Spis treści:

1.    Wstęp

2.    Charakterystyka przestrzeni

3.    Znaczenie przestrzeni w terapii czaszkowo krzyżowej w ujęciu biodynamicznym

3.1. Początkowa faza sesji terapeutycznej i przestrzeń

3.2. Przestrzeń jako kontekst dla głównego procesu terapeutycznego

3.3. Postrzeganie długiego pływu i Dynamiczna Cisza

3.4. Biodynamiczny charakter przestrzeni

4.    Moje doświadczenia przestrzeni podczas praktyki terapii czaszkowo krzyżowej w ujęciu biodynamicznym

5.    Podsumowanie

6.    Bibliografia

1.    Wstęp

“Większość ludzi uważa, na przykład, że przestrzeń jest „po prostu niczym”, dopóki nie zapełni jej powietrze. Są zatem zmieszani, gdy artyści lub architekci mówią o typach i właściwościach przestrzeni, a jeszcze bardziej, gdy astronomowie i fizycy mówią o przestrzeni zakrzywionej, rozszerzającej się, o przestrzeni skończonej lub o jej wpływie na światło lub gwiazdy. Z powodu tego nawyku ignorowania przerw przestrzennych nie zdajemy sobie sprawy, że tak jak dźwięk jest wibracją dźwięku/ciszy, tak cały wszechświat (tzn. istnienie) jest wibracją materii/przestrzeni. Gdyż materia i przestrzeń są tak nierozłączne jak wnętrze i to, co na zewnątrz. Przestrzeń jest relacją pomiędzy ciałami, i bez niej nie ma ani energii, ani ruchu.”   [Alan Watts, z wykładu “Gra w czarne i białe”] 1

Moje rozważania o pojęciu przestrzeni zaczęły się przy pierwszym zetknięciu się z filozofiami wschodnimi oraz fizyką kwantową. Określana jako wszechobecne pole relacyjne dla materii i jej samej. Przestrzeń, w której możliwy jest ruch i jako jego punkt odniesienia oraz kontekst dla wydarzeń. Nie kryłem zdziwienia gdy termin ten z pełną majestatycznością powrócił podczas rozpoczęcia edukacji terapii czaszkowo krzyżowej w ujęciu biodynamicznym. Określenie to było używane od samego początku nauczania i z czasem nabierało coraz większego znaczenia. Spotykamy się z Przestrzenią terapeutyczną, Polem relacyjnym, Szerokim polem percepcji i innymi określeniami. Wraz ze zdobywaniem doświadczenia, śmiało mogę stwierdzić, że zjawisko przestrzeni jest wszechobecne w naszym życiu. Przenika do naszej lingwistyki pod wieloma pojęciami, w zależności od sfery życiowej, dyscyplin naukowych lub nurtów myślowych. Zaglądając na karty historii filozofii oraz mitologii można znaleźć je na każdym kroku. W swojej pracy chciałbym nieco bardziej przybliżyć znaczenie przestrzeni w biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej, ale też jej wszechobecność wynikającą z natury rzeczywistości. Treści w niej zawarte w większości są moimi spostrzeżeniami, przemyśleniami oraz wnioskami wynikającymi z moich obserwacji, ale staram się również wspierać cytatami i opiniami naukowców, terapeutów oraz filozofów i myślicieli.

2.    Charakterystyka przestrzeni.

Pojęcie przestrzeni w słowniku języka polskiego ma kilka definicji:

1. «nieograniczony obszar trójwymiarowy, w którym zachodzą wszystkie zjawiska fizyczne»

2. «część takiego obszaru objęta jakimiś granicami; też: miejsce zajmowane przez jakiś przedmiot»

3. «rozległa, pusta powierzchnia bez wyraźnie oznaczonych, widocznych granic»

4. «odległość między czymś a czymś»

5. «ogół zjawisk społecznych, politycznych itp.»

[Słownik Języka Polskiego PWN] 2

Spoglądając wnikliwie na powyższe definicje można zauważyć pewną ich niejednoznaczność. Nieograniczoność miesza się z granicami, pustka przestrzeni okazuje się być nie do końca pusta, bo zachodzą w niej wszelakie procesy. Można odnieść wrażenie, że podmiot, który chcemy opisać próbuje uniknąć jednoznaczności i ograniczenia w formie słów i definicji. I w zasadzie możemy mieć rację: przestrzeń charakteryzuje się zmiennymi właściwościami, w zależności od rodzaju obserwacji oraz naszej percepcji. Trudność zdefiniowania może wynikać również z tego, że sami jesteśmy w pewnej przestrzeni i jednocześnie sami jesteśmy przestrzenią (np. nasze ciało jest przestrzenią dla procesów komórkowych). Takie trudności jednoznacznego opisu mogą nas nakierować na bardzo interesujące cechy przestrzeni, a mianowicie jej naturę fraktalną. Moglibyśmy to ująć tak: “przestrzeń w przestrzeni w przestrzeni w przestrzeni….”.

