Terapia Czaszkowo-Krzyżowa – CZEGO UŻYWAMY I JAK PRACUJEMY
Terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym w dużej mierze bazuje na umiejętności terapeuty do bycia obecnym i przytomnym, świadomym bycia i procesów zachodzących w umyśle i ciele. Podążania za tymi procesami zgodnie z wrodzonym planem leczenia, który posiada każdy organizm. Posługuje się więc bezstronnym byciem i świadomością.
Ta umiejętność zostaje poszerzona o percepcję nie tylko siebie, ale też tego, co określamy jako coś odrębnego od nas samych, odrębnego od nas -w tym przypadku innego człowieka.
Zaczynając terapię terapeuta siada za głową klienta leżącego na stole i przygotowuje się do sesji. W tym celu znajduje tzw. punkty podporu terapeuty. Punkty te pomagają mu ugruntować się i przyjąć tzw. neutralną pozycję, w której może odbywać się bezstronne słuchanie systemu pacjenta. Aby osiągnąć taki stan potrzebna jest wyprostowana pozycja ciała, dobrze ugruntowana w ziemi i połączenie z niebem ( stąd wyobrażenie prowadzenia nitek od podstawy siedzącego ciała terapeuty w głąb ziemi -zakotwiczenie, drugiej nitki prowadzącej od czubka głowy daleko do nieba -połączenie z ,,górą” i nitki do tyłu biegnącej od potylicy terapeuty po skosie do tyłu stabilizującej jego postawę w kierunku przód- tył ).Następnie rozluźniamy ciało ,pozbywamy się napięć ( można zrobić tzw. Skan ciała ) i przybieramy jak najwygodniejszą możliwą pozycję ( wygoda jest bardzo ważna wtedy możliwe jest rozluźnienie ciała a za tym pojawia się otwarty i percepcyjny stan umysłu ).Wtedy patrzymy w swój umysł i zauważamy myśli ,które się pojawiają -dobrze jest je zauważyć i spocząć na chwilę na oddechu aby połączyć się z własną ciszą w środku, następnie rozszerzamy pole percepcji -jak głosi instrukcja po horyzont -a więc podnosimy wzrok i obejmujemy uwagą większą przestrzeń niż tylko my sami. Następnie łączymy się z biosferą klienta poprzez przeniesienie uwagi w stronę jego ciała i przestrzeni, która je otacza. W ten sposób staramy się dotrzeć do neutralnego stanu ciszy w nas, która umożliwia pełne słuchanie i postrzeganie zarówno zdrowia jak i wzorców inercyjnych klienta.
Ten element przygotowania do terapii jest kluczowy, gdyż tylko w takim stanie może odbywać się delikatna percepcja, która z kolei umożliwia klientowi odczucie bycia widzianym i słuchanym, możliwość dostrojenia się do umysłu czy układu nerwowego terapeuty, wyciszenie i zaproszenie do rozpoznawania własnych wzorców inercyjnych, które ograniczają ekspresję zdrowia i w końcu uwolnienie ich.
Ta cześć terapii, sam jej początek, który właśnie opisałam jest niezmiernie podobny do instrukcji, do medytacji którą zaraz przedstawię. Zjawisko łączenia się układów nerwowych czy oddziaływania jednego umysłu na drugi też jest znane od tysiącleci. Wielcy medytujący mistrzowie dawnych i tych czasów uczyli swoich uczniów przekazując im techniki i nauki, ale też dając przekaz niewerbalny przez samą swoja obecność.
W TCK potrzebna nam obecność drugiej osoby, aby proces mógł się zadziać, aby zwieszony proces samoleczenia mógł się dokonać.
W medytacji nie ma takich możliwości, aczkolwiek mogą zdarzać się wyjątki odniosę się do mojego doświadczenia.
Pamiętam, że męczyły mnie bóle i napięcia w górnej szyi tam, gdzie łączy się ona z potylicą, borykałam się z tym od jakiegoś czasu, ale będąc studentką terapii czaszkowo-krzyżowej robiłam różne eksperymenty. Pewnego dnia rankiem, leżąc w łóżku dokuczało mi to napięcie bardziej niż zwykle postanowiłam coś z tym zrobić. Jako że czułam się dobrze, ranek był spokojny i cichy poszukałam zasobów w ciele, punktu, gdzie czuje przyjemność -były to moje stopy -utrzymywał tam uwagę a jednocześnie poszłam uwagą do punktu napięcia w potylicy, ułożyłam w ten sposób poduszkę, aby dotykała czy lekko wciskała się w moją potylicę i lekko wygięłam szyję –tym sposobem dotykałam napiętego punktu. I nagle stała się rzecz niespodziewana, poczułam jakby snop światła wydostał się z mojej potylicy i natychmiast wróciła pamięć wydarzenia sprzed lat, o którym zupełnie zapomniałam. Uderzyłam się w głowę w ciemnej piwnicy, w której ktoś pokazywał mi drogę, ale nie ostrzegł o niskim stropie, zobaczyłam ta sytuację w ułamku sekundy jak też przypomniałam sobie myśli które wtedy się pojawiły i ku możemy zdziwieniu ból w szyi- znikł.
