Spis treści
- Wstęp.
- Podstawy teoretyczne.
- Doświadczenia terapeutów w czasie sesji.
- Odczuwanie tego co fizyczne.
- Odczuwanie tego co nie fizyczne.
- Zakończenie i wnioski
- Podziękowania
- Bibliografia
1. Wstęp
Z wykształcenia jestem inżynierem i ekonomistą, większość mojego dotychczasowego życia było bardzo powiązane z „materią” oraz tym, co zostało naukowo potwierdzone i da się racjonalnie wytłumaczyć. Kilka lat temu miałem poważne problemy zdrowotne, które niemal nie doprowadziły do mojej śmierci. Ogólnoustrojowe, wielonarządowe, problemy, które się u mnie pojawiły, a co, do których trudno było znaleźć wytłumaczenie, pomimo kilku pobytów w szpitalach i dokładnym badaniom spowodowały, że zacząłem szukać pomocy u różnych specjalistów medycyny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej. W procesie poszukiwania pomocy doświadczałem różnych terapii i wiele z nich zrobiło na mnie duże wrażenie. W tym czasie trafiłem również do terapeuty czaszkowo – krzyżowego. Terapia wywołała u mnie ogromną poprawę zdrowia, ale to nie było wszystko… poza tym wywołała u mnie niesamowite wręcz zadziwienie. Nie mogłem uwierzyć, że terapeuta był w stanie widzieć problemy, jakie są w moim ciele tylko kładąc na mnie swoje ręce. Nie mogłem zrozumieć jak to jest możliwe, że kiedy terapeuta trzyma ręce na mojej klatce piersiowej pojawiają się wyczuwalne przeze mnie, a nawet słyszalne w sali rozluźnienia i zmiany w innych częściach mojego ciała. W czasie kilku sesji doświadczyłem wyleczenia wielu urazów, z którymi borykałem się przez lata i w których przypadku nikt inny do tej pory nie był w stanie mi pomóc.
Długo mógłbym opisywać zmiany, jakie wówczas zachodziły w moim życiu i ciele, finalnie to sprawiło, że inaczej zacząłem patrzeć na otaczający mnie świat. Zobaczyłem, że organizm ludzki ma niesamowity potencjał i że jest w nim wiele aspektów, z których nie zdawałem sobie wcześniej sprawy. To doświadczenie również spowodowało, że zainteresowałem się terapią czaszkowo krzyżową. Dzięki temu po kilku latach od tego doświadczenia rozpocząłem moją naukę biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej w Europejskim Centrum Terapii.
Od pierwszych zajęć i obserwacji w sesjach treningowych byłem zafascynowany tym, czego doświadczam i z każdym kolejnym zjazdem i wykonaną sesją treningową coraz bardziej otwierałem usta ze zdziwienia jak to jest możliwe… czasami czułem się jakbym wychodził z Matrixa J.
Jedną z ciekawszych rzeczy, jakie zaobserwowałem było to, w jaki sposób doświadczam nieprawidłowości tzw. inercji w ciele pacjentów. W rozmowach z innymi adeptami terapii uczęszczającymi do naszej szkoły okazało się, że wiele z moich odczuć jest spójnych z tym, co odczuwają inni. To przyczyniło się do pojawienia się koncepcji zebrania tych odczuć i doświadczeń oraz napisania niniejszej pracy.
Zapraszam do jej przeczytania i zagłębienia się w świat niesamowitych doznań i obserwacji, jakich doświadczyłem osobiście oraz tych, którymi podzieliły się ze mną moje wspaniałe koleżanki i koledzy.
Aby temat był dla czytelnika bardziej klarowny na wstępie przytaczam nieco teoretycznych podstaw dotyczących biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej takich jak punkty podparcia oraz punkty inercji jak również w dalszej części, tego w jaki sposób terapeuci mogą „zbierać informację” o stanie zdrowia i inercjach występujących w ciele pacjenta.
2. Podstawy teoretyczne
Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa zorientowana jest na naturalne siły obecne w organizmie człowieka. Wszystkie procesy terapeutyczne mają w dużej mierze charakter fenomenologiczny. Studenci w czasie nauki uczą się orientować, oraz być w odpowiednich relacjach ze zjawiskami, które odnoszą się do dynamiki zarówno uniwersalnych, jak i warunkowych sił w systemie ludzkim.
Koncepcja punktu podparcia jest istotnym elementem w biodynamicznej metodzie czaszkowo-krzyżowej. Jak pisał Franklyn Sills „Bez punktów podparcia wszystko byłoby chaosem. Punkt podparcia to nieruchome miejsce, wokół którego zorganizowany jest ruch. U podstaw koncepcji punktu podparcia leży świadomość bioenergii lub potencji. Potencja jest skoncentrowana w punkcie podparcia, a świat komórek i tkanek organizuje się wokół tej skoncentrowanej energii. Zatem punkty podparcia mają moc organizowania formy, ruchu i funkcji. Siły obecne w punktach podparcia, zarówno naturalne, jak i warunkowe, organizują ruchliwość tkanek i wzorce ruchu, naprężenia w organizmie człowieka”.[1]
Każdą część ludzkiego ciała ma swoje naturalne punkty podporu ruchu. Punktami podporu są miejsca, wokoło których, w przypadku optymalnego poziomu zdrowia wyrażane jest pierwotne oddychanie. W warunkach prawidłowych, bez wpływu dodatkowych sił, zachodzi ono symetrycznie i w sposób zrównoważony.
Linia środkowa ciała to miejsce podporu, które pojawia się najszybciej i ma ogromne znaczenie dla ustalenia się rozwoju, wzrostu i utrzymania zdrowia. „Według doktor Mae Wan Ho wszystkie organizmy „kształtują się w kwantowym polu światła”, wzdłuż orientacyjnej linii pośrodkowej. Odpowiednio, ruchy spiralne i subtelna emanacja długiego pływu, również organizują się wokół tej linii. Działa ona jak naturalny punkt podporu, wokół którego przejawiają się wszystkie aspekty pierwotnego oddychania. Poczynając od subtelnego przenikania długiego pływu, a kończąc na specyficznych wzorcach ruchów czaszkowo-krzyżowych. Linia środkowa stanowi dla nich ważną oś orientacyjną”[i]. Organizowanie się ruchu i rozwoju wokół linii środkowej może być zaobserwowane we wczesnym rozwoju embriologicznym. Wzdłuż linii środkowej, około piętnastego dnia od poczęcia, rozpoczyna się tworzyć podłużna struktura z ciasno upakowanych komórek tkanki łącznej, zwana struną grzbietową. Rośnie ona od końca ogona do głowy. Linia, wzdłuż której formuje się struna grzbietowa, jest nazywana pierwotną linią środkową i jest ona orientacyjną, wyznaczającą kierunek rozwoju dla innych komórek w ciele. W chwili, gdy powstanie, pierwotna linia środkowa staje się ona punktem odniesienia dla wszystkich tworzących się układów organizmu. Pomimo tego, że wraz z rozwojem organizmu i wykształcaniem się kręgosłupa zanika fizyczna struktura struny grzbietowej to pierwotna linia środkowa przez całe życie pozostaje główną osią energetyczną ciała i wyznacza kierunek organizowania się wielu struktur jak również falowych przejawów Oddechu Życia. W trakcie rozwoju organizmu zarówno organy jak i tkanki rozwijają się zgodnie z wyjątkowym planem. Specyficzny wzorzec kształtowania się tkanek w okresie embrionalnym determinuje również naturalne punkty podporu układu pierwotnego oddychania. Przykładowo, ośrodkowy układ nerwowy rozwija się wokół punktu środka, który jest zlokalizowany w przedniej ścianie trzeciej komory mózgu staje się miejscem, względem, którego w ośrodkowym układzie nerwowym w naturalny sposób przejawia się faza wdechu i wydechu Oddechu Życia. Innym naturalnym punktem podporu dla kości czaszki jest miejsce znajdujące się w połączeniu klinowo potylicznym (PKP) pomiędzy kością klinową a kością potyliczną Miejsce to jest punktem odpowiedzialnym za organizowanie się rozwoju chrzęstnej podstawy czaszki. Kolejnym naturalnym miejscem podporu jest punkt podporu systemu wzajemnego napięcia membran (tzw. punkt podporu Sutherlanda). Jest on zlokalizowany wzdłuż linii środkowej w przedniej części zatoki prostej.
