Wpływ Biodynamicznej Terapii Czaszkowo-Krzyżowej na fazy snu i jego jakość, przy zachowaniu prawidłowych parametrów snu - Europejskie Centrum Terapii

SPIS TREŚCI

 I WSTĘP

  1. Istota i znaczenie snu w naszym życiu

II WPROWADZENIE DO TEMATYKI SNU

  1. Architektura snu
  2. Pomiarowanie snu
  3. Mechanizm badawczy

III BADANIA

  1. Pacjent nr 1
  2. a) wywiad medyczny
  3. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu
  4. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty
  5. Pacjent nr 2
  6. a) wywiad medyczny
  7. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu
  8. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty
  9. Pacjent nr 3
  10. a) wywiad medyczny
  11. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu
  12. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty
  13. Pacjent nr 4
  14. a) wywiad medyczny
  15. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu
  16. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty

IV WNIOSKI KOŃCOWE

I WSTĘP

  1. Istota i znaczenie snu w naszym życiu

Widzisz, sen – to poważne bóstwo i nie wypada mu gonić za tymi, którzy biegają jelenim krokiem. Gdy się zaś położysz na wygodnej kanapie, sen, który lubi wygodę, siądzie przy Tobie i okryje cię swoim wielkim płaszczem, który zasłania ludziom nie tylko oczy, ale i pamięć.[i]

 Ten fragment opisujący zaledwie jedną z funkcji snu, powtarzałam nieświadomie przez lata mojemu dziecku, kiedy je usypiałam. I można przyjąć, że ten to fragment stał się inspiracją do mojego badania w tematyce wpływu Biodynamicznej Terapii Czaszkowo-Krzyżowej[ii] na sen.

Sen- wielka niezbadana część naszego ludzkiego istnienia. Spędzamy w tym stanie jedną trzecią naszego życia. Ale jaki ma wpływ na nasz organizm? Jakie funkcje spełnia? Jak śpimy i czy aby na pewno wstajemy wyspani? Wiele pytań można zadać w tej kwestii, ale na wiele z nich nie uzyskamy jednoznacznej odpowiedzi. Trudno uwierzyć, ale do niedawna naukowcy i lekarze nie byli w stanie udzielić wyczerpującej odpowiedzi na pytanie dlaczego śpimy. Funkcje trzech pozostałych podstawowych potrzeb – jedzenia, picia i reprodukcji są zbadane i znane od setek lat. Niestety czwarta potrzeba, jaką jest potrzeba snu wymykała się przez długi czas, a nawet tysiąclecia spojrzeniu naukowemu.[iii] Jeśli popatrzymy na sen poprzez pryzmat ewolucji, jawi się on, jako najbardziej bezsensowny proces w naszym życiu, gdyż śpiąc ani nie możemy się rozmnażać, ani zdobywać pożywienia, nie uchronimy naszego potomstwa, a jeszcze dodatkowo narażeni jesteśmy na ataki drapieżników. Jak stwierdził jeden z naukowców zajmujących się przez lata tematyką snu „Jeżeli sen nie odgrywa absolutnie kluczowej roli, jest największym błędem, jaki kiedykolwiek popełniła ewolucja”[iv]

Okazuje się, że tematyka snu jest dużo bardziej złożona i silnie, bezpośrednio powiązana ze stanem naszego zdrowia i jakością naszego życia. Powinniśmy sobie zadać pytanie czy istnieją w organizmie jakiekolwiek funkcje biologiczne, na które sen nie miałby wpływu. Okazuje się, że jedna noc złego lub niedostatecznego snu wyrządza większe szkody zarówno w sferze psychicznej, jak i fizycznej, w porównaniu z brakiem ruchu czy niewłaściwą dietą. Zatem „trudno sobie wyobrazić inny stan- naturalny lub wywołany medycznie- który równie mocno reorganizowałby zdrowie fizyczne i psychiczne na wszystkich poziomach, które jesteśmy w stanie przebadać”[v]

Brak snu zaburza zarówno nasze czynności poznawcze, behawioralne, jak również bezpośrednio wpływa na choroby układu krążenia, depresję, lęki, cukrzycę, nowotwory, udary, choroby związane z demencją (Alzheimer, Parkinson), a nawet autyzm u dzieci. Przyczynia się bezpośrednio do śmierci lub kalectwa. Dlaczego zatem w obecnych czasach, jako społeczeństwo tak zorganizowane, mamy ogromne problemy ze snem? Czy zdajemy sobie sprawę z wagi tej życiowej potrzeby?

Podczas mojej dwuletniej praktyki związanej ze studiami BTCK zauważyłam, że ludzie, z którymi pracowałam wielokrotnie skarżyli się na problemy ze snem. Często też zwierzali się z problemów związanych z brakiem koncentracji, roztargnieniem, zaburzeniami pamięci, nerwowością oraz spadkiem nastroju . Te wszystkie dolegliwości sprawiały, że sięgali nie tylko po ogromne ilości kofeiny i teiny, ale również po leki na sen i depresję.  Zaczęłam zastanawiać się nad przyczyną tych dolegliwości.  Jednocześnie po sesjach dostawałam informacje zwrotne odnośnie poprawy jakości snu. Wielokrotnie Ci sami ludzie przychodzili ponownie mówiąc „ jak ja się wyspałem po terapii”, „jeszcze tak nie spałem, jak po sesji”, „ miałem takie sny, jak nigdy dotąd”, „nie wiem jak to się stało, ale chyba pierwszy raz od dłuższego czasu wyhamowałem i wyspałem się”.

Powoli rodziła mi się myśl, że BTCK silnie oddziałuje na struktury w mózgu, które mają istotny wpływ na jakość naszego snu. Ale w jaki sposób i na jakie struktury? Właściwie, to jak wygląda nasz sen? Aby odnieść się do tych pytań, postanowiłam, że zgłębię tematykę snu, a następnie postaram się chociaż częściowo odnaleźć to intrygujące powiązanie między wpływem BTCK, a jakością snu.