Zdarzenie to utwierdza mnie w dwóch przekonaniach –po pierwsze urazy naprawdę kumulują się i zostają zapisane w ciele, dopóki się nie rozwiążą, po drugie przy pewnej dozie doświadczenia, bycia ugruntowanym w ciele pewne rzeczy można rozwiązać samemu -jednak jest to zjawisko rzadkie i wymaga specjalnych okoliczności -więc w większości przypadków druga osoba -terapeuta- są nam potrzebne. Tak czy inaczej więcej nie udało mi się ponowić tego doświadczenia.
MEDYTACJA – INSTRUKCJA
i tutaj pozycja ciała jest bardzo ważna –
a) ciało
Siadamy w siadzie skrzyżnym albo na krześle ze stopami płasko na podłożu. Siadamy tak aby mieć dobre ugruntowanie i stabilność. Od podstawy, od miednicy czy kości kulszowych wyciągamy kręgosłup do góry do nieba jakbyśmy byli pociągani za niewidzialna nitkę. Kręgosłup wydłużony, ale jednocześnie zrelaksowany. Czubek głowy do góry, barki rozluźnione, ramiona spływające po bokach ciała, dłonie ułożone płasko na udach. Oczy otwarte wzrok patrzy na ziemie jakieś 1,5 -2 m pod skosem przed nami. Czubek języka dotyka górnego podniebienia za przednimi zębami. Ciało proste ale rozluźnione, kręgosłup utrzymuje proste plecy i jest podpórką dla ciała i z tej podpórki całe ciało może się rozluźnić i opaść –bardzo ważna jest wygoda ( na początku możemy używać różnych pomocy do podparcia kolan , usiąść wyżej itp.) gdy ciało się rozluźni, umysł może się rozluźnić ,jednak nie jest to samo rozluźnienie, potrzebna jest też uwaga która wypływa z wyprostowanej pozycji ciała ( kanały energetyczne są wyprostowane , wszystkie płyny, pływy mogą spokojnie zachodzić a co za tym idzie, nie ma zaburzeń przepływu ani na poziomie krążenia ani na poziomie płynu mózgowo-rdzeniowego ).Medytacja jest procesem aktywnym wymaga włożenia energii choć dąży do połączenia się z naszym naturalnym stanem.
b) oddech
drugim elementem jest oddech -jest on naszym obiektem, który będzie ułatwiał nam powrót do chwili obecnej, jako że oddech wydarza się w ciele i jest tam zawsze, a ciało z kolei zawsze jest połączone z, teraz’.
Siedzimy przez chwilę i odnajdujemy odczucie naszego oddechu w ciele …być może czujemy, jak unosi nam się klatka piersiowa albo brzuch, może czujemy, jak powietrze przechodzi przez nasza tchawicę albo wydobywa się z nozdrzy –cokolwiek czujemy będzie to teraz naszą kotwicą –czucie oddechu we własnym ciele. Pozwalamy oddechowi być takim jaki jest –nic nie zmieniamy, nie manipulujemy -zostawiamy tak jak jest. (jest to bardzo ważny punkt, który mówi o akceptacji rzeczy takimi jakimi są bez potrzeby zmiany -co jest ważne przy praktyce TCK)
c) umysł
trzecim aspektem jest praca z umysłem:
po jakimś czasie widzimy, dostrzegamy, że pojawiają się myśli: jedne szybkie i przelotne inne zabierają nas na dłużej w swój świat, w podróż na wakacje czy z powrotem do pracy, gdzie kłócimy się z szefem…, kiedy zasiadamy do medytacji pierwszy raz może się zdarzyć, że nie możemy uwierzyć, ile się w naszej głowie dzieje i myślimy, że medytacja tylko pogarsza sytuację …nic mniejszego –my po prostu być może pierwszy raz w życiu zauważamy co się dzieje na co dzień w naszej głowie. Dopiero naprawdę będąc w bezruchu przykładamy uwagę tylko do tego co dzieję się w naszym umyśle.
Myśli są naturalną ekspresją naszego umysłu i wyrazem jego inteligencji, więc nie próbujemy się ich pozbyć –zresztą nie bardzo jest to możliwe. natomiast możemy zauważać jak często zabierają nas one z chwili obecnej i jak naturalnie co jakiś czas do tej chwili obecnej powracamy.
Medytując możemy więc wzmacniać nasze naturalne skłonności do powrotu do chwili obecnej .do bycia tu i teraz, do bycia w ciele, co z kolei pozwala nam na zejście do obszarów tzw. Bycia czy obszarów ciszy zawsze dostępnych, lecz rzadko przez nas zauważanych, które są podstawą często burzliwych fal naszych myśli.