W prawidłowym stanie funkcjonowania organizmu, ciało wyraża swoje pierwotne oddychanie wokół w/w punktów podporu.
Na skutek naszych traumatycznych doświadczeń zarówno fizycznych jak i psychicznych czasami zdarza się tak, że naturalne siły Oddechu Życia (stale przepływającej przez wszystkie organizmy żywe energii) nie są w stanie poradzić sobie z rozproszeniem skumulowanej energii doświadczenia i powstają punkty inercyjne.
Michael Kern w książce „Mądrość Ciała” tak obrazowo opisuje generowanie się inercyjnych punktów podporu.
„…Każda dodatkowa siła oddziałująca na ciało, jak np. uderzenie, upadek, czy nawet silna emocja niesie ze sobą konkretną ilość energii – swoją biogenetyczną moc. Przy zetknięciu się z takimi stresującymi czynnikami nasz organizm dąży do uzyskania równowagi. W idealnej sytuacji wrodzone biodynamiczne siły organizmu są w stanie zniwelować wpływ każdego biokinetycznego doświadczenia. Jednakże, jeśli stres jest bardzo silny lub chroniczny, zdolność działania biodynamicznej potencji może być zmniejszona. Wtedy siły biokinetyczne pozostają w ciele, niesione jako dodatkowy bagaż. Jeśli nie możemy rozproszyć sił biokinetycznych, wtedy siły biodynamiczne skupiają je w konkretnym miejscu w celu minimalizowania ich negatywnego wpływu. To miejsce staje się punktem inercji i jest nazywane inercyjnym punktem podporu. Od tego momentu pierwotne oddychanie chętniej organizuje się właśnie wokół niego, a nie – jak to było wcześniej wokół naturalnego punktu podporu.”[2]
Dr. Becker uważa, „że w każdym schemacie zaburzeń w ciele działają dwie podstawowe siły: siły biodynamiczne generowane przez Oddech Życia oraz siły biokinetyczne lub warunkowe wprowadzane do systemu poprzez traumę i doświadczenie życiowe”[3]
Potencja biodynamiczna to termin Beckera określający wrodzone siły, które utrzymują porządek, integralność i równowagę homeostatyczną. Ujawniają się one w momencie poczęcia, organizują różnicowanie komórkowe i rozwój embrionalny i towarzyszą nam przez całe życie. Potencja przejawia się, jako zjawisko pola bioelektryczno-biomagnetycznego i jest zunifikowaną dziedziną zdrowia, wokół której organizują się płyny, komórki i tkanki. Potencja to inteligentna siła życiowa, która utrzymuje porządek i spójność pola tkankowo-komórkowego oraz generuje ruchliwość zarówno płynów, jak i tkanek.
Siły warunkowe to siły, które są w jakiś sposób dodawane do układu. W ten sposób Becker nazwał również te dodatkowe siły. Są to siły środowiskowe, toksyny, siły traumatyzujące oraz siły patogenów i stanów chorobowych. Do tej listy możemy również dodać genetykę. Obecność sił warunkowych zmieni w pewien sposób naturalną biokinetykę, ruchliwość i ruch płynów, komórek i tkanek. Becker podkreślił, że kiedy w organizmie ludzkim pojawiają się warunki traumy i patologii, to właśnie obecność tych sił zmienia fizjologię i utrzymuje obecny stan chorobowy lub zaburzony. Tak, więc wzorce kompresji, oporu, napięcia i patologii nie dotyczą tylko skutków minionej historii Pacjenta. Wszędzie tam, gdzie pojawia się opór, ból i patologia, działają siły, które je podtrzymują.
Generowanie inercyjnych punktów podparcia
„Becker jasno opisał, w jaki sposób te dwie kategorie sił oddziałują na siebie, tworząc inercyjne punkty podparcia. Kiedy do systemu zostaną wprowadzone siły warunkowe, moc Oddechu Życia będzie próbowała je w jakiś sposób rozwiązać. Jeśli nie jest możliwe rozwiązanie siły – na przykład, jeśli system jest już w jakiś sposób zagrożony, lub jeśli doświadczenie jest przytłaczające, lub jeśli w grę wchodzi szok lub silny proces emocjonalny – wtedy moc kondensuje się w dodatkowej sile i wokół niej i staje się bezwładna, aby powstrzymać i zrekompensować jego obecność. To z kolei generuje inercyjny punkt podparcia, miejsce ochronnej energii i związanego z nią zastoju, który manifestuje się zarówno lokalnie, jak i w całym ciele.”[4]
3. Doświadczenia terapeutów w czasie sesji
Poniżej starałem się przytoczyć dużo własnych obserwacji oraz doświadczeń piętnastu adeptów biodynamicznej terapii czaszkowo – krzyżowej zebranych i spisanych w większości, na podstawie opisów tego jak adepci odczuwali inercje po około rocznym czasie nauki.
Na podstawie zebranych materiałów zauważyłem, że odnajdywanie punktów inercyjnych w ciele Pacjenta jest bardzo subtelnym zjawiskiem. Jednym terapeutom przychodzi z dużą łatwością i potrafią tego doświadczać już znajdując się w polu pacjenta jeszcze go nie dotykając. Innym sprawia to większą trudność i wymaga doświadczenia. Jedna ze studentek tak określała swoje doświadczenia w odnajdywaniu punktów inercyjnych w procesie nauki „Wyczuwanie, odnajdywanie punktów inercyjnych nie jest dla mnie łatwym zadaniem. Wciąż zastanawiam się, czy to nie jest bardziej moja wyobraźnia, przeczucia, niż właściwe odnajdywanie takiego punktu. Niektóre ze zjawisk są mi bliższe i występuję częściej niż inne”. Czasami poza trudnościami w identyfikacji punktów inercji może się pojawić fakt nakładania się na siebie różnych odczuć z ciała Pacjenta. Jedna ze studentek tak to opisuje „Czasami trudno opisać i zdefiniować, co kieruje mnie na punkty inercji, bo te odczucia nakładają się na siebie. Czasami są bardzo mocno odczuwalne, nie pozostawiają pola do dyskusji i jestem pewna co czuję pod rękami, a czasami bardzo subtelne, ledwie namacalne. Często mam problem z określeniem czy to, co czuję jest ciszą czy brakiem mojego czucia, czy to raczej inercja – zastój i brak przepływu … czasami sesje są wręcz spektakularne i otwieram szeroko buzię w podziwie, a czasami mam wrażenie, że kompletnie nic się nie podziało.” Jak widać dużo się zmienia i wraz z kolejnymi sesjami dawało się zauważyć, że rozwijają się nasze umiejętności, jako terapeutów, ale zauważyliśmy również, że dużo też zależało od tego, w jakim stanie i osadzeniu był terapeuta oraz pacjent oraz jak dobrze udało się połączyć terapeucie z systemem pacjenta.
Po przeanalizowaniu zebranych informacji na temat tego, w jaki odczuwane były punkty inercyjne przez studentów można było je podzielić na dwie zasadnicze grupy: takie, które da się racjonalnie wytłumaczyć, czyli odczuwane, jako fizyczne przy pomocy posiadanych przez człowieka 5 – zmysłów oraz na takie, które wymykają się racjonalnemu wytłumaczeniu, obecnie znanej nam zachodniej nauce, czyli takie, które w dalszej części zaklasyfikowane zostały jako nie fizyczne.
3.1 Odczuwanie przez terapeutów tego co fizyczne
Na wstępie warto zaznaczyć, że w biodynamicznej terapii czaszkowo – krzyżowej terapeuci obserwują ruchliwość i ruchomość narządów, kości, etc. chciałbym, zatem przybliżyć, czym one są oraz jak się wyrażają w ciele.
