<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Europejskie Centrum Terapii</title>
	<atom:link href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/</link>
	<description>Szkoła Terapii Czaszkowo-Krzyżowej w ujęciu biodynamicznym skierowany dla fizjoterapeutów, masażystów, terapeutów oraz innych chcących kształcić się w kierunku terapii traumy oraz rozwoju swoje ich umiejętności.  Jest to profesjonalne szkolenie realizowane w Polsce przez Europejskie Centrum Terapii założone przez Joannę Czarny. ECT to Niepubliczna Placówka Kształcenia Ustawicznego zarejestrowana w MEN, w Systemie Identyfikacji Oświatowej.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 Jul 2025 06:22:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2019/09/favicon-360x360-100x100.png</url>
	<title>Europejskie Centrum Terapii</title>
	<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Biodynamiczna Terapia Czaszkowo-Krzyżowa w leczeniu parkinsonizmu</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 12:25:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6730</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Emilia Zych</b><br />
Pisząc tę pracę, pragnę podzielić się przekonaniem opartym o własne doświadczenia terapeutyczne, iż biodynamiczna terapia czaszkowo- krzyżowa przynosi spektakularne efekty w wspomaganiu leczenia parkinsonizmu. Parkinsonizm zwany jest idiopatyczną chorobą Parkinsona i  należy do zespołu jego  chorób. Jako zespól objawów ruchowych i nie ruchowych jest spowodowany dysfunkcją (pozapiramidowych) kręgów korowo- prążkowiowo- wzgórzowo- korowym na poziomie prążkowia. Cechuje się tym, że oprócz objawów ruchowych występują w nich, także objawy nieruchowe np.  zaburzenia czuciowe, autonomiczne, poznawcze i neurobehawioralne.  Objawy parkinsonizmu są typowe na Parkinsona ale również występują w obrazie klinicznym innych chorób zwyrodnieniowych układu nerwowego, takich jak zanik wieloukładowy  czy postępujące porażenie nadjądrowe.  Rozróżniamy parkinsonizm plus inaczej  atypowy ze względu na współwystępowanie innych objawów, np. piramidowych czy móżdżkowych.  A ze względu na przyczynę wyróżniamy dwa typy parkinsonizmu.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu/">Biodynamiczna Terapia Czaszkowo-Krzyżowa w leczeniu parkinsonizmu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pisząc tę pracę, pragnę podzielić się przekonaniem opartym o własne doświadczenia terapeutyczne, iż biodynamiczna terapia czaszkowo- krzyżowa przynosi spektakularne efekty w wspomaganiu leczenia parkinsonizmu.</p>
<p>Zacznę od wyjaśnienia podstawowych zagadnień:</p>
<ol>
<li>
<h2>Czym jest choroba Parkinsona?</h2>
</li>
</ol>
<p>Chorobę Parkinsona rozpoznał doktor James Parkinson w 1817roku , ale szczegółowe badania nad tym schorzeniem wykonano w latach 60 XX wieku.  Choroba Parkinsona występuję najczęściej u starszych ludzi po 65 roku życia. Jest ona  samoistną przewlekłą powoli postępującą  chorobą zwyrodnieniową układu nerwowego. Polega ona na zanikaniu neuronów dopaminergicznych w istocie czarnej, co skutkuje niedoborem dopaminy w prążkowiu. Objawami tej choroby w zależności od jej etapu są między innymi: rżenie spoczynkowe, sztywność, bradykinezja, zaburzenie postawy i chodu, spowolnienie, dyskineza,  fluktuacje, zaburzenie emocji, zaburzenie węchu, zaburzenie snu,  nagłe parcie na mocz, zaburzenie funkcji poznawczych, halucynacje i urojenia. Jedną ze skal do oceny stopnia progresji choroby jest skala Braaka:</p>

<a href='https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu-1/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-1-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-1-150x150.jpg 150w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-1-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu-2/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-2-150x150.jpg 150w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-2-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu-3/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-3-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-3-150x150.jpg 150w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-3-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu-4/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/BIODYNAMICZNA-TERAPIA-CZASZKOWO-KRZYZOWA-W-LECZENIU-PARKINSONIZMU-4-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" /></a>

<p><a href="#_edn1" name="_ednref1">[i]</a></p>
<p>Dotychczas znanymi i stosowanymi metodami leczenia są aktywność fizyczna i fizjoterapia, farmakologia oraz interwencje chirurgiczne(głębokie stymulacje mózgu). </p>
<ol start="2">
<li>
<h2>Czym jest parkinsonizm?</h2>
</li>
</ol>
<p>Parkinsonizm zwany jest idiopatyczną chorobą Parkinsona i  należy do zespołu jego  chorób. Jako zespól objawów ruchowych i nie ruchowych jest spowodowany dysfunkcją (pozapiramidowych) kręgów korowo- prążkowiowo- wzgórzowo- korowym na poziomie prążkowia. Cechuje się tym, że oprócz objawów ruchowych występują w nich, także objawy nieruchowe np.  zaburzenia czuciowe, autonomiczne, poznawcze i neurobehawioralne.  Objawy parkinsonizmu są typowe na Parkinsona ale również występują w obrazie klinicznym innych chorób zwyrodnieniowych układu nerwowego, takich jak zanik wieloukładowy  czy postępujące porażenie nadjądrowe.  Rozróżniamy parkinsonizm plus inaczej  atypowy ze względu na współwystępowanie innych objawów, np. piramidowych czy móżdżkowych.  A ze względu na przyczynę wyróżniamy dwa typy parkinsonizmu</p>
<ul>
<li>parkinsonizm pierwotny, czyli choroba Parkinsona( parkinsonizm idiopatyczny), parkinsonizm genetyczny oraz inne choroby neurodegeneracyjne z objawami parkinsonizmu</li>
<li>parkinsonizm wtórny( objawowy), który może być pochodzenia polekowego, toksycznego, infekcyjnego, metabolicznego lub wystąpić w przebiegu innego uszkodzenia mózgu, spowodowanego niedokrwieniem, guzem, urazem czy wzmożonym ciśnieniem śródczaszkowym.</li>
</ul>
<p>Leczenie parkinsonizmu zależności od przyczyny jest zupełnie inne w przypadku parkinsonizmu naczyniowego, zleca się optymalne dla każdego pacjenta leczenie cukrzycy, hiperlipidemii i otyłości, stosuje się także farmakologię oraz rehabilitacje. Z kolei w parkinsonizmie polekowym stosuję się farmakologię , a jeśli ta nie przynosi  pożądanych efektów wówczas zastępuje się ją elektrowstrząsami. Parkinsonizm pozatruciowy nie ma ustalonej procedury leczenia . Stosowanie farmakologii  raz daje efekty, a raz nie. Są udokumentowane przypadki parkinsonizmu pozatruciowy, których zadziałała terapia antycholinergiczna<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a></p>
<p>Istotne jest to, że parkinsonizm rozwija się zazwyczaj znacznie szybciej niż klasyczna postać choroby Parkinsona. Oznacza to, że objawy pojawiają się w krótszym czasie, a ich nasilenie jest zazwyczaj bardziej gwałtowne i dotkliwe w codziennym funkcjonowaniu pacjenta. Taki przebieg zaburzenia nie tylko wpływa na dynamikę diagnozowania i leczenia, ale również stawia chorego w obliczu szybszej utraty sprawności i większego obciążenia emocjonalnego. Warto także podkreślić, że u kobiet parkinsonizm rozwija się częściej i ma zwykle bardziej agresywny przebieg niż u mężczyzn. Objawy postępują szybciej, są bardziej nasilone i silniej wpływają na jakość życia, zarówno w aspekcie fizycznym, jak i psychicznym. Ta różnica płciowa w przebiegu choroby może wynikać z wielu czynników – hormonalnych, neurobiologicznych, a także społecznych – i wymaga szczególnej uwagi w procesie terapeutycznym oraz wsparcia psychologicznego.</p>
<ol start="3">
<li>
<h2>Czym jest biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa (BTCK)</h2>
</li>
</ol>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo- krzyżowa opiera się na całościowym spojrzeniu na człowieka. Zgodnie z tym podejściem człowiek postrzegany jest jako zintegrowana całość, w której wszystkie elementy wzajemnie na siebie oddziałują. Koncepcja ta wywodzi się z badań dr Williama Sutherlanda (1873–1954), który zaobserwował rytmiczne, regularne ruchy ośrodkowego układu nerwowego oraz związanych z nim struktur. Sutherland porównał te ruchy do procesu oddychania, określając je mianem mechanizmu pierwotnego oddychania. Z kolei siłę napędzającą ten proces nazwał Oddechem Życia. W nurcie biodynamicznym terapia czaszkowo-krzyżowa traktuje Oddech Życia jako kluczowy element, zapewniający zdrowie, równowagę i harmonię w organizmie człowieka.<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a></p>
<p>Podstawowe założenia biodynamicznej terapii czaszkowo- krzyżowej:</p>
<ol>
<li>Oddech życia: Terapia opiera się na koncepcji, że ciało jest ożywiane przez pierwotną siłę witalną zwaną <em>Oddechem życia</em>. Ta siła jest źródłem zdrowia i równowagi w organizmie. Oddech życia łączy się bezpośrednio z pracą płynu mózgowo- rdzeniowego. Opływa on autonomiczny układ nerwowy i kontroluje utrzymanie wszystkich czynności życiowych.<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a></li>
<li>Rytmiczne ruchy: Ośrodkowy układ nerwowy, płyny ustrojowe, tkanki i kości czaszki wykonują subtelne, rytmiczne ruchy. Poprzez subtelne dotyk terapeuta potrafi je wyczuć i wspierać ich harmonizację.</li>
<li>Rola terapeuty i samoregulacja organizmu: Ważną rolę w biodynamicznej terapii czaszkowo- krzyżowej odgrywa terapeuta. Zaczynając od tego, iż odpowiada on za poczucie bezpieczeństwa i swobodę pacjenta, przygotowując przyjazną przestrzeń do przeprowadzenia sesji. W pomieszczeniu powinna być odpowiednia temperatura i cisza, aby dodatkowe bodźce z zewnątrz nie pobudzały niepotrzebnie układu nerwowego zarówno pacjenta, jak i terapeuty. Gdy terapeuta zadba już o komfort i wygodę swoją i pacjenta, zaczyna budować relacje z pacjentem  poprzez wspólne osadzenie się w tu i teraz dzięki tak zwanych punktom podporu, zadbanie o wspólne zasoby  i w końcu subtelny dotyk za pozwoleniem pacjenta i jego akceptacją.  W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej proces zdrowienia rozpoczyna się momencie, gdy dochodzi do tzw. holistycznej zmiany.  W biodynamicznym podejściu oznacza to sytuację, gdy pacjent pozwala sobie na rezygnację z potrzeby świadomej kontroli, co umożliwia jego organizmowi przejście od utrwalonych wzorców napięć do korzystania z wewnętrznych zasobów i rytmu Oddechu życia.  Terapeuta delikatnie układa ręce na ciele pacjenta, koncentrując się na subtelnych zmianach rytmicznych i wspierając ich regulację.  Głównym celem terapeuty jest wspieranie naturalnych mechanizmów samoregulacji ciała, a nie bezpośrednia ingerencja w procesy zachodzące w organizmie.  Terapia jest niezwykle łagodna i bezbolesna, co czyni ją bezpieczną również  dla dzieci, osób starszych oraz osób wrażliwych.</li>
</ol>
<p>Terapia traktuje człowieka jako całość, uwzględniając zarówno ciało fizyczne, jak i emocjonalne oraz duchowe aspekty zdrowia.</p>
<ol start="4">
<li>
<h2>Zastosowanie biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej w leczeniu parkinsonizmu na przykładzie przeprowadzonych przeze mnie terapii</h2>
</li>
</ol>
<p>Chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem oraz spostrzeżeniami na temat zastosowania biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej w leczeniu pacjentów z objawami parkinsonizmu. Przedstawię dwa przypadki, które miałam okazję prowadzić i obserwować w trakcie terapii. Choć historie tych osób na pierwszy rzut oka były bardzo podobne, przebieg leczenia oraz jego efekty okazały się zupełnie różne, co utwierdziło mnie w przekonaniu, jak niezwykle istotne jest indywidualne podejście do każdego pacjenta i ich osobiste nastawienie do choroby. U obojga pacjentów zdiagnozowano parkinsonizm, jednak w żadnym przypadku nie stwierdzono jednoznacznych przesłanek pozwalających zaklasyfikować ich schorzenie jako parkinsonizm pierwotny (idiopatyczny) bądź wtórny. Oznacza to, że nie występowały u nich typowe czynniki ryzyka, takie jak przebyte udary, cukrzyca czy obciążenia genetyczne wskazujące na dziedziczną postać parkinsonizmu. Diagnoza została postawiona na podstawie obserwowanych objawów klinicznych, które pojawiły się u obojga niemal równocześnie. Do najbardziej uciążliwych symptomów należały charakterystyczne drżenie kończyn (tzw. drżenie spoczynkowe), ogólne osłabienie organizmu oraz problemy ze snem, które znacznie pogarszały codzienne funkcjonowanie. Mimo że symptomy były podobne, ich intensywność oraz sposób manifestacji różniły się, co w dalszym etapie wpłynęło na przebieg terapii i uzyskiwane rezultaty. Postanowiłam zastosować biodynamiczną terapię czaszkowo-krzyżową jako formę wsparcia leczenia w tych przypadkach. Ta delikatna forma terapii manualnej, opierająca się na uważnym słuchaniu rytmów ciała i wspieraniu jego naturalnych mechanizmów autoregulacyjnych, może być niezwykle pomocna w pracy z zaburzeniami neurologicznymi. Terapia ta pozwala na subtelne oddziaływanie na układ nerwowy, a jej celem jest m.in. redukcja napięć w ciele, co może przynieść ulgę w takich dolegliwościach jak drżenie czy bezsenność. Każda sesja była dostosowana indywidualnie do potrzeb pacjenta – zarówno pod względem intensywności pracy, jak i częstotliwości spotkań. Pomimo początkowego podobieństwa objawów, reakcje na terapię były zupełnie różne. U jednego z pacjentów zauważyłam stopniowe, ale wyraźne zmniejszenie częstotliwości drżenia oraz poprawę jakości snu już po kilku sesjach. Organizm zaczął reagować na terapię poprzez lepszą regulację napięcia mięśniowego oraz poprawę ogólnego samopoczucia. W przypadku drugiego pacjenta proces ten przebiegał znacznie wolnej. Terapia przynosi mniejsze efekty i wynika to zapewne z braku systematyczności wykonywanych sesji. Wymagało to ode mnie głębszej pracy z układem nerwowym i większej cierpliwości- zarówno z mojej strony, jak i ze strony pacjenta. Mimo to, także w tym przypadku osiągnęliśmy pozytywne efekty choć wymagało to większego zaangażowania  w proces terapeutyczny. Te dwa przypadki utwierdziły mnie w przekonaniu, jak ważne jest holistyczne podejście do pacjenta i indywidualne dostosowanie terapii do potrzeb konkretnej osoby. Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa, choć niezwykle subtelna, może stanowić cenne wsparcie w leczeniu objawów parkinsonizmu, szczególnie w zakresie poprawy jakości życia pacjentów. Chętnie podzielę się także szczegółami dotyczącymi przebiegu terapii oraz refleksjami z nią związanymi, które mogą być pomocne dla innych terapeutek i terapeutów pracujących z podobnymi przypadkami.</p>
<p>Pan Zygmunt pojawił się w moim gabinecie trzy lata temu. Początkowo zgłosił się na klasyczny masaż leczniczy – jak mówił, „żeby rozruszać ciało i utrzymać je w formie”. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, jak głęboka i wielowymiarowa stanie się nasza wspólna droga. Już przy pierwszym spotkaniu zwrócił moją uwagę. Nie tylko ze względu na wyraźne objawy parkinsonizmu, jak drżenie lewej ręki i sporadyczne zakłócenia mowy, ale przede wszystkim przez sposób, w jaki był obecny. Był w ciele, choć to ciało go nie słuchało. Czułam w nim ogromną uważność – taką, jaką mają osoby, które musiały nauczyć się żyć bliżej siebie, bo życie je do tego niejako zmusiło. Zawsze poruszają mnie ci, którzy w chorobie nie zamykają się w bólu czy rozpaczy, lecz odnajdują w niej pewien rodzaj zgody, pogodzenia się – nie z rezygnacją, ale z pokorą i gotowością do współpracy. Tak właśnie było z Panem Zygmuntem. Od początku była między nami nić porozumienia, niewerbalna, płynąca gdzieś spod słów, oparta na wzajemnym szacunku i obecności. Mimo że nie znał wcześniej terapii czaszkowo-krzyżowej, jego otwartość i zaufanie sprawiły, że zaproponowanie tej formy pracy przyszło naturalnie. Przez pierwsze półtora roku spotykaliśmy się regularnie na masażu, podczas którego obserwowałam, jak jego ciało reaguje, jak się otwiera, jak – mimo choroby – potrafi wchodzić w głęboki kontakt z samym sobą. Z czasem zaczęłam czuć, że klasyczna forma pracy to za mało – jakby ciało Pana Zygmunta potrzebowało więcej przestrzeni, więcej ciszy, więcej subtelności. Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa przyszła jako naturalna kontynuacja tego, co już się działo. Czułam, że jego organizm jest gotowy na głębszy poziom słuchania i regulacji.</p>
<p>Naszą pierwszą sesję pamiętam wyjątkowo wyraźnie. To było jak wejście w zupełnie nowy wymiar obecności. Zaczęłam od prostego chwytu na ramionach, chcąc tylko posłuchać. Nie analizować, nie diagnozować, tylko być. I wtedy wydarzyło się coś, co mnie poruszyło . Był to moment w oczekiwaniu na przyjście holistycznej zmiany. Drżenie jego ręki, stale obecne, ustało niemal natychmiast. Nie na chwilę. Na całą sesję. W ciele zapanowała cisza – nie martwa, ale pełna. Jakby system nerwowy otrzymał komunikat, że wreszcie może odpocząć, że nie musi już walczyć. Było w tym coś świętego. Nie przez wzniosłość, ale przez prostotę tej chwili. Gdy przeszłam do chwytu kołyskowego poczułam wewnątrz czaszki drżenie, jakiego nigdy wcześniej u nikogo nie czułam.  Było to drżenie niewidoczne na zewnątrz i wiedziałam, że jest ono wywołane przez parkinsonizm. Następnie poczułam delikatną pulsację .Była ona rytmiczna, trudna do opisania, ale jednoznacznie obecna była w niej informacja o napięciu, o nierównowadze, o zaburzonym przepływie. Nigdy wcześniej nie odczułam czegoś takiego – to nie był zwykły opór w tkance. To było jak wewnętrzne wołanie – ciche, ale wyraźne – że coś w tej lewej półkuli nie może się poruszyć, że coś zostało zatrzymane w czasie. Czułam tam gęstość. Czułam, jak płyn mózgowo-rdzeniowy próbuje płynąć, ale coś mu w tym przeszkadza. Jakby struktury były zlepione, zbite w jedną nieruchomą, ciężką masę. Zostałam w tym miejscu długo. Nie po to, by coś „naprawiać”, ale po to, by być świadkiem i towarzyszem. Tego dnia również zanikło drżenie w czaszce, pojawiła się miękkość, a po sesji Pan Zygmunt powiedział, że nie czuł takiego spokoju od lat. W kolejnych tygodniach powtarzaliśmy podobny schemat. Ciało odpowiadało z coraz większym zaufaniem. Drżenia znikały w trakcie sesji, a odczuwalne zmiany utrzymywały się coraz dłużej. Wprowadzając inne techniki, między innymi chwyt Sutherlanda, zaczęłam dostrzegać, jak delikatnie rozwarstwia się struktura tkanek, jak przestrzenie między nimi zaczynają znowu oddychać, jak coś, co długo było zamknięte, nagle znajduje ujście. I wtedy nadszedł moment, który zostanie ze mną na zawsze – sesja, podczas której Pan Zygmunt płakał przez całą godzinę. Płakał bez słów. Ciało drżało cicho, w rytmie, który nie był już objawem choroby, lecz oznaką uwalniania. Płynął z niego ból, żal, być może dawno niewypowiedziane emocje, które znalazły w końcu przestrzeń, by się zamanifestować. Podczas tej sesji lewa strona czaszki po raz pierwszy naprawdę się poruszyła. Oddech życia popłynął tam z taką wyraźnością, że miałam wrażenie, jakby cała ta strona rozświetliła się wewnętrznie. Coś się przełamało. Blok, który dotąd przyjmowałam jako niezmienny, nagle się rozpuścił, przynajmniej częściowo. Po zakończeniu tej pracy Pan Zygmunt otworzył oczy i powiedział, że pierwszy raz od dawna czuje, że naprawdę oddycha. Na poziomie codzienności zmiany również były widoczne – ręka stała się sprawniejsza, sen głębszy, a napady drżenia mniej uciążliwe. Po raz pierwszy był w stanie przenieść talerz z zupą bez rozlania. Niby drobiazg, a dla niego – mały cud. Widziałam, jak radość z powrotu sprawczości ożywia jego twarz, głos, całą postawę ciała.</p>