UMYSŁ – POSTRZEGANY PRZEZ MEDYTUJĄCEGO I TERAPEUTĘ TCK
Rysunek z książki Sakyonga Miphama Rimpocze buddyjskiego nauczyciela naszych czasów pokazujący proces zbierania naszego rozproszonego umysłu:
Zbieranie umysłu to proces stopniowy. Możemy sobie wyobrazić aktywność umysłu jako koncentryczne koła światła promieniujące na zewnątrz. Spokojne trwanie jest jak koncertowanie tego rozproszonego światła na sobie. Kiedy koncentrujemy je coraz bliżej staje się ono coraz jaśniejsze. Największe koło reprezentuje nasz codzienne życie. Kiedy powoli zbliżamy się do centrum tych koncentrycznie ułożonych kół pracujemy z różnymi rodzajami myśli od ,,dużych” do subtelnych. A światło stopniowo staje się coraz bardziej skoncentrowane. Punkt w środku reprezentuje szczęście i klarowność, która zawsze leży pod naszym rozproszonym umysłem.
i właśnie z twego punktu ciszy słucha terapeuta czaszkowo- krzyżowy
Dynamiczna cisza wg Michela Kerna
W samym rdzeniu ciała istnieje stan czystego, niezafałszowanego bytu i spokoju. Jest to obszar naszej prawdziwej natury, na który nie mają wpływu cechy indywidualne, osobowość ani czyny. To nasze istnienie. Jest jak dno oceanu. Gdy wyciszymy umysł i skierujemy świadomość do źródła wszelkich naszych aktywności, możemy dotrzeć do pola dynamicznej ciszy. Na tym poziomie nie istniej dwoistość nie ma przedmiotu ani podmiotu. (M. Kern str.24)
więc jeżeli my jako terapeuci znajdziemy się w tym obszarze podczas terapii układ nerwowy umysł klienta będzie w stanie się do nas dostroić a w tym stanie odbywa się proces leczenia …
więc im bardziej jesteśmy w stanie spocząć w dynamicznej ciszy tym bardziej zbliżamy się do zdrowia.
DOTKNIJ I PUŚĆ -ELEMENT ,,TECHNIKI” W MEDYTACJI I TCK
jeszcze jeden aspekt medytacji pomaga nam docierać do naszej ciszy. Aspekt ten dotyczy części techniki medytacyjnej która ma do czynienia z umysłem ..z tym jak sobie radzimy z myślami ..kiedy siedzimy i nasza uwaga spoczywa na oddechu wtedy pojawiają się myśli i jak to zauważymy stosujemy coś co z angielska nazywa się techniką ,,touch and go” co przekłada się na polski –,,dotknij i puść’ ‘Jest to podejście z jakim traktujemy myśli –pojawia się myśl i wtedy delikatnie jej dotykamy, smakujemy ( sprawdzamy co to jest -czego ta myśl dotyczy ) a następnie robimy część puszczenia –pozwalany jej odpłynąć ( w delikatny sposób jakbyśmy piórkiem przesuwali coś bardzo delikatnego )
ma to dla nie wiele podobieństwa w tym w jaki sposób my terapeuci obserwujemy organizm czy system pacjenta –zauważamy rzeczy (zdecydowanie patrzymy na to co się pojawia) a następnie nie trzymamy się tego tylko robimy część puszczania …pozwalamy temu odejść w swoim czasie i wracamy do kontaktu z ciszą.
Ważnym jest, aby robić to w sposób łagodny -tutaj możemy obserwować nasze podejście do siebie, jak do siebie mówimy jakie jest nasze podejście –czy mówimy do siebie wewnętrznym ganiącym tonem? czy z delikatnością możemy dotknąć i puścić …a to ma bezpośrednie przełożenie na nasze życie i na łagodne podejście to samych siebie. A gdy potrafimy łagodnie podchodzić do siebie, łatwiej nam będzie łagodnie podchodzić do innych.
UWAŻNOŚĆ I ŚWIADOMOŚĆ:
Z PUNKTU WIDZENIA MEDYTACJI:
Czym jest uważność a czym świadomość.
Uważność to przykładanie i utrzymywanie uwagi na obiekcie. Obiekt może być dowolny- oddech w ciele, utrzymywanie uwagi na odczuciach płynących z konkretnej części ciała, utrzymywanie uwagi na temacie pracy, którą właśnie piszemy w nierozproszony sposób. Natomiast świadomość to coś większego, to coś co wie, że właśnie piszemy jakąś pracę i nam się nie chce i słyszymy, że w kuchni ktoś się krząta a za oknem szczeka pies. Świadomość to widzenie większego obrazka w niezawężony sposób. Można tu podać przykład jazdy samochodem, kiedy jeszcze uczymy się jeździć –musimy zwracać uwagę na szczegóły, takie jak zmiana biegów, wciskanie sprzęgła czy kierunkowskazu. Musimy o tym pamiętać, wiedzieć co zrobić i w którym momencie -wymaga to koncentracji i to jest właśnie uważność. Natomiast świadomość to wiedza, że właśnie prowadzimy samochód, wiedza, gdzie mamy dojechać i że z lewej strony właśnie nadjeżdża tramwaj.