Wszystkie części ciała wyrażają pierwotne oddychanie poprzez ruchomość i ruchliwość. Ruchomość jest związana z ruchem jednej struktury względem innej, np. może to być ruchomość w stawie, szwie lub pomiędzy narządami. Każda struktura ciała wyraża określony, naturalny, specyficzny dla niej wzorzec ruchomości czaszkowo-krzyżowej. Ten rodzaj ruchu istnieje jedynie, jako funkcja rytmicznego impulsu czaszkowego RIC. Ruchliwość jest związana z wewnętrznym oddychaniem tkanek. Ruch ten wyraża się z wnętrza określonej struktury. Jest to bezpośrednia ekspresja Oddechu Życia, która pobudza i ożywia tkanki. Ruchliwość wyrażana jest najczęściej w formie podnoszenia się i rozszerzania na boki, a następnie obniżanie i zwężanie. Ruchliwość jest czynnikiem średniego pływu. Obecnie uważa się, że naturalna ruchomość czaszkowo-krzyżowa, która ma miejsce pomiędzy strukturami, jest generowana przez ich wrodzoną ruchliwość.
Gdy dochodzi do sytuacji, że z jakiegoś powodu ruchliwość lub ruchomość jest zaburzona wówczas taka inercja może być rozpoznawana palpacyjnie. Terapeuci wykorzystują w dużej mierze palpację, aby obserwować, co dzieję się w ciele pacjenta. Palpacja jest możliwa dzięki, znajdującym się w dłoniach terapeuty, receptorom skórnym, czyli, zakończeniom nerwów czuciowych, które przesyłają odebrane impulsy do OUN (ośrodkowego układu nerwowego).
Receptory znajdujące się w skórze możemy podzielić na:
- Wolne zakończenia nerwowe.
- Zakończenia nerwowe zamknięte w torebce z tkanki łącznej tworzące mikrociała.
Receptory możemy podzielić ze względu na rodzaje odbieranych bodźców na:
mechaniczne (mechanoreceptory), termiczne (termoreceptory) i bólowe (nocyceptory).
W zależności od ilości występowania rodzajów i ilości receptorów różna jest czułość miejsc na skórze.
Na powierzchni skóry zlokalizowane są pola odbiorcze (tzw. recepcyjne) zawierające receptory, z których impulsy nerwowe przesyłane są następnie do wspólnego włókna nerwowego. Im mniejsze pole recepcyjne, tym mniej receptorów przypada na unerwiające je włókno i tym mniejsza jest precyzja czucia. W procesie nauki i realizacji kolejnych sesji i ćwiczeń terapeuci uwrażliwiają się na odbiór bodźców płynących z ich dłoni dotykających pacjenta.

Ciałka Merkla i Meissnera, zlokalizowane na granicy naskórka i skóry właściwej, mają małe pola odbiorcze (recepcyjne) o wyraźnie zaznaczonych granicach. Ciałka blaszkowate i Ruffiniego, rozmieszczone głębiej w skórze właściwej, mają duże pola odbiorcze o niewyraźnych granicach.[5]

Badając palpacyjnie używamy receptorów znajdujących się w dłoniach
Źródło: „Terapia czaszkowo-krzyżowa” – Bożena Przyjemska [6]
Ludzie posiadają 5 podstawowych receptorów odpowiedzialnych za czucie:
- Ciałka dotykowe(Meissnera), to mechanoreceptory rozmieszczone na skórze (w szczególności dłoniach, ustach, strefach erogennych); są to końcówki nerwów otoczone torebkami, reagują na wibracje do 50 Hz i bardzo szybko ulegające habituacji (przyzwyczajają się do bodźca)
- Ciałka blaszkowate(ciałka Vatera-Paciniego), są tangoreceptorami dotyku i nacisku, w głębokich warstwach skóry palców, ścięgnach, torebkach stawowych i innych, reagują silnie tylko na nowe bodźce, szybko się adaptują.
- Ciałka Ruffiniego, to mechanorecepty w głębszych warstwach skóry nieowłosionej, ulegają powoli habituacji, reagują na rozciąganie.
- Ciałka Merkela, są mechanoreceptorami specjalizującymi się w przekazywaniu informacji o nacisku i teksturze, nerwy zbierają informacje z kilkudziesięciu ciałek Merkela, najbardziej czułe przy 5-15 Hz, powoli się adaptują.
- Swobodne zakończenia nerwoweprzekazują informacje o bólu (nocyceptory), dotyku, nacisku i rozciąganiu (mechanoreceptory), oraz temperaturze. Ich specyfika sprawia, że mogą one adaptować się szybko, średnio szybko i powoli, zależnie od rodzaju włókien czuciowych, grubości i otoczki mielinowej,
- Ciekawe jest to jak precyzyjnym narządem są ludzkie dłonie.
Dzięki liniom papilarnym w palpacji możemy odczuć nierówności rzędu 50 nanometrów, czyli 5/100 000 mm.
Możemy również zauważyć różnice temperatury rzędu 0.01 stopnia Celsjusza. - Informacje przekazywane od receptorów: dotyku, bólu, temperatury, wibracji, położenia kończyn, poprzez nerwy czuciowe przesyłane są do wzgórza i kory SI.
Różne pobudzenia docierają do miejsc odbioru w mózgu różnymi nerwami: nerwy przekazujące sygnały szybko sygnalizują ból ostry, a wolno ból piekący.
Blokowanie wzajemne przepływu różnych informacji może nastąpić w rdzeniu. - Odczuwanie palpacyjne jest prawdopodobnie najważniejszym fizycznym sposobem odczuwania inercji przez terapeutów. Jeden ze studentów opisuje następująco to jak doświadcza punktów inercyjnych palpacyjnie „Trzymając ręce na głowie pacjenta bardzo często wyczuwam wyraźne, powtarzające się cyklicznie w jednej okolicy, wzorce inercyjne w postaci wirów, pulsowań lub wybrzuszeń. Jeśli przy kolejnym cyklu wdech/wydech pojawia się ten sam wzorzec uznaję, że jest to potencjalne miejsce inercyjne … Podobnie skupiając uważność na tkanki, ich zachowanie bezpośrednio pod dłońmi (np. wzajemną ruchomość poszczególnych kości czaszki w miejscu ich łączenia, odkształcenia opon czy obserwacja zachowania głównych membran mózgu), jestem w stanie rozpoznać orientacyjne miejsce lub obszar związany z nieprawidłowym funkcjonowaniem”. Inny student określa to tak „w pracy z kośćmi czaszki punkt inercyjny jest wyczuwalny pod dłonią jak taki dyskomfort punktowy, jakby delikatny ucisk dłoni, zazwyczaj pulsuje i się przemieszcza, jest też zauważalna organizacja fluktuacji wokół takiego punktu”. Kolejna studentka tak to odbiera, „Gdy jestem rękoma przy danym punkcie czuję jego rozpieranie, czasami wciąganie, innym razem mrowienie, ciepło, zimno, odpychanie itp. Czuję pod rękoma jak się to zmienia i jest to czysto fizyczne doświadczenie. Ale te odczucia mam, gdy jestem przy danym punkcie”
- Niektórzy terapeuci są w stanie poczuć inercję w ciele pacjenta zanim jeszcze położą na nim swoje dłonie, wystarczy, że znajdą się w jego polu. Jedna ze studentek tak o tym mówi „Szukanie punktów inercji w ciele u pacjenta nie sprawia mi dużej trudności. Czasami zdarza mi się odczuwać podczas uziemiania bądź zwiększania przestrzeni między mną a klientem bodziec chwilowy w moim ciele. Jest to intrygujące odczucie, które pojawia się w moim ciele – momentalne zablokowanie w danym miejscu, uczucie lekkiego ścisku, czasami pojawiającej się kuli (o różnej strukturze np. papieru, betonu, gumy), które trwa zaledwie kilka sekund i później znika.”