W tej obserwacji najważniejszą jej cechą jest samopodobieństwo, czyli każdy mniejszy element zawarty w przestrzeni ma identyczne właściwości co ona.  W aspekcie naszego ciała, które jest przestrzenią dla komórek: wszystko to co ciało robi, robi komórka. Ciało się odżywia, zachodzi metabolizm i wydalanie. Komórki robią dokładnie to samo. W każdej skali można zauważyć te same właściwości przestrzenne np.: wszechświat i ruchy spiralne gwiazd i galaktyk. Istnieje prawdopodobieństwo, że mówimy o zjawisku, którego skala jest nieskończona. 

Brytyjski biolog, Rupert Sheldrake, stworzył teorie pola morfogenetycznego i rezonansu morficznego, w których to zawiera hipotezy odnośnie związków pomiędzy polem morficznym (informacyjnym) a materią. Teoria ta znajduje swoje dalsze rozwinięcie w odkryciach naukowców. Dostrzegają oni, że twierdzenia Sheldrake’a mogą dotyczyć nie tylko danych gatunków zwierząt i roślin. Dochodzą do wniosków, że pola morfogenetyczne mogą obejmować całe życie na ziemi, a nawet iść jeszcze dalej w przestrzeń kosmiczną. Powyższe zależności dotyczą też o wiele mniejszych struktur. Cały rozwój embrionalny człowieka opiera się na teorii pól morficznych. Potwierdza to założenie fraktalności, którą zauważamy w budowie materii od najmniejszych jej struktur, a co za tym idzie, w przestrzeni, w której znajduje się materia. Mamy tu do czynienia z zasadą uniwersalną, dotyczącą całego wszechświata.

Wszelkie próby odseparowania tych zasad od szerszej perspektywy naszej rzeczywistości rodzi podział i frustrację. Stworzyliśmy dyscypliny naukowe, filozofie, różne religie i systemy myślenia, ale obecnie zaczynamy zauważać, że skoro wszystko funkcjonuje w jednej przestrzeni to stanowi tak naprawdę jeden podmiot. Dopiero szersze, holistyczne spojrzenie na otaczający nas świat, nas samych i relacje pomiędzy nami a naszym środowiskiem mogą dać nam pełny obraz.

Medycyna i terapeutyka nie są odosobnione w postrzeganiu przestrzeni jako bardzo istotnego elementu, spajającego wszystko. Już od XII wieku p.n.e. jej znaczenie było uznawane przez np. Ajurwedę – tradycyjną medycynę indyjską. W Ajurwedzie przestrzeń jest głównym “Świętym Żywiołem”, określana w sanskrycie słowem “Akasha”. W starożytnych Indiach uznawano, że wszechświat składa się z dwóch podstawowych elementów: z ruchu i przestrzeni, w której się on odbywa. Mamy tu do czynienia z nierozerwalną relacją tych dwóch elementów. Jeden nie może istnieć bez drugiego. Oprócz tego Ajurweda zakłada, że Akasha składa się z niezliczonych wymiarów zawierających wszystkie możliwości ruchu fizycznego i duchowego.

Wydaje mi się, że są to niezwykle istotne właściwości, które odgrywają wielką rolę w naszym życiu, ale stanowią też klucz do zrozumienia esencji terapii czaszkowo krzyżowej w ujęciu biodynamicznym. Jeśli spojrzymy na powyższe właściwości to możemy zauważyć, że nie ma nic poza przestrzenią (fraktalność i samopodobieństwo) oraz to, że przestrzeń jest polem relacyjnym dla każdego ruchu i przejawu materii.

“[…]Przypuszczaliśmy, że materia jest jedną rzeczą a przestrzeń zupełnie inną lub w ogóle niczym. Potem okazało się, że przestrzeń nie jest tylko nicością, gdyż materia nie istniałaby bez niej. Lecz pomyłką na początku było uważanie materii i przestrzeni za dwie różne rzeczy, zamiast za dwa aspekty tej samej rzeczy. Chodzi o to, że są różne, lecz nierozłączne, jak przód i tył kota. Oddziel je, a kot zginie. Zabierz szczyt fali, a nie będzie jej koryta.”  [Alan Watts, z wykładu “Gra w czarne i białe”] 3

Analizując powyższy tekst zauważamy, że materia i przestrzeń tworzą całość. Jest jakaś wewnętrzna siła, która organizuje i spaja te dwa elementy. Jeśli odwołamy się do fraktalnej budowy rzeczywistości to zauważymy, że ta siła działa od środka, jest samoorganizująca się. Doskonale widać to obserwując rozwój embrionalny. Siła ta jest biodynamiczna. Jest przejawem splatania się przestrzeni z materią. Dlatego moim zdaniem w biodynamicznym ujęciu terapii czaszkowo krzyżowej tak istotne jest zrozumienie roli przestrzeni, a być może nawet uznanie jej za najważniejszy element, który wykorzystuje terapeuta. Bowiem jeśli przyjmiemy, że przestrzeń jest polem, w którym zadziewa się każdy ruch i każde zjawisko, to tylko w niej może dojść do procesu terapeutycznego.

3. Znaczenie przestrzeni w terapii czaszkowo krzyżowej w ujęciu biodynamicznym.

Po przybliżeniu znaczenia terminologii dotyczącej przestrzeni w naszym świecie spójrzmy na jej aspekty i znaczenie w procesie terapeutycznym. Przyjrzyjmy się poszczególnym etapom sesji biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej (BTCK) oraz przeanalizujmy metodologię w kontekście wykorzystania zasad rządzących przestrzenią.