<p>Z czasem zauważyłam również, że na samopoczucie Pana Zygmunta i intensywność objawów wpływają warunki atmosferyczne – zwłaszcza deszczowa pogoda i nagłe spadki ciśnienia. Jego ciało wtedy było bardziej napięte i bardziej niespokojne niż zwykle. Pamiętam pewien szczególny dzień, kiedy stanął w progu mojego gabinetu i przywitał się ze mną drżącym głosem. Jako osoba niewidoma, nie widziałam jego twarzy, ale słyszałam w głosie napięcie. Rozpoczęłam sesję od pracy na ramionach – ręka uspokoiła się po chwili. Następnie przeszłam do chwytu kołyskowego, by ponownie „posłuchać” czaszki. Tym razem drżenie wewnętrzne było dużo silniejsze, a ruch płynów mózgowo-rdzeniowych chaotyczny. Zaimprowizowałam – położyłam dłonie wzdłuż żuchwy, obejmując palcami usta. Pod palcami poczułam silne drżenie, które stopniowo zaczęło się uspokajać. To, co wcześniej wydawało się chaotyczne, powoli wracało do łagodnego rytmu. Po raz kolejny byłam pod wrażeniem skuteczności terapii czaszkowo-krzyżowej. Gdybym nie doświadczyła tego osobiście, trudno byłoby mi w to uwierzyć  Późniejsze sesje poświęciłam pracy z kością klinową. Jej ruch był znacznie zaburzony – przesunięcie w prawo, blok z lewej. Wymagało to kilku tygodni uważnej, powolnej pracy, ale gdy w końcu poczułam, że ruch staje się bardziej fizjologiczny, zaproponowałam Panu Zygmuntowi kontrolne badania. Byśmy mogli zobaczyć, jak terapia wpływa na parametry medyczne. W tym samym czasie rozpoczął leczenie farmakologiczne. Skutek był natychmiastowy – drżenie w życiu codziennym znacznie się zmniejszyło. To pozwoliło nam pogłębić pracę na poziomie emocjonalnym, bo ciało nie musiało już bronić się przed tak silnymi objawami. Był moment, w którym zaprosiłam do pracy obszar serca. Ta sesja była wyjątkowa. Pan Zygmunt zapadł w stan półsnu, mówił o obrazach, o kolorach, które widział. Czułam, że ciało oddycha inaczej, jakby cała klatka piersiowa pulsowała światłem. W kolejnych tygodniach sesje były jeszcze głębsze. Ciało Pana Zygmunta wchodziło w stan pełnego zaciszenia- samo decydowało, czego potrzebuje, a ja podążałam za jego procesem, po prostu byłam obecna, trzymałam.  Z czasem  dowiedziałam się, że Pan Zygmunt samowolnie zmniejszył dawkę leków. Nie konsultował tego z lekarzem, a mimo to jego stan nie pogorszył się – przeciwnie. Choć nie mogłam tego oficjalnie pochwalić, czułam dumę i wdzięczność. Nasza praca przynosiła rzeczywisty efekt – namacalny, mierzalny. Podczas wizyty kontrolnej u lekarza, Pani doktor była zaskoczona poprawieniem się stanu zdrowia Pana Zygmunta- ten jednak nie wspomniał  jej, że samowolnie zmniejszył dawkę leków. Podświadomie czułam, że jego poprawiający stan to jednak zasługa terapii. W kolejnych sesjach pracowałam z kością krzyżową, z linią środka, z punktami inercji. Co najważniejsze – niezależnie od techniki, od chwytu, od miejsca, objawy parkinsonizmu ustępowały zawsze. Każdorazowo, bez wyjątku. Ciało Pana Zygmunta wchodziło w stan, w którym znajdowało równowagę. To nie było tylko działanie techniki – to była relacja, pole, obecność, zaufanie. I przestrzeń, w której ciało mogło wreszcie powiedzieć „tak”.</p>
<p>Dziś, patrząc na Pana Zygmunta i wracając myślą do naszej pierwszej sesji, widzę ogromną drogę, którą wspólnie przeszliśmy. Lewa strona, która była kiedyś jak zamknięte drzwi – twarda, ciężka, bez oddechu – teraz jest miękka, podatna, rozświetlona. Ruch oddechu czaszkowego wyrównał się, całość stała się lżejsza, spokojniejsza. Jedynie zagęszczenie płynu po lewej stronie jeszcze nie całkiem się rozpuściło – ale wiem, że to tylko kwestia czasu. Czuję to w jego ciele. Pan Zygmunt to pacjent, którego obecność odmienia nie tylko sposób, w jaki pracuję, ale również sposób, w jaki myślę o chorobie, o ciele, o uzdrawianiu. To spotkanie z nim jest dla mnie nieustającym przypomnieniem, że ciało – nawet w chorobie – nie przestaje mówić, nie przestaje dążyć do równowagi. Potrzebuje tylko przestrzeni, uwagi i drugiego człowieka, który powie: „Jestem tu. Słucham”.</p>
<p>Kolejnym przykładem skuteczności biodynamicznej  terapii czaszkowo-krzyżowej w leczeniu parkinsonizmu są sesję przeprowadzone z  udziałem Pani Krystyny, która — podobnie jak Pan Zygmunt — zmaga się z tą chorobą . Od kilku lat jest pod stałą opieką lekarzy specjalistów i przyjmuje leczenie farmakologiczne. Pani Krystyna ma obecnie siedemdziesiąt dwa lata i, tak jak Pan Zygmunt, trafiła do mnie początkowo na masaż leczniczy całego ciała.</p>
<p>Spotykamy się już od ponad czterech lat, co pozwoliło mi na uważne i długoterminowe obserwowanie rozwoju jej choroby. Gdy po raz pierwszy przyszła do mojego gabinetu, głównym objawem parkinsonizmu u niej było nietypowe drżenie lewej ręki — inne niż to, które obserwowałam u Pana Zygmunta. Ręka Pani Krystyny samowolnie i niekontrolowanie wykręcała się do środka na wysokości przedramienia i nadgarstka. Podczas masażu wyczuwałam również delikatne drżenie tkanek w lewym udzie, choć nie było ono jeszcze widoczne z zewnątrz.</p>
<p>Po doświadczeniach terapeutycznych z Panem Zygmuntem zaproponowałam Pani Krystynie rozpoczęcie biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej. Moje odczucia podczas pierwszych sesji zaskakująco przypominały to, czego doświadczałam w pracy z Panem Zygmuntem. Ponownie pojawiło się wrażenie wewnętrznego drżenia w obrębie czaszki, niewidocznego z zewnątrz. Oddech życia nie był pełny po lewej stronie głowy, a struktura tkanek w tej części wydawała się zbita, zlepiona i ciężka. Płyn mózgowo-rdzeniowy był zablokowany po lewej stronie ciała, co uniemożliwiało jego swobodny przepływ. Nie byłam już zaskoczona, gdy po krótkim czasie połączenia się z ciałem Pani Krystyny drżenie ręki ustało, a po przełożeniu dłoni pod potylicę ustało ono również wewnątrz czaszki.</p>
<p>Po zakończeniu pierwszej sesji Pani Krystyna była pod ogromnym wrażeniem działania terapii i z wielką chęcią uczestniczyła w kolejnych. Od tamtej pory spotykałyśmy się regularnie. Sesje stały się integralną częścią jej wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Z czasem zaczęłam dostrzegać subtelne, lecz istotne zmiany — w jakości jej obecności, sposobie poruszania się i ogólnym samopoczuciu. Jej ciało zaczęło się stopniowo rozluźniać, a epizody wewnętrznego drżenia stawały się coraz rzadsze i krótsze.</p>
<p>Z każdą kolejną sesją Pani Krystyna szybciej wchodziła w stan głębokiego spokoju i regulacji. Płyn mózgowo-rdzeniowy, wcześniej wyraźnie zablokowany, zaczął poruszać się swobodniej, a struktury czaszki stawały się bardziej elastyczne. Tkanki odzyskiwały swoją naturalną jakość — miękkość, sprężystość i przestrzeń. Pani Krystyna często dzieliła się ze mną swoimi odczuciami. Mówiła, że po sesjach czuje się spokojniejsza, lepiej śpi, ma więcej siły i większą zdolność radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami. Z czasem rzadziej doświadczała także lęków i napięcia wewnętrznego, które wcześniej były dla niej niemal codziennością.</p>
<p>Tym bardziej przykro mi było, gdy niespodziewanie musiałyśmy przerwać terapię z powodu jej wyjazdu. Kiedy po kilku miesiącach wróciła do mojego gabinetu, jej stan zdrowia był wyraźnie gorszy. Była osłabiona, mówiła wolniej, znów pojawiły się lęki i trudności ze snem. Co więcej, drżenie lewej ręki rozszerzyło się na lewą nogę. Zdecydowałyśmy się rozpocząć terapię od nowa. Pracujemy różnymi technikami, jednak mam wrażenie, że proces uzdrawiania przebiega tym razem wolniej. Czas, który dla zdrowej osoby nie stanowiłby dużej różnicy, dla niej okazał się wystarczający, by choroba znacząco się pogłębiła.</p>
<p>Mimo to Pani Krystyna nie traci ducha. Wciąż pozostaje osobą ciepłą, uśmiechniętą, otwartą na kontakt i współpracę. Każda sesja z nią utwierdza mnie w przekonaniu, że cierpliwa, obecna praca biodynamiczna ma ogromną wartość. Obserwowanie, jak jej układ nerwowy stopniowo odzyskuje przestrzeń do regulacji i równowagi, jest dla mnie poruszające i inspirujące. Coraz wyraźniej dostrzegam, jak bardzo choroba przewlekła wpływa nie tylko na ciało, ale i na poczucie tożsamości. Parkinsonizm odbiera ludziom kontrolę nad własnym ciałem, a z nią często także poczucie bezpieczeństwa i godności. Dlatego tak istotne staje się stworzenie przestrzeni, w której osoba może znów poczuć się całością — widziana, wysłuchana, przyjęta taka, jaka jest. W czasie pracy z Panią Krystyną zdarza się, że pod wpływem głębokiej regulacji wracają wspomnienia, emocje, obrazy z przeszłości. Innym razem pojawia się sen — krótki, lecz regenerujący. Te momenty są znakiem, że jej system zaczyna ufać, że może się rozluźnić, że nie musi nieustannie być w stanie czuwania.</p>
<p>Nie chcę „naprawiać” ciała. Moim celem jest wspieranie tego, co w nim wciąż żywe, nawet jeśli tylko na poziomie mikroruchu czy subtelnego impulsu. To właśnie w tych drobnych zmianach kryje się ogromna siła — przestrzeń, w której może pojawić się ulga, oddech, spokój. Relacja, którą zbudowałyśmy przez lata, jest fundamentem tego procesu. Opiera się na zaufaniu, szacunku i obecności. Przestrzeń terapeutyczna, w której nie ma pośpiechu, ocen ani presji, pozwala na prawdziwe spotkanie — nie tylko terapeutyczne, ale głęboko ludzkie.</p>
<p>Zarówno Pani Krystyna, jak i Pan Zygmunt, uczą mnie pokory wobec procesów, które zachodzą w ciele i w duszy. Uczą mnie, że biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa może być czymś więcej niż metodą — może być formą czułej obecności. W miejscu, gdzie zaczyna się prawdziwe słuchanie, może też zacząć się głęboka, wewnętrzna zmiana</p>
<ol start="5">
<li>
<h2>Podsumowanie</h2>
</li>
</ol>
<p>Głęboko wierzę, że moje osobiste odczucia i spostrzeżenia, które opisałam na podstawie pracy z Panem Zygmuntem i Panią Krystyna, stanowią wystarczający i przekonujący dowód na to, że biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa ma realny sens w procesie leczenia parkinsonizmu. Ich historie, subtelne zmiany zachodzące w ciele i psychice, a także reakcje organizmu obserwowane w trakcie sesji, pokazują, że podejście biodynamiczne może być skutecznym i wartościowym wsparciem w radzeniu sobie z tą trudną i wielowymiarową chorobą. To właśnie poprzez indywidualne doświadczenie, empatyczną obecność i uważność na wewnętrzny rytm pacjenta, możliwe staje się wspieranie jego systemu nerwowego w kierunku większej równowagi i regeneracji. Istotnym aspektem, który chciałabym podkreślić w kontekście pracy z pacjentami cierpiącymi na parkinsonizm, jest tempo rozwoju tej choroby oraz intensywność towarzyszących jej objawów. W odróżnieniu od choroby Parkinsona, która zazwyczaj rozwija się powoli, często na przestrzeni wielu lat, parkinsonizm postępuje znacznie szybciej. To dynamiczne tempo sprawia, że objawy pojawiają się nagle i w krótkim czasie osiągają dużą intensywność, co czyni je znacznie bardziej dotkliwszymi i trudnymi do zniesienia z perspektywy pacjenta. Podczas gdy osoby z chorobą Parkinsona mają czas, by stopniowo adaptować się do zmieniającego się stanu zdrowia, wdrażać odpowiednie leczenie oraz dostosowywać swoje codzienne funkcjonowanie, pacjenci z parkinsonizmem doświadczają gwałtownego pogorszenia sprawności ruchowej i ogólnego samopoczucia. Drżenie kończyn, sztywność mięśni, spowolnienie ruchowe czy zaburzenia snu mogą pojawić się niemal z dnia na dzień, odbierając poczucie kontroli nad własnym ciałem. To nagłe pogorszenie stanu zdrowia wpływa nie tylko na sferę fizyczną, ale również na stan emocjonalny pacjenta, wywołując silne napięcie, lęk, a czasem poczucie bezradności wobec szybko postępujących zmian. Właśnie dlatego tak istotne jest, aby podejście terapeutyczne obejmowało zarówno wsparcie fizyczne, jak i emocjonalne. Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa, którą stosuję w pracy z pacjentami z parkinsonizmem, dzięki swojej subtelności i głębokiemu oddziaływaniu zna układ nerwowy, może przynieść ulgę w tych trudnych do zniesienia objawach. Choć terapia ta nie zatrzymuje samego postępu choroby, może w znacznym stopniu złagodzić jej najbardziej dokuczliwe symptomy, przywracając pacjentowi poczucie spokoju i równowagi we własnym ciele. Subtelna praca z rytmami ciała oraz wsłuchiwanie się w potrzeby organizmu pozwala na delikatne obniżenie napięcia mięśniowego, poprawę jakości snu, a także na regulację emocji, które często towarzyszą gwałtownemu przebiegowi choroby. Dzięki temu pacjent może choć częściowo odzyskać poczucie stabilności i bezpieczeństwa, które w obliczu tak szybkich zmian zdrowotnych staje się niezwykle cenne. Doświadczenie pracy z osobami cierpiącymi na parkinsonizm nauczyło mnie, jak ważne jest podejście holistyczne, które uwzględnia zarówno ciało, jak i psychikę pacjenta. Szybki postęp choroby wymaga nie tylko umiejętności pracy manualnej, ale również empatii, uważności i otwartości na potrzeby drugiego człowieka. Każda sesja staje się wówczas nie tylko działaniem terapeutycznym, ale także przestrzenią, w której pacjent może poczuć się wysłuchany, zrozumiany i zaopiekowany – co jest nie mniej istotne niż same efekty fizyczne terapii.</p>
<p>Uważam, że biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa zasługuje na to, aby została oficjalnie wpisana na listę metod wspierających leczenie parkinsonizmu. Jej delikatne, a zarazem głęboko oddziałujące podejście, skoncentrowane na regulacji układu nerwowego, przywracaniu wewnętrznej równowagi oraz wzmacnianiu zasobów organizmu, czyni ją cennym uzupełnieniem tradycyjnych form terapii. W mojej praktyce terapeutycznej wielokrotnie obserwowałam, jak poprzez subtelny kontakt i pełną szacunku obecność, możliwe jest złagodzenie napięć, zmniejszenie objawów somatycznych oraz poprawa ogólnego samopoczucia pacjentów z parkinsonizmem. To podejście, choć nienachalne, posiada głęboki potencjał transformacyjny i powinno znaleźć swoje miejsce w interdyscyplinarnym modelu opieki nad osobami zmagającymi się z tą chorobą.</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> Monika Rudzińska, Andrzej Szczudlik <em>Parkinsonizm atlas</em> s. 11-14</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> Micheal Kern <em>Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia</em> s. xxi</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> Roger Gilchrist <em>Podstawy terapii czaszkowo- krzyżowej. Ujęcie biodynamiczne s. 27-18</em></p>
<p><a href="#_ednref1" name="_edn1">[i]</a> Andrzej Fiedman <em>Choroba Parkinsona od mechanizmów do leczenia</em> s.9</p>
<p><em>Emilia Zych</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-leczeniu-parkinsonizmu/">Biodynamiczna Terapia Czaszkowo-Krzyżowa w leczeniu parkinsonizmu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zastosowanie Terapii Czaszkowo-Krzyżowej w osiąganiu dobrostanu emocjonalnego</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/zastosowanie-terapii-czaszkowo-krzyzowej-w-osiaganiu-dobrostanu-emocjonalnego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 12:21:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6727</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Magdalena Jakiel</b><br />
Terapia czaszkowo-krzyżowa (cranio) to jedna z najdelikatniejszych, a jednocześnie najgłębiej oddziałujących metod pracy z ciałem. Celem niniejszej pracy jest przedstawienie jej działania, mechanizmów, możliwości terapeutycznych oraz znaczenia w kontekście pracy z emocjami klienta. Inspiracją do podjęcia tego tematu były moje osobiste doświadczenia oraz obserwacje przemian, jakie zaszły u osób korzystających z terapii. Każda emocja znajduje swoje odzwierciedlenie w objawach somatycznych. Coraz częściej ogólny dobrostan postrzegany jest jako złożona emocja, a brak komfortu wymaga jednoczesnego rozpoznania na poziomie ciała i psychiki. Mózg uczy się świata poprzez doświadczenia cielesne, a ciało i umysł wzajemnie na siebie oddziałują, tworząc pełny obraz sytuacji. Terapia czaszkowo-krzyżowa, znana również jako craniosacralna, wywodzi się z osteopatii czaszkowej. Terapeuta cranio obserwuje przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego w ciele klienta, który następuje w określonym rytmie (pierwotny mechanizm oddychania) i jest powiązany z fizjologicznymi ruchami struktur czaszki, kości krzyżowej oraz opon mózgowych. Ciało wyraża się poprzez wzajemnie powiązane struktury i funkcje, które ściśle ze sobą współpracują, tworząc optymalne warunki dla ekspresji pierwotnego oddychania. Nawet jeśli w trakcie życia tracimy kontakt z niektórymi jego częściami, organizm zachowuje biotensegrację i dąży do ponownego połączenia z zawsze obecnym, embrionalnym wzorcem zdrowia. Choć konstrukcja naszego ciała jest stabilna i silna, łatwo może ulec zaburzeniu.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/zastosowanie-terapii-czaszkowo-krzyzowej-w-osiaganiu-dobrostanu-emocjonalnego/">Zastosowanie Terapii Czaszkowo-Krzyżowej w osiąganiu dobrostanu emocjonalnego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<ol>
<li>
<h2>Wstęp</h2>
</li>
</ol>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa (cranio) to jedna z najdelikatniejszych, a jednocześnie najgłębiej oddziałujących metod pracy z ciałem. Celem niniejszej pracy jest przedstawienie jej działania, mechanizmów, możliwości terapeutycznych oraz znaczenia w kontekście pracy z emocjami klienta. Inspiracją do podjęcia tego tematu były moje osobiste doświadczenia oraz obserwacje przemian, jakie zaszły u osób korzystających z terapii.</p>
<p>Każda emocja znajduje swoje odzwierciedlenie w objawach somatycznych. Coraz częściej ogólny dobrostan postrzegany jest jako złożona emocja, a brak komfortu wymaga jednoczesnego rozpoznania na poziomie ciała i psychiki. Mózg uczy się świata poprzez doświadczenia cielesne, a ciało i umysł wzajemnie na siebie oddziałują, tworząc pełny obraz sytuacji.</p>
<ol start="2">
<li>
<h2>Podstawy teoretyczne terapii czaszkowo-krzyżowej</h2>
</li>
</ol>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa, znana również jako craniosacralna, wywodzi się z osteopatii czaszkowej. Terapeuta cranio obserwuje przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego w ciele klienta, który następuje w określonym rytmie (pierwotny mechanizm oddychania) i jest powiązany z fizjologicznymi ruchami struktur czaszki, kości krzyżowej oraz opon mózgowych.</p>
<p>Ciało wyraża się poprzez wzajemnie powiązane struktury i funkcje, które ściśle ze sobą współpracują, tworząc optymalne warunki dla ekspresji pierwotnego oddychania. Nawet jeśli w trakcie życia tracimy kontakt z niektórymi jego częściami, organizm zachowuje biotensegrację i dąży do ponownego połączenia z zawsze obecnym, embrionalnym wzorcem zdrowia. Choć konstrukcja naszego ciała jest stabilna i silna, łatwo może ulec zaburzeniu.</p>