- Odczuwanie inercji pacjenta we własnym ciele – jest to rodzaj odczucia, o którym wspomniałem już w punkcie poprzednim a na który wskazuje wielu studentów. Jedna ze studentek określiła to następująco: „Jednym ze sposobów, w jaki pokazują mi się inercie u pacjenta jest wyczuwanie czegoś w swoim ciele, jakiejkolwiek reakcji z ciała. Czasami jest to ból w plecach, drżenie ramienia, duszenie w gardle, ciepło na policzku czy pulsowanie uda. Odbieram to, jako możliwe punkty inercyjne w ciele pacjenta. Czasami zaczyna się od emocji. Czuję np. złość i zauważam, gdzie w ciele jest ulokowana. Jeśli np. w szczęce, to podejrzewam, że inercja u klienta może ujawniać się właśnie w tym miejscu. Inna ze studentek tak to odczuwa „…Bywa też tak, że nie widzę żadnych obrazów, ale czuję konkretne miejsce w swoim ciele. Wtedy uważnością idę do tego miejsca u osoby leżącej i sprawdzam, co tam się dzieje. Poszerzam swoją świadomość na biosferę osoby leżącej. Odczucia odbieram przez swoje ciało. Czuję, w których miejscach jest przepływ, gdzie jest gęściej, a świadomość ściąga wtedy w konkretne miejsce w moim ciele. Odczuwam w nim kucie albo ściskanie czy też inne wrażenia. Wtedy dziękuję za te informacje i kieruję uważność na osobę leżącą. Obserwując ją oraz siebie czuję czy te odczucie w moim ciele się zmieniają.” Widać, że odczucia fizyczne i nie fizyczne się przenikają, trudno jest jednoznacznie określić czy takie odczucie powinno być klasyfikowane, jako czysto fizyczne czy z uwagi na fakt, że odczuwanie inercji pacjenta następuje w ciele terapeuty jako nie fizyczne.
- Terapeuci często wyczuwają zagęszczenie i kompresje – wyczuwalne jako twardsze elementy w tkankach np. wspominana przez jedną ze studentek kulka z konkretnego materiału, lub zgrubienie jak określali inni. Jedna ze studentek tak opisała swoje doświadczanie punków inercyjnych „mam wrażenie, że dostrzegam marszczenie, ściągnięcie tkanki. Czasami widzę też, że nic się nie rusza, jest zastój, czasami widzę wiry, kamienie, ogień, krater, otchłań..”
- Zakłócenia uwidaczniające inercję w ruchu cieczy są często obserwowane przez terapeutów. Jeden ze studentów opisuje to następująco „ Innym sposobem jaki sobie wypracowałem (takim trochę inżynierskim 😊) … jest obserwacja zachowania płynu w trakcie cyklu wdechu/wydechu. W pierwszej kolejności staram się rozpoznać moment rozpoczęcia pływu np. wdechu. Następnie czekam na moment pojawienia się zaburzenia pływu np. po 5-6 sekundach pojawia się zawirowanie po lewej stronie ciała. Zakładając, że wdech trwa zwykle około 10-12 sekund i że jest to czas, w którym fala pływu przemieszcza się od kości krzyżowej do czaszki to prawdopodobne położenie punktu inercji znajduje się gdzieś w połowie tego odcinka po lewej stronie (serce? płuco?)”. Inna studentka opisywała ten aspekt następująco „Punkt inercyjny jest miejscem, które mogę przyrównać do kamienia w strumyku – autentycznie mam poczucie, jakby pływ przejawiony we wdechu i wydechu okrążał i opływał to miejsce dookoła. Jednocześnie można wyczuć zupełnie inną jakość skupiając się na danym miejscu. Często odczuwam ją jako pewnego rodzaju wir – trochę kojarzy mi się z trąbą powietrzną – gdzie w oku cyklonu jest najbardziej spokojnie, a wokół niego rozgrywa się chaos. Jest to odczucie o dużym natężeniu”
- Terapeuci opisują również różnice w prędkości pływu wyczuwalne np. przy ruchu pływu w ciele, jeden student opisuje to następująco „wygląda to tak jakby płynęło kilka strumieni np. w górę i po jednej stronie ciała poruszałyby się szybciej niż po drugiej stronie – tak jakby w całym strumieniu przepływu były szybsze i wolniejsze nurty.”
- Pojawiają się skręty – jeden student opisuje to w ten sposób „skręty objawiają mi się również w postaci płynącej w ciele cieczy – czasami mogę zobaczyć jak płyn zakręca w ciele i np. fluktuuje z jednej strony na drugą.”
- Wiry – jeden student opisuje to tak „zwykle pokazują mi się jako wiry w cieczy lub nawet czymś delikatniejszym niż ciecz – może jak jakaś mgła w ciele – i bywa bardzo subtelne, ale zdarzało się, że były jak takie wiry narysowane na piasku – były jakby twardsze i bardziej statyczne”.
- Obserwowane zatrzymanie, zastój, brak ruchu – opisywane jest tak „to wyczuwam dość często i czasami nie wiem czy po prostu straciłem kontakt z tym miejscem i muszę się dostroić czy faktycznie tam jest inercja” inna studentka opisuje to następująco „brak płynności wyrażający się np.: zatrzymywaniem płynu na mgnienie oka na wysokości splotu słonecznego. Dalej płyn przemieszczał się i powracając znowu w okolicach splotu słonecznego się zatrzymywał” inna studentka określiła zatrzymywanie się pływu jak płyniecie płynu po schodkach w określonym miejscu w ciele.
- Pulsowanie w ciele – jeden student opisał to tak „pojawia się często już na początku kontaktu, ale wówczas jest to raczej RIC. W jednej z sesji pulsowanie pojawiło się w sierpie mózgu. Odczuwałem je tak jakby sierp się dość szybko kurczył i rozciągał osiowo w przód i tył”
- Słaba moc pływu – jeden ze studentów opisał to tak „słaba moc płynu odbierana jako inercja, wówczas występuje uczucie takiej słabości całego ciała pacjenta, który jest np. w chorobie. Ale zdarza się, że pacjent wydaje się na pozór zdrowy i dynamiczny a pływ jest praktycznie niewyczuwalny i wówczas nie wiem czy to jest problem z dostrojeniem się do pacjenta i do wyczucia jego pływu czy faktycznie pływ w ciele naprawdę jest tak słaby/inertny”.
- Fluktuacje poprzeczne – wyczuwalne jako nurt „cieczy” w poprzek ciała jeden ze studentów opisał to tak „ zdarzało się, że widziałem jakby w ciele był jakby „wąż strażacki”, z którego pod dużym ciśnieniem płynęła ciecz w jednym/bocznym kierunku.”
- Napięcia w postaci strun – jeden student opisał to tak „czasami pojawiają się takie napięcia np. w obręczy barkowej i czuje jakby była taka struna od kręgosłupa do barku a nawet do ręki, czasem jest po obu stronach”
- Pojawianie się napięć w strukturze powięzi pacjenta. Jedna ze studentek tak to opisuje „W mojej pracy zawodowej wykonuje nasłuch ciała pacjenta – kładąc rękę na brzuchu lub głowie i wtedy również pojawia mi się ruch powięzi ciągnący do miejsca inercji. Jest to subtelny ruch, czasami odczuwam to jakbym w rękach miała magnes i miejsce inercji to drugi biegun magnesu i one przyciągają się do siebie. Jest to delikatne uczucie – odbieram to jakby zaproszenie ciała pacjenta do odkrycia miejsca, które potrzebuje większej uwagi” inny student napięcia w strukturze powięzi odczuwa tak „Ciągnięcia w powięzi – były wyczuwalne tak jakby w jakimś miejscu nastąpiło skurczenie tkanek i w niedalekiej okolicy wyczuwalne było napięcie w tym kierunku (obrazowo wyglądało to tak jak by na przykład cienki worek foliowy dotknąć czymś gorącym i następuje skurcz w tym miejscu a okoliczne tkanki są ciągnięte do tego miejsca”
- Odczuwanie inercji w strukturach ciała pacjenta w postaci elementów cieplejszych i zimniejszych jedna ze studentek tak to opisała „poczułam ciepło po prawej stronie głowy natomiast lewa strona była w moim odczuciu chłodna.”
- Odczuwanie zawijania lub odwijania struktur w ciele pacjenta.
- Odczuwanie przeginanie/przechylania się ciała lub struktur ciała, jeden ze studentów opisał to tak. „ Miałem wrażenie jakby ciało pacjenta odwracało się w moim kierunku, gdy zmieniałem miejsce przy stole. Pacjent miał podobne odczucia, mówił, że czuł się tak jakby leżał na przyczepie i za każdym razem jak zmieniałem miejsce miał wrażenie jakby stół (ta przyczepa) się mocno przechylała w moją stronę’.
- Odczuwanie jakby jedna strona ciała była wyżej niż druga.
3.2 Odczuwanie przez terapeutów tego co nie fizyczne
Aby wprowadzić w temat chciałbym na wstępie przytoczyć fragment książki Barbary Ann Brennan „Światło życia”, co pozwoli się na chwilę zatrzymać i zastanowić nad własnymi doświadczeniami i być może refleksji czytelnika w kwestii odczuwania tego, co nie fizyczne.