II WPROWADZENIE DO TEMATYKI SNU

 Architektura snu

 Jeśli rozumiesz mechanizm, Twoja technika jest prosta”[vi]

 Okazuje się, że aby zaistniała potrzeba snu, muszą zadziałać dwa podstawowe czynniki. Pierwszy z nich to nasz 24 godzinny rytm, zwany rytmem dobowym. Ten wewnętrzny zegar umiejscowiony w naszym mózgu przesyła sygnał o rytmie dobowym do wszystkich narządów i pozostałych obszarów mózgu. Jest on odpowiedzialny za to kiedy chcemy być w stanie czuwania, a kiedy chcemy spać, ale kontroluje również ulubione godziny jedzenia i picia, nastroje, emocje, a nawet ilość wytwarzanego moczu, temperaturę ciała, tempo metabolizmu i wytwarzania wielu hormonów. Od niego zależy nasz sukces na zawodach olimpijskich, jak również poniekąd czas wydawania na świat potomstwa oraz śmierci. Głównym sygnałem regulującym nasz zegar biologiczny jest światło, ze względu na swoją powtarzalność, ale nie jest to jedyne źródło naszej regulacji. Mózg może czerpać również z innych wskazówek, jeśli są one tylko powtarzalne. Co zatem odpowiada za rytm dobowy w naszym mózgu? Jest to maleńki obszar, umiejscowiony w środku naszej głowy, składający się zaledwie z 20 tysięcy komórek mózgowych. Zlokalizowany jest nad skrzyżowaniem się nerwów optycznych wychodzących z gałek ocznych i nosi nazwę jądra nadskrzyżowaniowego. Próbkuje ono sygnały świetlne przesyłane przez gałki oczne do tylnej części mózgu, gdzie są poddawane obróbce wizualnej.[vii] Jądro nadskrzyżowaniowe wysyła sygnał o nadejściu nocy albo dnia do mózgu i ciała za pomocą melatoniny- hormonu ciemności, wydzielanego przez szyszynkę. Trzeba pamiętać, że melatonina jedynie startuje sen, a tylko w niewielkim stopniu wpływa na samo powstawanie snu.

Drugi ważny czynnik wpływający na to, że chce nam się spać to tzw. presja snu (sleep pressure). W ciągu całego dnia, – substancja chemiczna zwana adenozyną gromadzi się w mózgu w czasie czuwania. Im dłużej nie śpimy tym silniej zwiększa się presja snu. Wysokie stężenie tego neuroprzekaźnika wycisza te rejony mózgu, które odpowiedzialne są za wzbudzanie stanu czuwania i jednocześnie pobudza rejony wzbudzające senność. W wyniku tego po 12-16 godzinach czuwania ogarnia nas pragnienie snu.[viii]

Kiedy już poznaliśmy mechanizm wywołujący senność chciałabym przez chwilę zatrzymać się na samej architekturze snu.

Jak widać na hipnogramie w pierwszej fazie nocy dominuje sen głęboki czyli N3 i N4 natomiast sen REM pojawia się dopiero pod koniec trwania naszego snu.

Powyższy diagram[ix] ( hipnogram) przedstawia wszystkie fazy snu i rozmieszczenie ich w poszczególnych cyklach trwających średnio 90 min.

W ciągu całej nocy występuje od 4-6 cykli. Naukowcy rozdzielili poszczególne fazy snu na podstawie pomiarów fal mózgowych w stanie czuwania i snu. Obecnie rozróżniamy 5 faz snu: cztery fazy NREM[x] i jedna faza REM[xi].

Powyższe zdjęcie pokazuje fale mózgowe w poszczególnych fazach snu.[xii]

Zasadniczą funkcją snu NREM, który dominuje w pierwszej części nocy jest odsiewanie i usuwanie zbędnych połączeń neuronalnych. W głębokim śnie NREM fale mózgowe przenoszą fragmenty pamięci (świeże wspomnienia) z przechowalni krótkoterminowej – hipokampu do pamięci długoterminowej znajdującym się w korze mózgowej. Zatem w głębokim śnie następuje oczyszczenie mózgu ze zbędnych informacji, przeniesienie ich do pamięci długoterminowej za pomocą tzw. długich wrzecion snu (krótkotrwały skok impulsu elektrycznego w mózgu), ale również, co ważne dla sportowców, następuje regeneracja organizmu i wzmocnienie tzw. „pamięci mięśniowej”, w celu automatyzacji pewnych sekwencji ruchowych. W śnie NREM zachodzi również inny ważny proces, mianowicie zapominanie, o którym wspomniałam w cytacie rozpoczynającym tą pracę. Dzieje się to głównie za pomocą krótkich wrzecion snu i pozwala zapomnieć o bolesnych, paraliżujących doświadczeniach, a także pozbawia nas niepotrzebnych informacji i porządkuje z niepotrzebnych faktów np. gdzie w zeszłym tygodniu zaparkowaliśmy samochód.[xiii]Co to są za fazy snu i jaki jest ich wpływ na nasz organizm?

 Tak więc sen NREM jest poświęcony głębokiej wewnętrznej refleksji.

 Co dzieje się zatem w fazie REM?  Jeżeli popatrzymy na wykres fal mózgowych przypominają one fale w czasie czuwania, jednak nasze ciało jest pozbawione całkowicie napięcia mięśniowego, dotyczy to jedynie mięśni posturalnych. Natura zakazała tego rodzaju aktywności, abyśmy nie odgrywali swoich marzeń sennych, ponieważ właśnie to w tej fazie śnimy. Jak już wspomniałam w fazie NREM następuje „sprzątanie” i porządkowanie powiązań neuronalnych, za to faza REM odpowiedzialna jest za ich wzmacnianie. Dopracowuje struktury i szczegóły, tworzy połączenia i detale. We śnie REM, podobnie jak w stanie czuwania aktywne są sensoryczne obszary wzgórza. Różnica jednak jest zasadnicza, gdyż do kory mózgowej nie są wpuszczane doznania pochodzące z zewnątrz, ale sygnały związane z emocjami, motywacjami i wspomnieniami, które odbierane są przez obszary kory czuciowej i każdej nocy wyświetlane, jako senne, niekiedy groteskowe przedstawienie, w którym mózg zaprzęga różne dziwaczne wątki naszej autobiografii. Okazuje się, że to właśnie ta faza snu zespala i integruje wszystkie poszczególne składniki, aby nasz mózg rozumiał otaczający nas świat, poprzez twórcze spostrzeżenia, nabywanie umiejętności i rozwiązywanie problemów. W fazie REM mózg bardzo mocno aktywuje niektóre obszary np.: obszary wzrokowo-przestrzenne odpowiedzialne za percepcję wizualną, korę ruchową, która inicjuje ruch, hipokamp i ciało migdałowate oraz zakręt obręczy- oba uczestniczą w tworzeniu i przetwarzaniu emocji.[xiv]

W ciągu nocy wszystkie obszary mózgu rywalizują ze sobą. W pierwszej połowie nocy znaczną część 90 minutowego cyklu zajmuje NREM, a tylko niewielką część REM.  Z kolei pod koniec nocy sytuacja się zmienia na korzyść fazy REM. Jednakże żaden z rodzajów snu nie pozwala osiągnąć wszystkiego. Każdy z nich zarówno płytki N1 i N2, głęboki N3 i N4, jak i REM zapewnia mózgowi inne korzyści. Utrata któregokolwiek z nich prowadzi do pewnego rodzaju upośledzenia mózgu. Poniżej podaję procentowy standardowy zakres faz naszego snu w ciągu całej nocy :

