „ugruntowania” – psychicznego i fizycznego.

Z sesji na sesję Alicja relacjonowała zauważalne zmiany: poprawę jakości snu, ustępowanie bólu głowy, większy spokój i lepszy kontakt z własnym ciałem. Co istotne – poprawa ta zachodziła nie tylko na poziomie objawowym, ale również emocjonalnym i relacyjnym. Obserwowany u pacjentki wzrost zasobów psychofizycznych przekładał się na jej codzienne funkcjonowanie, a proces terapeutyczny dawał jej możliwość realnego odpoczynku, jakiego długo nie doświadczała.

Dzięki terapii czaszkowo-krzyżowej możliwe stało się dotarcie do głębokich warstw napięcia związanego ze stresem chronicznym – bez konieczności „przepracowywania” ich na poziomie intelektualnym. Ciało, otrzymując neutralną i uwagę, samo rozpoczęło proces porządkowania i uzdrawiania.

Wnioski terapeutyczne:

  1. Redukcja stresu u Alicji była możliwa dzięki aktywacji mechanizmów przywspółczulnych (regeneracyjnych) poprzez delikatny, bezpieczny dotyk i obecność terapeuty.
  1. Zastosowanie technik takich jak CV4, kontakt z kością krzyżową i praca w pozycji bocznej umożliwiło przywrócenie równowagi w systemie nerwowym – szczególnie w obszarach powiązanych z regulacją emocjonalną.
  2. Poprzez kontakt z zasobami, wzmocniony został autonomiczny potencjał organizmu do samoleczenia – bez narzucania kierunku czy tempa zmian.
  3. Terapia stworzyła przestrzeń dla doświadczenia bezpieczeństwa, które w warunkach przewlekłego stresu jest często niedostępne. To doświadczenie było kluczowe dla regeneracji i odbudowy psychicznej siły Alicji.

Terapia czaszkowo-krzyżowa w przypadku Alicji potwierdziła swoją skuteczność jako metoda redukująca napięcie, przywracająca balans i wspierająca proces samoregulacji. Zmiany zachodzące w ciele odzwierciedlały procesy wewnętrznej harmonizacji – co istotne, przebiegające łagodnie, ale głęboko. Dalsza praca będzie kontynuacją procesu odbudowy, w którym fundamentem jest zdrowie obecne w systemie – nawet jeśli początkowo ukryte pod warstwami stresu i napięcia. 

„Najważniejszym narzędziem terapeuty jest umiejętność słuchania – nie tylko słowami, ale dotykiem i obecnością.” John E. Upledger

Bibliografia:

  1. Jośko-Ochojska, Jadwiga, and Andrzej Ochojski. Rozmowy przy kawie o stresie, lęku i traumie. Wydawnictwo ROZMOWY, n.d.
  2. Van der Kolk, Bessel. Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy. Translated by Teresa Wyżyńska, Czarna Owca, 2021.
  3. Ruppert, Franz. Wcześniaka trauma. Rozpoznawanie i uwalnianie. VIRGO, 2020.
  4. Maté, Gábor. Mit normalności. Trauma, choroba i uzdrawianie w toksycznym świecie. Translated by Dorota Bieńkowska, Czarna Owca, 2022.

Sylwia Majewska