<p>Zadaniem terapeuty jest stworzenie warunków, które umożliwią powrót do pierwotnej równowagi i potencjału zdrowia. Kluczowym pojęciem w terapii czaszkowo-krzyżowej (tck) jest układ nerwowy, który jest detektorem wykrywającym wszystkie zmiany w naszym otoczeniu. Innym ważnym zagadnieniem jest teoria poliwagalna Stephena Porgesa, która wyjaśnia reakcje organizmu na stres i traumę poprzez aktywność nerwu błędnego, oraz pojęcie neurocepcji – nieświadomego procesu oceny bezpieczeństwa w otoczeniu.</p>
<ol start="3">
<li>
<h2>Relacja terapeutyczna</h2>
</li>
</ol>
<p>Relacja terapeutyczna stanowi fundament skutecznej terapii i jest tworzona przez obie odpowiedzialne za to osoby: terapeutę i klienta. Terapeuta powinien być świadomy swoich emocji, uprzedzeń, przekonań a także sygnałów, które płyną z jego ciała. Dodatkowo terapeuta czaszkowo-krzyżowy nie tylko stale powiększa swoją wiedzę o anatomii ciała, ale także doskonali swoje umiejętności interpersonalne. Niezwykle ważne tu wydają się być założenia podstawowych umiejętności terapeuty według Carla Rogersa &#8211; takie jak empatia, akceptacja i autentyczność.</p>
<p>Terapeuta tck pracuje bezpośrednio z układem nerwowym klienta, który dynamicznie zmienia swój stan w odpowiedzi na aktualne warunki zewnętrzne oraz wewnętrzne. W zależności od sytuacji, układ nerwowy może znajdować się w trybie pobudzenia charakterystycznym dla reakcji „walcz albo uciekaj” (aktywacja układu współczulnego), w stanie relaksacji i regeneracji (dominacja układu przywspółczulnego, głównie gałęzi brzusznej nerwu błędnego), bądź w stanie zamrożenia występującym w sytuacjach, gdy zarówno walka, jak i ucieczka są niemożliwe (aktywacja grzbietowej gałęzi nerwu błędnego).</p>
<p>Każdy z nas funkcjonuje w unikalnym kontekście psychofizycznym, uwarunkowanym m.in. doświadczeniami z wczesnych etapów rozwoju. Indywidualna historia życia, zwłaszcza relacje z opiekunami we wczesnym dzieciństwie, kształtuje wzorce reaktywności autonomicznego układu nerwowego oraz styl przywiązania. Ten ostatni, jako wzorzec tworzenia relacji interpersonalnych odgrywa istotną rolę w procesie terapeutycznym, wpływając na poziom zaufania, zdolność do regulacji emocji oraz gotowość do podjęcia kontaktu.</p>
<p>Delikatny dotyk i nieinwazyjna obecność w terapii czaszkowo-krzyżowej mają ogromny potencjał do niesienia zmian. Odwijają przekonania i uprzedzenia na temat poczucia bezpieczeństwa i tworzą system, w którym klient może się nauczyć na nowo czym jest bezpieczna relacja z drugim człowiekiem a wtedy układ nerwowy klienta może stopniowo odzyskiwać równowagę i wracać do stanu koherencji.</p>
<ol start="4">
<li>
<h2>Mechanizmy działania</h2>
</li>
</ol>
<p>Podczas sesji terapii czaszkowo-krzyżowej emocje sensomotoryczne ujawniają się niemal zawsze. Kluczowe znaczenie ma wówczas postawa terapeuty oparta na receptywności i otwartości, które umożliwiają dostrzeżenie subtelnych sygnałów płynących z ciała klienta. Emocje te manifestują się na poziomie fizycznym w postaci napięcia, dyskomfortu lub bólu. Terapeuta obserwuje te przejawy percepcyjnie w obrębie trzech poziomów: ciała fizycznego, płynnego oraz energetycznego (tidal body).</p>
<p>Na poziomie fizycznym punkty inercyjne objawiają się między innymi zaburzeniem rytmu czaszkowego, wzmożonym napięciem mięśniowym czy zakłóceniami ciągłości powięzi. W praktyce terapeutycznej często obserwuję także zmiany w zachowaniu klienta, takie jak zmodyfikowany rytm oddechu, jego chwilowe wstrzymanie, zmiany wyrazu twarzy czy mimowolne drżenie ciała.</p>
<p>Manifestacje sensomotoryczne są bezpośrednio powiązane ze stanem autonomicznego układu nerwowego klienta, który w zależności od sytuacji może przełączać się pomiędzy trybem pobudzenia, relaksacji lub zamrożenia. Rozpoznanie aktualnego trybu działania układu nerwowego pozwala terapeucie dobrać adekwatne narzędzia pracy.</p>
<p>Dr Raja Selvam zauważa, że podstawową przyczyną, dla której dochodzi do zamknięcia ciała lub jego dysregulacji, jest trudność w tolerowaniu określonych emocji – zwłaszcza tych nieprzyjemnych. Oddech Życia, będący pierwotnym wzorcem zdrowia, stanowi fundamentalne źródło, z którego wyłaniają się procesy regulacyjne, prowadzące do uwalniania wzorców inercyjnych oraz zablokowanych emocji w polu klienta (Kern, 2012). Umiejętność rozpoznania i regulacji tych emocji należy do kluczowych kompetencji terapeuty, warunkujących efektywność sesji.</p>
<p>Blokada dostępu do ciała może zaburzać procesy poznawcze, emocjonalne i behawioralne. Jak twierdzi Selvam (2023), „zablokowane ciało to zablokowana percepcja”. Jeśli dane zachowanie prowadzi do negatywnych konsekwencji emocjonalnych (np. bólu, dysonansu poznawczego) wobec osób, od których jesteśmy zależni, możemy nieświadomie blokować ciało, aby uniknąć konfrontacji z trudnymi uczuciami lub uświadomienia sobie bolesnej sytuacji.</p>
<p>W takich warunkach nasza autentyczność zostaje ograniczona do kontroli umysłowej. Często utożsamiamy siebie wyłącznie z funkcją intelektualną, zapominając, że głowa jest integralną częścią naszego ciała, a nie jedynym ośrodkiem świadomości. W wyniku doświadczeń traumatycznych lub braku bezpiecznego środowiska emocjonalnego, ciało może przełączyć się z trybu ufności na tryb kontroli. Wiele osób funkcjonuje niemal wyłącznie „w głowie”, ponieważ ten mechanizm skutecznie pozwala unikać zagrożenia. Niestety, jednocześnie blokuje on dostęp do sygnałów somatycznych oraz ogranicza zdolności poznawcze.</p>
<p>Utrata kontaktu z ciałem może być próbą zaspokojenia potrzeby więzi i bezpieczeństwa kosztem autentyczności. Głowa, będąc strukturą złożoną anatomicznie i funkcjonalnie (obejmującą m.in. mózgowie, ośrodkowy układ nerwowy, nerwy czaszkowe, struktury kostne i powięziowe), często staje się centralnym obszarem pracy terapeutycznej.</p>
<p>Terapeuta wspiera klienta w przywracaniu czucia w obrębie głowy i całego ciała, pomaga rozluźniać napięcia i odbudowywać połączenia między głową a resztą ciała.</p>
<ol start="5">
<li>
<h2>Zasoby ciała</h2>
</li>
</ol>
<p>Zasoby w ciele to obszary, które dostarczają klientowi poczucia bezpieczeństwa, stabilności oraz wewnętrznego spokoju. W procesie terapeutycznym terapeuta czaszkowo-krzyżowy wspiera klienta w identyfikowaniu tych obszarów i wzmacnianiu ich percepcji. Odnalezienie takich zasobów staje się fundamentem pracy z trudnymi emocjami, traumą oraz procesami integracyjnymi. W miarę postępu terapii klient może stopniowo tworzyć mapę zasobów w ciele, co znacząco wspiera jego zdolność do samoregulacji.</p>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa kładzie szczególny nacisk na rozwijanie umiejętności odczytywania informacji zapisanych w ciele. Proces ten często rozpoczyna się od skanowania ciała, czyli uważnego kierowania świadomości na poszczególne części ciała oraz obserwacji, czy zawierają one określony ładunek emocjonalny, napięcie bądź neutralność. Praktykujący terapeuci cranio często dostrzegają, jak klienci doświadczają silnego poczucia spokoju, siły czy ugruntowania w konkretnych miejscach, na przykład w lewej stopie, klatce piersiowej czy miednicy. Każda część ciała może pełnić funkcję zasobu, a samo uświadomienie sobie istnienia choćby jednego takiego miejsca jest przejawem rozwijającej się zdolności do ucieleśniania emocji.</p>
<p>Klient, który nauczy się korzystać z jednego zasobu, może stopniowo rozpoznawać kolejne, budując w ten sposób coraz pełniejszą mapę bezpiecznych i wspierających obszarów w ciele. Równolegle pojawia się świadomość miejsc, które nie są zasobami, takich, których doświadczenie wywołuje dyskomfort, napięcie lub odrętwienie. Naturalnym etapem w tym procesie jest również zauważenie części ciała, z którymi klient nie ma żadnego kontaktu, nie czuje ich ani fizycznie, ani emocjonalnie.</p>
<p>Brak kontaktu z daną częścią ciała może być dla klienta zaskakujący, a nawet niepokojący, szczególnie że większość osób żyje w przekonaniu, że dobrze zna swoje ciało, ponieważ „mieszka” w nim każdego dnia. Umiejętność zauważenia różnic w odczuwaniu pomiędzy poszczególnymi obszarami oraz przypisania im określonych emocji czy skojarzeń stanowi ważny krok w kierunku głębszego samopoznania.</p>
<p>Z mojego doświadczenia wynika, że dla wielu klientów koncepcja zasobu cielesnego jest zupełnie nowa i trudna do zrozumienia, szczególnie podczas pierwszych sesji. Dlatego dużą wagę przykładam do wyjaśnienia tego pojęcia i stopniowego rozwijania kontaktu z ciałem w trakcie pracy praktycznej. Zrozumienie i odczuwanie zasobów znacząco wpływa na poczucie bezpieczeństwa podczas całej sesji terapeutycznej oraz wzmacnia skuteczność dalszej pracy z bardziej wymagającymi tematami.</p>
<ol start="6">
<li>
<h2>Trauma i dysocjacja</h2>
</li>
</ol>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa często dociera do głębokich warstw ciała i układu nerwowego, w tym również do obszarów związanych z traumą. Praca z traumą wymaga od terapeuty uważności, cierpliwości i obecności, ponieważ każdy proces przebiega indywidualnie i wymaga stworzenia bezpiecznej przestrzeni do regeneracji.</p>
<p>Trauma nie zawsze jest skutkiem jednorazowego, dramatycznego wydarzenia. Częściej wynika z braku możliwości zakończenia naturalnej reakcji obronnej organizmu. Ludzki układ nerwowy to precyzyjny system wczesnego ostrzegania, nieustannie monitorujący otoczenie i wnętrze ciała. W tym celu integruje informacje pochodzące z interocepcji, propriocepcji i eksterocepcji.</p>
<p>W sytuacji zagrożenia aktywuje się reakcja walki lub ucieczki, wspierana przez wydzielanie hormonów stresu (adrenalina i kortyzol), które mobilizują ciało do działania. Jeśli reakcja zostaje zrealizowana, układ nerwowy wraca do równowagi. Problem pojawia się, gdy nie ma możliwości fizycznego lub emocjonalnego działania np. z powodu paraliżu, braku wsparcia lub sytuacji bez wyjścia. Wówczas energia obronna zostaje „zamrożona” w ciele, co może prowadzić do utrwalenia objawów traumy: przewlekłego stresu, nadmiernej czujności, drażliwości, trudności w regulacji emocji.</p>
<p>Trauma nie jest więc tylko wspomnieniem przeszłości, to aktywny, niezakończony proces biologiczny zapisany w ciele. Dopóki nie zostanie rozpoznany, wyregulowany i zintegrowany, będzie wpływać na codzienne funkcjonowanie.</p>
<p>Nie każde trudne doświadczenie staje się traumą. Decydujące znaczenie ma to, czy dana osoba w danym momencie miała zasoby, by poradzić sobie z sytuacją. Terapia czaszkowo-krzyżowa, jako delikatna, ale głęboka forma pracy z ciałem, pozwala bezpiecznie docierać do zapisanych w systemie śladów niezakończonych reakcji obronnych. Wspiera tym samym naturalne mechanizmy autoregulacji i powrotu do równowagi.</p>
<p>Ciało często samo inicjuje proces uwolnienia nagromadzonego ładunku emocjonalnego lub energetycznego, który wcześniej został wyparty, ponieważ jego przeżycie byłoby zbyt bolesne lub zagrażające. Uwolnienie może manifestować się m.in. poprzez spontaniczne drżenie ciała. Terapeuta dostraja się do tych sygnałów i wspiera klienta swoją obecnością.</p>
<p>Reakcje uwolnienia przybierają różne formy – mogą to być łzy, ale też złość lub inne silne emocje, długo tłumione i wypierane, które przy aktywacji mogą mieć intensywny, pierwotny charakter. Wszystkie te reakcje są naturalną częścią procesu regulacji emocji.</p>
<p>Dysocjacja to częsta reakcja obronna na przeciążenie emocjonalne. W jej wyniku ciało „odcina” dostęp do przeżyć, tworząc system ochronny, który tymczasowo blokuje dostęp do świadomości. Choć jest to mechanizm adaptacyjny, może z czasem przekształcić się w nawyk i sposób funkcjonowania.</p>
<p>Osoby doświadczające dysocjacji często opisują poczucie nierealności, odczucie bycia „nie z tej planety” lub życie postrzegane jak przez szybę. W sytuacjach przeciążenia mogą odczuwać odrętwienie lub wrażenie unoszenia się poza ciałem. Terapeuta czaszkowo-krzyżowy jest w stanie rozpoznać taki stan podczas sesji i odpowiednio dostosować sposób pracy, by pomóc klientowi odzyskać kontakt z ciałem.</p>
<p>Zbyt gwałtowne próby przerwania mechanizmów obronnych mogą być równie obciążające jak pierwotna trauma i prowadzić do retraumatyzacji. Właśnie dlatego tak ważna jest wrażliwość, wiedza i doświadczenie terapeuty w prowadzeniu procesu ucieleśniania emocji i odzyskiwania utraconego kontaktu ze sobą – w sposób nienaruszający systemu nerwowego klienta.</p>
<p>Choć wielu klientów oczekuje szybkiej poprawy, nie zawsze są gotowi na zmiany, jakie ta poprawa ze sobą niesie. Na progu zakończenia mojego dwuletniego szkolenia byłam świadkiem intensywnych procesów terapeutycznych, które choć ostatecznie pozytywne, przekonały mnie o wartości łagodnego podejścia. Jako terapeuta odpowiadam za przebieg sesji, ale zawsze uprzedzam, że ciało może nadal przetwarzać zmiany przez kolejne 48 godzin.</p>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa, działając w zgodzie z naturalną inteligencją ciała, wspiera proces rozpoznawania, oswajania i integracji zapisanych w ciele śladów traumy. Odbywa się to w bezpiecznym, neutralnym środowisku, które umożliwia powrót do wewnętrznej równowagi.</p>
<ol start="7">
<li>
<h2>Praktyka sesji</h2>
</li>
</ol>
<p>Sesja terapii czaszkowo-krzyżowej zazwyczaj rozpoczyna się od krótkiego wywiadu oraz procesu osadzania klienta w ciele. Choć może zawierać elementy rozmowy, jej istotą pozostaje często cisza i głęboka obecność. Terapeuta dostraja się do klienta i jego pola, towarzysząc mu w subtelnym procesie samoregulacji. Po sesji mogą pojawić się reakcje emocjonalne, zmiany fizjologiczne oraz procesy integracyjne.</p>
<p>Jednym z częstszych zarzutów wobec tej formy terapii jest przekonanie, że „nic się nie dzieje” – klient doświadcza jedynie relaksu, bez wyraźnych efektów terapeutycznych. Tego rodzaju krytyka często wynika z oczekiwań szybkich i spektakularnych rezultatów: natychmiastowego wglądu, ulgi w bólu czy wręcz uzdrowienia. Tymczasem terapia cranio opiera się na założeniu, że ciało posiada własną mądrość, a proces uwalniania traumy przebiega w indywidualnym tempie i porządku, którego nie da się arbitralnie ciału narzucić.</p>
<p>Choć terapeuta może zaproponować określony sposób pracy, to ciało klienta decyduje, w jakim stopniu odpowie na to zaproszenie. Kluczowa w terapii jest praca z intencją, prowadzona z pełnym szacunkiem do potrzeb ciała i gotowości klienta. Efekty terapii często stają się dostrzegalne dopiero z perspektywy czasu. Zmiany zapoczątkowane w trakcie sesji mogą stopniowo ugruntowywać się jako nowe nawyki i sposoby funkcjonowania, istotnie wpływając na jakość życia i kondycję psychiczną.</p>
<p>Podczas sesji terapeuta obserwuje subtelne procesy zachodzące w ciele fizycznym, płynnym, a także w szerszym wymiarze toroidalnym i kwantowym. Oczekiwanie, że wszystkie te zjawiska będą w pełni zrozumiałe, przewidywalne czy możliwe do zaplanowania, jest nieporozumieniem. Zarówno terapeuta, jak i klient powinni w tym kontekście przyjrzeć się własnym intencjom oraz gotowości do wejścia w proces, który wymaga cierpliwości i zaufania.</p>
<p>Celem terapii jest nie tylko redukcja objawów, lecz wspieranie klienta w powrocie do jego autentyczności i kontaktu z pierwotną matrycą zdrowia, obecną w każdej komórce ciała.</p>
<ol start="8">
<li>
<h2>Studium przypadków</h2>
</li>
</ol>
<p>W pracy przedstawiam wybrane przypadki terapeutyczne – od pracy z bólem dolnego odcinka kręgosłupa, przez zaburzenia lękowe, aż po doświadczenia dysocjacyjne. Każdy przypadek ilustruje inne aspekty terapii i pokazuje jej skuteczność oraz złożoność.</p>
<p>Przykład 1.</p>
<p>Klient, którego postawa wskazywała na sztywność i napięcie mięśniowe, zgłosił się na sesję z powodu bólu w dolnym odcinku kręgosłupa. Kilka minut po rozpoczęciu zauważyłam, że świadomie utrzymuje napięcie całego ciała, a rozluźnienie w odcinku lędźwiowym kompensuje poprzez dodatkowe napięcie w obu dłoniach. Dodatkowo wstrzymał oddech i zacisnął powieki, co stanowiło reakcję na moje osadzenie się w jego polu oraz rozpoczęcie procesu relaksacji i rozluźniania tkanek. Układ nerwowy klienta zinterpretował nieznaną sytuację jako potencjalne zagrożenie, uniemożliwiając aktywację gałęzi brzusznej nerwu błędnego.</p>
<p>W celu uzyskania większej ilości informacji o odczuciach fizycznych i emocjonalnych, a przede wszystkim w celu zbudowania relacji opartej na zaufaniu, rozpoczęłam dialog z klientem. W trakcie rozmowy przyznał on, że doświadcza silnych, niechcianych emocji oraz że ma trudności z ich samoregulacją. Uczucia te są na tyle intensywne, że nie potrafi skoncentrować się na zasobach wewnętrznych, a jedynym znanym mu sposobem radzenia sobie z reakcją ciała jest tłumienie emocji poprzez utrzymywanie wysokiego napięcia mięśniowego.</p>
<p>Przykład 2.</p>
<p>Przeprowadziłam bardzo efektywną sesję, podczas której nastąpiło uwolnienie punktu inercyjnego. Klientka była bardzo spokojna i zrelaksowana a osadzenie w bardzo szerokiej przestrzeni w długim pływie dawało poczucie bezpieczeństwa i ukojenia. Po sesji klientka skorzystała z toalety, a kiedy wróciła i usiadła nagle wybuchła płaczem.</p>
<p>Usiadłam obok i za jej zgodą kontynuowałam podtrzymywanie przestrzeni w neutralnej ciszy dotykając delikatnie pleców klientki. Czułam wdzięczność, że mogę towarzyszyć klientce w tej poruszającej chwili, kiedy nie musiała być sama i mogła poczuć się bezpiecznie. Gdyby do uwolnienia doszło później, na przykład podczas jazdy samochodem, tak intensywna reakcja emocjonalna mogłaby stanowić potencjalne zagrożenie.</p>
<p>Przykład 3.</p>
<p>Pracowałam z klientką nad rozluźnieniem przepony oddechowej, gdzie zauważyłam duże napięcie. Wyjaśniłam, jak wygląda oddech przeponowy a także, w paru słowach obrazowo, jaki wpływ ma prawidłowo pracująca przepona na pracę wszystkich organów, w tym również na prawidłową regulację nerwu błędnego. Klientka spróbowała oddychać inaczej dzięki czemu napięcie w przeponie znacznie zmalało a ciało natychmiast weszło w tryb kończenia jakiegoś trudnego procesu. Poczułam jak tkanki ciała klientki drżą a moje ręce podążają za tym ruchem. Klientka w tym momencie się przestraszyła i zapytała przerażona o to, co się dzieje. Wyjaśniłam, że to reakcja ciała, które pragnie zrzucić z siebie ciężar prawdopodobnie traumatycznych wydarzeń i zapytałam, jakie to uczucie. Klientka powiedziała o tym, że uczucie jest bardzo dziwne i nowe. Widziałam jednak, że klientka czuła się przytłoczona, dlatego poprosiłam o skierowanie się uwagą do fizycznych zasobów klientki. W krótkiej chwili wszystko się uspokoiło a ja zauważyłam zmianę w polu. Tkanki się rozluźniły. Po zakończeniu sesji klientka się rozpłakała, ale miało to charakter bardziej uwolnienia i akceptacji niż konfrontacji.</p>