Przebudzenia – 0%-10% snu

REM- 20%-25%

N1+N2- 45%-55%

N3+N4- 13%-23%

  1. Pomiarownie snu

„Prawdziwa podróż odkrywcy wymaga nie nowych lądów, ale nowych oczu”[xv]

 W momencie, kiedy zrodziła mi się myśl o zweryfikowaniu wpływu BTCK na fazy snu, zastanawiałam się, jak obrazowo i w sposób badawczy można ten wpływ przedstawić zarówno dla samych zainteresowanych, jak i dla terapeutów, którzy zapewne tak, jak i ja mają wiele spostrzeżeń i pytań na ten temat. Oczywiście czytałam dużo o klinikach snu i polisomnografii (badanie snu), ale moje badania musiały być prowadzone na miejscu, a pacjenci ze względów oczywistych spać w warunkach domowych, aby również można było zweryfikować czynniki, które wpływają na zaburzenia ich snu. Niewątpliwie brak warunków laboratoryjnych jest obarczony pewnym błędem ze względu na różne sytuacje rodzinne i czynniki zewnętrzne np. stresująca praca lub trudne sytuacje życiowe. Jednak dla samych zainteresowanych określenie, jakie nawyki behawioralne mogą upośledzać tą, jakże ważną potrzebę życiową, było równie istotne. Z mojego punktu widzenia wyłuskanie tych zachowań mogło ukazać, na ile są one w stanie zniekształcać efekty samej terapii.

  Przeszukując Internet natknęłam się na ciekawe urządzenie, badające szereg aspektów związanych ze snem, przede wszystkim: fazy snu, czas snu, jakość snu, bezdechy senne, tętno, HRV, poziom tlenu oraz przewracanie się w nocy. Ponieważ urządzenie posiada atest medyczny i wykazuje niezwykłą dokładność w stosunku do opasek i zegarków dostępnych na rynku zastosowanie go w moich badaniach okazało się strzałem w dziesiątkę. Poniżej załączam zdjęcie.

Urządzenie jest w kształcie pierścionka, który zakłada się na palec serdeczny lewej ręki w momencie położenia się spać. Od tego momentu zaczyna się liczyć czas snu. Na podstawie rozpisanych faz snu można zwrócić uwagę na wszelkie zaburzenia snu, jakie mogą wystąpić. Najczęściej mamy do czynienia z trudnością w zasypianiu czy też w utrzymaniu snu, wynikającą z częstego wybudzania się w środku nocy. W wielu przypadkach następuje również przedwczesne budzenie się. Poniżej przykładowy raport snu jednej z moich pacjentek.

Jak pokazuje powyższy diagram, raporty są bardzo szczegółowe, a dane możemy uzyskać od każdego pacjenta posiadającego urządzenie poprzez możliwości w aplikacji Sleepon tzw. „Moja rodzina”. Informacje o śnie wysyłane są na serwer, a następnie przesyłane do terapeuty. Ilość badanych jednorazowo osób nie została w aplikacji określona.

 

  1. Mechanizm badawczy

„Aby pracować z żywymi mechanizmami w żywym ciele potrzebna jest nam umiejętność żywego dotyku”[xvi]

Aby móc zweryfikować i zbadać w jaki sposób delikatna BTCK wpływa na sen, musiałam przeprowadzić swoisty eksperyment z udziałem osób, które zgłosiły problemy ze snem i zgodziły się na kilkutygodniowe badania i udział w sesjach BTCK. Wybrana grupa obejmowała cztery osoby w wieku od 39 do 55 lat. Wśród nich znajdowały jedna kobieta i troje mężczyzn. Badanym zostały przedstawione założenia eksperymentu, które były następujące:

  • uczestnik wypełnia kartę pacjenta informując o przyjmowanych lekach, uprawianych sportach lub aktywnościach fizycznych oraz o ewentualnych schorzeniach;
  • badany otrzymuje informację o zachowaniu wstrzemięźliwości od substancji psychoaktywnych tj. alkohol, narkotyki i wszelkie substancje mogące wpływać na zmianę świadomości oraz powstrzymanie się od kofeiny i teiny od godziny 15:00;
  • każdy uczestnik otrzymuje indywidualne urządzenie pomiarowe;
  • badani śpią przez co najmniej trzy noce, aby można było sprawdzić ich profil snu, jego architekturę i zaburzenia z jakimi się borykają;
  • następnie w wyznaczonych przeze mnie terminach przychodzą na sesję terapeutyczną
  • minimalna ilość sesji – trzy
  • po sesji gromadzę dane i analizuję uzyskane wyniki
  • tabela obejmuje następujące parametry: datę, czas i jakość snu, procentowy i czasowy udział poszczególnych faz (REM, N1+N2-sen płytki , N3-głęboki) HRV oraz przebudzenia, a także informację o przeprowadzonej sesji.
  • badani każdego dnia otrzymują wiadomość o jakości swojego snu, omówienie poszczególnych faz snu, a w przypadku choroby lub innej sytuacji mocno zaburzającej wyniki, są zobligowani do poinformowania o tym terapeuty;

 Muszę przyznać, iż założenia tego projektu mocno ingerowały w sferę prywatną każdego z badanych. Dlatego ważna była ogromna delikatność i subtelność w kontaktach z uczestnikami, a także objęcie ich stałym zaopiekowaniem. Zdarzały się również choroby, wyjazdy, awarie i zniszczenia urządzeń, a także utraty danych, co nie ułatwiało przeprowadzenia doświadczenia. Jednakże ogromne poświęcenie pacjentów i ich determinacja w dotarciu do istoty problemu ze snem niewątpliwie przesądziły o sukcesie i zakończeniu badań.

Chciałabym tutaj wspomnieć o samej BTCK i jej założeniach ponieważ to właściwie ona jest tutaj główną bohaterką. Terapia czaszkowo-krzyżowa jest najbardziej subtelnym słuchaniem, z jakim przyszło mi się zetknąć w moim życiu. Jest dialogiem z tkankami, strukturami i płynami z jednoczesną obserwacją zmian, jakie w nich zachodzą. Dr John Upledger słusznie zauważył, że „to, co wiesz, wydaje się powiązane z pytaniami, jakie masz w swoim umyśle podczas badania”[xvii] Wiedza o śnie niewątpliwie rzutowała na moją pracę z uczestnikami, jednak moje założenia pozostały bardzo proste, słuchać, pytać i czekać. Nie zakładałam sobie konkretnej pracy, z konkretnymi strukturami, powięziami czy też konkretnym obszarem. Każda z badanych przeze mnie osób miała zaburzone inne strefy snu, na które oddziaływały inne czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Dlatego subtelnie, z wielką uważnością i bez oczekiwań postanowiłam prowadzić dialog z ciałem. Palpacyjnie i intencyjnie zapraszałam ciało do rozmowy i opowiedzenia swojej historii, do ukazania ekspresji Oddechu Życia i wyjawienia ukrytych zaciszeń, które dr John Upledger nazwał „detektorem istoty problemu” To, jaką historię opowiedziały żywe mechanizmy w żywych strukturach przedstawię w kolejnych rozdziałach.