A więc świadomość to raczej panoramiczne widzenie a uważność skupienie na szczegółach i zdolność do pozostawania na nich uwagą.
Takie jakości wzmacniamy podczas praktyki medytacji podczas siedzenia i są one szalenie przydatne przy terapii czaszkowo-krzyżowej.
W TCK
Siedzimy i utrzymujemy pacjenta i siebie w polu świadomości widzimy całokształt i pytamy, gdzie jest tu zdrowie …natomiast uważność pozwala nam zauważyć pojawiające się wzorce i pozostawać na nich wystarczająco długo uwagą, aby mogła wydarzyć się zmiana.
Wielki buddyjski nauczyciel pisze: „jest powiedziane, że wielcy medytujący stają się tak precyzyjni, że mogą czuć przepływ krwi w swoich ciałach. Mogą być tak precyzyjni w swojej uważności, że mogą zejść na poziom atomu swoich struktur komórkowych. Jest powiedziane, że kiedy osiągnąłeś dziewiąty stopień zaawansowania praktyki shiamata (uważności), twoja uważność jest tak precyzyjna, że możesz policzyć wszystkie cząsteczki z jakich składa się twoje ciało. (Timing the mind and walking the bodhisattva path by Sakyong Mipham Rimpocze str.27) temat jest przeogromny i tylko lekko go dotykamy w celach porównawczych.
Świadomość to także -wiedzenie- z niej pojawia się tzw. wgląd-wiedza, która nie wiadomo skąd przyszła-po prostu wiemy. To też bardzo często przydarza się nam jako terapeutom podczas TCK. Medytacja wspiera poszerzanie tej świadomości.
W MEDYTACJI:
Siedząc w medytacji rozwijamy naszą uważność i świadomość, gdy oświetlamy światłem świadomości wszystko co pojawia się w umyśle możemy przestać identyfikować się z tym co się pojawia: z myślami, fantazjami, projekcjami, opiniami itd. widzimy tylko, że są to tylko twory umysłu i możemy wybrać czy będziemy za nimi podążać (bo np. chcemy coś zaplanować) czy puścimy je, bo np. są to myśli obwiniające kogoś i do niczego nie są nam potrzebne. Świadomość pozwala nam rozróżnić, wybrać i puścić –wracamy do ciszy, która zawsze jest pod spodem.
Pomaga nam to potem w życiu -kiedy chcemy coś rozważyć -robimy to, kiedy nie chcemy-możemy spoczywać w byciu i rozluźnieniu a nie torturować się myślami o przyszłości lub przeszłości.
W TCK:
Wydaje się, że TCK działa na zasadzie kierowania uwagi i obejmowania świadomością …trzymamy w świadomości całe pole percepcji a potem pojawia się wzorzec —zauważamy go, jesteśmy wystarczająco długo na nim uwagą, aby system pacjenta też to zauważył, wtedy już wszystko dzieje się ,,samo”, kiedy pojawi się świadomość powracamy do ciszy a w ciszy następuje uzdrowienie i wzorzec wraca do swojej fizjologii-do zdrowia -do swojej natury. Patologiczny tymczasowy wzorzec nie ma już racji bytu.
W ŻYCIU:
To również wydarza się w życiu, mamy swoje nawykowe wzorce myślowe które nie zawsze nam służą, mamy swoje nawykowe wzorce postępowania, które nie zawsze nam służą i tutaj świadomość przychodzi z pomocą –jak wiemy z rożnych form psychoterapii czy psycholodzy uświadomienie sobie czegoś to milowy a czasami wystarczający krok do zmiany …
kiedyś usłyszałam wiersz, którego nie jestem w stanie przytoczyć, ale jego wydźwięk dobrze ilustruje to jak zadziewa się proces odkręcania wzorców w życiu:
Idę ulicą…tam jest dziura, nie widzę jej -wpadam w nią …wychodzę z dziury
znowu idę ulicą widzę dziurę -wpadam w nią…wychodzę z dziury
znowu idę ulica widzę ta samą dziurę-omijam ją
idę inną ulicą ….