<p>Powyższe przykłady 1-3 pokazują, że niekoniecznie trzeba dochodzić do znaczenia pierwotnych wydarzeń, które zapisały się jako nieprawidłowe inercje w organizmie, by je uwolnić. W opisanych przykładach każdy z klientów doświadczył kontaktu z emocjami zapisanymi w ciele oraz poznał mechanizm uwolnienia tych emocji poprzez zwiększenie świadomości i uważności na swoim ciele.</p>
<p>Przykład 4.</p>
<p>Klientka skarży się na stres w pracy, który stał się przytłaczający i wpływa na codziennie funkcjonowanie. Zapytana o dostępne metody radzenia sobie ze stresem wymienia książki i treści ezoteryczne, które przynoszą jej duże ukojenie. Sesja przebiegała prawidłowo, nastąpiło rozluźnienie mięśni i tkanek klientki, pojawił się średni pływ. Klientka potwierdziła, że czuje się bardzo dobrze a ja obserwowałam jak Oddech Życia wyraża się w poszczególnych strukturach ciała klientki. Nagle nastąpiła całkowita zmiana w polu w ciągu jednej sekundy. Zamiast biodynamicznej ciszy, która jest głęboką jakością obecności odczułam kompletną ciszę właściwą dla materii nieożywionej i po chwili rozpoznałam stan dysocjacji. Klientka prawie dosłownie opuściła swoje ciało. Zazwyczaj w takich momentach proszę wtedy klienta o ponowne skupienie się na zasobach fizycznych lub pytam, gdzie obecnie znajduje się klient i co odczuwa. Tak też postąpiłam w tej sesji. Podtrzymywałam konwersację zachęcając klientkę na skupieniu się na odczuciach ciała, dzięki czemu ciało mogło podjąć pracę nad regeneracją.</p>
<p>Przykład 5.</p>
<p>Klientka przeżyła trudny rozwód. Zgłosiła problemy ze snem i nerwowość. Podczas pracy obserwowałam odwijający się punkt inercyjny w obrębie klatki piersiowej. Klientka potwierdziła, że poczuła nieprzyjemne napięcie i niemiłe emocje w tym miejscu. Jako terapeuta zapraszałam poszerzenie przestrzeni i obserwowałam obiecujący potencjał do zmiany możliwy wraz z kolejnym wdechem w średnim pływie. Wtedy w ostatnim momencie wszystko się zatrzymało a ja zostałam natychmiast wyrzucona poza pole klientki. Zapytałam co się stało i klientka przyznała, że poczuła dużą różnicę, ale nie wiedziała co było powodem. Dodała, że chyba się zamyśliła. Rozpoczęłam rytuały kontaktu i osadzenie w przestrzeni ponownie, tak jak na początku sesji. To nie była pierwsza sesja klientki, więc mogłam łatwiej wytłumaczyć jej, że prawdopodobnie zadziałał jej system obronny, który uniemożliwił dalszą pracę. Poprosiłam by pozostała obecna w ciele obserwując, co się dzieje a w razie silnego niekomfortowego uczucia, by się skierowała natychmiast do swoich zasobów. Uwolnienie nastąpiło bez przeszkód a po nim długie regeneracyjne zatrzymanie systemu.</p>
<p>Przykład 6.</p>
<p>Klient pojawił się na sesji z powodu odczuwania ciągłych dręczących myśli w głowie. Sesję rozpoczęłam przy stopach a następnie położyłam ręce w obszarze tułowia. Zmiana w percepcji pola była zaskakująca i można ją podsumować jako relaks i bezpieczeństwo przy stopach, następnie zwiększone napięcie fizyczne w obszarze tułowia i zupełny brak dostępu powyżej wlotu piersiowego. Przeszłam do chwytu kołyski potylicznej i poczułam się niebywale zaskoczona odbiorem informacji o kliencie. Wydawało się, że mam do czynienia z dwoma różnymi osobami w zależności od tego, czy dotykam stóp czy głowy. Zauważyłam, że struktury kostne całej głowy wyrażały silną kompresję a napięcie w oponach mózgowych dodatkowo nie dopuszcza do swobodnego wyrażenia się pracy całego mózgu. Obszar głowy nie był zintegrowany z resztą ciała, co sprawiało wrażenie jakby głowa była odcięta od ciała. Przy takim obrazie ciała nie widać oznak inercji czy traumy a inne obszary ciała mogą wydawać się zupełnie zrelaksowane, ponieważ pozostałe struktury będą kompensować obszary napięcia by utrzymać całość w najbardziej idealnym stanie, jaki jest obecnie dostępny.  Rozpoczęłam pracę nad rozluźnieniem opon i uzyskałam pierwsze efekty po 20 minutach pracy a czas sesji się kończył. To była pierwsza i ostatnia sesja tego klienta, wyobrażam sobie jakie efekty mógłby osiągnąć, gdyby zdecydował się kontynuować sesje.</p>
<p>Przykład 7.</p>
<p>Podczas sesji przyglądałam się ruchomości i ruchliwości obszaru miednicy klientki. Pojawiła się tam ciekawa i głęboka zmiana w potencji. W pewnym momencie poczułam ruch tkanek przypominający delikatne kołysanie z jednej strony na drugą, podobnie jak muszą kołysać się biodra podczas chodzenia. Podążyłam uwagą za tym ruchem i zaraz miałam wrażenie jak cały stół i otoczenie również delikatnie się kołysze. Kiedy ruch ustał sam z siebie, przeszłam do pracy na głowie klientki. Takie różne percepcyjne doznania są naturalne dla terapeuty, ale znacznie rzadziej postrzegane przez klienta. Byłam pozytywnie zaskoczona, kiedy klientka powiedziała, że czuła to kołysanie a doświadczenie miało dla niej wyraz emocjonalny. Kołysanie było dla niej bardzo kojące i uspokajające. Powiedziała, że było to niezwykłe, ponieważ dorosła kobieta nie ma za dużo w swoim życiu możliwości bycia kołysanym, tak jak to się dzieje, kiedy jesteśmy łonie matki lub we wczesnym dzieciństwie. Zauważyłam, że klientka zbudowała pozytywną relację ze swoim ciałem i świadomość emocjonalna tego zasobu zostanie z nią i będzie mogła skorzystać z tego w przyszłości.</p>
<p>Przykład 8.</p>
<p>Klientka poprosiła o prace z intencją nad wybranym obszarem ciała, ponieważ miała wrażenie braku czucia w tym miejscu. Rozpoczęłam pracę, ale po chwili stało się jasne dla mnie, że ciało wyraża zupełnie inne potrzeby. Ciało dawało znak, że potrzebuje zaciszenia i nabrania więcej potencji Oddechu Życia Nie pojawił się żaden punkt inercyjny, za to moje ręce wręcz zapadały się w ciało, tkanki reagowały natychmiast rozluźnieniem i wypełniały się potencją i specyficzną w odczuciu jakością płynu mózgowo-rdzeniowego. Pojawił się długi pływ i niezwykłe odczucie biodynamicznej ciszy, podczas której ciało ustala nowy plan organizacji wszystkich funkcji. To było jak wejście na nowy wyższy poziom, który będzie miał wpływ na życie klientki, ale jego wpływ klientka zauważy z dłuższej perspektywy.</p>
<p>Przykład 9.</p>
<p>Pierwsza sesja z klientką była zdecydowanie sesją, na którą nie byłam przygotowana jako początkujący terapeuta. Proces był głęboki i intensywny i towarzyszyły temu wręcz przerażające emocje. Po sesji nie sądziłam, że klientka będzie jeszcze kiedyś chciała ponownie skorzystać z terapii, ale myliłam się. Po paru dniach od sesji, klientka oglądała program w telewizji, kiedy nagle poczuła w ciele dokończenie całego trudnego procesu i jego zrozumienie a potem przyszła na kolejną sesję. Następnie nie widziałyśmy się przez 3 miesiące i na kolejnym spotkaniu klientka bardzo mnie zaskoczyła mówiąc, że terapia bardzo jej pomogła, ponieważ po tych dwóch spotkaniach stała się bardziej zrównoważoną i spokojną osobą.</p>
<p> Przykład 10.</p>
<p>Klientka rozpoczęła uczęszczać regularnie na terapię czaszkowo-krzyżową z powodu nieprzyjemnych objawów neurologicznych. Na początku nie znała pojęcia zasobów i dodatkowo wydawała się być bardzo zmęczona i rozgoryczona swoim życiem. Podczas sesji często zasypiała a napięcie w ciele, było jak bariera. Głowa była w dotyku jak kamień. Po miesiącach sesji klientka opisuje swoją zmianę w następujący sposób. Fizyczne dolegliwości nie ustały, ale stały się mniej dokuczliwe. W zamian za to, klientka odnajduje coraz więcej zasobów w swoim ciele, które są źródłem jej wdzięczności i radości w życiu. Klientka powróciła do dawnego hobby i często tańczy i śpiewa w ciągu dnia.</p>
<ol start="9">
<li>
<h2>Kontrowersje i ograniczenia terapii</h2>
</li>
</ol>
<p>Terapia cranio opiera się w dużej mierze na subiektywnym wyczuciu przez terapeutę ruchu pierwotnego oddychania, co istotnie utrudnia obiektywną ocenę jej skuteczności. Terapeuta na bieżąco dostosowuje się do reakcji organizmu klienta a to uniemożliwia zastosowanie ściśle określonych protokołów terapeutycznych i uniemożliwia przeprowadzenie standaryzowanych badań klinicznych w tej dziedzinie.</p>
<p>Dodatkową trudność stanowi złożoność odpowiedzi układu nerwowego w powiązaniu z psychiką człowieka oraz wpływ licznych czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Zmienność tych uwarunkowań sprawia, że uzyskanie jednoznacznych i powtarzalnych wyników dotyczących skuteczności tck w pracy z emocjami i traumą jest wysoce problematyczne.</p>
<p>Terapie oparte na dialogu korzystają z wielu technik odpowiednich dla wykwalifikowanych psychoterapeutów. Tck nie jest terapią opartą na dialogu a terapeuta nie ma uprawnień do korzystania z takich narzędzi. Jednocześnie faktem jest, że klienci dzielą się często intymnymi szczegółami ze swojego życia, relacji i zdrowia prosząc o pomoc.</p>
<p>W przypadku osób z rozpoznanymi chorobami lub zaburzeniami psychicznymi niewłaściwe zastosowanie tej terapii może prowadzić do nasilenia objawów. Z tego względu każda decyzja o rozpoczęciu terapii powinna być poprzedzona szczegółowym wywiadem dotyczącym stanu psychicznego pacjenta.</p>
<p>Pomimo że niektóre badania sugerują potencjalne korzyści płynące z tck, takie jak redukcja bólu czy poprawa jakości życia, skuteczność tej metody w pracy z emocjami nie została dotąd jednoznacznie potwierdzona w badaniach naukowych. Niemniej jednak, ze względu na swoją nieinwazyjność i delikatność, umożliwiającą zastosowanie również u noworodków, biodynamiczna forma terapii czaszkowo-krzyżowej może stanowić cenne uzupełnienie innych podejść terapeutycznych.</p>
<ol start="10">
<li>
<h2>Refleksje własne</h2>
</li>
</ol>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa stanowiła dla mnie zarówno drogę zawodową, jak i głęboko osobiste doświadczenie. Praca z klientami oraz własne procesy terapeutyczne pozwoliły mi doświadczyć skuteczności i głębi tej metody. W wielu przypadkach ciało samo inicjowało proces uzdrawiania, o ile zapewnione zostały odpowiednie, bezpieczne warunki.</p>
<p>Przedstawione wcześniej przykłady sesji terapii czaszkowo-krzyżowej były istotnym doświadczeniem dla klientów, którzy rozpoczęli proces ucieleśniania emocji oraz odzyskiwania kontaktu ze swoim ciałem. Terapia ta może z powodzeniem wspierać inne formy leczenia, zwłaszcza psychoterapię, stanowiąc ich skuteczne i harmonijne uzupełnienie.</p>
<p>Stan dysocjacji, choć często postrzegany przez klientów jako komfortowy, nie sprzyja ani rozwiązaniu problemów życiowych, ani regeneracji przeciążonego układu nerwowego. Przeciwnie, może utrwalać mechanizmy unikania. Terapia czaszkowo-krzyżowa wspiera powrót do naturalnych, fizjologicznych reakcji ciała, umożliwiając stopniowe przywracanie równowagi w systemie nerwowym.</p>
<p>Pierwszy kontakt z emocjonalnym ładunkiem zapisanym w ciele może wiązać się z nieprzyjemnymi lub intensywnymi odczuciami. Uczucia te bywają mylnie interpretowane jako zagrożenie, co może zniechęcać część osób do kontynuowania terapii. Należy jednak podkreślić, że zmuszanie klienta do dalszego udziału w procesie terapeutycznym może pogłębić jego dysregulację. Jednocześnie warto zaakceptować, że nie wszyscy są gotowi na głębszą pracę z ciałem, niektórzy poszukują wyłącznie chwilowego odprężenia i odpoczynku. Taką postawę również należy uszanować.</p>
<p>Zarówno badania, jak i praktyka kliniczna autorów takich jak dr Raja Selvam czy Pat Ogden, a także moje własne obserwacje wskazują, że psychosomatyczny dyskomfort jest zazwyczaj krótkotrwały. Co istotne, im większy obszar ciała obejmuje doświadczana emocja, tym niższe jest jej subiektywne natężenie, co ułatwia jej integrację i regulację. Dlatego nawet krótkotrwałe pozostanie w kontakcie z ciałem może znacząco podnieść poziom świadomości oraz odporność emocjonalną klienta.</p>
<p>Kolejne sesje terapii czaszkowo-krzyżowej wspierają stabilizację układu nerwowego, otwierając przestrzeń na rozwój zasobów i pogłębienie psychicznego dobrostanu. W pracy terapeutycznej istotną rolę odgrywa również komunikacja werbalna – terapeuta może, z pełnym poszanowaniem procesu, kierować uwagę klienta na jego zasoby, wspierać budowanie poczucia własnej wartości, sprawczości oraz relacji z ciałem, w którym wszystkie emocje mogą zostać ucieleśnione i rozpoznane.</p>
<p>Kluczowe znaczenie ma by praca terapeutyczna następowała w bezpiecznym i neutralnym środowisku wówczas wrodzony plan leczenia manifestujący się jako biodynamiczna cisza i pierwotny mechanizm oddychania stanie się dostępny i możliwy.</p>
<ol start="11">
<li>
<h2>Zakończenie</h2>
</li>
</ol>
<p>Ciało posiada swoją wewnętrzną mądrość i zdolność do samouzdrawiania, jeśli tylko zostanie uważnie wysłuchane. Terapia cranio to droga ku autentyczności i powrotowi do siebie. Proces ten wymaga czasu, cierpliwości i szacunku a odkryte zasoby mogą stać się fundamentem zdrowego, pełniejszego życia.</p>
<h2>Bibliografia</h2>
<ul>
<li>Kern, M. (2012) <em>Mądrość ciała</em>, Virgo, Warszawa</li>
<li>Levine, P. (2020) <em>Obudźcie tygrysa</em>, Wydawnictwo Czarna Owca</li>
<li>Ogden, P. Fisher, J. (2023) Psychoterapia sensomotoryczna, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego</li>
<li>Porges, S. (2017) <em>Teoria poliwagalna</em>, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego</li>
<li>Sills, F. (2011) <em>Foundations in Craniosacral Biodynamics</em>, North Atlantic Books</li>
<li>Selvam, R. (2023) <em>Regulowanie emocji</em>, Wydawnictwo Kobiece</li>
<li>Shershun, E. (2023) <em>Uleczyć traumę seksualną</em>, GWP</li>
<li>Upledger, J. E. (2019). Twój wewnętrzny lekarz i Ty. Wydawnictwo Galaktyka</li>
</ul>
<p><em>Magdalena Jakiel</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/zastosowanie-terapii-czaszkowo-krzyzowej-w-osiaganiu-dobrostanu-emocjonalnego/">Zastosowanie Terapii Czaszkowo-Krzyżowej w osiąganiu dobrostanu emocjonalnego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wpływ terapii czaszkowo – krzyżowej na jakość życia osób w przewlekłym stresie.</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-terapii-czaszkowo-krzyzowej-na-jakosc-zycia-osob-w-przewleklym-stresie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 12:18:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6725</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Sylwia Majewska</b><br />
Celem niniejszej pracy jest dokładne przyjrzenie się zjawisku stresu, jego roli w życiu człowieka oraz metod radzenia sobie z jego negatywnymi aspektami. Praca ta ma na celu nie tylko wyjaśnienie, czym jest stres i jakie mechanizmy nim rządzą, ale także przedstawienie praktycznych strategii, które pozwalają na skuteczne zarządzanie stresem w różnych aspektach życia. Główną metodą, która zostanie wykorzystana celem eliminacji stresu będzie terapia czaszkowo-krzyżowa. Stres, choć jest naturalną odpowiedzią organizmu na zagrożenia, ma istotny wpływ na strukturę i funkcjonowanie ludzkiego mózgu. W szczególności, zmiany, które zachodzą w mózgu w wyniku działania stresu, mogą mieć charakter zarówno krótkotrwały, jak i przewlekły, przy czym to drugie ma poważniejsze konsekwencje. W odpowiedzi na stres organizm uruchamia szereg mechanizmów adaptacyjnych, które w krótkim okresie mogą być korzystne, jednak długotrwałe i niekontrolowane działanie stresu prowadzi do nieodwracalnych zmian w strukturach mózgu. Wśród najważniejszych zmian wywoływanych przez stres wymienia się między innymi hamowanie neurogenezy, atrofie neuronów oraz powiększanie się jąder migdałowatych, które są kluczowe w procesie przetwarzania emocji, zwłaszcza lęku i strachu. Jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za te zmiany jest kortyzol, hormon stresu, który odgrywa kluczową rolę w regulacji reakcji organizmu na stres. Zwiększone stężenie kortyzolu we krwi prowadzi do uszkodzeń w hipokampie – obszarze mózgu odpowiedzialnym za pamięć, emocje i uczenie się. W wyniku długotrwałego narażenia na wysoki poziom kortyzolu dochodzi do częściowego zaniku hipokampa, a w szczególności do hamowania neurogenezy, czyli procesu tworzenia nowych neuronów. Zmiany te zachodzą głównie w zakręcie zębatym hipokampa, gdzie struktura i funkcja komórek nerwowych ulega poważnym zaburzeniom.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-terapii-czaszkowo-krzyzowej-na-jakosc-zycia-osob-w-przewleklym-stresie/">Wpływ terapii czaszkowo – krzyżowej na jakość życia osób w przewlekłym stresie.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><em>„ Poznałeś anatomię i fizjologię, lecz gdy kładziesz dłonie na ciele pacjenta, nigdy nie zapominaj, że mieszka w nim żywa dusza.” </em></p>
<p><em>A.T.Still</em></p>
<p><em>„Podstawową rolą terapeuty, czy to afrykańskiego szamana, czy też nowoczesnego lekarza, jest dyskretnie towarzyszyć pacjentowi w oczekiwaniu, aż natura uleczy chorobę.” </em></p>
<p><em>A. Schweitzer</em></p>
<p>Stres jest jednym z najbardziej powszechnych zjawisk współczesnego świata, które w ostatnich latach stało się przedmiotem licznych badań naukowych, publicystycznych dyskusji oraz codziennych rozmów. Współczesne społeczeństwo traktuje go głównie jako zjawisko negatywne, utożsamiane z lękiem, napięciem oraz problemami zdrowotnymi. Pojęcie stresu stało się na tyle powszechne, że niemal każdy używa go w codziennej mowie, często w kontekście usprawiedliwiania swoich niepowodzeń, nieumiejętności czy braku kontroli nad sytuacją. Popularność stresu w języku potocznym sprawia, że jego prawdziwa natura i złożoność zostają spłycone, a w konsekwencji zanika rzetelna wiedza na jego temat. Takie powierzchowne podejście prowadzi do nieporozumień, które mają daleko idące konsekwencje – zarówno w sferze psychologicznej, jak i społecznej. Warto zauważyć, że stres nie jest zjawiskiem jednolitym ani wyłącznie szkodliwym. Choć w powszechnym odbiorze stres kojarzy się z czymś negatywnym, jest to naturalny mechanizm obronny organizmu, który w odpowiedzi na bodźce zewnętrzne mobilizuje nas do działania, a tym samym może odgrywać istotną rolę w procesie adaptacyjnym. Jednak brak wiedzy o tym, jak właściwie radzić sobie ze stresem, prowadzi do powstawania nieporozumień i błędnych przekonań. Dobrym przykładem jest koncepcja wychowania bezstresowego, która pojawiła się na Zachodzie w latach 50. XX wieku i zdobyła popularność w Polsce w latach 90. XX wieku. Chociaż początkowo propagowano ją jako metodę pozwalającą na unikanie negatywnych skutków stresu w wychowaniu dzieci, obecnie jest uznawana za nieprawidłową. Wychowanie bezstresowe, opierające się na założeniu, że dzieci mogą żyć bez stresu, nie tylko nie rozwiązuje problemów, ale może prowadzić do poważnych trudności w życiu dorosłym, takich jak brak zdolności radzenia sobie z trudnościami, agresja, czy brak norm społecznych. Współczesne pokolenia, które dorastały w atmosferze wychowania bezstresowego, często nie potrafią poradzić sobie z presją życia dorosłego, co skutkuje coraz większymi problemami emocjonalnymi, a nawet koniecznością terapii. Dodatkowo brak wyraźnych granic i norm moralnych prowadzi do trudności w rozróżnianiu dobrego od złego, a także do częstszych zachowań autoagresywnych i agresywnych. Tego typu konsekwencje pokazują, jak ważne jest posiadanie rzetelnej wiedzy na temat stresu i jego roli w życiu człowieka.<br />