III BADANIA

„Czy masz tyle cierpliwości, by czekać, aż Twoje błoto opadnie, a woda stanie się czysta? Czy możesz pozostać bez ruchu, aż właściwe działanie pojawi się samo?”[xviii]

 Moje badania nad wpływem BTCK na sen prowadzone były przez wiele miesięcy. Wszyscy podlegali tej samej procedurze, jeśli chodzi o mechanizm badawczy, aby wyniki były porównywalne i mogły być poddane naukowej analizie, jednakże do każdej z osób podchodziłam indywidualnie, jeśli chodzi o terapię. Każda z nich wymagała delikatnego i indywidualnego słuchania. Poniżej opiszę krótko profil każdego z uczestników, przedstawię problematykę zaburzeń snu u poszczególnych osób oraz podejście terapeutyczne do zauważonych problemów.

  1. Pacjent nr 1
  2. a) wywiad medyczny

Mężczyzna, wiek 47 lat, średniego wzrostu, szczupła budowa ciała, aktywny sportowo, własna działalność, doradca księgowy, pracuje około 12 godzin dziennie.

Opisywany pacjent zmaga się z wysokim ciśnieniem krwi i wykazuje nadmierne pobudzenie emocjonalne. W nocy bardzo mocno się poci oraz spożywa duże ilości kofeiny w postaci napojów energetyzujących (ok 12 szt./dzień), co stanowi 960 mg kofeiny dziennie( bezpieczna ilość kofeiny to 400 mg/dzień).

  1. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu

Pierwsze odczyty z urządzenia pacjenta były na poziomie 78% do 83% jakości snu. Jeśli chodzi o czas jego trwania wahał się między 3-6 godzin, co w kontekście zapotrzebowania ludzkiego organizmu na sen, stanowiło poziom krytyczny snu. Fizjologicznie zaś dla organizmu oznaczało niepełne oczyszczanie się mózgu z krążących w płynie mózgowo-rdzeniowym białek, produktów przemiany materii i adenozyny, odpowiedzialnej za zmęczenie i senność. Pacjent nie miał bezdechów sennych, ale na wykresach etapów snu wyraźnie krótsza była faza REM (na poziomie 9%-13%), niedobór snu N1+N2. Nie potrafił utrzymać snu powyżej 6 godzin. Czuł się niewyspany, roztargniony, nie potrafił utrzymać koncentracji przez co dodatkowo nadużywał kofeiny, która blokowała działanie adenozyny, jednakże nie blokowała jej produkcji. Bardzo niskie HRV[xix] 19-25 ms, mogące świadczyć o dużym stresie organizmu i pobudzeniu części grzbietowej nerwu błędnego[xx] lub chorobie. 

  1. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty

Aby Wrodzony Plan Leczenia mógł zadziałać u pacjenta, a terapia odniosła jakikolwiek skutek, należało zmienić najpierw podejście behawioralne pacjenta do snu oraz ograniczyć czynnik powodujący wzrost ciśnienia, jakim był narkotyk stymulujący w postaci kofeiny. Jednym z najistotniejszych zaleceń, spośród wielu dotyczących snu była stała godzina zasypiania. Kolejnym zaleceniem była zmiana pory treningu na wcześniejsze godziny ,
zmiana podyktowana ze względu na wydzielany podczas wysiłku kortyzol i noradrenalinę. Razem z pacjentem doszliśmy do porozumienia odnośnie częściowego ograniczenia kofeiny, a docelowo do zmniejszenia ilości napoi energetycznych do 4 szt. wypijanych do godziny 15:00. Godzina ta odgrywa bardzo ważną rolę, gdyż połowiczny rozkład kofeiny przez wątrobę wynosi od 6-7 godzin, a całkowity 12 -14 godzin, co skutecznie zakłóca sen. Zjazd kofeinowy, który do tej pory przypadał na wczesne godziny poranne, wybudzał pacjenta, tak jak ma to miejsce w przypadku alkoholu lub innej substancji psychoaktywnej.

Dopiero po zmianie nawyków mogliśmy rozpocząć właściwą TCK.

Moje początkowe założenia obejmowały słuchanie i obserwowanie. Od razu kiedy pacjent wszedł, zwróciłam uwagę na jego spięcie i ogólne rozdrażnienie. Ciało wykazywało odchylenie od linii środka na prawą stronę. Po pierwszej terapii ukazał mi się obraz spiętych, posklejanych powięzi, braku poślizgu i zaciszenia głównie z prawej strony ciała. Potwierdziły to liczne kontuzje mięśni szkieletowych pacjenta. Nie pracowałam na razie z żadnym z tych obszarów, gdyż miałam wrażenie, że to jest tylko efekt, a przyczyna i wzorce inercyjne ukryte są w innych strukturach. Słuchałam i pytałam ciało o wrodzony plan leczenia dla tego pacjenta. Napięcie, jakie towarzyszyło pacjentowi z sesji na sesję ustępowało. Powoli jakość snu ulegała poprawie i wynosiła po drugiej sesji 92%, a czas snu wydłużył się do 6,5 godziny. Lekko poprawiły się odczyty HRV do 30ms. Faza REM wydłużyła się do 19%, ale odczyty nie były stabilne, a czynniki zewnętrzne bardzo szybko były w stanie zniwelować naszą pracę. Był to mój pierwszy pacjent w projekcie, więc szukałam po omacku zdrowia w całym organizmie. Powoli i drobnymi krokami dążyłam do zaciszenia. Tylko cisza mogła głęboko fizjologicznie doprowadzić do odpoczynku całego organizmu pacjenta. Rollin Becker tak ujmuje rolę ciszy: „Zdrowie wiąże się z powrotem do wolności wymiany pomiędzy fizjologią ciała a ciszą.”[xxi] Z kolei T.S. Eliot wyraża ten stan w następujących słowach: „W cichym punkcie poruszającego się świata. Ani ciało, ani bezcielesność; ani „z” ani „do”; w nieruchomym punkcie, tam jest taniec.” „W cichym punkcie poruszającego się świata. Ani ciało, ani bezcielesność; ani „z” ani „do”; w nieruchomym punkcie, tam jest taniec”. Tego tańca potrzebował spięty organizm mojego pacjenta. Jednak dopiero na czwartej sesji nastąpił przełom. Zauważyłam, że praca z czwartą komorą mózgu i zaciszeniem CV4 w dużym stopniu wpłynęły na wyniki pomiarów. Odczyty, jakie uzyskaliśmy po sesji na tych strukturach były zadziwiająco dobre. Jakość snu poprawiła się 78% do 97%. Drugim parametrem bardzo istotnym dla pacjenta była długość snu, który początkowo wynosił od 3-6 godzin, a wydłużył się do 9 godzin.  Faza REM wydłużyła się do 40%, co stanowiło trzy godziny przespane w tej fazie. Również pozostałe parametry biły na głowę dotychczasowe odczyty. Jedynie HRV pozostało na poziomie 28ms. Odczucia pacjenta uległy nieporównywalnej poprawie. Kompresja czwartej komory i jej wpływ na oczyszczenie ciała były dla mnie pewną istotną wskazówką w podążaniu za zdrowiem i snem.