Rola świadomości, gdy punktem podporu w ciele jest emocja albo postawa –może własna świadomość nam nie wystarczyć -potrzebne jest oko bezstronnego obserwatora, którym jest terapeuta czaszkowo-krzyżowy i bardziej odnosi się to do ciała lub wzorca w ciele (pamięć tkanek str.226 Mądrość ciała)
ZJAWISKO REZONANSU I EMOCJE
Zjawisko rezonansu (dostrajania się dwóch układów nerwowych czy emocjonalnego czucia siebie nawzajem)
Dbanie o swój układ nerwowy, o swoje dobre samopoczucie i dobre harmonijne życie jest bardzo ważne, gdyż układy nerwowy jednostki dostraja się do układu nerwowego, który jest spokojniejszy. Warto więc jako terapeuta zadbać o higienę ciała, ducha i psychologiczny dobrostan.
Wyobraźmy sobie, że właśnie mieliśmy kłótnię z partnerem albo coś innego nas bardzo zdenerwowało -oczywiście możemy odwołać sesję, ale czasami jest to niemożliwe z różnych względów -co wtedy? Z jakim stanem emocjonalnym siadamy do terapii? Czy dostrojenie się do naszego układu nerwowego przyniesie pacjentowi pożytek? Hhmmm -raczej nie…więc jak sobie radzić?
I tutaj mindfulness przychodzi nam z pomocą …, aczkolwiek technika, która wydaje się bardzo prosta nie do końca jest łatwa do zastosowania …myślę jednak, że warto wiedzieć jakie mamy możliwości i jak teraz albo w przyszłości możemy sobie poradzić z tym problemem.
Z punktu widzenia tradycji, z której pochodzi mindfulness (buddyjski pogląd), emocje postrzegane są jako coś bardzo ludzkiego i w gruncie rzeczy pomocnego w drodze rozwoju, nawet te emocje uważane za ,,najgorsze” jak złość czy zazdrość. Uważane są za część naszego dobrostanu a nie za coś czego należy się pozbyć, a nawet za manifestację mądrości. (za Trungpa Rimpocze 1976, Wegela str.168)
Np. weźmy gniew -za gniewem stoi mądrość klarownego postrzegania Widzimy coś i rozpoznajemy jako niefajnie na miejscu, jako coś nawet krzywdzącego Razem z tym rozpoznaniem pojawia się w ciele energetyczna jakości którą czujemy w ciele i nauczyliśmy się nazywać złością .Wtedy mamy tendencję do przyjmowania tego bardzo osobiście dodając historie o tym jak to nas oburza albo działa na nas negatywnie w jakiś inny sposób I w ten właśnie sposób zamieniamy bezpośrednie doświadczenie tej czystej energii gniewu w negatywną emocję a potem jeszcze trzymamy się tej utworzonej przez nas historii i święcie w nią wierzymy. (Wegela str. 169)
Mamy tendencję do postrzegania emocji jako czegoś bardzo realnego, znacznie bardziej realnego niż inne doświadczenia. Emocje są co prawda intensywne, ale nie mają więcej substancjalności niż inne doświadczenia. Są po prostu częścią naszego teraźniejszego doświadczenia. Poprzez przywoływanie się do chwili obecnej i z łagodnością patrzenia na pojawiające się i znikające emocje jeszcze bardziej kontaktujemy się z chwilą obecną. Tak naprawdę możemy pozwalać sobie na całkowite czucie emocji w swoim ciele, tak aby odnajdować w nich mądrość. (Wegela str.169)
Istnieją dwa sposoby na jakie zwykle radzimy sobie z emocjami, nie do końca pozwalają nam one odkrywać mądrość kryjącą się za nimi i nie nie przyczyniają się do naszego dobrego samopoczucia, dlaczego używany tych metod? Po to, aby nie czuć często obezwładniającej i nieprzyjemnej energii czy odczuć jakie emocja niesie.
Dlaczego nie chcemy ich czuć? -głównie dlatego że zbyt trudno nam wytrzymać dyskomfort, który pojawia się wraz z emocją więc:
Jakie są więc te dwie strategie?
1)albo je spychamy i udajemy, że ich nie mamy (nie, ja nie jestem zła!)
2) wyrażamy je w sposób nieprzyjemny dla siebie i otoczenia (nakrzyczymy na kogoś, nieprzyjemnie się odezwiemy czy nawet zrobimy coś fizycznie –jeden z moich klientów kompletnie połamał fotel ze złości)
spychanie czy wyrażanie ich zamiast pełnego ich odczucia prowadzi do zatrzymywania ich w ciele jako napięć, które potem skutkują nie tylko ewentualnym tzw. w TCK inercyjnymi punktami podporu, ale też pojawiają się w snach, w myślach na jawie czy wychodzą z naszych ust nieproszone, kiedy najmniej się tego spodziewamy, czy jest to najmniej odpowiedni moment.