„ …Wielu ludzi umie postrzegać pole energetyczne człowieka, a każdy może się tego nauczyć. Właściwie to wszyscy je postrzegamy – być może nieświadomie, być może lekceważąc je nie rozpoznając. Dzieje się tak, kiedy nie patrząc, czujemy na sobie czyjś wzrok; kiedy nowo poznana osoba wzbudza w nas niewytłumaczalną sympatię lub antypatię:, kiedy mamy niejasne wrażenie, że coś się wydarzy i tak właśnie się dzieje. Wyczuwamy pole energetyczne człowieka za pomocą tego, co nazywam postrzeganiem ponadzmysłowym. Wykracza ono poza normalne ramy zdolności postrzegania. Często określa się je mianem szóstego zmysłu. Inne nazwy tej umiejętności to jasnowidzenie, jasnosłyszenie i jasnoczucie, czyli odpowiednio-widzenie, słyszenie i czucie rzeczy, których inni nie mogą zobaczyć, usłyszeć i wyczuć. Od wielu lat analizuję, rozwijam i wykorzystuję postrzeganie ponadzmysłowe. Opracowałam szczegółowe metody rozróżniania poszczególnych jego typów. PP obejmuje pięć naszych zmysłów – wzrok, słuch, dotyk, smak i węch – oraz zmysły dodatkowe. Jeden z tych zmysłów intuicja to rodzaj nieokreślonego przeczucia, na przykład, że wydarzy się coś dobrego, choć nie umiemy powiedzieć, co miałoby to być. Inny przykład intuicji to przeświadczenie, że ktoś zadzwoni – możemy nawet wiedzieć, kto to będzie, ale nie wiemy, czego będzie dotyczyła rozmowa. Innym zmysłem dodatkowym jest to, co nazywam wiedzą bezpośrednią. Dzięki niej w bezpośredni sposób uzyskujemy pełne i szczegółowe informacje. Wiemy, na przykład, że ktoś zadzwoni, wiemy, kiedy to zrobi i co powie. Albo, kiedy ktoś zada nam pytanie w kwestii, o której teoretycznie nie mamy żadnego pojęcia, nagle okazuje się, że znamy zarówno ogólne tło, jak i szczegółową treść odpowiedzi. Korzystając z wiedzy bezpośredniej, zazwyczaj nie wiemy, skąd pochodzi dana informacja. Po prostu ją uzyskujemy. Innym wyższym zmysłem jest umiejętność wyczuwania emocji innych ludzi. Wiemy, co czujemy nawzajem, choć nie komunikujemy tego słowami. Odbieramy po prostu energię uczuć drugiej osoby. Zdecydowanie różnicuję wyczuwanie emocji od wyczuwania miłości… Oprócz naszych pięciu podstawowych zmysłów posiadamy, zatem intuicję, wiedzę, bezpośrednią, zmysł emocji i zmysł miłości. Kiedy wszystkie te zmysły sprawnie funkcjonują, możemy stać się w pełni świadomi naszej obecności tu i teraz…Postrzeganie ponadzmysłowe opiera się na bardzo subtelnych informacjach, które nasz umysł zwykle odrzuca, jako nieistotne. Analogią może tu być słuchanie muzyki. Kiedy muzyka jest głośna, trudno jest usłyszeć delikatniejsze dźwięki. Kiedy brzmi ciszej – ukryte dotąd nuty i subtelniejsze niuanse nabiorą znaczenia. Usłyszysz rytmy wewnątrz rytmów. To samo odnosi się do postrzegania ponadzmysłowego i pola energetycznego człowieka. Możesz nauczyć się wyciszać wewnętrzny hałas w swojej głowie i zwracać uwagę na delikatniejsze rytmy i subtelniejsze niuanse życia. Dzięki praktyce odkryjesz wkrótce, że te niuanse są w istocie podstawą twojego bezpośredniego doświadczania samego życia. Powiązane są z potężną energią życiową, dzięki której po prostu żyjemy.”[7]
W doświadczeniach moich jak również moich koleżanek i kolegów, którzy podzielili się ze mną swoimi spostrzeżeniami pojawiało się wiele takich obserwacji punktów inercyjnych, których nie można było w prosty sposób wytłumaczyć w fizyczny sposób.
Poniżej przytaczam część z otrzymanych opisów, które starałem się pogrupować.
- Terapeuci potrafią wyczuwać w biosferze zmiany w organizmie i polu energetycznym pacjenta wokół jego ciała. Potrafią zobaczyć, że punkt inercji organizujący funkcjonowanie pacjenta znajduje się w jego polu energetycznym nawet poza jego ciałem fizycznym.
- Zdarza się, że terapeuci w jakimś momencie sesji mogą czuć, że nie są fizycznym materialnym bytem, wyraźnie oddzielonym od otoczenia tylko raczej przestrzenią, w której coś się zadziewa. Jeden ze studentów opisał to tak „będąc obecnością w ciele fizycznym pacjenta rozszerzyłem pole percepcji na ciało wodne, aby poczuć pływy, następnie jeszcze bardziej rozszerzyłem percepcję i wszystko, co materialne zniknęło z moich odczuć, nie czułem ciała pacjenta, mimo, że trzymałem na nim swoje dłonie, nie odczuwałem również własnego ciała. Wszystko, co wtedy było widoczne to brązowawa błyszcząca, żyjąca substancja o konsystencji, galaretki. To było niesamowite. Pojawiło mi się to jeszcze w kilku sesjach, gdy byłem dobrze osadzony, wypoczęty i mocno rozszerzałem pole percepcji.”
- Terapeuci są również w stanie odczuć w biosferze odkształcenia w ciele i zewnętrznym polu energetycznym pacjenta, jak napisał jeden ze studentów „po jednej stronie jest więcej pola energii niż po drugiej lub wrażenie jakby pole energetyczne pacjenta jest wygięte lub zdeformowane”.
- Wraz ze zwiększaniem umiejętności terapeutycznych adept biodynamicznej terapii czaszkowo–krzyżowej wyczuwa w biosferze zmiany nawet, kiedy jest tylko obserwatorem tzn., gdy ktoś inny robi terapię. „W ogóle nie dotykając pacjenta czuje, że zrobiło się nagle więcej przestrzeni w biosferze albo, że coś w niej narasta, zagęszcza się” etc.
- Pojawienie się asymetrycznych wzorców ruchu jak określił to jeden student „wyczuwam to np. jakby w ciele pacjenta były rośliny wodne i one potrafią układać zgodnie z pływem w jakieś nieregularne kierunki – przykładowo przeginają się w jednym kierunku ciała”
- Pojawiające się inercie w postaci kolorów lub symboli. Jedna z terapeutek stwierdziła, że w jej przypadku punkty inercyjne w ciele pacjenta są dla niej widoczne, jako dymiące miejsca. Inny student opisuje, że często miejsca inercji widzi, jako brązowo czerwone plamy w ciele pacjenta. Jeszcze inny student opisuje, że podczas sesji pojawił mu się kolory „ W trakcie jednej z ostatnich sesji pojawiła mi się fioletowa poświata z kilkoma ciemniejszymi plamami. Podążyłem za tą obserwacja starając się równocześnie przenosić uważność z jednego miejsca ciała na drugie rejestrując jak zmienia się ten obraz w zależności od miejsca, na którym się skupiam. Po „przeskanowaniu” w ten sposób ciała zauważyłem, że ciemniejsze plamy pojawiają się, gdy moje skupienie jest na stopie i udzie prawej nogi. Po sesji pacjentka zapytana o wcześniejsze dolegliwości potwierdziła, że, od jakiego czasu zmaga się z kontuzją prawej nogi”. Inna studentka tak to opisuje „Czasami widzę tylko zaczernienia w jakiś miejscach, a moją uważność ściąga jakieś konkretne z tych ciemnych miejsc albo tylko ściąga moją uważność konkretne miejsce bez dostrzegania zaciemnienia. Kiedy jestem uważnością w tym miejscu, czuję jak pole dookoła mnie się zmienia, zazwyczaj gęstnieje i jest odczucie ciężkości.”