Poniżej przedstawiam odczyty hipnogramów pacjenta przed sesjami i po czwartej sesji.


Powyżej wykres snu z 06.12.2021 przed sesjami BTCK

Powyżej wykres snu z 14.01.2022 po czwartej sesji BTCK

  1. Pacjent nr 2
  1. a) wywiad

Kobieta, wiek 55 lat, niskiego wzrostu, krępej budowy ciała, nieaktywna sportowo, księgowa, pracuje 8 godzin dziennie, wychowuje niepełnosprawną córkę z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, mowy i słuchu. Pacjentka zmaga się z depresją w związku ze śmiercią mamy i obciążeniem związanym z wychowywaniem niepełnosprawnego dziecka i jego przyszłością. Śpi bardzo krótko i płytko. Czuje się zmęczona, zdekoncentrowana, wykazuje ogromną nadpobudliwość w kontaktach z ludźmi. Nie ma czasu dla siebie lub ma go w ograniczonej ilości. Miewa dotkliwe migreny.

  1. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu

Po pierwszych odczytach z przespanych przez pacjentkę nocy widać było wyraźnie bardzo słabą jakość snu 69%-81%. Długość snu wahała się między 4-6,5 godziny, czyli oczyszczenie się mózgu było na słabym poziomie. Fizjologicznie dla organizmu oznaczało to nie wypłukaną, toksyczną formę białka zwanego beta-amyloidem łączącego się w lepkie grudki lub blaszki, które skutecznie przyklejają się i gromadzą w środkowej części płata czołowego. Pacjentka miała ogromny problem z częstymi wyburzeniami ale również z zaśnięciem. Wymienione przerwy łącznie stanowiły do 20% cykli snu, co dawało 2 godziny w ciągu całej nocy. Oprócz tego zakłócony był sen głęboki, a faza REM prawie wcale nie występowała. Dodatkowo pacjentka ma krzywą przegrodę nosową, co z kolei powodowało częste bezdechy senne, aż do tzw. ciężkich. HRV bardzo niskie od 7ms-21ms, wskazywało, że AUN nie działa prawidłowo, a organizm może być w ogromnym stresie.

Jak widać w tym przypadku mamy do czynienia z szerokim spektrum zaburzeń wywołanych czynnikami zewnętrznymi.

  1. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty

Ten przypadek pacjentki był dla mnie niezwykle trudnym wyzwaniem, ale był on przede wszystkim wyzwaniem dla jej organizmu i jego zdolności do samoleczenia. Nagromadzenie się tak dużej ilości różnych inercyjnych “fulkerumów”[xxii] skutkowało blokadami i zakłóceniami zarówno w sferze ciała fizycznego, ale również płynnego. Właściwie terapię z pacjentką rozpoczynałam zawsze od linii środka, aby sprawdzić, gdzie jest moja linia horyzontu. Za każdym razem moim celem było osadzić się na tyle solidnie, abym umiała poszerzyć granice nie tylko do ciała płynnego, ale też objąć swoją percepcją tzw. strefę C(pokój) i strefę D(horyzont), na które zwracał uwagę dr James Jealous. Mając na uwadze, że zgodnie z BTCK pierwotne oddychanie nie ogranicza się tylko do ciała fizycznego, ale obejmuje przestrzeń rozciągającą się często daleko poza nie, rozpoczynałam sesję z ogromną uwagą zwłaszcza na ciało płynne, bo miałam wrażenie, że zasięg wzorców inercyjnych dotyka całej przestrzeni. Odczuwałam to zwłaszcza w momencie, kiedy pacjentka pojawiała się u mnie na sesji.

Wracając do odczuć palpacyjnych, ogromnie duże było napięcie powięzi, duża gęstość płynów, trudność w przepływach zarówno w obrębie przepon poprzecznych , jak i przy samej czaszce. W obrębie stóp i kości krzyżowej odnosiłam wrażenie zamrożenia. Potrzebowałyśmy tak naprawdę czterech sesji, aby pacjentka poczuła się spokojniejsza i dała możliwość swojemu ciału na proces homeostazy i samoleczenia. Przez te pierwsze cztery sesje pomiary na urządzeniu nie ulegały specjalnej poprawie. Jakość snu zwiększyła się tylko nieznacznie osiągając 82%-85%. Faza REM nadal nie istniała, głęboki sen zwiększył się zaledwie o 10%, HRV bardzo niskie, a jedyne, co uległo zmianie to długość snu, który momentami osiągał ok 7 godzin. Jednakże stan pobudzenia pacjentki nie ulegał obniżeniu. Przeprowadziłam jeszcze raz wywiad, bo miałam wrażenie, że umyka mi jakiś aspekt który blokuje postępy terapii. Okazało się, że pacjentka śpi ze swoją niepełnosprawną córką i obie wzajemnie się wybudzają. Każda matka pamięta, że od czasu kiedy urodziła dziecko sypiała bardzo czujnie, aby słyszeć każdy jego ruch – w taki sposób natura „zaprojektowała” nasz organizm. Jednak w pewnym momencie dziecko wyrasta, ma swoje łóżeczko, a rodzice odzyskują pełny sen. W tym przypadku tak nie było. Dziecko cały czas spało z mamą, a ona każdej nocy czujnie nasłuchiwała ruchów swojej córki.