Przypomina mi to pewną sesję, którą miałam z młodym mężczyzną, który przyszedł do mnie skarżąc się na bóle kolan, wielki ból w prawym stawie barkowym i jeszcze inne mniejsze dolegliwości, został przebadany przez lekarzy i nic nie stwierdzili -według nich był zdrowy …
Przeprowadzając wywiad dowiedziałam się, że pan mieszka z matką, która go denerwuje i ma pracę, której nienawidzi, ale nie może z niej odejść.
Podczas sesji jeszcze dobrze się nie położył a zaczęły się mimowolne ruchy ramion szczególnie prawej ręki, która zataczała sama wielkie koła jakby chciała coś uderzyć, obie dłonie wykonywały ruchy przypominające duszenie, po jakimś czasie również zaktywowały się nogi wykonując kopnięcia. Gdy zapytałam klienta czy towarzyszą temu jakieś emocje, myśli czy zamiary —odpowiedział- nie (stwierdził natomiast -chyba jestem oświecony, bo rzadko czuję jakieś emocje)
po kontakcie z odczuciami z ciała, przywoływaniu do chwili obecnej, do zasobów, pan poczuł się znacznie lepiej powiedział, że widzi dużo wyraźniej, kolana przestały boleć a w barku pojawiło się dużo mniej bólu i uczucia wgniecenia –to był pan, który przyznał się po terapii, że połamał fotel i nie wiedział, dlaczego.
„fizjologiczne wzorce i doświadczenia emocjonalne podtrzymują się nawzajem” (221 –Mądrość ciała. Kern -koła sprzężenia zwrotnego)
Co więc robić? Jak pracować ze sobą? Jak pomóc naszemu klientowi w pełni odczuć wypływające podczas terapii emocje? Ale też może nauczyć go pracy z nimi albo dać narzędzie do pracy nad sobą?
BOJKOTOWANIE EMOCJI
Ta metoda jest stosowana, kiedy emocje wywołują przypomnienie starej traumy a nie mamy jeszcze zasobów, żeby sobie z tym poradzić. Dla mnie ta metoda wyraża bycie łagodnym…, najważniejszą rzeczą jest bycie łagodnym …a uczenie się łagodności dla siebie jest zwykle ważniejsze niż zejście ,,na dno” jakiejś emocji (Wegela 171)
bojkotowanie wydarza się, kiedy o prostu odwracamy uwagę od przygniatającej emocji, można to robić poprzez:
a) praktyki uważności –np. nie patrzymy na emocję bezpośrednio tylko używając uważności kładziemy uwagę na coś innego np. obserwujemy oddech albo każde inne doświadczenie w ciele np. zamykamy oczy i koncentrujemy się tylko na tym co słyszymy –więc nie wchodzimy w emocje bezpośrednio, ale wciąż praktykujemy pozostawanie w chwili obecnej. A ponieważ możemy mieć uwagę tylko na jeden rzeczy na raz, więc każda inna metoda koncentracji na innym obiekcie może być tu użyta. Metodę tą zwykle używamy do ,,miareczkowania” emocji w czasie TCK
b) praktyki bycia nieuważnym -są one dużo łatwiejsze nie wymagają wielkiego wysiłku i można je stosować dłużej, a poza tym zwykle i tak ich naturalnie używamy. Są to np. obejrzenie filmu który całkowicie pochłonie naszą uwagę , wzięcie się za jakiś sport albo inną aktywność fizyczną -najlepiej intensywną ,są też techniki nazywane medytacyjnymi które zabierają nas z chwili obecnej np. wyobrażanie sobie że jest się w jakimś odległym przyjemny miejscu dzięki czemu całkowicie wybijamy się z teraz i z odczuć we własnym ciele-ta metoda raczej do praktykowania w życiu poza kontekstem TCK-jednak w momentach przeciążenia w życiu bardzo pomocna -dająca wytchnienie od trudnego.
Są też inne metody, które proponuje praktyka mindfulnesowa. To co tu opiszę raczej nie pomoże nam w pracy TCK, ale może mieć wielkie zastosowanie w pracy z samym sobą albo z gotowym na to klientem poza TCK
PATRZENIE NA NATURĘ EMOCJI:
UWAGA! TO JEST ZAAWANSOWANA TECHNIKA I NIE UŻYWAMY JEJ DO PRACY Z TRAUMĄ
TZW. PRAKTYKA 4 KROKÓW (instrukcja):
Celem tego ćwiczenia jest nauczenie się jak się zrelaksować i pozostać z ciężkim, bolesnym emocjonalnie doświadczeniem, tak aby wrodzona mądrość, inteligencja i wigor tej emocji mogły się zamanifestować. Jest to intensyfikacja i praktyczne rozwinięcie podejścia ,,dotknij i puść ’ jakiego używamy w medytacji uważności. Emocja nie jest ani spychana ani nie wyrażamy jej swoim zachowaniem. Zamiast myśleć znowu i znowu o obiekcie naszej emocji, umieszczamy nasz umysł na doświadczeniu zmysłowym tej emocji czy po prostu na doświadczaniu jej samej w sobie. Próbujemy to robić z takim podejściem, które nie chce niczego zmienić w doświadczeniu ani z nim nie walczy.