- Odkształcenia struktur w ciele Pacjenta. Jeden ze studentów tak to opisał. „Będąc uwagą w komorze bocznej płynu rdzeniowo mózgowego zauważyłem, że jedna ze ścianek jest wgnieciona do środka – wyglądała podobnie jak wciśnięta plastikowa butelka. Gdy zacząłem obserwować uważniej to miejsce dając mu przestrzeń nagle wgniecenie oskoczyło i się wyprostowało – tak jak prostuje się wgniecenie w plastikowej butelce, gdy wtłoczy się do niej powietrze”.
- Bardzo ciekawym aspektem pracy terapeutycznej jest widzenie intuicyjne. Wielu studentów mówiło o wewnętrznym głosie, przeczuciu, odczuciu, którego nie mogli racjonalnie wytłumaczyć, które mówiło im o skierowaniu się do konkretnego miejsca a które to miejsce okazywało się tym najwłaściwszym. Poniżej przytaczam kilka przykładów tego, czego doświadczają w tym zakresie terapeuci.
- Widzenie organów wewnętrznych pacjenta. Jedna ze studentek opisała to w ten sposób „Nieco rzadziej korzystam z wizualizacji, „widzenia” danego obszaru duszą. Czasami bywa tak, że po prostu przed oczami pojawia mi się dany narząd, np. serce czy śledziona. Bywało tak, że pokazała mi się noga czy głowa. Te punkty pojawiają mi się przy otwartych oczach.” Inny student tak opisał swoje doświadczenia w procesie nauki „Będąc otwartym na wszelkie sygnały, jakie do mnie docierają w trakcie badania staram się ufać intuicji i iść za każdą myślą, jaka mi się pojawia w kontekście ciała pacjenta. Na pierwszej sesji treningowej, gdy po raz pierwszy próbowaliśmy znaleźć punkt inercyjny dosyć panicznie próbowałem zrobić cokolwiek, aby wykonać ćwiczenie. I gdy długo nic nie przychodziło uznałem, że trzeba trochę odpuścić, wrócić do punktów podporu i swojej równowagi. Po chwili niespodziewanie pojawiła mi się myśl, że warto zainteresować się dużym palcem prawej stopy. To było zupełnie niezamierzone, zadziałała intuicja, za którą poszedłem. Jak się okazało po ćwiczeniu – pacjentka od jakiegoś czasu leczy kontuzję dokładnie w tym miejscu”. Jeden ze studentów tak opisał swoje doświadczenie z widzeniem wybranych struktur mięśniowych „w czasie zajęć, gdy zajmowaliśmy się diagnostyką mięśni biodrowo lędźwiowych, w fazie poszukiwania, po której stronie ciała znajduje się w nich inercja przez dłuższy czas nic się nie pojawiało. Po ponownym osadzeniu i zwiększeniu pola percepcji nagle zobaczyłem wyraźnie obie struktury w ciele pacjentki, ciekawe było to, że były widoczne jak na rysunkach w atlasie, przy czym po jednej stronie były takie pełne nasycone i kolorowe – można by powiedzieć, że dało się wyczuć w nich życie a po drugiej stronie ciała pacjentki mięsień biodrowo lędźwiowy był taki skurczony, suchy i nie kolorowy – to było przedziwne, bo wyglądał jak kolorowanka dla dzieci – taka do pokolorowania). Ciekawe było to, że obraz ten wskazał miejsce pracy i po pracy w tym miejscu nastąpiło uwolnienie napięcia a pacjentka po sesji stwierdziła, że to było niesamowite i poczuła, że jest bliska orgazmu w czasie tego rozluźnienia”
- Słyszenie wewnętrznego głosu, który wskazuje na miejsce, które wymaga uwagi. Jedna ze studentek opisała to w ten sposób „Niekiedy pojawia się coś niedookreślonego. Przeczucie, głos, jakaś myśl.”
- Inercje wyczuwalne, jako coś, co przyciąga uwagę do konkretnego miejsca w ciele pacjenta. Jedna ze studentek określiła to tak „Początkowo odczuwając je miałam bardzo subtelne wrażenia, mogłabym to porównać do zwracania uwagi w konkretne miejsca. Trochę jakby konkretne miejsce ciała skupiało wokół siebie więcej atencji. Początkowo, kwestionowałam swoje odczucia, nie do końca rozumiejąc, co się dzieje, że akurat pojawia się przeczucie, że powinnam pracować z tym konkretnym miejscem. Kiedy już siadałam przy nim i kładłam dłonie wtedy odczucia się intensyfikowały, (ale nadal pozostawały bardzo subtelne). Trudno mi opisać to wrażenie, to trochę tak jakby zauważyć maleńką muchę, która lata i łatwo ją stracić z pola widzenia … Mam też czasem, w trakcie sesji, takie momenty, że moja głowa się obraca w jedną lub drugą stronę, to jest przedziwne, jakby kierowała mój wzrok w jakieś miejsce. Zwykle staram się nie wpatrywać w ciało, obserwować z daleka całość ciała pacjenta, ale zauważyłam, że te momenty, kiedy głowa się skręca są jakąś dodatkową informacją. Zwykle wtedy, po prostu patrzę tam gdzie głowa się obróciła, zadaję pytanie: czy coś w tym miejscu wymaga uwagi i wtedy pojawia się punkt inercji, zaczynam „widzieć” (może bardziej czuć) dynamikę, w jakiej się porusza.” Inna studentka przyciąganie uwagi przez punkty inercyjne określiła następująco „Innym ze sposobów jest zatrzymywanie wzroku na konkretnej części ciała pacjenta, już po holistycznej zmianie. Wzrok mam raczej obejmujący całe ciało klienta, ale niekiedy z tej całości przechodzę do szczegółu, przypatrując się przez moment np. klatce piersiowej czy stopom. Niekiedy wtedy pytam osobę czy czuje coś w tym miejscu – z odpowiedziami bywa różnie. Niektórzy właśnie coś w tym miejscu czują, niektórzy nie, a w zupełnie innej części ciała. Czasami właśnie w ten sposób, wypowiadając na głos, sprawdzam te punkty – czy pokrywają się z czuciem klienta.” Jeszcze inna studentka tak to opisała „Jednym z doświadczeń jest widzenie ….. Nie umiem tego opisać jak to odczuwam, po prostu to wiem. Patrzę na daną część ciała i przychodzi informacja.” Kolejny student tak opisał swoje doświadczenia z „wołaniem” przez konkretne miejsce w ciele pacjenta „przeszedłem do chwytu za biodro, ale już po chwili czułem, że problem jest niżej i silnie wołała mnie stopa (pierwszy raz poczułem takie „mocne wołanie” z innego obszaru), przeszedłem do kolana, ale z tego miejsca nadal „ wołała stopa” przeszedłem do stawu skokowego i okazało się, że jest tam dużo zdezorganizowanego ruchu – pytałem pacjentkę czy miała problem z tą stopą i powiedziała, że wiele razy miała ją poważnie skręconą.”
Niewątpliwie wytłumaczeniem tego aspektu widzenia pozazmysłowego w pewnym stopniu może być książka Bożeny Przyjemskiej „Terapia czaszkowo krzyżowa”. Autorka powołuje się na „…badania mózgu, które wykazały, że lewa strona mózgu jest lepiej przystosowana do wykonywania zadań analitycznych, takich jak dodawanie, posługiwanie się językami w mowie i piśmie, rozumowanie obiektywne, analityczne, krytyczne oraz nauki ścisłe itp. W przeciwieństwie do tego prawa półkula odnosiła lepsze rezultaty w dziedzinach subiektywnych: w komponowaniu muzyki i sztukach pięknych, myśleniu abstrakcyjnym, tworzeniu trójwymiarowych modeli, w operowaniu wyobraźnią i intuicją. Taki podział funkcji został potwierdzony naukowo.