3.1. Początkowa faza sesji terapeutycznej i przestrzeń.

Istotnym w zrozumieniu BTCK jest to, że terapeuta w większym stopniu korzysta z uniwersalnych zasad niż protokołu sesji terapeutycznej. Całe ujęcie terapeutyczne składa się kluczowych elementów, które są ze sobą nierozerwalne. Istnieje jednak możliwość odrębnego opisu każdego z nich i współzależności pomiędzy nimi.

Używając terminologii BTCK każdą sesję terapeuta rozpoczyna od przygotowania przestrzeni relacyjnej, w której będzie zachodzić proces terapeutyczny. Z wykorzystaniem umiejętności werbalnych terapeuta pomaga klientowi osadzić się w przestrzeni gabinetu. Daje to klientowi czas na pełniejsze “przybycie” do swojego ciała. Po krótkiej rozmowie terapeuta zaprasza klienta na stół i pomaga mu przygotować swoje ciało do sesji terapeutycznej. Na tym etapie najczęściej następuje rozmowa o zasobach klienta, które są istotnym elementem terapii (o istotności zasobów i ich roli piszę w kolejnym rozdziale).

W tym samym czasie terapeuta przygotowuje również samego siebie: osadza się w swoim ciele oraz osadza się w relacji z przestrzenią gabinetu bądź sali. Pomocne są tu obserwacje procesów i ruchów w ciele (np. oddechu). Obserwuje też wrażenia płynące z kontaktu stóp z podłożem oraz nóg i pośladków z krzesłem, na którym siedzi. Orientuje się też na odczucia ciężaru ciała oraz to jak one się zmieniają.  Osadzenie to przybiera postać neutralną; każdy zauważony ruch i proces w tej przestrzeni po prostu jest, bez wymuszania jakiejkolwiek zmiany. Ta zmiana zadziewa się sama. Po wynegocjowaniu kontaktu fizycznego z ciałem klienta oraz zsynchronizowaniu z ciałem terapeuty następuje pierwszy ruch:  Holistyczna Zmiana. Nie jest to wymuszona czynność lecz biodynamiczna reakcja ciała na neutralną przestrzeń, którą podtrzymuje swoją obecnością terapeuta. Jest niewymuszona, spontaniczna, płynąca od środka. Jest ona wyczuwalna i doświadczalna przez klienta oraz terapeutę. Następuje rozprężenie systemu nerwowego klienta i terapeuta uzyskuje wgląd w głębsze warstwy jego systemu. Ten ruch jest pierwszym sygnałem o pojawieniu się przestrzeni relacyjnej i terapeutycznej.

W tym momencie chciałbym zwrócić uwagę na znaczenie obecności terapeuty w przestrzeni terapeutycznej. W momencie osadzenia się terapeuty w przestrzeni swojego ciała pojawia się jego obecność. Terapeuta znajduje się tu i teraz i ta obecność zaczyna rozciągać się na przestrzeń gabinetu, w którym przebywa razem z klientem. Z moich obserwacji wynika, że już w tym momencie może nastąpić Holistyczna Zmiana, jeszcze zanim terapeuta położy dłonie na ciele klienta. Dzieje się tak dlatego, że swoją obecnością terapeuta synchronizuje się z przestrzenią klienta i pojawia się jedna, wspólna przestrzeń. Niezwykłym zjawiskiem jest to, że oba te elementy są ze sobą ściśle splecione: poczucie przestrzeni nie pojawi się gdy terapeuta nie będzie w niej obecny. Starając się opisać każdy z elementów zauważyć można, że przenikają się one, jakby stanowiły niepodzielną całość. Ciało jest pierwszą przestrzenią w której pojawia się jaźń. Potem na zasadzie rezonansu do poczucia ciała dochodzi poczucie szerszej przestrzeni: pokoju lub gabinetu oraz wszystkiego co się w nim znajduje, łącznie z klientem. Wszystko to terapeuta obejmuje swoją obecnością.

Bazując na opisach i właściwościach przestrzeni, można zauważyć, że w wielu aspektach są one tożsame z pojęciem obecności. Oba nacechowane są samopodobieństwem, w tym między innymi są neutralne. Obecność pojawia się w przestrzeni, jednocześnie stanowiąc z nią całość, a to właśnie jest jednym z głównych doświadczeń podczas sesji BTCK – doświadczenie całości. Możemy próbować dzielić proces terapeutyczny na różne etapy i fragmenty, jednak w poczuciu szerokiej przestrzeni wszystko scala się w jedno.