Stres, choć jest nieodłącznym elementem ludzkiego życia, nie jest zjawiskiem jednoznacznie negatywnym. W codziennym życiu jesteśmy nieustannie narażeni na bodźce, które zakłócają nasz stan równowagi, a nasz organizm podejmuje działania mające na celu przywrócenie tej równowagi. Z tego powodu minimalny poziom stresu jest konieczny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ponieważ motywuje nas do działania, podejmowania wyzwań, walki o przetrwanie, a także do dbania o innych. Z drugiej strony, nadmiar stresu, który nie jest kontrolowany, może prowadzić do zaburzeń zdrowotnych i psychicznych. Z tego względu, zamiast starać się całkowicie pozbyć się stresu, powinniśmy nauczyć się zarządzać nim w sposób, który pozwoli nam wykorzystać jego mobilizujący potencjał, jednocześnie łagodząc jego negatywne skutki.</p>
<p>Celem niniejszej pracy jest dokładne przyjrzenie się zjawisku stresu, jego roli w życiu człowieka oraz metod radzenia sobie z jego negatywnymi aspektami. Praca ta ma na celu nie tylko wyjaśnienie, czym jest stres i jakie mechanizmy nim rządzą, ale także przedstawienie praktycznych strategii, które pozwalają na skuteczne zarządzanie stresem w różnych aspektach życia. Główną metodą, która zostanie wykorzystana celem eliminacji stresu będzie terapia czaszkowo-krzyżowa.</p>
<p>Stres, choć jest naturalną odpowiedzią organizmu na zagrożenia, ma istotny wpływ na strukturę i funkcjonowanie ludzkiego mózgu. W szczególności, zmiany, które zachodzą w mózgu w wyniku działania stresu, mogą mieć charakter zarówno krótkotrwały, jak i przewlekły, przy czym to drugie ma poważniejsze konsekwencje. W odpowiedzi na stres organizm uruchamia szereg mechanizmów adaptacyjnych, które w krótkim okresie mogą być korzystne, jednak długotrwałe i niekontrolowane działanie stresu prowadzi do nieodwracalnych zmian w strukturach mózgu. Wśród najważniejszych zmian wywoływanych przez stres wymienia się między innymi hamowanie neurogenezy, atrofie neuronów oraz powiększanie się jąder migdałowatych, które są kluczowe w procesie przetwarzania emocji, zwłaszcza lęku i strachu. Jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za te zmiany jest kortyzol, hormon stresu, który odgrywa kluczową rolę w regulacji reakcji organizmu na stres. Zwiększone stężenie kortyzolu we krwi prowadzi do uszkodzeń w hipokampie – obszarze mózgu odpowiedzialnym za pamięć, emocje i uczenie się. W wyniku długotrwałego narażenia na wysoki poziom kortyzolu dochodzi do częściowego zaniku hipokampa, a w szczególności do hamowania neurogenezy, czyli procesu tworzenia nowych neuronów. Zmiany te zachodzą głównie w zakręcie zębatym hipokampa, gdzie struktura i funkcja komórek nerwowych ulega poważnym zaburzeniom. Stres ma także negatywny wpływ na inne obszary mózgu, takie jak kora asocjacyjna, w której odbywa się przetwarzanie bardziej złożonych informacji. Jednak badania wykazują, że istnieją sposoby, które mogą pomóc w odbudowie uszkodzonych struktur mózgu. Przykładem jest stosowanie leków antydepresyjnych, które zwiększają stężenie BDNF (czynnika neurotroficznego pochodzenia mózgowego), co stymuluje proces neurogenezy i pozwala na regenerację hipokampa. Przemiany te, choć wymagają czasu, prowadzą do poprawy funkcjonowania mózgu, a pełny proces odbudowy trwa około czterech tygodni. Czas ten jest niezbędny do powstania nowych neuronów i ich integracji w sieci neuronalne. Chociaż nadal nie do końca rozumiemy, jak nowo powstałe neurony przyczyniają się do sukcesu terapeutycznego, szczególnie w kontekście leczenia depresji, istnieje silna zależność między regeneracją hipokampa a poprawą stanu psychicznego pacjentów.</p>
<p>Przewlekły stres wywołuje szereg zmian w strukturze i funkcjonowaniu mózgu, które mają długotrwałe konsekwencje dla zdrowia psychicznego i emocjonalnego jednostki. W wyniku ciągłego narażenia na stres dochodzi do wyraźnych zmian w hipokampie, korze przedczołowej oraz jądrach migdałowatych, które odgrywają kluczową rolę w przetwarzaniu emocji, w tym lęku i agresji. Zjawisko to polega na zmniejszeniu objętości hipokampa oraz kory przedczołowej, co wpływa na osłabienie zdolności do kontrolowania emocji i podejmowania racjonalnych decyzji. Jednocześnie, jądra migdałowate, odpowiedzialne za reakcje emocjonalne, w tym lęk, agresję oraz rozpoznawanie zagrożeń, ulegają powiększeniu. To zjawisko jest wynikiem adaptacyjnego procesu obronnego, który ewolucyjnie wykształcił się, aby umożliwić szybszą reakcję organizmu w sytuacjach zagrożenia.</p>
<p>Długotrwały stres prowadzi także do rozrostu dendrytów i zwiększenia liczby kolców synaptycznych w jądrach migdałowatych, co skutkuje zwiększoną siłą przewodzenia impulsów nerwowych. Efektem tych zmian jest nasilenie reakcji emocjonalnych, takich jak lęk, panika czy agresja. W obliczu zagrożenia, intensyfikacja aktywności jąder migdałowatych prowadzi do silniejszych i szybszych reakcji obronnych – w tym agresji lub lękowej reakcji ucieczki. Ważnym aspektem jest fakt, że powiązanie pomiędzy lękiem a sytuacją, która go wywołała, zostaje zapamiętane w jądrze migdałowatym na całe życie. Nawet jeśli reakcje lękowe zostaną częściowo wygaszone, nie ma gwarancji, że nie odnowią się one w przyszłości. Ostatecznym celem terapii jest zwiększenie oddziaływania kory przedczołowej na jądra migdałowate, co pozwala na kontrolowanie reakcji emocjonalnych. Mimo to, pełne wygaszenie reakcji lękowej nie zawsze jest możliwe, a reakcje te mogą powrócić w obliczu nowych, stresujących sytuacji.</p>
<p>Co wobec tego można zrobić? Jak sobie radzić z najsilniejszymi emocjami negatywnymi?<br />
Jest pewne rozwiązanie, choć niełatwe do zastosowania w praktyce, to może naprawdę skutecznie pomóc. Wyjaśnię analizują przykładową sytuację. Posłużę się analizując przypadek pacjentki, która trafiła do mnie na sesje biodynamicznej terapii czaszkowo – krzyżowej. Przykład tej pacjentki opisuje zjawisko stresu, w którym terapia tą metodą zmniejszyła dolegliwości, na które cierpiała pacjentka.</p>
<p>Alicja jest moją pacjentką od kilku miesięcy, spotykamy się regularnie raz w tygodniu, czasem raz na dwa tygodnie. W pracy opiszę sesje w których skupiłam się na pracy ze stawami krzyżowo- biodrowymi ,połączeniem lędźwiowo- krzyżowym i zaciszeniem CV4. Charakterystyka pacjentki:<br />
Pierwsze spotkanie z Alicja &#8211; Alicja wchodzi do gabinetu niepewnie, powoli, rozgląda się czy nic jej nie grozi jest mocno przerażona roztrzęsiona. Siada na krześle w pozycji zamkniętej ( kończyny dolne skrzyżowane, kończyny górne skrzyżowane) lekko pogarbiona. Widać strach, stres i objawy traumatycznych przeżyć.<br />
Alicja jest bystrą młodą kobietą, a jednocześnie jest bardzo nieśmiała i wycofana. Pracuje w dużej korporacji na warszawskim Mokotowie. Dużą część dnia poświęca pracy, pracuje nad dużymi, międzynarodowymi projektami dla swojej firmy. Ma 35 lat, jest singielką, nie ma dzieci, mieszka sama, przeprowadziła się do Warszawy 15 lat temu na studia z ekonomii, zrobiła magistra i już została w tym mieście. Na terapię czaszkowo krzyżową trafiła do mnie za namową koleżanki, wyraziła chęć spróbowania. Oczywiście Alicja szukała już wcześniej pomocy dla siebie, zażywała leki przeciwdepresyjne, próbowała psychoterapii, jednak gdzieś głęboko w jej poczuciu uważała, że jest to dla niej za mało, że potrzebuje też pracy ciałem. Podczas długiej rozmowy z Alicją, szukaliśmy ewentualnych przyczyn jej objawów somatycznych w ciele. Ponieważ wywiadzie pacjentka opowiedziała mi o swoim trudnym porodzie i o traumatycznych przejściach, jakie mogły mieć wpływ na jej obecne życie zauważyłam pewną korelację że stres którego doświadczyła podczas porodu ma swoje konsekwencje.<br />
Poród Alicji:<br />
Alicja przeszła skomplikowany poród – była ułożona miednicowo, a dodatkowo pępowina owinięta wokół jej szyi wymusiła interwencję medyczną. Tego rodzaju porody mogą w późniejszym życiu prowadzić do napięć w strukturach czaszki oraz układu nerwowego, co może predysponować do trudności w regulacji stresu. Lekarze zdecydowali o cesarskim cięciu,  zauważyli także, że Alicja była pod wpływem ogromnego bardzo ogromnego stresu, zorientowali się po tempie bicia jej serca (bicie serca gwałtownie spadało), dla Alicji groziło to śmiercią. Oprócz wyrwania Alicji z łona matki za pomocą cesarskiego cięcia użyto próżno ciągu, żeby uwolnić głowę dziecka z macicy. Pierwsze miesiące życie Alicji wiązały się z koniecznością poddania się licznym gwałtownym zabiegom, bolesnym ukłuciom i przykrym dla tak małego dziecka interwencjom lekarskim.<br />
Relacja Alicji z matką: Pacjentka nazwała tę relację jako dobra. Mama z miłością i oddaniem dawała mi wsparcie i uwagę, uważa, że miała wystarczające dobre warunki do rozwoju. Relacja teraz w życiu dorosłym – mama mieszka daleko 350 km, mają rzadki kontakt, czasami do siebie dzwonią.</p>
<p>Przyjmowane leki: antydepresyjne, leki uspakajające, leki nasenne.</p>
<p>Dotychczasowe leczenie: konsultacje u psychiatry, psychoterapia od 3 lat.</p>
<h3>Pierwsza sesja</h3>
<p>          Po wygodnym ułożeniu klientki na kozetce podłożyłam wałek pod kolano nakryłam kocykiem. Zapytałam, czy wszystko jest ok. Następnie zapytałam Alicję o zasoby. Poprosiłam pacjentkę o przeskanowanie swojego ciała od stóp do głowy i poprosiłam, aby znalazła miejsce, w którym czuje się dobrze komfortowo dla pacjentki takim miejscem były pośladki, było tam jej dobrze, delikatnie i bezpiecznie. Następnie przeniosłam się do swoich zasobów przez chwilę ich poszukałam znalazłam tym razem u mnie były to stabilne stopy. Ugruntowałam się poprzez wyobrażenie sobie nitki, takiej linii biegnącej od kości krzyżowej w dół do ziemi oraz od czubka czaszki do nieba w górę, a druga linia biegła w tył po skosie do ziemi. Po znalezieniu zasobów moich i pacjentki oraz moim ugruntowaniu przyszłam do sesji, którą zaczęła od stóp byłam tam przez chwilę.<br />
Kiedy poczułam holistyczną zmianę, widziałam to u pacjentki w momencie, kiedy mocno poruszyły się barki zrobiła głęboki wydech. Ten ruch pojawił się dwukrotnie, pytałam się pacjentki czy jest wszystko w porządku, powiedziała, że tak poczuła bardzo dużą ulgę. Po byłam tak chwile chciałam zobaczyć czy ten ruch się jeszcze pojawi no ale już go nie było.</p>
<p>Następnie przeszłam do głowy, znalazłam swoje punkty podporu, wyobraziłam sobie wtedy dwie nitki jedną biegnąca przez czubek głowy przez kość krzyżową do nieba oraz druga część tej nitki od kości krzyżowej do podłogi w dół. W obrębie głowy wykorzystałam chwyt kołyski potylicznej. Obserwowałam jak ruszają się kości. Intencją tej sesji było zaproszenie do zaciszenia CV4 przy potylicy. W tym chwycie byłam dłuższy czas. Obserwowałam co się dzieje ze szwami czaszkowymi jakie zachodzą ruchy. Podczas sesji,   pływ poruszał się od głowy w kierunku do stóp, na początku był to delikatny powolny ruch, następnie się  zwiększał po chwili się unormował.<br />
Zaprosiłam zaciszenie trzymając w chwycie kołyski potylicznej, wykonałam kilka takich prób. Za pierwszym razem zaproszenie do zaciszenia potylicy nie zostało przyjęte, dopiero za czwartym razem, kiedy ponowiłam to zaproszenie doszło do przedłużenie wydechu i nastąpiło zaciszenie. CV4 wykorzystałam dlatego, że pacjentka była mocno roztrzęsiona,  czułam nadmierne pobudzenie u niej.</p>
<p>Alicja pracuje w bardzo mocno stresującym środowisku. Podczas trwania sesji cały czas pytałam się pacjentki czy jest wszystko w porządku, czy coś się dzieje, czy się dobrze czuję, czy jest jej dobrze, komfortowo. Dbałam o to by czuła się zaopiekowana i bezpieczna. Nie skarżyła się na nic. Sesję zakończyłam w pozycji na boku. Poprosiłam Alicje, aby się ułożyła wygodnie na boku, na którym lubi, dałam jej poduszkę między kolana, zapytałam czy jest wszystko w porządku, pacjentka poprosiła mnie o jeszcze jedną poduszkę. Następnie przeszłam z tyłu za plecy pacjentki, położyłam jedną dłoń na kości krzyżowej drugą na potylicy i byłam tak w tym chwycie przez dłuższą chwilę. Chwyt ten pacjentka odebrała bardzo pozytywnie, czuła się bardzo zrelaksowana, poczuła się tak jakby w tym momencie coś się dopełniło. Kiedy zapytałam czy możemy już zakończyć sesję, czy mogę zabrać dłonie poprosiła mnie o jeszcze kilka dodatkowych minut. Potrzebowała domknąć zachodzący proces. Po chwili bycia w tym chwycie poprosiłam pacjentka by przekręciła się na plecy, dałam jej jeszcze chwilę czasu, żeby poleżała na leżance i tak zakończyłyśmy sesję.</p>
<p>Alicja z sesji wyniosła dużo spokoju. Kilka dni po zakończonej sesji odebrałam od niej bardzo przyjemny telefon. Zauważyła bardzo dużą zmianę w sobie, zaczęła lepiej sypiać, zmniejszyły się dolegliwości bólowe głowy. Była spokojna i wyciszona co przełożyło się na jakość życia.</p>
<h3>Druga sesja</h3>
<p>         Na początku spotkania chwile porozmawialiśmy, Alicja zdała mi relacje jak się czuje po naszej ostatniej sesji, która odbyła się dwa tygodnie temu. Opisała mi jakie pozytywne zmiany widzi u siebie, między innymi lepiej sypia, nie budzi się w nocy, zasypia bez problemu oraz zmniejszyły się dolegliwości bólowe głowy. Następnie przeszliśmy do sesji. Poprosiłam  Alicje o położenie się na leżance na plecach, dałam pacjentce poduszkę pod głowę oraz wałek pod kolana, przykryłam kocykiem. Zapytałam jak się ma,  czy jest jej wygodnie. Odpowiedziała że, czuje się dobrze, bezpiecznie. Następnie zapytałam o zasoby, poprosiłam, aby przeskanowała swoje ciało od stóp do głowy i znalazła miejsce, w którym czuję się dobrze, komfortowo. Na czas tej sesji były to kolana, w których czuła się bezpiecznie. Kiedy pacjentka znalazła już swoje zasoby ja też ugruntowałam się w  swoich zasobach, którym w tej sesji okazały się barki. Następnie usiadłam obok pacjentki bokiem do stołu, do niej mniej więcej na wysokości uda. Po raz kolejny powróciłam do swoich zasobów, ugruntowania. Wyobraziłam sobie linię biegnącą przez środek mojego ciała, linie, która biegła od czubka głowy do góry do nieba i od kości krzyżowej w dół do ziemi oraz drugą, która biegnie od tył głowy pod kątem daleko do podłogi. Kiedy byłam już stabilna przyszłam do negocjowania kontaktu, położyłam jedną dłoń pod kość krzyżową  pytając wcześniej pacjentki czy mogę użyć takiego chwytu, czy będzie on dla niej bezpieczny i komfortowy. Poprosiłam wcześniej pacjentkę, aby zgięła kolana i uniosła delikatnie pośladki do góry. W chwycie pod kością krzyżową byłam przez chwilę, czekałam na jakiś ruch długo go nie wyczuwałam, nic się nie działo. Czekałam aż nastąpi holistyczna zmiana nawet trochę chciałam wyrazić taką intencję. Po jakimś czasie poczułam jak ta kość krzyżowa osadza się na mojej dłoni, tak jakby ciało pacjentki poczuło się bezpiecznie. Zapytałam czy wszystko w porządku, odpowiedziała mi, że poczuła jak jakiś ciężar z niej spadł, ciało wyraźnie się rozluźniło, opadło ufnie , poczułam miękkość na dłoni. Chwilkę tak po byłam, po obserwowałam co się dzieje. Czułam delikatne ruchy kości krzyżowej na mojej dłoni, były to takie ruchy kołyskowe trochę do góry trochę spadało i w górę, był to taki ruch na mojej dłoni jakby kość krzyżowa szła do czubków mojego dużego palca wracając po półkolu do nadgarstka. Następnie musiałam zmienić swoją pozycję oraz usiąść trochę bocznie do pacjentki bardziej skierowałam się do niej przodem swoim ciałem i chciałam dołożyć drugą rękę pod kręgosłupem lędźwiowym. Zapytałam, czy mogę a kiedy uzyskałam pozwolenie  to zapytałam jak się ma, powiedziała że, jest w porządku. Zostałam w tym chwycie trochę. Pod kręgosłupem lędźwiowym u  Alicji poczułam delikatną lordozę i trochę napięcia, napięcia takiego bardziej mięśniowego. Dłoń leżąca pod kręgosłupem lędźwiowym ma za zadanie ustabilizować okolicę lędźwiową. W tym chwycie byłam dłuższą chwilę, cały czas czekając i wyrażając intencje trakcji w kierunku stóp, która przebiega przez kość krzyżową. Nasłuchiwałam czy ciało pacjenta wysłucha mojej intencji. Trwało to trochę , zanim poczułam co się dzieje w ciele pacjentki. Zapytałam w międzyczasie, czy jest wszystko w porządku, był to komfortowy chwyt dla osoby poddanej terapii. W pewnym momencie poczułam jak rozszerza się przestrzeń pomiędzy moimi dłońmi a ciałem pacjentki był to taki bardzo powolny ruch kości krzyżowej w kierunku do stóp natomiast pod drugą ręką w odcinku lędźwiowym poczułam miękkość, jakby to napięcie się rozpuszczało, które czułam na początku sesji. Sesję zakończyłyśmy w leżeniu na boku, poprosiłam pacjentkę, aby położyła się na bok, na którym lubi. Położyłam poduszkę pod kolana. Usiadłam z tyłu za pacjentką, pamiętając o swoich punktach podporu. Zapytałam, czy mogę położyć rękę jedną na kości krzyżowej drugą na głowie na potylicy. Pacjentka się zgodziła. Chwyt ten był komfortowy zarówno dla mnie, jak i dla pacjentki. Podczas tego ruchu czułam jak wszystko zbiega się do środka tak jakby moje nadgarstki chciały się złączyć był to spokojny delikatny ruch, kojący dla Alicji. Sesja dla niej była bardzo przyjemna, odebrała ją bardzo dobrze.</p>
<p>Rezultaty terapii biodynamicznej czaszkowo-krzyżowej są wyraźnie pozytywne. Już po kilku sesjach zauważalne są zmiany na lepsze: Alicja odczuwa większy spokój i równowagę emocjonalną. Zmniejszyło się napięcie nerwowe, co przekłada się na lepsze samopoczucie i większy komfort w codziennym życiu. Terapeutyczne efekty wskazują na skuteczność tej metody w łagodzeniu stresu i wspieraniu harmonii organizmu. Często chory cierpi bardziej w skutek stresu i jego następstw niż samej choroby dlatego ważna jest uważność terapeuty na procesy przejawiające się u pacjenta. U Alicji wykorzystałam zaciszenie CV4 ponieważ zaobserwowałam że, jej zasoby w ciele są małe. Zaciszenie CV4 jest jedną z technik stosowanych w terapii, zachęcenie do odpoczynku który, pojawia się w fazie wydechu Oddechu Pierwotnego. Zadaniem tej techniki jest uspokojenie układu nerwowego, zwiększenie elastyczności i ruchomości tkanek czaszkowych. Przynosi głęboki fizjologiczny wypoczynek, zaprasza moc i siły porządkujące. Wspiera funkcję autonomicznego układu nerwowego, redukcje napięcia , poprawia równowagę. CV4 wywołuje efekt o szerokim zasięgu i można jej używać zawsze gdy zasoby w ciele są niskie. Metoda ta w przypadku pacjentki okazała się bardzo przydatna, pomogła w odbudowaniu jej psychologicznych zasobów. W stanie w jakim aktualnie była pomogło to w zredukowaniu niepokoju, pobudzenia układu nerwowego do wyciszenia. System pacjenta będąc w bezpiecznej przestrzeni czuje neutralną obecność terapeuty i pozwala sobie na odpoczynek i regenerację a co za tym idzie na odbudowę swoich zasobów i zdrowia. Takie neutralne uznanie i uwolnienie leczy traumy, uwalnia zatrzymany w systemie stres. Przy pomocy terapii czaszkowo – krzyżowej moja pacjentka sięgnęła dobrostanu i uruchomiła proces samoregulacji. Praca taka ma ogromny wpływ na organizm wielopoziomowo: psychicznie, fizycznie i relacyjnie co znacznie poprawia jakość życia. Terapia skupia się na zdrowiu nie na chorobie, szukając jego przejawów , pomaga wyrazić się w pełni i sile. To na czym się koncentrujemy wzrasta i wspiera proces samouzdrawiania. W tym tkwi siła terapii czaszkowo – krzyżowej.</p>