Wykształcenie naszego społeczeństwa w dużej mierze opiera się na kształtowaniu umiejętności lewej półkuli, co odbywa się kosztem rozwijania prawej strony mózgu. Nacisk kładziony jest głównie na analizę, rozumowanie logiczne i dedukcję. Intuicja i wyobraźnia są nie tylko spychane na bok, ale posługujący się nimi mogą spotkać się z pogardą i krytyką. Stanowi to pewien paradoks, ponieważ większość współczesnych odkryć naukowych jest rezultatem przeczucia i gry wyobraźni, a nie analizy i wyciągania logicznych wniosków.”[8] Obecnie w świecie zachodnim można zauważyć, że ucząc się czegoś w klasycznej szkole/uczelni, nie jesteśmy przyzwyczajeni do ufania własnej intuicji i wyobraźni. Znacznie częściej pozwalamy na to, aby analizowanie całkowicie zawładnęło naszym sposobem myślenia, nie pozostawiając sobie miejsca na intuicję, a okazuje się, że to właśnie ona prowadzi do największych odkryć. Jak niegdyś stwierdził wspaniały uczony profesor Sedlak, „intuicja naukowca jest rodzajem dostrojenia się i czerpania informacji, które przyroda przechowuje”
W wypadku Biodynamicznej Terapii Czaszkowo-Krzyżowej sztuka polega na maksymalnie precyzyjnym dostrojeniu się do pacjenta. Żeby nabrać zaufania do własnych odczuć i prawidłowo je rozumieć, potrzeba czasu i swojego rodzaju przestrojenia się z odbierania otoczenia w sposób analityczny na bardziej intuicyjny. Pisząc dalej za Barbarą Ann „Intuicja jest dla człowieka tak samo naturalna jak instynkt dla zwierząt. Różnica polega na tym, że zwierzę nie ma wyboru – musi podążać za instynktem. Z człowiekiem jest inaczej: może decydować, czy podążyć za swoim rozumem, czy za intuicją, a może za ich kombinacją. Zdolności intuicyjne ma każdy, jednak wskutek przesadnego korzystania tylko z rozumu intuicja jest tłumiona i prawie zanika. Należy, zatem przypomnieć i rozwinąć własne zdolności intuicyjne oraz duchową dojrzałość, aby ponownie móc odbierać intuicję świadomie.
Trudność, aby zaufać swoim odczuciom, myślom niezwykłym, polega po prostu na tym, że intuicja może sprzeciwiać się rozumowi, uczuciu, przyzwyczajeniu. Intuicja ma tendencję do wybierania drogi najwygodniejszej, a rozum wysuwa argumenty, często obalające przesłanie intuicji. Tak, więc, najchętniej podążamy za rozumem”[9]
Fakt, że w naszej kulturze oraz procesie nauczania w szkołach nie poświęcamy ani minuty na sprawy związane z intuicją sprawiają, że wielu adeptów biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej w czasie nauki, gdy pojawia się „podszepty” intuicji ma początkowo z tym problem, aby im zaufać i za tym podążyć.
Jest kilka hipotez, które starają się wytłumaczyć w/w zjawiska. Jedną z nich, która można by tłumaczyć wyostrzone postrzeganie, są synestetyczne zmiany percepcji po przebytych traumach, których doświadczamy już od prenatalnego okresu.
„Synestezję definiuje się, jako mimowolne sprzężone działanie kilku zmysłów, co oznacza, że stymulacja jednego zmysłu jest równocześnie odbierana przez inny, mimo że to nie on był obiektem stymulacji. Jest to krzyżowanie się zmysłów wraz z nakładaniem się ich percepcji.
Synesteta może na przykład nie tylko widzieć jakiś kolor, ale również go słyszeć. Źródłem tego zjawiska jest przerost istoty białej w mózgu, dzięki której możliwe stają się połączenia między różnymi obszarami kory mózgowej i przekazywanie informacji. U osób nadinteligentnych taki rozrost istoty białej wydaje się szczególnie częsty, w związku z tym wielu z nich jest synestetami. Jednoczesne przetwarzanie przez kilka zmysłów sprzyja obfitości skojarzeń, zestawianiu różnych wrażeń i emocji, wzmocnieniu i wyostrzeniu zmysłów”[10].
Inna hipoteza, która stara się wytłumaczyć opisywane zjawiska – to aktywacja szyszynki i wydzielanie DMT, które jest odpowiedzialne za stany widzenia pozazmysłowego. Być może praca biodynamiczna, podobnie jak stan głębokiej medytacji powoduje wydzielanie tego DMT.
W moim odczuciu najprawdopodobniej w biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej za opisane postrzeganie odpowiedzialne są raczej stany wyższej świadomości, przynoszące poczucie szczęścia, bezwarunkowej miłości, wdzięczności. Źródła doszukiwałbym się w stanach duchowych. Zatem to „widzenie” terapeutów najprawdopodobniej nie jest aktywowane przez układ limbiczny tylko przez COŚ innego.
4. Zakończenie i wnioski
Od lat zgłębiając wiedzę na temat tego, kim tak naprawdę jesteśmy, czym jest życie i zdrowie, dochodzę do wniosku, że jesteśmy wielowymiarowymi Bytami. Jako organizmy żywe wytwarzamy własne pole elektryczne i elektromagnetyczne. Jesteśmy zbudowani z fizycznego ciała, które składa się z kości, mięśni, ścięgien, powięzi, i wielu innych złożonych układów biochemicznych, ale buduje nas również, a może powinienem powiedzieć przede wszystkim energia. W swoich doświadczeniach coraz bardziej odczuwam, że tą energią, z której jesteśmy zbudowani jesteśmy połączeni miedzy sobą oraz ze wszystkim dookoła. Ta energia stale przez nasz przepływa. W postrzeganiu człowieka oraz medycznego podejścia do tego, kim jesteśmy w ostatnich dekadach zachodziło wiele zmian w świecie nauki, w związku z nowymi odkryciami. Pośród wielu świadomych lekarzy i naukowców z dziedziny medycyny, biologii człowieka, fizjoterapii etc. następowały zmiany widzenia tego, czym tak naprawdę jest człowiek, co go buduje i co napędza procesy w naszych ciałach. Pięknie te zmiany zobrazował to James L. Oschman w swojej książce „Medycyna energii w terapiach i życiu człowieka.” Szczerze zachęcam do zapoznania się z tą lekturą wszystkich, którzy są zainteresowania tematem zdrowia i odkrywaniem tajemnic ludzkiego ciała. Dr Oschman pisze „Jednym z paradygmatów współczesnej medycyny jest przekonanie, że jesteśmy istotami biochemicznymi. Wywołuje to przeświadczenie, że najskuteczniejszą metodą leczenia organizmu jest użycie środków farmaceutycznych, lub alternatywnie – ziół i witamin. Rozpoczynająca się obecnie zmiana paradygmatu, pokazuje nam, że nie jesteśmy jedynie organizmami biochemicznymi, lecz, co bardziej znaczące, istotami zbudowanymi z informacji i przepływających przez nie strumieni energii wyposażonymi w skomplikowany system szybkiej komunikacji przekazujący kompleksowe strumienie informacji”[11].
Gdy zapoznaje się z takimi obserwacjami innych osób to odczuwam wielką ekscytację, ponieważ ktoś, w tym przypadku znamienity lekarz, opisuje dokładnie to, co ja sam wielokrotnie poczułem w moich sesjach terapeutycznych, medytacjach, ćwiczeniach tantry, tao i qigong. Obecnie po dwóch latach prowadzenia przeze mnie sesji szkoleniowych biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej oraz ciągłemu doskonaleniu się w medytacji, tantrze, qigong mogę zauważyć ciągły rozwój w odczuwaniu energii i doświadczaniu inercji w ciałach moich pacjentów oraz coraz większe zaufanie do intuicji. Mogę też zauważyć, że doświadczałem niewiarygodnych sesji przepełnionych uczuciem miłości i wdzięczności gdzie kontakt z pacjentem był na tak głębokim poziomie, że czułem jakby spotkały się nasze Dusze.