3.2. Przestrzeń jako kontekst dla głównego procesu terapeutycznego.

Po nawiązaniu relacji terapeutycznej i kontaktu fizycznego terapeuta przechodzi do neutralnej obserwacji procesów w ciele klienta. Swoimi dłońmi wczuwa się w jakości jakie w ciele klienta odzwierciedla Oddech Życia. Na tym etapie terapeuta może zacząć zauważać pływy płynu mózgowo rdzeniowego i to, jakie mają jakości. Obserwuje to, jak płyn mózgowo rdzeniowy rozprowadza Potencję po ciele oraz wszelkie zaburzenia w tych ruchach.
W swoich obserwacjach “schodzi” głębiej w przestrzeń ciała klienta, ale nie traci zorientowania na szerszą przestrzeń oraz swoją relację z nią. Terapeuta pozostaje uważny na całą biosferę klienta. Zatem cały proces rozpoczyna się od jego neutralnej obecności w przestrzeni, potem pojawia się uważność na to co się w niej zadziewa, a w uważności pojawia się uwaga, która jest esencją obserwacji. W trakcie sesji BTCK terapeuta płynnie “korzysta” z tych trzech jakości przestrzeni, jednak nie traci poczucia ich całości i pełni.

Skupmy się teraz na tym, co rzeczywiście zadziewa się podczas sesji BTCK. Kiedy terapeuta w swojej obserwacji zauważy tzw. punkt inercyjny lub jakiś nieprawidłowy wzorzec w ciele, stosuje jedną z technik augmentacji czyli Zapraszanie Przestrzeni. Co się wtedy wydarza? Słowo wydarza nie jest słowem przypadkowym, gdyż ruch jaki się pojawia nie jest ruchem zapoczątkowanym przez działania terapeuty. Nie jest to coś co “robi” terapeuta. Pojawienie się przestrzeni jest spontaniczne, biodynamiczne. Pojawiająca się w danym miejscu przestrzeń daje uczucie ponownego ruchu, kiedy wcześniej go tam nie było, a terapeuta odczuwał to miejsce jako “puste, ciężkie, sztywne, itp.”. Może też dawać uczucie zrównoważenia potencji, kiedy był wyczuwalny chaos lub nieprawidłowy ruch. Ogólnie rzecz ujmując zaproszona przez terapeutę przestrzeń włącza ten niezrównoważony proces do większego procesu. Cała biosfera klienta wydaje się wtedy reorganizować i pełniej wyrażać zdrowie i przepływ potencji. Punkt inercyjny równoważy się w odniesieniu do całego jego systemu. Możemy odnieść wrażenie jakby ten nieprawidłowy wzorzec neutralizował się, co może potwierdzać neutralny charakter przestrzeni.

Bardzo istotnym elementem, który bierze udział w tych procesach, jest poczucie zasobów. Poczucie zasobów jest odwołaniem do pewnych stanów wzorcowych: komfortu, miękkości, przestrzenności, bezpieczeństwa, radości, zdrowia. W BTCK terapeuci najczęściej proszą klientów o wskazanie zasobów w ciele, ale dla samego procesu nie jest to niezbędne, gdyż mogą być to zasoby zewnętrzne (wspomnienia, bliscy, itp.). Często zdarza się, że klient nie ma wystarczającego kontaktu ze swoim ciałem. Terapeuta wtedy może nakierować uwagę klienta na ciało stosując odpowiednie techniki. Samo zapytanie klienta o miejsce w ciele, w którym czuje się dobrze, jest drogą do zbudowania zasobności oraz przekierowania uwagi na jego ciało. Rola zasobów w procesie uwalniania punktów inercyjnych jest przeogromna. Opieramy się tu na założeniu o neutralności przestrzeni. Jeśli umownie przyjęlibyśmy, że punkt inercyjny ma charakter negatywny (dyskomfort), a zasób pozytywny (komfort), to jeśli te dwie jakości terapeuta obejmie swoją uważnością (w jednej przestrzeni) to dochodzi do neutralizacji punktu inercyjnego. Przestrzeń pozwala na pełniejsze wyrażanie się w ciele Oddechu Życia. Proces, jakim jest człowiek, staje się pełniejszy. Terapeuta i klient mają poczucie całości.

Powyższe właściwości procesu BTCK mają też swoje zastosowanie w terapii traumy. Terapeuta czując, że ma do czynienia z bardzo silnym wzorcem, jakim jest trauma, może w przestrzeni obserwacji włączyć w uwalnianie się traumy zasoby klienta, przez co równoważy uwalnianie się danego wzorca, co zapobiega retraumatyzacji. Warto nadmienić też, że skoro klient i terapeuta podczas sesji BTCK są w jednej przestrzeni, to w przypadku, kiedy zasoby klienta są zbyt słabe, terapeuta może odwołać się też do swoich zasobów. Zapewni to większą równowagę przy uwalnianiu traumatycznych wzorców.

W procesie, który opisuję, należy przede wszystkim pamiętać o zasadach i właściwościach jego elementów. Przestrzeń zawsze będzie dążyła do równowagi poprzez swoją neutralną naturę. Jest ona spoiwem procesu terapeutycznego, ale też i miejscem gdzie się ten proces zadziewa – jego kontekstem. Mamy do czynienia z wielowarstwowością procesów i ich przestrzeni, których Axis Mundi (osią kosmiczną) jest neutralny obserwator, który poprzez swoją obecność porusza się na linii nieskończoności powiązań. Przestrzeń w przestrzeni w przestrzeni w przestrzeni…. A to wszystko przenika Oddech Życia, którego matrycą jest właśnie przestrzeń.