<h3>Trzecia sesja z Alicją</h3>
<p>Spotkanie rozpoczęło się krótką rozmową wstępną. Alicja podzieliła się swoimi odczuciami po ostatniej sesji, która odbyła się dwa tygodnie temu. Opowiedziała o pozytywnych zmianach, jakie zaobserwowała w swoim ciele i samopoczuciu: lepszy sen (brak nocnych przebudzeń, łatwość zasypiania) oraz znaczne zmniejszenie dolegliwości bólowych głowy. Był to ważny sygnał świadczący o skuteczności prowadzonego procesu terapeutycznego. W tej sesji pracowałam z Alicja z kością krzyżową i chwytem CV4.</p>
<p>Pacjentka położyła się na plecach na leżance. Zapewniłam jej komfort poprzez podłożenie poduszki pod głowę i wałka pod kolana oraz przykrycie kocem. Zapytałam, czy jest jej wygodnie – odpowiedziała, że czuje się dobrze i bezpiecznie. Następnie zaprosiłam ją do krótkiego skanowania ciała w poszukiwaniu obszaru zasobowego – miejsca, które odczuwa jako komfortowe. W tej sesji były to kolana. Również i ja ugruntowałam się w swoich zasobach – barkach – oraz osadziłam się , wyobrażając sobie jedną linie biegnące wzdłuż ciała, a druga od czubka głowy prostopadle do podłogi, tworzące stabilną strukturę podparcia.</p>
<p>Po uzyskaniu zgody Alicji, przeszłam do kontaktu z kością krzyżową, prosząc pacjentkę o lekkie uniesienie pośladków i umieściłam jedną dłoń pod krzyżem. Początkowo nie odczuwałam wyraźnych ruchów, jednak po pewnym czasie zauważyłam subtelne osadzanie się kości krzyżowej na mojej dłoni. Ciało pacjentki wyraźnie się rozluźniło, co Alicja opisała jako uczucie „spadku ciężaru”. W dłoni pojawiło się odczucie miękkości i bezpieczeństwa. Delikatne kołyszące ruchy, wyczuwalne pod dłonią, wskazywały na rozpoczęcie regulacji rytmu płynów oraz otwieranie się wewnętrznej przestrzeni.</p>
<p>Następnie zmieniłam pozycję, przysiadając bardziej bokiem do pacjentki i skierowałam ciało przodem. Po uzyskaniu zgody, dołożyłam drugą dłoń pod odcinek lędźwiowy. Początkowo wyczuwałam lekką lordozę i napięcie mięśniowe. Utrzymałam kontakt, wyrażając subtelną intencję trakcji w kierunku stóp – przez kość krzyżową. W odpowiedzi ciało Alicji zaczęło reagować – napięcie stopniowo malało, pojawiło się uczucie miękkości pod ręką, a przestrzeń między dłońmi zaczęła się powoli rozszerzać. Dla pacjentki był to komfortowy, bezpieczny chwyt.</p>
<p>Na zakończenie poprosiłam Alicję, aby położyła się na bok – na tę stronę, którą wybiera najchętniej. Umieściłam poduszkę pod jej kolanami, a sama usiadłam za nią, uważnie dbając o swoje punkty podparcia. Po uzyskaniu zgody, położyłam jedną rękę na jej kości krzyżowej, a drugą na potylicy. Chwyt ten okazał się bardzo komfortowy. Wyczuwalny był spokojny, harmonijny ruch zbiegający się do środka – nadgarstki jakby delikatnie chciały się połączyć. Dla Alicji było to bardzo kojące i wzmacniające doświadczenie.</p>
<p>W tej sesji zastosowałam również technikę zaciszenia CV4, wspierającą fazę wydechu w rytmie Oddechu Pierwotnego. U Alicji obserwuję ograniczone zasoby psychofizyczne, dlatego ta technika była szczególnie istotna. CV4 sprzyja głębokiemu fizjologicznemu wypoczynkowi, wspiera układ autonomiczny, poprawia równowagę wewnętrzną i ułatwia powrót do stanu regulacji. Dla Alicji był to wyciszający, porządkujący moment, który pogłębił jej poczucie bezpieczeństwa i odprężenia.</p>
<p>Trzecia sesja przyniosła dalsze pogłębienie procesu terapeutycznego. U Alicji widoczne są pozytywne zmiany: redukcja napięcia nerwowego, poprawa snu, wyraźniejszy kontakt z własnym ciałem oraz wzrost poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa. Terapia czaszkowo-krzyżowa, koncentrująca się na zdrowiu i zasobach, wspiera system nerwowy w samoregulacji oraz tworzy warunki do regeneracji na poziomie fizycznym, emocjonalnym i relacyjnym. Obserwowane zmiany wskazują na skuteczność tej metody w procesie przywracania równowagi i dobrostanu pacjentki.</p>
<p>Refleksja terapeutyczna po trzech sesjach terapii czaszkowo-krzyżowej z Alicją</p>
<p>Proces terapeutyczny Alicji ukazuje, jak skutecznym narzędziem w redukcji stresu i przywracaniu wewnętrznej równowagi może być terapia czaszkowo-krzyżowa, prowadzona w uważnym, bezpiecznym kontakcie. Już od pierwszej sesji widoczna była potrzeba głębokiego wyciszenia – pacjentka zgłaszała duże napięcie, trudności ze snem, bóle głowy oraz ogólne przeciążenie emocjonalne, wynikające z pracy w silnie stresującym środowisku.</p>
<p>Praca rozpoczęła się od nawiązania kontaktu z zasobami – zarówno pacjentki, jak i moimi własnymi. Kluczowe było stworzenie warunków, w których system nerwowy Alicji mógł poczuć się bezpiecznie i „zdejmować warstwy” napięcia w swoim rytmie. Znaczącym elementem wszystkich sesji było stosowanie techniki CV4 (zaciszenia potylicy), która w naturalny sposób wspierała fazę wydechu Oddechu Pierwotnego – moment, w którym ciało przechodzi w stan regeneracji i samoregulacji.</p>
<p>W trakcie kolejnych spotkań obserwowałam coraz większą dostępność ciała Alicji – rozluźnienie, głębszy oddech, otwieranie się na kontakt i zmniejszenie reaktywności. Początkowe silne pobudzenie układu nerwowego stopniowo ustępowało miejsca spokojowi i regulacji. Subtelne techniki pracy z kością krzyżową i odcinkiem lędźwiowym pozwalały na powolne, ale konsekwentne uwalnianie napięć nagromadzonych w strukturach podporowych ciała, co sprzyjało poczuciu „ugruntowania” – psychicznego i fizycznego.</p>
<p>Z sesji na sesję Alicja relacjonowała zauważalne zmiany: poprawę jakości snu, ustępowanie bólu głowy, większy spokój i lepszy kontakt z własnym ciałem. Co istotne – poprawa ta zachodziła nie tylko na poziomie objawowym, ale również emocjonalnym i relacyjnym. Obserwowany u pacjentki wzrost zasobów psychofizycznych przekładał się na jej codzienne funkcjonowanie, a proces terapeutyczny dawał jej możliwość realnego odpoczynku, jakiego długo nie doświadczała.</p>
<p>Dzięki terapii czaszkowo-krzyżowej możliwe stało się dotarcie do głębokich warstw napięcia związanego ze stresem chronicznym – bez konieczności „przepracowywania” ich na poziomie intelektualnym. Ciało, otrzymując neutralną i uwagę, samo rozpoczęło proces porządkowania i uzdrawiania.</p>
<h3>Wnioski terapeutyczne:</h3>
<ol>
<li>Redukcja stresu u Alicji była możliwa dzięki aktywacji mechanizmów przywspółczulnych (regeneracyjnych) poprzez delikatny, bezpieczny dotyk i obecność terapeuty.</li>
</ol>
<ol>
<li>Zastosowanie technik takich jak CV4, kontakt z kością krzyżową i praca w pozycji bocznej umożliwiło przywrócenie równowagi w systemie nerwowym – szczególnie w obszarach powiązanych z regulacją emocjonalną.</li>
<li>Poprzez kontakt z zasobami, wzmocniony został autonomiczny potencjał organizmu do samoleczenia – bez narzucania kierunku czy tempa zmian.</li>
<li>Terapia stworzyła przestrzeń dla doświadczenia bezpieczeństwa, które w warunkach przewlekłego stresu jest często niedostępne. To doświadczenie było kluczowe dla regeneracji i odbudowy psychicznej siły Alicji.</li>
</ol>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa w przypadku Alicji potwierdziła swoją skuteczność jako metoda redukująca napięcie, przywracająca balans i wspierająca proces samoregulacji. Zmiany zachodzące w ciele odzwierciedlały procesy wewnętrznej harmonizacji – co istotne, przebiegające łagodnie, ale głęboko. Dalsza praca będzie kontynuacją procesu odbudowy, w którym fundamentem jest zdrowie obecne w systemie – nawet jeśli początkowo ukryte pod warstwami stresu i napięcia.<em> </em></p>
<p><em>„Najważniejszym narzędziem terapeuty jest umiejętność słuchania – nie tylko słowami, ale dotykiem i obecnością.” <strong>John E. Upledger</strong></em></p>
<h2>Bibliografia:</h2>
<ol>
<li>Jośko-Ochojska, Jadwiga, and Andrzej Ochojski. <em>Rozmowy przy kawie o stresie, lęku i traumie</em>. Wydawnictwo ROZMOWY, n.d.</li>
<li>Van der Kolk, Bessel. <em>Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy</em>. Translated by Teresa Wyżyńska, Czarna Owca, 2021.</li>
<li>Ruppert, Franz. <em>Wcześniaka trauma. Rozpoznawanie i uwalnianie</em>. VIRGO, 2020.</li>
<li>Maté, Gábor. <em>Mit normalności. Trauma, choroba i uzdrawianie w toksycznym świecie</em>. Translated by Dorota Bieńkowska, Czarna Owca, 2022.</li>
</ol>
<p><em>Sylwia Majewska</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-terapii-czaszkowo-krzyzowej-na-jakosc-zycia-osob-w-przewleklym-stresie/">Wpływ terapii czaszkowo – krzyżowej na jakość życia osób w przewlekłym stresie.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Terapia czaszkowo &#8211; krzyżowa a starość. Studium przypadku.</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/terapia-czaszkowo-krzyzowa-a-starosc-studium-przypadku/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 12:15:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6723</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Monika Smarsz</b><br />
Jak to mówią starość Panu Bogu się nie udała…, a dlaczego? ile czynników wpływa na nasze życie, zachowanie to, gdzie się znajdujemy w danej chwili i co na to wpłynęło, że jest tak a nie inaczej. Czy na pewno musi być tak że starość kojarzy nam się z chorobami ze złymi doświadczeniami w życiu. Dużo dało mi do myślenia, kiedy w moim gabinecie pojawił się pan Zdzisław. Patrząc z boku to dość dostojna osoba, która widać, że przez życie dość twardo szła, ma żonę, dzieci, wnuki i wydawałoby się, że wszystko w jego życiu jest idealne. Niemniej jednak przyglądając się głębiej tak kolorowo nie jest to co dla oka widoczne było w porządku, lecz im głębiej zaglądaliśmy do wewnątrz stawało się to coraz trudniejsze. Czy musi tak być, że nasze doświadczenia życiowe u schyłku naszych lat życia zamiast nas uskrzydlać, podcinają nam je. W momencie, kiedy już możemy na przysłowiowej „emeryturze” zacząć cieszyć się życiem brakiem obowiązku chodzenia do pracy żyć swobodniej bez presji i cieszyć się sobą wzajemnie i tym co nas otacza to niestety dzieje się coś co nas blokuje. Jako terapeuta nie patrzę na to z boku i zastanawiam się, dlaczego? Pewnie odpowiedzi jest bardzo dużo. Możemy tu wymienić czynniki rodzinne, genetyczne, epigenetyczne, nasze doświadczenia życiowe. Możemy przypuszczać z czego to się bierze. Ale słowo klucz jak sobie z tym poradzić, co zrobić, aby oddychać pełną piersią a nie żyć ograniczeniami. W mojej pracy dyplomowej będę chciała pokazać jak terapia czaszkowa - krzyżowo biodynamiczna może wpłynąć i wpływa na życie osób starszych na przykładzie jednego z moich klientów pana Zdzisława. Praca, którą napisałam to podsumowanie mojej dwuletniej szkoły, mojego nowego doświadczenia, mojej nowej nauki i nowego spojrzenia na świat.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/terapia-czaszkowo-krzyzowa-a-starosc-studium-przypadku/">Terapia czaszkowo &#8211; krzyżowa a starość. Studium przypadku.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Wstęp</h2>
<p>Jak to mówią starość Panu Bogu się nie udała…, a dlaczego? ile czynników wpływa na nasze życie, zachowanie to, gdzie się znajdujemy w danej chwili i co na to wpłynęło, że jest tak a nie inaczej. Czy na pewno musi być tak że starość kojarzy nam się z chorobami ze złymi doświadczeniami w życiu. Dużo dało mi do myślenia, kiedy w moim gabinecie pojawił się pan Zdzisław. Patrząc z boku to dość dostojna osoba, która widać, że przez życie dość twardo szła, ma żonę, dzieci, wnuki i wydawałoby się, że wszystko w jego życiu jest idealne. Niemniej jednak przyglądając się głębiej tak kolorowo nie jest to co dla oka widoczne było w porządku, lecz im głębiej zaglądaliśmy do wewnątrz stawało się to coraz trudniejsze. Czy musi tak być, że nasze doświadczenia życiowe u schyłku naszych lat życia zamiast nas uskrzydlać, podcinają nam je. W momencie, kiedy już możemy na przysłowiowej „emeryturze” zacząć cieszyć się życiem brakiem obowiązku chodzenia do pracy żyć swobodniej bez presji i cieszyć się sobą wzajemnie i tym co nas otacza to niestety dzieje się coś co nas blokuje. Jako terapeuta nie patrzę na to z boku i zastanawiam się, dlaczego? Pewnie odpowiedzi jest bardzo dużo. Możemy tu wymienić czynniki rodzinne, genetyczne, epigenetyczne, nasze doświadczenia życiowe. Możemy przypuszczać z czego to się bierze. Ale słowo klucz jak sobie z tym poradzić, co zrobić, aby oddychać pełną piersią a nie żyć ograniczeniami. W mojej pracy dyplomowej będę chciała pokazać jak terapia czaszkowa &#8211; krzyżowo biodynamiczna może wpłynąć i wpływa na życie osób starszych na przykładzie jednego z moich klientów pana Zdzisława. Praca, którą napisałam to podsumowanie mojej dwuletniej szkoły, mojego nowego doświadczenia, mojej nowej nauki i nowego spojrzenia na świat.</p>
<p>Aby lepiej zrozumieć temat mojej pracy, skupie się na przybliżeniu terminologii związanej z terapią czaszkowo &#8211; krzyżową oraz starością.</p>
<p>Zatem czym jest terapia czaszkowo – krzyżowa? Terapia ta wywodzi się z osteopatii. Została opracowana przez lekarza Williama Sutherland’a, który przez wiele lat opracowywał koncept tej terapii. Zainspirowały go połączenia szwów czaszkowych i ich wpływ dla ludzkiego organizmu. Stało się to narzędziem wieloletnich badań. Doktor Sutherland zauważył, że kości czaszki są połączone ze sobą w sposób pozwalający na niewielkie ruchy. Było to dość kontrowersyjne stwierdzenie. W swoich badaniach pokazał, że z momencie powstania ruchu pomiędzy kośćmi czaszki w ciele człowieka zachodzi kilka bardzo istotnych zmian emocjonalnych i inicjuje procesy poznawcze. W swoich badaniach Sutherland odkrył, że ruchy kości czaszki, kości krzyżowej oraz pozostałych struktur organizmu są odpowiedzią na działanie pewnej siły. Siłę tą nazwał Oddechem życia. Określił ją jako niewidzialna, niezwykła. Powiązał ją z płynem mózgowo – rdzeniowym, ponieważ skupia się w nim, wpływając bezpośrednio na mózg i rdzeń kręgowy. Natomiast sama pulsacja płynu mózgowo rdzeniowego jest fundamentalna dla naszego organizmu i jego funkcji. Jest ona zauważalna w we wszystkich funkcjach życiowych jak: oddychanie, regulacja  pracy serca, twór siatkowy, ośrodek oddychania. Sam Sutherland nazwał siłę, która kieruje oddechem życia „Mocą”.  Moc Oddechu Życia upodabnia się do subtelnej energii i do siły życiowej. W samej terapii czaszkowo – krzyżowej możemy pracować, aby zwiększyć moc, siłę życiową i witalność. Co wpłynie na Oddech życia i poprawi funkcjonowanie i jakość życia naszych pacjentów. Moc Oddechu Życia jest mocą energii, która wzbudza subtelny ruch płynów i struktur kostnych. W ujęciu biodynamicznym terapii czaszkowo – krzyżowej jest energia, którą wyrażają procesy życiowe. Jakość prowadzonej terapii i zależy od kontaktu z ta energią.</p>
<p>  Kluczowa rola jest w terapeucie, który powinien z odpowiednią uważnością, dotykiem oraz z umiejętnościami zainicjowania zmian podejść do pacjenta. Umiejętność wyczuwania fluktuacji płynu mózgowo – rdzeniowego jest kluczowa. Podstawą koncepcji terapii biodynamicznej jest Moc Oddechu Życia, siła orgaznizująca energię życiową i nadająca potencjał uzdrawiania. Metoda biodynamiczna jest spojrzeniem na terapię czaszkowo &#8211; krzyżową z innej perspektywy. Jest podkreśleniem oddziaływania mocy oddechu życia na funkcjonalne procesy naszego organizmu.   Terapeuta swoją uważność powinien skierować zarówno na budowę ciała, ruch tkanek, elastyczność powłok, ustawienie kości, jak i na ruch płynu mózgowo rdzeniowego i innych płynów w organizmie. Wszystko to powiązane jest z mocą Oddechu Życia. Jeśli odkryjemy jego wzorzec, moc i wpływ na procesy uzdrawiania przekonamy się, że praca przejdzie na inny, głębszy poziom. I przyniesie trwałe efekty a pacjenci odnajdą świadomość ciała i klucz do własnego zdrowia.<a href="#_edn1" name="_ednref1">[i]</a><a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a></p>
<p>Terapia czaszkowo – krzyżowa stała się najszybciej rozwijającą się terapią naturalną. Jest ona dostępna dla pacjentów w każdym wieku i choć pozornie może się wydawać, że podczas terapii nic się nie dzieje, to wiele osób doświadcza głębokich zmian. Biodynamiczna terapia czaszkowo – krzyżowa wpływa na wiele poziomów naszego doświadczenia i tym samym mocno oddziałuje na ludzką anatomię.</p>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo – krzyżowa BTCK, podkreśla pracę z pierwotnymi siłami, które mają na celu zarządzać naszym funkcjonowaniem. Podejście to skupia się na korzystaniu z tych sił na zasadzie współpracy i z szacunkiem. Terapeuci biodynamicznej terapii czaszkowo &#8211; krzyżowej są mniej inwazyjni i w większym stopniu ukierunkowani na wolniejsze rytmy pierwotnego oddychania oraz na ciszę, której można doświadczyć na najgłębszym poziomie istnienia. Terapeuci uczą się rozpoznawać, jak ciało przechowuje nierozwiązaną traumę oraz mają umiejętności pozwalające bezpiecznie i skutecznie taką traumę rozwiązać i rozpuścić.</p>
<p>O dotyku Katherine Ukleja mówi jako kamień węgielny terapii czaszkowo – krzyżowej. Opiera się na wysoko wyrafinowanym, delikatnym, uważnym dotyku, dostrojony do subtelnych zjawisk. Używamy całego naszego sensorium i stosujemy słuchanie całego ciała w tym interocepcję, uważaną za nasz szósty zmysł. Dotyk, daje nam wyjątkowy dostęp do wyrażania się Pierwotnego Oddechu. Ludzkie dłonie funkcjonują zarówno jako odbiorniki, jak i nadajniki zdolne zarówno do percepcji, jak i komunikacji. Wyróżniamy dwa aspekty dotyku. Pierwszy z nich to jest co czujemy, gdy dotykamy naszych klientów. Drugi jest, co czują nasi klienci, gdy ich dotykamy. Różne moc, która ożywia polirytmiczne cykle pierwotnego oddychania. Dotykanie subtelnego mimo wolnego ruchu pierwotnego oddychania jest już wyczynem, ale pod nim kryje się obecność potencji, mocy stojącej za ruchem. Wykonuje szereg funkcji we wszystkich żywych organizmach, które optymalizują zdrowie i potencjał. W terapii czaszkowo -krzyżowej dotyk jest głównym środkiem komunikacji. Każdy z nas ma swoje metody uziemiania, centrowania i kładzenia rąk na klienta. Ręce terapeuty działają jak nadajniki sygnalizujące wiele pojęć, takich jak otwartość, wrażliwość i brak osądu. Dzięki dotykowi słyszymy, co mówią nam tkanki, płyny i potencja. Rozpoznajemy priorytety leczenia, które wyłaniają się z wnętrza. <a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a> Potencja jaką słyszymy to napęd siła, która, że płyn się porusza. Potencja jest płynnym światłem. Płynem wewnątrz płynu. Lśniącym w całym ciele płynem i z dodatkowym blaskiem w płynie mózgowo rdzeniowym, który kąpie ośrodkowy układ nerwowy w radzeniu naszej struktury. Mówi się, że potencja jest jak bio elektryczne pole. Potencja bywa utożsamiana z głębokim zasobem zdrowia w ciele – czymś co może być przyćmione przez urazy, traumy, ale nadal można do niego dotrzeć przez odpowiednio czułą i spokojną pracę jaką nam daje terapia czaszkowo- krzyżowa.</p>
<p>W tej części zajmę się przybliżeniem problematyki funkcjonowania człowieka w okresie późnej dorosłości oraz obrazu człowieka wkraczającego w okres starości. Jest to szeroki temat. Skupię się na ich podstawowych aspektach tak aby w dalszej części opisywane studium przypadku było dobrze zrozumiane.</p>