Porozmawiałyśmy, że można by było powoli tą sytuację zmieniać i rozpocząć od snu w tym samym pokoju, ale na osobnych łóżkach. Niestety decyzja należała do pacjentki, która bała się negatywnej reakcji córki. Pewnie jeszcze długo nic by się nie zmieniło, gdyby nie choroba.  Pacjentka zachorowała i musiała spać osobno. Wprawdzie od razu nie było poprawy wyników, jednak mimo stresu wywołanego chorobą organizm zareagował zadziwiająco wysokim HRV na poziomie 45 ms, co mogło oznaczać, że potrzeba odosobnienia i chwilowego oderwania się od codziennych obowiązków, sprawiła pacjentce ulgę. Powoli też zaczęły poprawiać się parametry snu. Jakość snu wzrosła na 90%, powoli pojawiał się REM, jednak w ilościach niewystarczających, bo zaledwie 2-3%. Zauważalnie za to poprawił się głęboki sen. Po sześciu sesjach TCK jakość snu wzrosła do 95%, a głęboki sen wydłużył się do 40%, co stanowiło trzy godziny i dwadzieścia minut w ciągu całego siedmiogodzinnego snu. Pacjentka zaczęła przesypiać od 7-8 godzin, a sen był spokojniejszy, architektura mniej poszatkowana, co za tym idzie mniej było wybudzeń. Kobieta odzyskiwała koncentrację i komfort życia. Intencyjnie pracowałam z komorami mózgu i nerwem błędnym, co dawało zauważalną poprawę. Jednak starałam się, aby organizm dążył do ciszy, pamiętając o CV4. Cały czas dbałam o ciało płynne i linię środka. Sesje odbywały się raz lub dwa razy na tydzień. W ciągu trzech miesięcy organizm pacjentki przeszedł ogromną przemianę. Z wyjściowych 4-6 godzin osiągnął możliwość pozostawania we śnie na poziomie 7-8 godzin. Zwiększyła się ilość głębokiego snu z 1-2 godzin do 3-5 godzin. U pacjentki zaczął pojawiać się REM w zakresie 33 minut czyli 6 %. Niestety do zalecanych 20% jeszcze trochę brakowało, ale przede wszystkim ogólna jakość snu poprawiła się z 69% na 97 %, a ilość przebudzeń zmalała do 6 %, czyli ok 33 minuty. Nadal pracujemy nad przywróceniem fazy REM, ale mam wrażenie, że jej niedobór lub brak jest związany z ogromnym stresem w życiu pacjentki i aktywnością najbardziej prymitywnej części mózgu – pnia. Wskazówką może być również niskie HRV.

            Poniżej zamieszczam hipnogramy.

Hipnogram z 04.01.2022 po czterech sesjach BTCK

Hipnogram z 08.02.2022 po siedmiu sesjach BTCK

  1. Pacjent nr 3
  2. a) wywiad

Mężczyzna lat 49, wysoki, aktywny sportowo, ratownik Górniczego Pogotowia Ratunkowego. Ośmiogodzinny dzień pracy, ryzyko związane z ratownictwem górniczym, stres. Opisywany pacjent zgłosił problemy z częstym wybudzaniem, brakiem koncentracji, roztargnieniem, częstym zapominaniem. Wstawał codziennie rano niewyspany i zmęczony przez co nie był w stanie się skoncentrować.

Jest bardzo sumienny i przywiązuje dużą uwagę do własnego rozwoju. Dwa lata temu przeżył wypadek samochodowy. Mocne obrażenia płuc, jelit i twarzoczaszki.

  1. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu

W pierwszych odczytach wyraźnie zaznacza się niedobór snu, a tym samym słaba jakość snu na poziomie 79%. Ilość godzin przespanych wynosiła między pięć a sześć. Tak, jak w przypadku poprzednich pacjentów niedobór snu skutkował brakiem oczyszczenia się płynu mózgowo-rdzeniowego i prawdopodobnym odkładaniem się beta-amyloidu oraz krążącą adenozyną, wywołującą ciągłe zmęczenie. Zaznaczył się również niedobór fazy REM, która wynosiła 5%-19%, a także fazy głębokiego snu, która wynosiła zaledwie 20%. Mała ilość godzin snu w zasadzie skutkowała skróceniem wszystkich faz snu, a do tego dochodziły częste wybudzenia.

  1. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty

Należy na początku podkreślić, że pacjent zaliczał się do grupy najbardziej zdyscyplinowanych ludzi, z jakimi przyszło mi pracować, co z jednej strony dawało duży komfort, jeśli chodzi o przestrzeganie przez badanego zaleceń, jednak z drugiej strony rodziło pewne niespodziewane zachowania, które miały wpływ na nasze badania.

W wyniku wypadku samochodowego pacjent doznał licznych obrażeń wewnętrznych, dlatego też oprócz napięcia wyczuwalnego w powięziach, można było znaleźć wiele obszarów, w których krążenie płynów było utrudnione. Pracę z tym pacjentem rozpoczęłam również bardzo subtelnie, nie narzucając technik, ani konkretnych protokołów. Podczas pierwszych dwóch sesji organizm rozluźnił przede wszystkim napięcia w układzie nerwowym. Pacjent mógł się odprężyć i pozwolić, aby ciało zyskało możliwość przyjęcia większej ilości mocy z wrodzonego planu leczenia. Jednakże ilość godzin snu nadal się nie zwiększała, a urządzenie wskazywało jednakowy czas przebudzenia. Oznaczało to, że wybudzenie następuje nienaturalnie, z pomocą budzika. Po przeprowadzonej rozmowie, okazało się, że pacjent wstaje dokładnie o 04:30 na lekcję języka angielskiego on-line, a następnie na szóstą jedzie do pracy .Podejście tak zdyscyplinowane, jakkolwiek w naszym świecie pożądane, zakłócało wyniki naszych sesji. Świadome skracanie snu skutkowało niestety notorycznym pozbawianiem się tej leczniczej kąpieli sennej. Przed trzecią sesją doszliśmy do kompromisu i pacjent zmienił godziny nauki. Podążyłam zatem za informacją z organizmu, który wskazywał mi potrzebę zaciszenia i pracy z komorami. “ Czy możesz pozostać bez ruchu, aż właściwe działanie pojawi się samo?”[xxiii] -to zdanie cały czas przenikało moje myśli. Czekałam na rytmiczny wdech i wydech. Pomyślałam tym razem o EV4 i poszerzeniu komór, które zapewnia bardzo głęboki fizjologiczny odpoczynek, a dodatkowo rozprowadza rezerwy nagromadzone i przechowywane w rdzeniu kręgowym.  Pracując od kości krzyżowej miałam świadomość, że napełnianie się i poszerzanie komór może mieć duży wpływ na struktury umiejscowione w ich obrębie, również na pień mózgu. Obecny w nim aktywacji siatkowej RAS[xxiv], który dr John Upledger nazwał “siatkowym systemem alarmowym” odpowiedzialny jest za regulację pobudzenia i przejścia między snem a czuwaniem. Rola układu lub tworu siatkowatego (w zależności czy mówimy o budowie – wtedy używamy słowa twór, czy też o funkcji- wtedy mówimy o układzie siatkowatym) nie kończy się tylko na regulacji pobudzenia. Pełni on funkcję stymulującego informatora mózgu, aktywizuje korę mózgową, gdy w środowisku zewnętrznym pojawiają się bodźce wymagające określonej odpowiedzi organizmu.      Gdy narządy zmysłu odbierają informację o zdarzeniach zewnętrznych, w tym o potencjalnych zagrożeniach, układ siatkowaty stymuluje korę mózgową, dzięki czemu możliwe jest podjęcie potrzebnych i odpowiednich do sytuacji działań. Twór siatkowaty aktywizuje się w odpowiedzi na hałas, bodźce świetlne, bodźce czuciowe (np. ból w wyniku uderzenia, podrażnienia skóry, jak i ból trzewi), zapachowe (np. zapach dymu), po czym stymuluje obszar korowy. Z tej właśnie funkcji bierze się potoczne określenie, synonimiczne dla układu siatkowatego. Mówi się, iż pełni on rolę mózgowego systemu alarmowego [xxv]