“Życie jest substancją, która całkowicie wypełnia przestrzeń całego wszechświata. Nadaje formę i ruch zarówno do sfery fizycznej, jak i intelektualnej. Jednym z jego uprawnień jest wybór jakości, które stanowić będą płyny i siły Natury”  [Andrew Taylor Still] 4

3.3. Postrzeganie długiego pływu i Dynamiczna Cisza.

Opisywane przeze mnie wcześniej procesy terapeuta obserwuje w obszarze jednego z trzech pływów płynu mózgowo rdzeniowego (PMR), w odniesieniu pływu średniego. To średniego pływu dotyczą wszystkie “zabiegi” wykonywane przez terapeutę. W tym przypadku przestrzeń będąca kontekstem procesów, na którą terapeuta jest zorientowany swoją obecnością i percepcją, jest szersza niż biosfera klienta, ale pozostaje raczej w granicach pomieszczenia, w którym odbywa się sesja (nie jest to precyzyjne porównanie, jedynie przybliżenie skali, gdyż w każdym przypadku jest ona inna). Pozostałe dwa pływy to: rytmiczny impuls czaszkowy, którego obserwacja przemija wraz z pojawieniem się Holistycznej Zmiany oraz długi pływ. W tym rozdziale skupię się na długim pływie i doświadczeniach z nim związanych. Przybliżę też istotę przestrzeni w odczuwaniu długiego pływu.

Każdy z wyszczególnionych ruchów PMR jest przejawem Oddechu Życia. Pływy te współdziałają i współistnieją synergicznie. Możemy to opisać jako pływ w pływie, w pływie.  Terapeuta BTCK poszerzając zakres postrzeganej przestrzeni jest w stanie dostroić się do każdego z nich. W szerokim polu percepcji przestrzeni pojawia się spontanicznie odczuwanie długiego pływu. Charakterystyczny, wolny ruch, który ma amplitudę 100 sekund (50 sekund wdech i 50 sekund wydech). W tej obserwacji terapeuta nie jest w stanie zastosować żadnych konkretnych technik pracy. W pewnym sensie jest w pełni zdany na biodynamikę szerokiej przestrzeni i zawartej w niej potencji oraz ruchu. Terapeuta w tej obserwacji odwołuje się do inteligencji przestrzeni; pojawia się poczucie, że każdy najdrobniejszy element, każda “warstwa” człowieka jest od środka organizowana przez Oddech Życia.  Cały system pierwotnego oddychania zaczyna się stabilizować. Terapeuta BTCK zaczyna odczuwać pełnię w całej, osiąganej przez swoją percepcję, przestrzeni.

W obserwacji długiego pływu klienta w pewnym momencie, kiedy obserwator i obserwowany zagłębią się w odczuwaniu przenikającej wszystko przestrzeni, pojawia się stan, który ciężko jest klarownie opisać słowami. Terapeuta przestaje odczuwać siebie jako zindywidualizowane “Ja”. Jego ciało zlewa się z ciałem klienta, to natomiast zlewa się z leżanką, potem podłogą, ścianami i ze wszystkim w pomieszczeniu i jeszcze dalej. Jest to stan, w którego odczuwaniu, stajemy się przestrzenią. Nie ma tutaj podziału na to co wewnątrz i na zewnątrz. Czujemy totalny bezruch, ale też czujemy jakby wszystko tętniło życiem. Twórcy BTCK nazwali ten stan Dynamiczną Ciszą (Dynamiczny Bezruch). W mojej ocenie pozorna sprzeczność w nazwie doskonale oddaje jej charakter.

Spotykamy się z określeniem “doświadczenia dynamicznej ciszy”, jednak wydaje mi się ono nieadekwatne, gdyż w tym stanie ciężko jest wyodrębnić doświadczającego i to co jest doświadczane. Mamy tu do czynienia z przebłyskiem kiedy my i przestrzeń stajemy się całością, gdzie nie ma nic poza nią. Doświadczający i doświadczenie stają się jednym. Następuje neutralizacja przeciwnych biegunów. Terapeuta BTCK dotyka w tym momencie pewnego rodzaju mistycznych i transcendentalnych stanów. Jest to przestrzeń, w której czas miesza się z nieskończonością, ciało z duchem, byt z niebytem. W pełni zgodzę się ze słowami Michael’a Kern’a, który opisuje to w ten sposób:

“Dynamiczna cisza (bezruch) leży u podstaw całego systemu rytmicznych ruchów wytwarzanych przez Oddech Życia. Jest to sfera, z której wyłaniają się wszystkie ruchy i przejawy życia. Dlatego cisza jest najgłębszym, porządkującym punktem podporu dla pierwotnego oddychania. Na tym poziomie istnienia nie występuje żadna dwoistość. Nie istnieje tu rozdzielenie pomiędzy tkankami, płynami i potencjami, tak samo jak pomiędzy terapeutą a pacjentem. Nie ma tu przychodzenia i odchodzenia. Dlatego nie ma też tu terapii. Odnosząc się do fizyki kwantowej, jest to pole punktu zerowego – oscylujące pole ciszy, które zawiera całą energię potencjalną.” 5