To ćwiczenie robione jest dużym poczucia bycia w chwili obecnej -z sensacjami, które pojawiają się w ciele i na poziomie umysłu. Dobrze jest zacząć od ciała np. jak to emocjonalne doświadczenie manifestuje się w moim (twoim) ciele? Czy może czuję zamknięcie w klatce piersiowej albo w ramionach albo dziwne uczucie w żołądku? Z tego miejsca możemy już włączyć całe spectrum doświadczenia. To ćwiczenie może być wykonywane bardzo powoli albo w ułamku sekundy z czasem jak nabierzemy doświadczenia.
1) krok pierwszy -klarowne widzenie -zaproszenie spokoju
Gdy pojawi się emocja staraj się niczego z nią nie robić –nie tłumić jej, nie wyrażać jej, czy nie myśleć o niej (to są 3 sposoby na które unikamy kontaktu z emocjami). Zamiast tego natychmiast bądź świadomy początkowej klaustrofobii emocjonalnej, energii, która pojawia się, kiedy doświadczamy zmysłami, jak niekomfortowo jest pozostawać i czuć tą emocję. Nie ma potrzeby zmieniania naszego doświadczenia ani uciekania od niego.
2) krok drugi -pozwolenia-doświadczanie bogactwa emocji
Eksploruj tą emocję na poziomie ciała i umysłu. Jak to czuć w twoim ciele? Jakie obrazy, odczucie, wspomnienia i wzorce myślowe wyłaniają się z umysłu? Miej zapraszające i pełne gościnności podejście do tego doświadczenia -do wszystkich odczuć, przyjemnych i nieprzyjemnych …powstrzymaj się od ich oceniania czy analizowania np. to mi się podoba a to nie –tylko w taki sposób można naprawdę poeksplorować emocjonalne doświadczenie
3) krok trzeci –prawdziwie się zaprzyjaźnij
Zaproś to emocjonalne doświadczenie w całej swej okazałości bliżej siebie. Ukołysz je z ciepłem, akceptacją i daj temu wiele serca. Użyj tego ciepła, aby rozpuścić wszelki opór czy niewygodę związana z ta emocją i pozwól, aby to wszystko zlało się z tobą. Miej poczucie akceptacji i braku walki z tym czego doświadczasz. To jest właśnie początek bezpośredniego związku z emocjami
4) krok czwarty –zaproś zmianę -nie identyfikuje się ze swoimi odczuciami
Pozwól temu doświadczeniu rozpuścić się w swoim własnym tempie. Postępowanie według 3 kolejnych poprzednich kroków pozwala na uwolnienie tej energii bez potrzeby puszczenia.
Sprawdź na poziomie umysłu i ciała jak się teraz czujesz. Nie ma potrzeby identyfikować się z tym doświadczeniem. Pozwól się temu pojawić, dotknij tego (pierwsze 3 kroki) a teraz pozwól temu skontaktować się z ponownie z otwartością i przestrzenią. Bądź ciekawy co się zmieni a co nie …
mimo prostoty techniki jest ona bardzo zaawansowana i wymaga pewnej stabilności umysłu, która rzadko pojawia się spontanicznie a raczej jest wynikiem regularnej praktyki medytacji.
TCK również pracuje z traumą, przyjrzyjmy się w jaki sposób to zachodzi i jakich narzędzi używamy:
TRAUMA:
Trauma jest częścią naturalnego fizjologicznego procesu, któremu nie pozwolono się zakończyć. (Dr.P. Levine)
Praca z traumą jest tym miejscem, gdzie praktyka mindfulnesowa przychodzi z pomocą TCK. Mimo że metody te były odkryte przez praktykujących różnych religii szczególnie buddyzm tysiące lat temu, naukowcy dopiero teraz zaczynają doceniać zastosowanie tych metod do pracy z traumą.
Urazy mogą być efektywnie usuwane tylko w teraźniejszości, ponieważ to właśnie w teraźniejszości są utrzymywane. Zdolność do pozostawania w kontakcie z chwilą obecną jest jednym z kluczy do rozwiązania traumy (M. Kern str.252)
Jakich elementy pracy z trauma pochodzą z praktyki mindfulness?