Trzecia sesja utwierdziła mnie bardzo mocno w moich przekonaniach. Przy zachowaniu prawidłowych parametrów snu pacjent zaczął przesypiać 7-8 godzin. Zwiększyła się ilość fazy REM z maksymalnych 19% aż do 51%, co stanowiło ponad 4 godziny snu w tym stanie. Tym samym ogólna jakość snu poprawiła się z 79% na 97%. Pacjent przestał się wybudzać, a architektura snu zmieniła się z poszatkowanej na bardziej ciągłą i płynną.

Palpacyjnie dało się wyczuć zmianę w tkankach. Zmieniła się ich jakość, dał się wyczuć poślizg, a gęstość płynów w niektórych miejscach lekko ustąpiła. Od razu poprawiły się parametry snu.

Hipnogram z dnia 15.01.2022 przed sesjami

Hipnogram z 22.01.2022 po trzeciej sesji i zmianie godziny wstawania

  1. Pacjent nr 4
  2. a) wywiad

Mężczyzna w wieku 37 lat, niskiego wzrostu, wysportowany, krępej budowy ciała, emerytowany żołnierz po dwóch misjach wojskowych w Afganistanie i Iraku. Obecnie prowadzi własny klub treningowy. Dużo trenuje. Zgłosił ogólne zmęczenie, niewyspanie, brak koncentracji oraz rozdrażnienie. W związku z ogromnym niewyspaniem pije kawę przez cały dzień, aż do późnego wieczora.

  1. b) rodzaj zdiagnozowanego zaburzenia snu

Na podstawie początkowych odczytów można było ocenić z jakimi problemami zmaga się pacjent. Z całą pewnością jakość snu, jak i jego ilość nie zapewniały organizmowi wymaganych korzyści. Ilość przespanych godzin mieściła się w przedziale od 5-6 godzin. Brakowało odpowiedniej ilości snu w fazie REM, która wynosiła zaledwie 9%. Pacjent miał duży problem z usypianiem. Jakość snu była na poziomie 78-86%. Do tego wszystkiego zmienność rytmu zatokowego utrzymywała się w przedziale między 17-28 ms, co jest wartością raczej niską i świadczy o stresie organizmu.

  1. c) zastosowane podejście terapeutyczne i jego efekty

Pierwszą rzeczą, jaką zweryfikowaliśmy była ilość spożywanej k

ofeiny i godziny jej dostarczania do organizmu. Pacjent przychodząc do klubu miał rytuał parzenia kawy i popijania jej do późnych godzin wieczornych. Zmiana nawyków znacznie pomogła nam w dalszej terapii, gdyż jak już wcześniej wspomniałam kofeina zaburza presję snu i stwarza problem przy zasypianiu. Mając na uwadze przeszłość wojenną, przeżycia pacjenta lub ewentualne traumy, które mogły pozostać po misjach, dbałam mocno o zasoby pacjenta podczas sesji.

Pacjent przyznał, że, będąc na misjach, wielokrotnie przedawkowywał kofeinę, aby nie spać, co w późniejszym czasie mogło również zakłócać jego sen.

Pierwsze sesje były, tak jak u pozostałych pacjentów nastawione na wsłuchiwanie się w fizjologię pacjenta, potencjał płynów i ciało płynne, z ogromną uważnością na zasoby. Badany potrzebował kilku sesji, aby jego organizm potrafił się uspokoić i osiąść. Aby do pnia mózgu dotarła informacja, że nie ma zagrożenia z zewnątrz, a wewnętrzny plan leczenia uruchomił siłę, która ukryta jest w jego własnej mądrości i sprawczości. Układ nerwowy był bardzo pobudzony i właściwie nie potrafił ani na chwilę odpuścić, więc nie było mowy o jakimkolwiek zaciszeniu. Dopiero po czwartym spotkaniu nastąpiła holistyczna zmiana i mogłam intencyjnie skierować moje prośby o zaciszenie. Cały czas miałam na uwadze RAS i pracę z komorami. W tym przypadku wydawało mi się, że kompresja czwartej komory będzie właściwym zaproszeniem. Faktycznie pojawiły się zmiany. Po raz pierwszy jakość snu wzrosła do 96%, a ilość przespanych godzin zwiększyła się do ośmiu. Faza REM wzrastała nawet do 19%, ale zmiana ta nie była stabilna i czynniki zewnętrzne z łatwością ją zaburzały. Parametr HRV utrzymywał się na stałym poziomie, a jego wahnięcia nie wychodziły powyżej 28 ms.

Na piątej sesji badany zasnął. Jednak jego odpoczynek przypominał bardziej fazę REM, gdyż podczas CV4 mogłam zaobserwować szybkie ruchy gałek ocznych, co było bardzo zastanawiające w kontekście zaciszenia organizmu.

To był moment kiedy AUN pacjenta przeszedł dużą zmianę i odczyty znacznie się poprawiły. Jakość snu wzrosła do 97% i można powiedzieć, że była prawie idealna. Ilość przesypianych godzin wyniosła 8:30 h. Ilość przebudzeń zmalała, a głęboki sen trwał już ponad dwie godziny. Wprawdzie faza REM procentowo utrzymywała się w przedziale do 19%, jednak zaznaczyła się duża stabilność jej występowania. Ogromnie poprawiło się samopoczucie pacjenta, jak również jego wyniki sportowe, gdyż czas regeneracji mięśni znacznie się skrócił. Poniżej hipnogramy:

Powyżej hipnogram z dnia 20.12.2021

Powyżej hipnogram z dnia 12.02.2022 po pięciu sesjach BTCK

IV WNIOSKI

 „Bądź spokojny i wiedz, że jestem.” I… „Pozwól fizjologicznej funkcji wewnątrz manifestować własną nieomylną moc, zamiast stosować ślepą siłę z zewnątrz.” [xxvi]

Założenia projektu badawczego miały na celu określenie czy BTCK ma wpływ na sen i jeśli tak, to w jaki sposób wpływa i na jakie konkretnie parametry. Otóż na podstawie przeprowadzonych przeze mnie badań, mogę zdecydowanie stwierdzić, że Biodynamiczna Terapia Czaszkowo-Krzyżowa w ogromnym stopniu wpływa na poprawę jakości snu i to na wszystkich jego poziomach.