3.4. Biodynamiczny charakter przestrzeni.

Zagłębiając się w znaczenie przestrzeni w BTCK nie sposób nie zauważyć jej uniwersalnych właściwości, dotyczących każdego zjawiska. Przestrzeń jest “jednoczącym polem” (termin stworzony przez psychologa transpersonalnego Kena Wilbera) podtrzymującym każdy ruch i przejaw życia. Począwszy od wszechświata a kończąc na komórkach ciała. Synergicznie spaja każdy element całości. Synergia poszczególnych systemów (ludzkie komórki, ciało, środowisko, w którym żyje, planeta itd.) przejawia się również  jako Biodynamika, która jest wrodzoną siłą manifestującą się poprzez każdy ruch “ze środka na zewnątrz”. Ruch, który odbywa się sam z siebie, spontanicznie. Ruch, który występuje wszędzie w naturze, jest esencją wzrostu. Dlatego rola przestrzeni i jej zrozumienie są kluczowe w procesie terapeutycznym BTCK. To ona spaja w jedno to co wewnętrzne z tym co zewnętrzne. Niezależnie, z jakiego poziomu będziemy obserwować zachodzące procesy w ciele to będziemy mogli w pewnym sensie zobaczyć jak przejawia się całość. Poszerzając pole percepcji terapeuta obserwuje jak poszczególne procesy włączają się do szerszej całości. Zadziewa się to samoistnie, biodynamicznie. Przestrzeń staje się kontekstem dla coraz pełniejszego ruchu. Od ruchu wewnątrz ciała (Rytmiczny Impuls Czaszkowy)  po ruch ciała względem środowiska (Średni Pływ), potem przestrzeni kosmicznych (Długi Pływ), a potem względem całości (Dynamiczna Cisza). Biodynamiczne samopodobieństwo wszystkich przestrzeni, w których istniejemy.

 Fascynującym jest też fakt, że nasze ciało biologiczne od momentu poczęcia poprzez rozwój embrionalny przejawia całą historię ewolucji naszego gatunku. Jeśli spojrzymy na nasz rozwój z szerszej perspektywy to zauważymy, że ta sama siła tworzy planety, gwiazdy i cały wszechświat, począwszy od Wielkiego Wybuchu (zakładając prawdziwość teorii Wielkiego Wybuchu). Można odnieść wrażenie, że wszystko biodynamicznie wyłania się z przestrzeni, pustki, ciszy.

4. Moje doświadczenia przestrzeni podczas praktyki terapii czaszkowo krzyżowej w ujęciu biodynamicznym.

W tym rozdziale opiszę swoje doświadczenia jako terapeuty BTCK. Zrozumienie znaczenia roli przestrzeni w procesie terapeutycznym stało się dla mnie kluczowym elementem edukacji. W moim odczuciu było zrozumiałe, że warto jest znaleźć zależności między materią i przestrzenią. To, że z materią mamy kontakt na co dzień nie ma wątpliwości. Dotykamy swojego ciała, dotykamy ciałem otaczających nas przedmiotów i wpływamy nim na nasze środowisko. Jednak znacznie trudniej było mi określić czym jest przestrzeń.

Pamiętam swoje pierwsze doświadczenie osadzenia się w ciele, kiedy pojawiła się neutralna obecność, która jakby “rosła” obejmując coraz większe pole. Wtedy pierwszy raz przyszło do mnie poczucie “przestrzenności”. To było pierwsze doświadczenie, które pokazało mi, że mogę zachować poczucie swojego ciała, a jednocześnie odczuwać moje otoczenie, czyli być wewnątrz i na zewnątrz. Jednoczesność płynących odczuć była kluczem do uważnego budowania relacji z przestrzenią. Jednak to nie było coś co celowo zacząłem robić jako praktyk – ta relacja zaczęła pojawiać się spontanicznie. Z kolejnymi porcjami wiedzy o BTCK przekonywałem się, że spontaniczność relacji z przestrzenią w procesie terapeutycznym jest esencją ujęcia biodynamicznego.

Ważnym i przełomowym dla mnie doświadczeniem była sesja treningowa, przy której towarzyszył mi jeden z nauczycieli. Pracowałem wtedy nad jednym z chwytów czaszkowych, a dokładniej chwytem na kości czołowej. Nauczyciel położył swoją dłoń na moich plecach i nakierowywał mnie na pojawiające się wzorce w ciele osoby, z którą ćwiczyłem. W pewnym momencie powiedział: “pamiętaj, żeby podczas obserwacji tego miejsca być zorientowanym na całe ciało klienta”. Ta wskazówka była przełomowa, mimo swojej prostoty. Pomogła mi poczuć w tym samym momencie ruch wokół punktu inercyjnego w kości czołowej oraz ruch w całym ciele. Czułem również jak tworzy się nasza relacja z przestrzenią sali i wszystkim wokół. To był moment, w którym doświadczyłem złożoności przestrzeni; inercja w przestrzeni kości czaszki, w przestrzeni ciała, które było w przestrzeni sali. Nie było na to wtedy czasu, ale czułem, że swoją percepcją mógłbym poszerzać jakość i skalę tego doświadczenia. 