<p>Problematyka starości staje się przedmiotem refleksji i badań w odniesieniu do różnych dziedzin życia &#8211; spraw rodzinnych, społecznych, ekonomicznych, światopoglądowych i moralnych. Wzrasta populacja osób starszych, w związku z czym wyłania się potrzeba poprawy jakości ich życia.</p>
<p>Jan Paweł II określał starość następująco: „Starzenie się to nie tylko pewien okres w życiu człowieka, ale czas na cechowany mądrością, którą przynoszą lata doświadczeń. Starość jawi się jako czas pomyślny, w którym dopełnia się miara ludzkiego życia, ale także czas, w którym podejmuje się nowe zadania”<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>. Możemy przez to rozumieć, że okres starości charakteryzuje się specyficznymi zadaniami do wypełniania oraz może sprzyjać rozwojowi osoby starszej, a także jej otoczenia.  Starzenie się i starość występują w naturalny sposób w życiu każdego człowieka. Sam termin starzenie się. Odzwierciedla dynamiczne zachodzące zmiany w człowieku, zaś starość podkreśla statyczne cechy jego funkcjonowania w pewnym okresie życia. Zatem starzenie się to proces rozwojowy, który ma charakter długotrwały i stopniowy. W tym czasie zachodzą zmiany strukturalne i funkcjonalne w organizmie człowieka, jak również w sposobie funkcjonowania jego przystosowaniu się do warunków otoczenia. Pojawiają się zmiany biologiczne, które wiążą się ze słabszym funkcjonowaniem poszczególnych narządów i układów. Z kolei zmiany funkcjonalne są przyczyną powstania szeregu chorób oraz obniżenia sprawności fizycznej i psychicznej człowieka. Zmiany biologicznej, jakie związane są z procesem starzenia, związane są ze zmianami na skórze i w postawie ciała oraz w poszczególnych układach organizmu. Starość to pewien etap w życiu człowieka, który charakteryzuje się specyficznymi właściwościami na poziomie biologicznym, psychologicznym, społecznym oraz duchowym. Granica starości jest trudna do wyznaczenia. Składa się na to wiele aspektów. W dużej mierze ma wpływ na to względność kulturowa uznania człowieka za starego. Istnieje wiele różnych kwalifikacji okresów rozwojowych starości. Średnio rozpoczyna się od 50, 60 roku życia. Starość sama w sobie nie jest czymś nadzwyczajnym w życiu człowieka. Jest ona częścią długotrwałego procesu rozwojowego. W świadomości społecznej okres starości jawi się jako ten, w którym następuje stopniowe obniżenie sił fizycznych i psychicznych. Pojawiają się liczne choroby, a wraz z nimi z niedołężnienie fizyczne a często i psychiczne. Starość, podobnie jak wcześniejsze okresy życia, młodość czy dorosłość nie przychodzi nagle, ale jest rezultatem długotrwałego i nieodwracalnego procesu fizjologicznego. Starzenie nie musi łączyć się z obniżeniem sprawności psychicznej i fizycznej czy wycofaniem się z ról społecznych. Istnieje wiele badań nad rozwojem człowieka w okresie całego życia. W których wykazano, że osoby starsze w porównaniu z osobami młodszymi miały bardziej pozytywną postawę wobec siebie i były bardziej zadowolone ze swojego wyglądu fizycznego. Wyróżniamy pozytywne i negatywne aspekty okresu starości. Do pierwszych zaliczają się. Między innymi satysfakcja z przejścia na emeryturę, zadowolenie związane z możliwością opieki nad dziećmi i wnukami oraz możliwość dokonania zmian we własnym życiu, większą zdolność wartościowania różnych sytuacji, rezygnacji z tych form aktywności i celów. Które nie łączą się z satysfakcją. Ważną pozytywną cechą jest mądrość życiowa, obiektywny, choć uniwersalny atrybut starości. Wiek nie gwarantuje mądrości, choć jej sprzyja, ale tylko do pewnego stopnia. Komunikacja między małżonkami zmienia się, stają się oni sobie bardziej bliscy we wspólnocie, którą tworzą. Do negatywnych aspektów należą świadomość nadchodzącego kresu życia i związanego z tym lęku. Konieczność dostosowania się do przemian społecznych, cywilizacyjnych i kulturowych, co dla wielu osób jest trudne, trudność podtrzymaniu dialogu międzypokoleniowego, utratę osób bliskich, narastanie dolegliwości chorobowych, utrata poczucia bycia osobą użyteczną i potrzebną w związku z przejściem na emeryturę. Powyższe doświadczenia są charakterystyczne dla większości osób starszych. Ale mimo wszystko osoby starsze bardzo różnią się między sobą w sposobie przeżywania starości. Dlatego sposób wartościowania cech związanych ze starością ma charakter indywidualny. Zależny od kontekstu społecznego, rodzinnego, ekonomicznego, a także zasobów wewnętrznych, takich jak system wartości, dojrzałość psychiczna, integracja osobowości, dotychczasowy sposób funkcjonowania psychospołecznego.<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a></p>
<p>Na przykładzie pana Zdzisława zobrazuję, jak wygląda i wpływa terapia czaszkowo &#8211; krzyżową na osoby starsze. Przybliżę troszkę historię mojego klienta. Na sesję terapii czaszkowo &#8211; krzyżowej trafił do mojego gabinetu dzięki swojej córce. Pani Paulina wcześniej korzystała z terapii czaszkowo &#8211; krzyżowej, dlatego bardzo też namawiała swojego ojca, aby też z niej skorzystał. Bez większych trudności udało się przekonać pana Zdzisława, aby pojawił się w moim gabinecie. Mimo że pan Zdzisław jest mało ufną osobą i nie do każdego gabinetu puka 2 razy. Pani Paulina była bardzo zaniepokojona stanem zdrowia swojego ojca. Mimo iż wyniki badań przeprowadzonych w szpitalu nie wykazały żadnych dolegliwości. Swojej historii miał udokumentowaną chorobę pęcherza i był pod kontrolą lekarza. Niepokojącym faktem jest to, że przyjmuje jedne z silniejszych leków przeciwbólowych, uważa, że bez nich nie potrafi funkcjonować, ponieważ odczuwa ból w brzuchu. Odczuwa bóle w karku, kręgosłupie.  Przeszedł na emeryturę kilka lat wcześniej. Pracował w wojsku, dokładnie nie znam stanowisko jakie pełnił. Jeśli chodzi o stan fizyczny i jego urazy to podczas prac domowych stracił palec wskazujący. Miał przeprowadzony zabieg usunięcia woreczka żółciowego oraz przepukliny na kręgosłupie. Więcej urazów nie zgłosił podczas wywiadu. Z przeprowadzonego wywiadu dowiedziałam się również, że urodził się w sposób naturalny, więcej informacji nie posiada o przebytej ciąży i porodu. Sam jest ojcem dwójki dzieci i ma czworo wnucząt. Wraz z żoną zamieszkują w domu na wsi. Jeśli chodzi o zainteresowania to lubi prace w ogrodzie.</p>
<p>Kiedy po raz pierwszy pan Zdzisław przyszedł do mojego gabinetu w progu zobaczyłam starszego eleganckiego Pana. Sprawiał wrażenie bardzo zdystansowanego. Odniosłam wrażenie, że w jego oczach było dużo ciężaru i doświadczeń życiowych jak również zmęczenia.  Wyjaśniłam na czym będzie polegać terapia, jak ona wygląda, z jakiego nurtu się wywodzi. Myślę, że wszystko było dla niego zrozumiałe, tak też potwierdził mój klient.     Przed każdą wizytą dbam o miejsce, gabinet, w którym będę przeprowadzała sesję. Pomieszczenie zostało wywietrzone, przygotowałam poduszkę pod głowę, nogi, prześcieradło na stół oraz koc do nakrycia. Dostosowałam stół do swojej wysokości, przymierzyłam i sprawdziłam czy pozycja przy stole jest prawidłowa i wygodna. Ręce są lekko oparte na stole, tak aby ramiona nie unosiły się do góry.  Proszę pana Zdzisława, aby położył się na stole, asekuruje go. Proponuję poduszkę pod głowę, podkładam poduszkę pod kolana – poprawiam ułożenie nóg. Proponuję nakrycie kocem. Następnie pytam, czy jest wygodnie, czy czuje się komfortowo? Wszystko było dobrze więc przeszłam do kolejnej części.</p>
<p>Rozpocznę prace od stóp. Ustalam bezpieczną przestrzeń między mną, a osobą na stole, po czym przechodzę do punktów podparcia. Mam przymknięte oczy, aby lepiej wyobrazić sobie linie podporu, linię środka. Wchodzę w punkt podparcia do ziemi – wyobrażam sobie linie wychodzącą z mojego ciała w kierunku ziemi (dół), mocno wnika w głąb i się ukorzenia, tak aby dać mi podpór. Kolejny kierunek podporu to linia wychodząca do nieba która łączy mnie ze wszechświatem dając mi więcej siły i podporu. Te dwie linie tworzą jakby jedną linie od wszechświata po same jądro ziemi. Skupiam się na trzecim punkcie podporu, który wychodzi z tylu głowy który daje mi podpór i utrzymanie. </p>
<p>Po odnalezieniu podporu pytam klienta o zgodę na kontakt: „czy mogę położyć ręce na Twoje stopy?” (zwracam uwagę, aby kierunek słów był skierowany do klienta i nie był zbyt cichy, lecz w odpowiedniej tonacji i kierunku mówiony). Po położeniu rąk na stopy przypominam sobie jeszcze raz punkty podporu, odnajduje swoje miejsce. Po chwili pytam „czy kontakt/dotyk są w porządku? – wszystko było dobrze więc zostaliśmy w tej neutralności. Chwilę później prosiłam klienta, aby przeskanował swoje ciało i znalazł miejsce, w którym czuje się dobrze i jakie to odczucie? Pan Zdzisław miał trudności z tym pytaniem, dlatego zapytałam jakie ma zainteresowania albo czy przychodzą mu na myśl jakieś wspomnienia. W tym momencie klient wrócił do szkolnych lat. Bardzo miło je wspomina. Kilka chwil tak pozostaliśmy, zaczekałam aż nastąpi holistyczna zmiana, większe osadzenie się. Kiedy poczułam osadzenie, zapytałam czy to w porządku, jeśli wezmę ręce ze stop i usiądę obok? Poczułam dużą potrzebę pójścia do serca jakby było zaciśnięte. Po zgodzie klienta tak zrobiłam. Zmieniłam miejsce obok klienta i przeniosłam orientacje na trzy ciała – fizyczne, płynów i pływów. Kiedy poczułam dobrze ciała, skupiłam się na sercu, aby poczuć je w przestrzeni – nie było to proste, ale zaczęłam je po chwili czuć w sobie. Zapytałam czy to ok, jeśli położę rękę pod plecami na wysokości zakończenia żeber, a druga na klatce piersiowej? Pan Zdzisław wyraził zgodę a ja tak zrobiłam. Wróciłam do trzech ciał, najpierw własnych a później klienta. Kiedy poczułam się już dobrze osadzona przeniosłam intencje na serce. Skierowałam słowa do niego, aby pokazało mi jak się wyraża w ciele. Poczułam dużo ruchów, ścisków i odczucie jakby było mocno ściśnięte. Dlatego sprecyzowałam pytanie do serca, aby pokazało mi jak jest zawieszone serce w ciele? Tutaj wyraźnie odczułam ze powięź trzymającą serce z przodu klatki jest napięta. Dlatego też skierowałam tam przestrzeń, rozluźnienie i potencje. Poczekałam aż zacznie się to zmieniać. Po chwili czuć już było, że ulega to zmianie. Kiedy poczułam, że miejsce to już jest uwolnione od napięcia. Skierowałam uwagę na całe serce a dokładniej na worek osierdziowy, aby pokazało mi serce jak w nim się wyraża… i tutaj bardzo duży ścisk poczułam w górnej części tego worka. Jakby poł serca było ściskane i nie mogło oddychać. Nie skupiałam zbyt długo się na tym ścisku, aby go nie wzmacniać i przeszłam do pracy. Zaprosiłam przestrzeń i potencję z całego ciała do worka osierdziowego. Zaprosiłam rozluźnienie i uwolnienie od tego ścisku i od tego co spowodowało to uczucie. Ten ścisk był jak wahadło raz mocniejszy raz słabszy. Aż w końcu słabł. Pan Zdzisław zasnął podczas sesji, więc o nic go nie pytałam. Po chwili całe uczucie ścisku minęło i serce zaczęło pięknie pracować, dlatego obserwowałam sobie jak pracują komory, przedsionki, zastawki serca i całe serce. Nic niepokojącego nie wyczuwałam. Poczekałam aż Pan Zdzisław jeszcze lepiej się osadzi w długim pływie i będę mogła przejść do zaiskrzenia serca. Po chwili poprosiłam serce o jego zaiskrzenie…. i powoli zaczęłam czuć jak między moimi dłońmi rośnie kula ogniowa taka ciepła, miła a Pan Zdzisław w tym czasie zasnął twardym snem. To uczucie trwało do 15 min. A później słabło. Zapytałam, czy mogę zabrać ręce. Po akceptacji, delikatnie odsunęłam rękę z klatki piersiowej, aby cały czas mieć kontakt z sercem i przeniosłam się na ramiona, gdzie chwile tak pięknego zaiskrzenia celebrowałyśmy w długim pływie. Chwile później poinformowałam Pana Zdzisława, że sesja dobiega końca, czy to ok, jeśli zabiorę ręce z jego ramion? Wszystko było ok i tak zrobiłam, delikatnie odsunęłam ręce, aby nie tracić kontaktu po chwili całkowicie je odsunęłam i podziękowałam. Pan Zdzisław potrzebował jeszcze chwilki, aby się obudzić i wrócić ciałem. Gdy zszedł ze stołu powiedział ze czuje się dobrze. Te słowa dużo dla mnie znaczyły, bo mój klient nie był zbyt wylewny. Opowiedziałam z czym pracowaliśmy był bardzo ciekaw. I zapytał, kiedy teraz się widzimy.  Ja nie mogłam się doczekać kolejnej sesji z Panem Zdzisławem.</p>
<p>Kolejne spotkanie. W oczekiwaniu na Pana Zdzisława przeszłam do osadzenia się. Przeprowadziłam WOSI, aby lepiej czuć własne ciało. Mój klient śmiało wszedł do gabinetu, wow pomyślałam, jedna sesja a w nim więcej energii. Od razu kierował się do stołu, aby na nim się położyć. Zapytałam jak dzisiaj samopoczucie, było ok. Procedura była taka sama jak wyżej opisywałam. W każdym kolejny kroku będę opisywać z czym pracowałam. Kiedy przystąpiliśmy do sesji, zasobem mojego klienta było wspólna kawa z żoną. Kiedy położyłam ręce na stopach, nie było tam już tak dużego ciężaru, jak przy pierwszej sesji. Po przejściu całej procedury osadzenia się, przeszłam do pracy z potylicą.  Ułożyłam ręce w kołysce potylicznej. Kość potyliczna była bardzo aktywna. Ruch poprzeczny jej towarzyszył i bardzo duża ruchliwość. Skierowałam tam potencje. I czekałam, aż coś się wydarzy. Kiedy nastała cisza, ruchliwość się ucieszyła, towarzyszył jej ruch zgodny z wdechem i wydechem czaszkowym.  Skierowało mnie do wielkiego otworu. Dałam temu miejscu uważność i skierowałam tam potencję. Poczułam, że jest tam jakaś wielka historia, doświadczenie życiowe pana Zdzisława. Pozostałam w tym miejscu jeszcze jakiś czas. Odnosiłam wrażenie, że pan Zdzisław się ma bardzo dobrze. Jego ciało było dość spokojne. A ja czekałam na moment, aż coś się wydarzy. Miejsce wielkiego otworu stało się bardziej przestrzenne. Poczułam silne połączenie z kością krzyżową. I postanowiłam do niej przejść. Zachowując rytuały kontaktu. Przeszłam do kości krzyżowej. Ułożyłam moją rękę pod kością krzyżową tak aby było to komfortowe dla mnie i dla klienta. Poczułam połączenie z samą kością krzyżową oraz z płynną linią środka. Skierowałam tutaj potencje ciała klienta. Odnosiłam wrażenie, że kość krzyżowa ma bardzo intensywne ruchy. Starałam się za bardzo w nie wnikać w nią, tylko dać jej przestrzeń. Intensywność ruchów się zmieniała. Z czasem zaczęła przybierać inny ruch zgodny z wdechem i wydechem czaszkowym. Pozostałam tak jeszcze jakiś czas. Przeszłym do stóp. Objęłam całościowo cały system pana Zdzisława. I zakończyłam sesję.</p>
<p>Pan Zdzisław z coraz pewniejszym krokiem przychodził do mojego gabinetu. Zawsze przed sesją staram się chwile z nim porozmawiać. Stawał się bardziej otwarty, ale również więcej zaczął mówić o tym co mu dolega. Tego dnia uskarżał się na kręgosłup. Na szyje i plecy. Pomyślałam, żeby temu dać uważność podczas tej sesji. Tak, też było. Gdy mój klient już położył się na stół, rozpoczęliśmy sesję. Postanowiłam zapytać go o zasoby w ciele. Bardzo zaskoczył mnie, bo powiedział, że czuję się dobrze w nogach. Wzrosła jego świadomość ciała. Była to dla mnie bardzo cenna informacja. Mam ręce na jego stopach, poczułam niemalże po chwili bardzo mocno jego odcinek szyjny.  Wróciłam do swoich punktów podporu, do przestrzeni klienta. Poczekałam chwilę na holistyczną zmianę.  Po czym przeszłam do pracy z odcinkiem szyjnym. Ułożyłam ręce w kołysce potylicznej tak aby być również przy połączeniu z pierwszym kręgiem, mieć dostęp do odcinka szyjnego.  Poprosiłam ciało klienta, aby pokazał mi jak pracuje dla niego pierwszy krąg, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty i siódmy. I tutaj bardzo wyraźną potrzebę miały kręgi pierwszy, drugi i czwarty. Ich wyrażanie się i praca była całkiem inna jakościowo były jakby takie ciężkie gęste nieruchome… dlatego też przeszłam do pracy z pierwszym kręgiem. Poprosiłam ciało klienta, aby pokazał mi jak się wyraża twój krąg pierwszy, jak on dla ciebie pracuje. W moim odczuciu był jakiś taki sztywny jak by zaklinowany. Kiedy i już to odczułam nie tkwiłam w tym dłużej tylko zaprosiłam tam przestrzeń, skierowałam potencje klienta z całego ciała do tego kręgu, nerwy które z tego kręgu wychodzą oraz powięź która jest wokół. Czekałam co będzie się działo. Tak pozostałam jeszcze jakąś chwilę, w momencie, kiedy czułam, że coś się zmienia powtórzyłam te same słowa odnośnie do przestrzeni, zdrowia, rozluźnienia o to, aby te powięzi które trzymają kręgi się też rozluźniły, ale przeszłam też z intencją do połączenia pierwszego kręgu z potylicą, aby tutaj to miejsce się rozluźniło i w dalszej pracy, aby była przestrzeń między pierwszym kręgiem a drugim. I po chwili ten krąg zaczął całkowicie inaczej pracować zaczął się lepiej wyrażać jakby dostał ruchomości, dlatego też zostałam przy tym dłużej, aby tą pracę wzmocnić i to co udało nam się wypracować tak się utrwaliło. W dalszej części z drugim kręgiem i czwartym wykonałam praktycznie taką samą pracę i w efekcie końcowym cały odcinek szyjny, kiedy położyłam ręce niżej na szyi, odcinek szyjny pięknie się rozciągał rozszerzał wzdłuż ciała.  Miałam poczucie, że wykonałam „dobrą robotę”, pozostałam tak i wzmocniłam prace tego odcinka szyjnego. Międzyczasie, gdy pytałam klienta jak się czuje czy wszystko w porządku, czuł się dobrze nie miał żadnego dyskomfortu. Zapytałam, czy mogę zabrać ręce z jego szyi, po akceptacji zabrałam ręce. Poprosiłam, aby położył się w pozycji bocznej. Zapytałam, czy mogę położyć ręce na kości krzyżowej i na potylicy po akceptacji i zgodzie tak też zrobiłam. Skupiłam się na przepływie płynu mózgowo rdzeniowego oraz na całym kręgosłupie jako całości. Po chwili pojawił się długi pływ i mój klient zasnął ponownie. Pozostałam tak jeszcze chwile, aby ta praca, którą wykonaliśmy mogła się umocnić a uwolniona potencja rozproszyć na całe ciało. Kiedy pan Zdzisław wstał, poczuł, że swobodnie może obracać głową.</p>
<p>Podczas kolejnej wizyty mój klient przyszedł z bólem kręgosłupa. Wyraz jego twarzy wszystko mówił; ból, osłabienie, dyskomfort, apatia, brak sił – wszystko to towarzyszyło podczas tej wizyty. Kiedy mój klient położył się, przeszliśmy rytuał kontaktu i moje ręce były na jego stopach odnosiłam wrażenie, że trzymam kamienie… były mocno spięte. Skupiłam uwagę na całym jego systemie, na jego ciele fizycznym, płynnym i pływów. Ciało wyrażało bardzo dużo ruchów oraz miejsc inercji. Ta sesja dotyczy bólu wiec poczekałam na holistyczną zmianę i przeszłam do pracy z odcinkiem lędźwiowym. <u>U</u>siadłam obok, poprosiłam o zgięcie kolan i uniesienie miednicy, tak abym mogła umieścić rękę pod kością krzyżową. Będąc już na kości krzyżowej orientowałam się na pracę kręgosłupa odcinka lędźwiowego, przechodziłam po kolei intencją po każdym kręgu, aby zobaczyć, jak one pracują. I w moim odczuciu największy dyskomfort miał krąg l 4. Dlatego skupiłam się na obszarze tego tutaj kręgu, bo ból wychodził w tym miejscu. Skierowałam przestrzeń do tego kręgu potencje z całego ciała klientka oraz zdrowie i uśmierzenie tego bólu. Miejsce to było jak ognisko miałam odczucie wirów które tam pracują, było to bardzo intensywne. wprowadzałam 3-stopniowy proces leczenia Beckera i zaprosiłam stan równowagi. Miałam wrażenie, że jest tam raz lepiej raz gorzej. Położyłam drugą rękę przeciwstawnie na brzuchu. Tak aby miejsce bólu mieć między dłońmi na tzw. „kanapkę”. W tym momencie miałam miejsce bólu między swoimi rękoma. Zapraszałam między moje ręce stan równowagi, w dalszym ciągu przestrzeń, zdrowie, uśmierzenie bólu, aby to co go powoduje się rozpłynęło abyśmy znaleźli drogę rozwiązania do tego.  Aby uwięziona potencja uwolniła się. Przez jakiś czas ruch bardzo spowolnił i odczuwałam większy ruch potencji.  Pozostaliśmy tak jeszcze. Wrócił intensywny ruch po czym wszystko ucichło i tak pozostało. Całe ciało ogarnęła dynamiczna cisza. A potencja przybierała coraz większą moc. Mój klient zasnął. Ja pozostałam przy kości krzyżowej i w tym miejscu zakończyłam sesję. Kiedy pan Zdzisław schodził ze stołu nie czuł już takiego bólu, czuł, że zaszła zmiana. To miejsce było wyczuwalne, lecz już nie było tam takiego bólu i dyskomfortu. Z większym spokojem, lepszym wyrazem twarzy wychodził z gabinetu.</p>