Zarówno zbiorczy parametr, jakim jest jakość snu (urządzenie określa jakość na podstawie wszystkich faz, długości snu, HRV, tętna i przebudzeń), a także poszczególne fazy snu uległy bardzo dużej poprawie. Jakość snu u pacjentów średnio wzrosła o 21%. Wydłużyły się znacząco godziny snu o 60% , co w niektórych przypadkach wyniosło nawet o 5 godzin więcej snu. Jak można było zauważyć na hipnogramach , poprawie uległy poszczególne fazy:

NREM 3 i NREM4:   wydłużyły się średnio o 30%, co przełożyło się niekiedy na 2 godziny dodatkowe snu w głębokiej fazie

REM:                         wzrósł średnio o 18%, jednakże nie u wszystkich badanych wzrost ten był jednakowo wysoki, jednoznacznie można zauważyć zależność pomiędzy jakością fazy REM a czynnikami zewnętrznymi i jest to relacja mogąca całkowicie uniemożliwić postępy terapeutyczne.

N1+N2:                          wydłużyła się o 42%, co przełożyło się również na wzrost godzinowy snu w płytkich fazach o około 3 godziny.

Należy również wspomnieć o zmniejszeniu się wybudzeń podczas nocy które spadły średnio o 25% oraz poprawie szybkości usypiania. BTCK wpływała również na parametr HRV, powodując jego wzrost wynikający z poprawy działania AUN poprzez osłabienie działania jego części współczulnej i wzmocnienie działania części przywspółczulnej. Tym samym zwiększając wahania tętna.

Jak widać zmiany zanotowane przez tracker snu świadczą o słuszności tezy. Potwierdza ją również odpowiedź zwrotna od pacjentów, których jakość życia znacznie się poprawiła.

Podsumowując, chciałabym nakreślić kilka spostrzeżeń, jeśli chodzi o pracę terapeuty czaszkowo-krzyżowego przy tego typu zaburzeniach. Mianowicie, nie odnalazłam konkretnego protokołu postępowania, gdyż każdy organizm jest inny, jak i zaburzenia snu mogą być wywołane innymi czynnikami. Jednakże warto zwrócić uwagę na intencyjną pracę z komorami. Ogromną rolę mogą spełnić dwa narzędzia terapeutyczne CV4 i EV4. Zarówno kompresja czwartej komory, jak i zwiększanie jej wymiarów i zawartości może zapewnić głęboki relaksacyjny odpoczynek, zaciszenie i reorganizację w kierunku poprawy jakości snu. Dr John Upledger wspomniał również o “siatkowym systemie alarmowym”, który steruje z pnia mózgu przejściem między snem, a stanem czuwania. Zapewne niektóre zaburzenia snu mogą być spowodowane jego zbytnim pobudzeniem, w związku z czym każda praca nad głębokim zaciszeniem organizmu, obniżeniem napięcia oraz z odblokowaniem nerwu błędnego będzie przyczyniała się poprawy jakości zdrowia i wpływała głęboko na poprawę jakości snu.

 Kończąc chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo ważny element tej pracy- podejście do pacjenta. Sfera snu jest to bardzo intymna i delikatna część naszego życia. Dlatego, jako terapeuci powinniśmy pamiętać, aby podchodzić do niej z wielką delikatnością i uwagą, obserwując i analizując zmiany. Jednak przede wszystkim, jak podkreślał dr Sutherland powinniśmy kierować się zasadą –  “  bądź spokojny i wiedz”, bo takie podejście jest kwintesencją biodynamicznego działania terapii czaszkowo-krzyżowej w leczeniu zaburzeń snu – i nie tylko.

Ewelina Wyrozumska

Przypisy

[i]     Bolesław Prus „Faraon”

[ii]    W dalszej części pracy będę używała skrótu skrót BTCK

[iii]   „Dlaczego śpimy” 2019, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa

[iv]   Doktor Allan Rechtschaffen

[v]    „Dlaczego śpimy” 2019, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa

[vi]   Sutherland, przytoczone w:Dr Rollin Becker, Life in Motion(Rudra Press 1997):34, Michel Kern: Mądrość ciała 2012:177

[vii]„Dlaczego śpimy” 2019, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa

[viii]„Dlaczego śpimy” 2019, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa

[ix]Link do strony https://ksiegarnie-medyczne.pl/jak-nalezy-spac-zeby-sie-dobrze-wyspac-i-nie-byc-zmeczonym/

[x]    NREM – non-rapid-eye movement- sen o wolnych ruchach gałek ocznych

[xi]   REM – rapid eye movement – sen o szybkich ruchach gałek ocznych

[xii]http://www.kzf.ump.edu.pl/Lekarski%20I%20rok/sen%20pol%202018.pdf

[xiii]Informacje zaczerpnięte z książki „Dlaczego śpimy: dr Matthew Walker

[xiv] Informacje zaczerpnięte z książki „Dlaczego śpimy: dr Matthew Walker

[xv]  Marcel Proust, przytoczone Michael Kern „Mądrość ciała”

[xvi] Dr Rollin Becker, przytoczono Michael Kern „Mądrość ciała” 2012:147

[xvii] Dr John Upleger- użyte „Mądrość ciała” Michael Kern 2012:147

[xviii]         Lao Tzu , Mądrość ciała” Michael Kern 2012:194

[xix] HRV- zmienność rytmu zatokowego jest miarą zmienności odstępu czasu między uderzeniami serca.

[xx]  Stanley Rosenberg „Terapeutyczna moc nerwu błędnego” 2020:103

[xxi] Dr Rollin Becker

[xxii] Fulcrum: oznacza punkt organizujący lub miejsce, wokół którego forma i ruch są zorganizowane i skoordynowane – połączenie potencji, która organizuje formę i ruch. Inercyjny punkt oznacza zaburzenie w obrębie pewnego obszaru z którym organizm próbuje sobie poradzić.

[xxiii]Lao Tzu

[xxiv]RAS- układ lub twór siatkowaty, umiejscowiony jest w centrum pnia mózgu

[xxv]http://psychologiarozwojuosobistego.blogspot.com/2018/02/znaczenie-ukadu-siatkowatego-dla.html

[xxvi] dr William Garner Sutherland ;