Innym interesującym doświadczeniem natury przestrzeni była sesja ćwiczeniowa, podczas której “negocjowałem” z ciałem klienta pojawienie się większej przestrzeni w miejscu inercji. W tym przypadku doświadczyłem jej biodynamicznej natury. Jak to się wydarzyło? Było to ćwiczenie polegające na słuchaniu całego ciała klienta z pozycji chwytu za ramiona oraz praca z zaobserwowanym wzorcem, bez zmiany chwytu. Mieliśmy w tym ćwiczeniu wykorzystać umiejętność augmentacji w postaci zaproszenia przestrzeni w zaobserwowanym miejscu inercyjnym. Na moje szczęście popełniłem bardzo ciekawy błąd. Zacząłem intencyjnie powiększać przestrzeń wokół miejsca, w którym zaobserwowałem nieprawidłowość (obszar bioder/miednicy). Mógłbym to opisać jako “robienie przestrzeni”, które było niejako mechanicznym zabiegiem. Poczułem wtedy silny opór ciała. Jednak szybko zorientowałem się na czym polega mój błąd i z pełną neutralnością co do procesu zapytałem intencyjnie ciała: “czy może się tam pojawić trochę więcej przestrzeni?”. Nie czekałem długo na odpowiedź. Ciało momentalnie odpuściło i pojawił się stan równowagi i przestrzeń w tym miejscu. Czułem, że proces, który właśnie się zadział był w pełni harmonijny, jakby ciało i przestrzeń stały się na nowo jednym.

Kolejnym zastosowaniem przestrzeni w praktyce BTCK, którego doświadczyłem, jest odwołanie do szerokiej przestrzeni w przypadkach ciężkich traum i poważnych problemów zdrowotnych klientów. Nie będę tu opisywać konkretnych przypadków lecz przybliżę swoje ogólne obserwacje. Wielokrotnie w swojej praktyce spotkałem się z sytuacją, w której uwalnia się trauma w ciele klienta. Zadaniem terapeuty w tym czasie jest spowolnić ten proces aby nie doszło do retraumatyzacji i ponownego zamknięcia traumy w ciele. Jako terapeuta BTCK korzystam z kilku narzędzi aby zapewnić bezpieczne uwolnienie się traumy. Między innymi jest to werbalne odwołanie się do wcześniej ustalonych zasobów w ciele klienta. Jednak z moich obserwacji wynika, że oprócz tego należy zachować szerokie pole percepcji, które pozwala na harmonizujące działanie przestrzeni. Nagłe uwolnienie traum może spowodować zaniepokojenie u terapeuty i skoncentrowanie jego uwagi na kliencie, co zawęża przestrzeń do przeżywanych na nowo ciężkich momentów. Oczywiście w fazie edukacji BTCK zdarzyło mi się to kilka razy, że pojawiała się chwilowa panika i niepewność co do dalszych czynności. Jednak zawsze mimo to przywracałem swoją równowagę i oprócz odwołania do zasobów klienta, odwoływałem się do szerokiej przestrzeni, w której też znajdowały się moje zasoby. Dopiero wtedy proces uwalniania traumy spowalniał i harmonicznie dopełniał się. Ja, jako terapeuta, tylko neutralnie obserwowałem spektrum zdarzeń.

Podobne do pracy z traumą są moje doświadczenia z klientami z większym uszczerbkiem na zdrowiu: np. z czterokończynowym porażeniem mózgowym lub z zastawką w mózgu po wyciętym glejaku. W tych przypadkach również niezbędne było zbudowanie relacji w bardzo szerokiej przestrzeni gdyż organizmy moich klientów nie potrafiły znaleźć stanu równowagi w “standardowym” polu percepcji. W moim odczuciu było to konieczne ze względu na znikomą zasobność ich ciał bądź brakiem kontaktu z zasobami. Aby doszło do zrównoważenia nieprawidłowych wzorców w ich ciałach musieliśmy zaczerpnąć zasoby zewnętrzne i włączyć je do procesu BTCK w szerokiej przestrzeni. Poza tym praca z takimi klientami jest dość specyficzna, gdyż pojawiające się spastyki kończyn (w przypadku porażenia mózgowego) utrudniały stały kontakt fizyczny. Wypracowałem więc techniki i chwyty indywidualnie dopasowane do każdego z tych klientów, aby móc zapewnić przestrzeń na zachodzenie procesów terapeutycznych. Wymaga to ode mnie bardzo pewnego osadzenia się w przestrzeni mojego ciała oraz we wspólnym polu. To powoduje, że ciała moich wymagających klientów korespondują z moim nawet bez dotyku. Wymaga to jednak pełnej mojej obecności i  uważności na klienta i jego ciało.