W biodynamicznej terapii czaszkowo–krzyżowej wraz z doświadczeniem i rozwijaniem swoich umiejętności terapeuci uzyskują coraz większy dostęp do wyższych stanów świadomości, w tym widzenia tego, co nie fizyczne. Z pewnością obecne badania na tym polu, w świecie zachodniej nauki, dzięki wykorzystywaniu coraz doskonalszych narzędzi i urządzeń diagnostycznych, oraz obserwacyjnych pozwalających np. na mierzenie pól elektrycznych i elektromagnetycznych ciała ludzkiego, oraz poszczególnych organów w tym serca i mózgu dają coraz większy obraz tego, co jeszcze niedawno przez świat nauki zachodniej było uważane za abstrakcję. Dzięki tym narzędziom udaje się przykładowo potwierdzać, w jaki sposób działają techniki stosowane od tysięcy lat w medycynie wschodniej jak choćby akupunktura czy praca z układem powięziowym i taśmami anatomicznymi, a które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były negowane na zachodzie. Czasem wręcz śmieszne wydają się założenia, że już wiemy wszystko o naszych organizmach i sile życiowej, która wprawia je w ruch i zapewnia zdrowie. Czasami myślę, że to tak jakbyśmy mieli dwa pasujące do siebie puzzle i na tej podstawie twierdzili, że wiemy, co przedstawia obrazek, tylko, że może się okazać, że ta układanka ma kilka tysięcy puzzli i tak naprawdę być może mamy wiedzę na temat zaledwie ułamka procenta… Z pokorą i ogromną wdzięcznością chylę głowę przed ludźmi, którzy na przestrzeni tysięcy lat nie posiadając tak złożonych technicznie narzędzi diagnostycznych, jakie są dostępne obecnie, potrafili stworzyć tak wspaniałe nurty leczenia jak ajurweda czy medycyna chińska. W tym miejscu nasuwa mi się pytanie czy aby na pewno ci starożytni naukowcy i medycy nie posiadali wyrafinowanych metod diagnostycznych?. Być może nie mieli np. możliwości wykonania rezonansu magnetycznego czy prześwietlenia Roentgena, ale posiadali własne ciała, zmysły, swoje dłonie, żyli w zgodzie z naturą, holistycznie patrząc na wszystko, co wewnątrz człowieka i na zewnątrz. Przez tysiące lat adepci tych nauk rozwijali czucie wewnętrzne i intuicje, które w świecie zachodnim całkowicie zostały wyparte przez logikę i rozwój technologii. Dla mnie, jako inżyniera, ale również adepta biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej, od wielu lat zajmującego się medytacją i zgłębianiem wiedzy na temat tego, czym jest życie i zdrowie, tematy te są fascynujące. Wierzę, że kolejne lata badań zachodniej nauki, w tym zakresie, będą w stanie dostarczać coraz więcej informacji na temat tego jak działa miedzy innymi biodynamiczna terapia czaszkowo krzyżowa i jak to się dzieje, że terapeuci wchodzą w wyższe stany świadomości pozwalające na odczuwanie takich rzeczy jak opisałem w niniejszej pracy.
Ucząc się biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej doświadczyłem wielu wspaniałych rzeczy. Bardzo zmieniło się i wzbogaciło moje obecne życie. Być może teraz mogę powiedzieć, że powoli zaczynam doświadczać tego, czym tak naprawdę jest prawdziwe, nieśmiertelne i wieczne ŻYCIE w nas.
Na koniec chciałbym podzielić się pewną refleksją, która pojawiła mi się w trakcie pisania niniejszej pracy. W życiu doświadczamy różnych traum psychicznych i urazów fizycznych. Często również sami świadomie, bądź nieświadomie, zakłócamy naturalny przepływ energii przez nasza ciała. Na wstępie niniejszej pracy pisałem o tym, że to poważne problemy zdrowotne pozwoliły mi na spotkanie z terapią czaszkowo krzyżową oraz zmieniły moje życie. Pamiętam jak wtedy szukając kogoś, kto mi pomoże… myślałem.. Niech mi dadzą jakąś tabletkę lub zastrzyk i niech wszystko będzie tak jak wcześniej, nie ważne ile to będzie kosztowało. Tak się jednak nie stało. Przez 8 lat przeszedłem przez pasmo cierpienia fizycznego i psychicznego, odkopywałem kolejne rzeczy, które przez lata zamiatałem pod dywan, na polu fizycznym, psychicznym i uczyłem się je rozpracowywać. Zacząłem mieć kontakt z niesamowitymi rzeczami, ludźmi, zjawiskami, emocjami, o których istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia. Moje, życie diametralnie się zmieniło. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że to nie stało się przez przypadek i że problemy zdrowotne, które miałem były najlepszą rzeczą, jaka wówczas mogła mnie spotkać i za którą obecnie odczuwam ogromną wdzięczność.
Wiem, że nic nie dzieje się przypadkowo. Obecnie sądzę, że z poziomu wyższej świadomości sam ściągnąłem na siebie takie doświadczenia, aby mogły dokonać się zmiany i abym mógł być tu gdzie jestem dzisiaj. Bez problemów zdrowotnych, które miałem najprawdopodobniej również nie doświadczyłbym biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej, nie podjąłbym nauki w Europejskim Centrum Terapii oraz nie napisałbym niniejszej pracy.
5. Podziękowania:
Dziękuję z całego serca wszystkim moim pacjentom oraz koleżankom i kolegom – studentkom i studentom biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej za podzielenie się ze mną swoimi doświadczeniami z przeprowadzonych sesji, dzięki czemu mogłem napisać niniejszą pracę. Dziękuję również nauczycielom i asystentom za dzielenie się wiedzą oraz pomoc przy praktycznej pracy z pacjentami. Dodatkowo chciałem podziękować Ani Wawrzyckiej-Atach za cenne wskazówki przy pisaniu niniejszej pracy oraz za głębokie rozmowy na temat pojawiających się u mnie zadziwiających odczuć w toku nauki. W szczególności chciałem podziękować Marcie Doros za to, że przekonała mnie do tego, aby podjąć się nauki biodynamicznej terapii czaszkowo krzyżowej i była dla mnie ogromnym wsparciem przez 2 lata nauki.
Bartłomiej Toczek
6. Bibliografia
Sills, F., Degranges, D. (2012). Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume One: The Breath of Life and Fundamental Skills, vol. 1-2, Berkeley California: North Atlantic Books.
Sills, F., Degranges, D. (2012). Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two: The Sentient Embryo, Tissue Intelligence, and Trauma Resolution, vol. 1-2, Berkeley California: North Atlantic Books
Bond, M. (2021) Mandala świadomości ciała. Warszawa: Virgo
Oschman J.L. Medycyna energii w terapiach i życiu człowieka. Tłumaczenie na polski Mariusz Kurkowski. Wydawca S3 Publisching UK
Kern, M. (2010) Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia. Warszawa: Virgo.
Brennan B.A. (2016) Światło życia – metody wyzwalania uzdrawiającej energii. Wydawnictwo Amber
Przyjemska, B. (2011) Terapia czaszkowo-krzyżowa. Białystok: Vital
Siaud-Facchin J. Zbyt inteligentni żeby żyć szczęśliwie. Wydawnictwo Feeria
Obraz ze żródła: Englishsquare.pl Sp. z o. o., licencja: CC BY-SA 3.0.
[1] Sills, F., Degranges, D. (2012). Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume One: The Breath of Life and Fundamental Skills, vol. 1-2, Berkeley California: North Atlantic Books. T str. 207
[2] Kern, M. (2010) Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia. Warszawa: Virgo. Str. 112
[3] Sills, F., Degranges, D. (2012). Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume One: The Breath of Life and Fundamental Skills, vol. 1-2, Berkeley California: North Atlantic Books. T str. 209 Tłumaczenie własne
[4] Sills, F., Degranges, D. (2012). Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume One: The Breath of Life and Fundamental Skills, vol. 1-2, Berkeley California: North Atlantic Books. T str. 209 Tłumaczenie własne
[5] Źródło: Englishsquare.pl Sp. z o. o., licencja: CC BY-SA 3.0.
[6] Przyjemska, B. (2011) Terapia czaszkowo-krzyżowa. Białystok: Vital str. 60
[7] Brennan B.A.(2016)Światło życia – metody wyzwalania uzdrawiającej energii. Wydawnictwo Amber str 18.
[8] Przyjemska, B. (2011) Terapia czaszkowo-krzyżowa. Białystok: Vital str. 59
[9] Przyjemska, B. (2011) Terapia czaszkowo-krzyżowa. Białystok: Vital
[10] Siaud-Facchin. J. Zbyt inteligentni żeby żyć szczęśliwie. Wydawnictwo Feeria str. 49
[11] Oschman J.L. Medycyna energii w terapiach i życiu człowieka. Tłumaczenie na polski Mariusz Kurkowski .Wydawca S3 Publisching UK str.11
[i] Kern, M. (2010) Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia. Warszawa: Virgo. Str. 108