*czekanie w stanie zaciszenia — Gdy pojawia się zaciszenie, priorytetem terapeuty jest pomoc w budowaniu zasobów w ciele pacjenta i cierpliwe czekanie aż powróci rytmiczny ruch tak, by proces rozwiązania traumy mógł być kontynuowany (M. Kern 253) –mindfulness pomaga zachować cierpliwość i wiedzieć co się zadziewa
*odbudowywanie zasobów -zasoby są zwykle w ciele a techniki mindfulnesowe pomagają kontaktować się z ciałem i czuć ciało. Bycie w ,,głowie” – w myśleniu od razu oddziałuje na ciało. Miałam okazje robić sesję osobie, która regularnie medytuje i wie jaka jest różnica między ,,byciem w ciele” a „byciem w głowie”. Akurat doszliśmy do trudnego miejsca w terapii, kiedy pojawiło się w głowie klienta wiele ,,negatywnych” myśli, znowu i znowu przypominałam mu o miejscu, w ciele które poczuł jako tzw. zasób, czyli miejsce komfortu i dobrostanu. Zapytał mnie skąd wiem, że właśnie przestał być w ciele i pochłonęło go myślenie –odpowiedź była prosta –nie wiem, ale od razu czuję zmianę na poziomie ciała.
*pozostawanie z odczuciami z ciała -doznanie z ciała jest kluczem do uzdrowienia traumy bardziej niż intensywna emocja (Dr.P. Levine).
Ciało jest zawsze w ,,teraz” a w ,,teraz” najczęściej nie wydarza się nic złego (zwykle wspomnienia przeszłości i martwienie się o przyszłość wywołujące poczucie smutku czy zagrożenia). Jesteśmy ułożeni na stole do masażu w gabinecie TCK i schodząc do ciała możemy znowu i znowu zdawać sobie sprawę, że nic nam nie zagraża -aktywowany jest frontal cortex który wie, gdzie jest i że nic się złego nie dzieje.
*posiadanie poczucia przestrzeni –rozwinięcie tzw., wewnętrznego świadka '‘. Ten ,,wewnętrzny świadek” nie jest emocją ani postawą, ale stanem świadomości, który obiektywnie i bez oceniania może rejestrować doznania i emocje. Rozwinięcie wewnętrznego świadka może pomóc w budowaniu relacji z potężnymi siłami, które w przeciwnym wypadku byłyby obezwładniające. Rozwinięcie takiej obecności, dzięki której jesteśmy w stanie znieść nawet nieprzyjemne odczucia nie ,,wpaść ”w nie zupełnie a tylko je obserwować ze stanu ,,teraz” –to technika którą rozwijamy praktykując medytacje -dotykanie i puszczanie, ale też pozostawanie z ,,trudnym”.
*bycie obecnym -świadomość, że jestem tutaj w tym pokoju -nawet jeżeli pojawią się trudne uczucia będziemy w stanie pozostać i nie odpłynąć w zalewające nas wspomnienia
*spowalnianie tempa -kiedy procesy aktywacji podczas sesji zaczną się nakręcać jesteśmy w stanie jako terapeuci to zauważyć, zejść do swojej ciszy i zachęcić pacjenta np. do spowolnienia oddechów -to z kolei spowalnia reakcje autonomicznego pobudzenia i powoduje, że możemy powoli przepracować traumę
TCK oferuje dodatkowe narzędzia do pracy z traumą:
* praca z zasobami:
proces uzdrawiania nigdy nie jest identyfikowaniem kolejnych problemów, lecz uzyskiwaniem dostępu do zasobów, które mogą pomóc rozwiązać te problemy. (M. Kern str.249)
*kontakt z terapeutą, relacja, która buduje poczucie bezpieczeństwa i socjalnego ,,połączenia”
Ponieważ widać, ile narzędzi mindulnesowych my jako terapeuci TCK używamy na co dzień i jak bardzo zdolność klienta/pacjenta do bycia w kontakcie ze swoim własnym ciałem pomaga w procesie terapeutycznym, zachęcam terapeutów nie tylko do stosowania niektórych zapożyczonych technik, ale również do zainteresowania się praktyką mindfulness samą w sobie.
Moim zdaniem ewidentnie te dwie bardzo się przenikają i wspierają się nawzajem. Również oferowanie instrukcji w tym zakresie może być bardzo ciekawym narzędziem do wspierania w procesie terapeutycznym klienta i długoterminowym rozwiązaniem na wsparcie, kiedy klient zakończy już terapię. Możemy oferować narzędzie, które na bieżąco i bez koniecznej zawsze potrzeby pomocy terapeuty poprawi jakość życia.
Terapia czaszkowo-krzyżowa jest dla mnie fascynującym, pełnym magii nowym wszechświatem, który odkrywam. Mam przeświadczenie, że odkrywanie tego świata umożliwiła mi po części ścieżka medytacji, którą podążam, dzięki której nauczyłam się słuchać i pozostawać …Dzięki medytacji też zrozumiałam, że możemy ponownie łączyć się z naszą wrodzoną, dobrą naturą, o której czasem zapominamy …, gdy to połączenie zauważam i rozpoznaję w sobie łatwiej mi widzieć je też u innych i z tego punktu widzenia chciałabym kontynuować moją przygodę bycia terapeutą czaszkowo-krzyżowym.
Anna Jedruch