Kolejnymi doświadczeniami związanymi z postrzeganiem przestrzeni podczas sesji BTCK są momenty, w których ukazuje się długi pływ w płynie mózgowo rdzeniowym i możliwość jego obserwacji. W pewnym momencie swojej edukacji zauważyłem, że podczas każdej sesji ciała moich klientów zaczynają wyrażać długi pływ. Dzieje się to zazwyczaj w końcowej fazie sesji i poprzedzone jest pogłębieniem Holistycznej Zmiany. Następuje zagłębienie się struktury ciała, ale też i poszerzenie przestrzeni. W moim odczuciu ciało klienta jest bardzo głęboko zrelaksowane i jest w stanie półsnu: klient niby śpi, ale jest świadomy. Zauważyłem, że obserwacja długiego pływu zawsze odbywa się w bardzo szerokiej przestrzeni, kiedy jako terapeuta obejmuję swoją percepcją obszar aż po horyzont, tak jakby nie miał granic. W moich odczuciach następuje wtedy zjednoczenie z przestrzenią, ciało i materia przestają być oddzielone od szerokiej przestrzeni. To jest moment, w którym zawsze odczuwam, że nie ma tu nic do robienia, bo wszystko zadziewa się samo, biodynamicznie. Ciekawe są też opisy tego doświadczenia pochodzące od moich klientów, Mówią oni o tym, że ich ciało jakby się zlało ze stołem, na którym leżeli. Jedna z moich klientek opisała to tak: “czułam jak moje ciało jest niesamowicie lekkie i ciężkie jednocześnie”. Inny klient oznajmił: “czułem, że leżę na stole, ale jednocześnie latał w powietrzu”. Każdy z tych opisów kierował mnie w stronę połączenia przeciwstawnych biegunów doświadczeń. Połączenie materii z przestrzenią, o którym pisałem wcześniej.

Zadałem sobie pytanie: “co się stanie jeśli swoją obecność (poczucie przestrzeni) intencyjnie rozszerzymy poza horyzonty naszej planety?” Wziąłem pod uwagę moją wiedzę astronomiczną, ale nie czułem, że chodzi tu o wymiar możliwy do zmierzenia. Miałem wrażenie, że w swoich rozważaniach kieruję się w stronę nieskończonych struktur. Wydarzyło się to na jednej z sesji podczas seminarium; jako pierwsze pojawiło się odczucie długiego pływu, które w pewnym momencie pogłębiło swoją jakość. Miałem wrażenie, że wszystko się zatrzymało, że nie ma już żadnych przestrzeni ani materii, że nie ma nic poza. Nie odczuwałem siebie jako zindywidualizowanej istoty. Nie czułem też, że jestem czymś innym niż osoba, z którą wykonywałem ćwiczenie, ani czymś innym niż stół, ściany i reszta rzeczy. Czułem się jakbym był poza czasem i przestrzenią. Stan jest niezwykle trudny do opisania, gdyż ucieka jakimkolwiek słowom i sformułowaniom. Zrozumiałem co się zadziało dopiero podczas jednej z wizyt u swojej terapeutki BTCK. Kiedy jej opowiedziałem o takich doznaniach, krótko tylko odrzekła: “oh! – to Dynamiczna Cisza”. Byłem wielce zaskoczony, bo mimo wcześniejszej wiedzy o tym zjawisku, nie wiedziałem czym ono dokładnie jest. Dlatego rozumiem trudność w opisaniu tego słowami, Dynamiczną Ciszę trzeba poczuć, a raczej stać się nią, chociaż na chwilę.

Opisane przeze mnie doświadczenia są tylko przykładami z praktyki terapeutycznej oraz moich ćwiczeń. Każda kolejna sesja daje nowe doświadczenia współzależności przestrzeni z materią oraz daje możliwość obserwacji wszystkich jej właściwości.

5. Podsumowanie.

Temat przestrzeni w biodynamicznym ujęciu terapii czaszkowo krzyżowej okazuje się być bardzo rozległym. Choć można odnieść wrażenie, że przy swojej rozległości jest niezwykle prosty. Studiując przeróżne materiały naukowe w poszukiwaniu wiedzy o roli przestrzeni w BTCK zataczałem koła i zaczynałem rozumieć, że każdy element tej terapii jest ze sobą ściśle spleciony. Jeden ruch wynika z drugiego i ta sekwencja się powtarza. Przestrzeń nie jest pustką, ani niczym na zewnątrz nas. Wyłaniamy się z niej. Widzimy to w embriologii naszych ciał, budowie struktur komórkowych, systemów, jakie tworzą oraz ich synergii. Biodynamiczna terapia czaszkowo krzyżowa, jako terapia holistyczna daje nam możliwość obcowania właśnie z tą całością i pełnią stworzenia. Przestrzeń jest spoiwem tej całości, inteligencją, która ją organizuje. Jest ciszą pełną ruchu. To co podzielone w doświadczeniu, w szerszej przestrzeni jest jednym.

Marcin Bednarz

6. Bibliografia:

1.    https://hyperreal.info/info/gra-w-czarne-i-biale-alan-w-watts

2.    https://sjp.pwn.pl/sjp/przestrzen;2511263.html

3.    https://hyperreal.info/info/gra-w-czarne-i-biale-alan-w-watts

4.    https://enedu.pl/kursy-stacjonarne/koncept-biodynamiczny-w-nauce-osteopatii/?gclid=Cj0KCQiAi8KfBhCuARIsADp-A56SCNU3lBGgC_rV1XaPIKOhMi5ZUxpP0lnqQJ4dlwtDLaewSPPqtRIaArS7EALw_wcB

5.    Michael Kern, Mądrość Ciała (Wydawnictwo Virgo, 2012) s. 180