<p>Mój klient nie ukrywam, że stał się pewnego rodzaju zagadką dla mnie. Pewna byłam, że terapia czaszkowo – krzyżową dobrze na niego wpływa. Podejrzewam, że nie przyjeżdżałby na sesje, gdyby się po niej lepiej nie czuł. Myślę, że ciężko jest osobą starszym zrozumieć to w jaki sposób terapia pracuje, bynajmniej cieszy mnie to, że mój klient z każdą wizytą chętniej rozmawia. Kiedy pojawił się po raz kolejny, wspomniał o lekach które ciągle zażywa praktyczne od roku, są one przeciwbólowe. Z tą intencją przeszłam do pracy z panem Zdzisławem. Tym razem skierowało mnie do zatok żylnych w głowie do jego drenażu. Przeszliśmy rytuał kontaktu po czym, przeszłam do pracy z wlotem piersiowym jest to krok pierwszy. <u>U</u>łożyłam moje ręce w nst. sposób: jedną rękę miałam na wysokości odcinka szyjnego po chwili położyłam drugą rękę na wlocie piersiowym, czyli klatce piersiowej. Poczułam wiry które intensywnie kręciły się w koło. Dałam temu miejscu moją uważność żyłom i nerwom które tam są, skierowałam tam przestrzeń i potencje z jego ciała. Miejsce to zmieniło swój ruch był już spokojniejszy i wiry ustąpiły. Drugim krokiem była praca z połączeniem szczytowo – potylicznym – ułożyłam dłonie na zakończeniu potylicy jak w kołysce potylicznej. Przy połączeniu szczytowo potylicznym poczułam jakby po bokach się coś zaczęło wyciskać jakby był ucisk od potylicy i od pierwszego kręgu, taka ściskająca kanapka, a po bokach wyciskał się dżem. Tak jak wcześniej skierowałam tu moją uważność przestrzeń i po byłam z tym miejscem jakiś czas i to znów się zmieniło poczułam większą przestrzeń bez kompensacji. Kolejnym punktem są otwory szyjne które są, bo bokach wielkiego otworu – przesunęłam delikatnie ręce na te otwory, tak aby mieć z nimi kontakt. Poczułam po prawej stronie przy otworze i w sumie wzdłuż też szyi takie ciągnięcie więc pobyłam z tym troszkę i dałam temu miejscu większą uważność, kiedy zaczęło to się zmieniać poinformowałam, że za chwilę zmienię ułożenie moich rąk. Pan Zdzisław międzyczasie zasnął. A ja przeszłam do kolejnego punktu, którym była zatoka poprzeczna. Głowa klienta spoczywała na opuszkach moich palców które ułożone były wzdłuż guzowatości potylicznej. W tym miejscu czułam duży ruch, ciężar jakby ta zatoka była taką dużą puszką. Celem pracy w każdym z tych chwytów jest miękkość i pomiędzy warstwami opony twardej tworzącymi zatoki, co ma poprawić przepływ płynu. Pobyłam z nią jakiś czas aż to miejsce się zmieniło. Przeszłam do kolejnej zatoki potylicznej. Zmieniłam ułożenie rąk – wzdłuż niższej części zatoki strzałkowej, dałam delikatną intencję rozszerzania palców. odczuwałam mniejszy ruch więcej spokoju więc po byłam tu chwilę ze swoją uważnością i przeszłam już zatoki strzałkowej. Kontynuowałam pracę przemieszczając się w górę, aż do czubka głowy z kciukami skrzyżowanymi. Przechodząc po zatoce strzałkowej początkowo czuć było spokój płynny ruch, ale im bliżej byłam czoła tym dłużej musiałam pojedynczych miejscach zostawać z moją uważnością. Dalej przeszłam do szwu czołowego. Ułożyłam dłonie po każdej stronie szwu czołowego – zapraszałam delikatne rozszerzanie się w tkance opony twardej leżącej poniżej. Poczułam tylko jedną stronę, która pracuje. Była to lewa, wyraźne ruchy a prawa w ogóle nie reagowała. Zostałam tu dłuższą chwilę, aż te strony się wyrównały. Dalej przeszłam do zatoki prostej, zmieniłam ułożenie rąk, jedną rękę miałam pod potylicą a drogą delikatnie oparłam o głowę. Przy tej zatoce czuć było ruch liniowy dałam jej troszkę uważności i przeszłam do zatoki jamistej. Było tutaj dość spokojnie. Pobyłam chwilkę ze swoją uważnością, zaprosiłam fluktuację podłużne między moje dłonie. Przeszłam do ramion i zakończyłam sesje. Mój klient zapadł w bardzo mocny sen podczas tej sesji. Byłam bardzo ciekawa jego samopoczucia po tej sesji. W rozmowie przed kolejnym spotkaniem, przyznał, że zaczął brać miej leków przeciwbólowych. Uważam, że drenaż zatok żylnych nie tylko działa na zmęczenie, spowolnione procesy mentalne, ale może również zadziałać na wielu innych płaszczyznach.</p>
<p>Po dłuższej przerwie pan Zdzisław wrócił do mnie na sesję. Był to okres chorobowy. Nadal słychać było, że męczy go kaszel. Można było zauważyć, że nie jest w najlepszej formie. Rozpoczęłam sesję od stóp. Przeszliśmy cały rytuał kontaktu. Po holistycznej zmianie skierowało mnie do wlotu klatki piersiowej. Przeszłam do tego miejsca – jedną rękę ułożyłam na wlocie klatki piersiowej, drugą miałam po przeciwnej stronie na plecach. Miejsce to było bardzo ściśnięte, tak jakby nie mógł oddychać w pełni. Wspaniała jest mądrość naszego ciała. Bo myślę, że bez powodów nie skierowało mnie w to miejsce po chorobie. Wyraźnie czuć było, że potencja nie może się w pełni wyrażać. Dlatego też skierowałam tutaj moją uważność, przestrzeń oraz potencje z ciała pana Zdzisława. Pojawił się głęboki wdech i wydech. I zwiększyła się ruchomość tego miejsca. Po chwili poczułam, jak zaczęła się wyrażać, uwalniać potencja. Miejsce to zmieniło cały swój obraz. Poczułam ciągnięcie w lewą stronę. Zmieniłam swoje ułożenie rąk. Ułożyłam moje ręce na kanapkę. Jedną rękę miałam od góry, drugą od dołu. Obejmowałam obszar poniżej serca. Odnosiłam wrażenie, jakby to była część płuc. Pojawiły się przy tym wdechy i wydechy fizjologiczne. Ja natomiast kierowałam w to miejsce potencje z ciała klienta. Zaprosiłam stan równowagi. Poczekałam, co się wydarzy. Było tam wiele ruchów. Międzyczasie pojawił się kaszel u pana Zdzisława. Po czym ruch w tym miejscu zaczął spowalniać. Był coraz wolniejszy, aż się zatrzymał. Poczułam więcej potencji w tym miejscu i spokoju. Dałam temu miejscu jeszcze uważność. Aby proces mógł się dokończyć i zakończyć. Po czym przeszłam do ramion, przy których zakończyłam sesję.</p>
<p>Po tygodniu pan Zdzisław pojawił się w moim gabinecie już bez kaszlu. Podczas kolejnego spotkania pracowaliśmy z nerwem błędnym. Przeszliśmy rytuał kontaktu, rozpoczęłam pracę od stóp. W dalszej części ułożyłam jedna rękę pod szyja a drugą położyłam na wlocie klatki piersiowej. Skierowałam swoją intencję do nerwu błędnego, tam, gdzie ma swój początek i koniec. Od samej głowy po zakończenia w jelitach. I dałam temu czas…. Skierowałam potencje ciała klientka do tego nerwu i czekałam. System klienta spowalniał, pojawiły się ziewania i reset.  Ja poczułam jak zza uszu takimi łukami nerw przechodzi przez małe otwory, tył szyi rozgałęzia się i idzie w kierunku serca, splotu słonecznego i część dociera do trzewi. Pojawiają się wtedy odgłosy trawienia i mam wrażenie ze powraca w górę do głowy. Zauważam, że jakby na splocie słonecznym było ciężej, dlatego kieruje tam potencje klienta i czekam z uważnością. Po chwili przeszedł przeze ze mnie wdech i wydech, i przez klienta również i ta ciężkość zniknęła. Wróciłam uważnością do całego nerwu błędnego, objęłam go całościowo swoją uważnością i pozostałam tak jeszcze jakiś czas. Pobyłam z nim. Pan Zdzisław przysnął. Wszedł w długi pływ. Pozostaliśmy tak.  Zmieniłam ułożenie moich rąk na ramiona. Skupiałam się na całym systemie klientka, objęłam go uważnością i po chwili zakończyłam sesje, informując o tym.  Kolejne spotkanie dotyczyło pracy ze stawem skroniowo – żuchwowym. Bardzo interesująca sesja. Jak przed każdą sesją przeszliśmy rytuał kontaktu. Bardzo mocno przywołały mnie stawy skroniowo &#8211; żuchwowe. Usiadłam za głową klienta. Zapytałam, czy mogę położyć ręce na jego twarzy. Ułożyłam moje dłonie. tak, aby mieć pod nimi stawy skroniowo &#8211; żuchwowe. Objęłam świadomością całą przestrzeń klienta. I skierowałam swoją uwagę do stawów skroniowo &#8211; żuchwowych. Stawy te falowały, każdy w swoim rytmie. Jakby odbywały różne tańce we własnych rytmach. Skierowałam potencje klienta do tych stawów oraz przestrzeń i zaprosiłam stan równowagi. Cierpliwie czekałam. Miałam wrażenie jakby ruch się wzmacniał. Po chwili znowu spowalniał. I tak przez chwilę to wyglądało. Potencja była uwięziona, zablokowana. Miejsce to było związane z jego fizycznością, ale również z jego historią. Kiedy byłam skupiona na tych stawach przeszła przeze mnie myśl małego chłopca. Byłam przekonana, że to dotyczy pana Zdzisława. Pan Zdzisław niemalże zasypia przy każdej sesji. Dlatego w trakcie już nie pytałam go o to. Lecz po sesji. Czy w jego życiu wydarzyło się coś, jak był małym chłopcem? Wtedy pan Zdzisław opowiedział mi swoją historię. Gdy miał 5 lat wpadł do studni. Wtedy bracia i tata go ratowali. Byłam przekonana, że to przeżycie, myślę, że też trauma, jaką wtedy przeżył jako mały chłopiec była ściśle związana z jego stawami skroniowo &#8211; żuchwowymi.</p>
<p>Wpływ terapii czaszkowo krzyżowej ma bardzo szerokie zastosowanie. W pracy terapeutycznej za pomocą tej metody badamy ciągłość procesów życiowych od naciągniętych tkanek i znikających traum, do ruchu płynów w organizmie i pierwotnego wzoru energetycznego który odpowiada za funkcjonowanie wszystkich płynów i tkanek. Terapia czaszkowo &#8211; krzyżowa pozwala się przekonać, w jaki sposób organizmie manifestuje się zdrowie i choroba. Jakie znaczenie mają emocje i pobudzenie układu nerwowego u pacjentów. Podejście biodynamiczne skupia się na obszarach, które zazwyczaj nie są brane pod uwagę w terapii. Dzięki temu mamy wgląd w procesy psychiczne i energetyczne, które wpływają na funkcjonowanie organizmu. Pytanie jakie sobie zadaje to czy starość musi kojarzyć się z czymś ograniczonym, chorobą, trudnościami? Gdyby z terapii czaszkowo-krzyżowej korzystali ludzi w dobrym zdrowiu a nie tylko chorobie, aby wzmacniać nasze zdrowie, być może książki o terminologii starości byłyby już nieaktualne. Mój klient, pan Zdzisław, o której wyżej pisałam nadal uczęszcza na sesję do mojego gabinetu. Tak jak wcześniej pisałam jego doświadczenie życiowe, które mocno go przygniotło nie pozwalało mu w pełni iść przez życie.  Jego drogi, którymi szedł stawały się coraz węższe. Córka mojego klienta opowiada o tym, że zaczynają się pojawiać w życiu mojego klienta rzeczy jakich do tej pory nie robił. I nadal chętnie przyjeżdża na sesje terapeutyczne.</p>
<h2>Bibliografia</h2>
<ol>
<li>Europejskie Centrum Terapii; „Terapeutyczny dotyk”; Katherine Ukleja do BCST FCSTA</li>
<li>„Doświadczając starości”, Ewa Zasępa, Monika Misiec, 2021r.</li>
<li>„Podstawy terapii czaszkowo – krzyżowej”; Roger Gilchrist, 2013r.</li>
<li>„Psychologia starzenia się i starość”, Stanisława Steden, 2011r.</li>
</ol>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> „Podstawy terapii czaszkowo – krzyżowej”; Roger Gilchrist, 2013r.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> Europejskie Centrum Terapii; „Terapeutyczny dotyk”; Kathrine Ukleja do BCST FCSTA</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> „Doświadczając strości”, Ewa Zasępa, Monika Misiec, 2021r.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> „Psychologia starzenia się i starość”, Stanisława Steden, 2011r.<a href="#_ednref1" name="_edn1"></a></p>
<p><em>Monika Smarsz</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/terapia-czaszkowo-krzyzowa-a-starosc-studium-przypadku/">Terapia czaszkowo &#8211; krzyżowa a starość. Studium przypadku.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Terapia Czaszkowo-Krzyżowa jako terapia  wspierająca pacjentów onkologicznych.  – studium przypadku</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/terapia-czaszkowo-krzyzowa-jako-terapia-wspierajaca-pacjentow-onkologicznych-studium-przypadku/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 12:13:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6721</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Małgorzata Ludwicka</b><br />
Choroby onkologiczne w Polsce stanowią poważny problem zdrowotny, ponieważ są jednym z głównych powodów zgonów mimo iż, działa wiele instytucji i programów wspierających chorych pacjentów. Według danych opublikowanych przez Krajowy Rejestr Nowotworów szacuje się że, w Polsce żyje około milion pacjentów ze zdiagnozowanym nowotworem. Każdego dnia kilkaset osób dowiaduje się że ma raka i rozpoczyna walkę o swoje życie. System opieki zdrowotnej stara się poprawić dostęp do nowoczesnych metod diagnostyki i różnych terapii w tym radioterapii, immunoterapii. Ważne jest żeby zwiększyć wśród pacjentów świadomość z możliwości wyboru terapii wspomagających leczenie konwencjonalne i stworzyć spójny, holistyczny system opieki wspierający organizm. U badanych pacjentów (82%) znane było pojęcie medycyny niekonwencjonalnej/alternatywnej, 20% badanych korzystało kiedykolwiek z metod medycyny niekonwencjonalnej, a największą skuteczność przy­pisywano fitoterapii, homeopatii i bioenergo­terapii. Celem ­edu­kacji zdrowotnej nakierowanej na pacjentów onko­­logicznych byłoby umożliwienie wyboru odpowiedniej dla danego przypadku terapii spośród różnorodnych metod, jakie oferuje medycyna niekonwencjonalna. Terapia czaszkowo-krzyżowa (TCK) jako manualna technika, która koncentruje się na subtelnych ruchach pływów i  przez delikatny dotyk wspiera pracę układu nerwowego może stanowić cenne narzędzie wspomagające komfort i dobre samopoczucie. Głównym celem  TCK jest wzmacnianie przejawów zdrowia i utrzymywanie homeostazy wewnątrz ciała.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/terapia-czaszkowo-krzyzowa-jako-terapia-wspierajaca-pacjentow-onkologicznych-studium-przypadku/">Terapia Czaszkowo-Krzyżowa jako terapia  wspierająca pacjentów onkologicznych.  – studium przypadku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„ <em>Rak to krzyk Ciała o pomoc, a Ciało nie potrzebuje krzyczeć ,gdy tylko słyszymy jego codzienny szept.” J. Błasiński</em></p>
<p><em>„Ciało posiada własny, wrodzony mechanizm samouzdrawiania, a moja rola to wspieranie tego procesu” W.G .Sutherland</em></p>
<p>Choroby onkologiczne w Polsce stanowią poważny problem zdrowotny, ponieważ są jednym z głównych powodów zgonów mimo iż, działa wiele instytucji i programów wspierających chorych pacjentów. Według danych opublikowanych przez Krajowy Rejestr Nowotworów szacuje się że, w Polsce żyje około milion pacjentów ze zdiagnozowanym nowotworem. Każdego dnia kilkaset osób dowiaduje się że ma raka i rozpoczyna walkę o swoje życie. System opieki zdrowotnej stara się poprawić dostęp do nowoczesnych metod diagnostyki i różnych terapii w tym radioterapii, immunoterapii. Ważne jest żeby zwiększyć wśród pacjentów świadomość z możliwości wyboru terapii wspomagających leczenie konwencjonalne i stworzyć spójny, holistyczny system opieki wspierający organizm. U badanych pacjentów (82%) znane było pojęcie medycyny niekonwencjonalnej/alternatywnej, 20% badanych korzystało kiedykolwiek z metod medycyny niekonwencjonalnej, a największą skuteczność przy­pisywano fitoterapii, homeopatii i bioenergo­terapii. Celem ­edu­kacji zdrowotnej nakierowanej na pacjentów onko­­logicznych byłoby umożliwienie wyboru odpowiedniej dla danego przypadku terapii spośród różnorodnych metod, jakie oferuje medycyna niekonwencjonalna.</p>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa (TCK) jako manualna technika, która koncentruje się na subtelnych ruchach pływów i  przez delikatny dotyk wspiera pracę układu nerwowego może stanowić cenne narzędzie wspomagające komfort i dobre samopoczucie. Głównym celem  TCK jest wzmacnianie przejawów zdrowia i utrzymywanie homeostazy wewnątrz ciała. Uznanie siły witalnej, zwanej Oddechem Życia , która utrzymuje porządek i równowagę w ciele. Poprzez dotyk terapeuta kontaktuje się z ciałem pacjenta, słucha co ma do opowiedzenia wrodzona siła leczenia, która jest w każdym z nas, gdyż terapia skupia się na zdrowiu a nie na chorobie. W kontekście opieki nad pacjentami onkologicznymi ,TCK może wspierać sam proces leczenia jak również poprawę jakość życia poprzez:</p>
<p>&#8211; redukcję bólu i napięcia</p>
<p>&#8211; wspieranie układu nerwowego co jest bardzo istotne przy objawach takich jak neuropatia czy osłabienie układu odpornościowego</p>
<p>-zwiększenie relaksacji i redukcję stresu – delikatny charakter terapii może zmniejszyć poziom lęku i poprawić samopoczucie pacjentów</p>
<p>&#8211; wsparcie procesu regeneracji poprzez poprawę krążenia</p>
<p>&#8211; wspomaganie naturalnych procesów regeneracji organizmu</p>
<p>&#8211; poprawę jakości snu i ogólną jakość nastroju.</p>
<p>TCK jest formą pracy na różnych poziomach co sprawia że, jest to wyjątkowy proces wspierający wiele aspektów zdrowienia. Takie holistyczne podejście do dolegliwości pacjenta stwarza perspektywę bardzo dobrych rokowań w zakresie powrotu do zdrowia.</p>
<h2>Studium przypadku</h2>
<p>Pacjentka, lat 38</p>
<p>Guzek piersi prawej – brodawczak piersi, wrażliwy układ trawienny (częste zaparcia), nadwrażliwość emocjonalna, poczucie bycia ofiarą w relacjach z innymi ludźmi.</p>
<p>Pacjentka jest mężatką, matką 10 letniego syna, zajmuje się prowadzeniem domu na ten moment. Kiedy się spotkałyśmy pacjentka w pierwszym zamiarze chciała skorzystać u mnie <br />
z zabiegów refleksoterapii stóp celem doprowadzenia organizmu do równowagi. Po wstępnej rozmowie &#8211; nie była to rozmowa w gabinecie, poznałyśmy się w innych okolicznościach – okazało się, że nosi w sobie bardzo dużo niewyrażonych emocji, o starych sprawach sprzed kilku kilkunastu nawet lat opowiada tak, jakby wydarzyły się niedawno. Miałam chwilami poczucie, że zalewa ją strumień emocji.</p>
<p>Brodawczak piersi to łagodny nowotwór powstający w wyniku rozrostu nabłonka przewodów mlecznych, pojawiający się na obwodzie piersi lub za brodawką sutka. Jednym z objawów może być wyciek przezroczystej lub krwistej wydzieliny z brodawki [1]. Brodawczaka piersi jako pierwszy zdiagnozował u mojej przyszłej pacjentki ginekolog, potem udała się do lekarza naturopaty, który na podstawie wywiadu z pacjentką potwierdził, że jest to brodawczak i zasugerował, że dla komfortu psychicznego dobrze byłoby go wyciąć. Inny jeszcze lekarz zalecił żeby poczekać aż rozwinie się nowotwór złośliwy…<br />
Pacjentka postawiła na leczenie naturalne swojej przypadłości nie decydując się póki co na wycięcie zmiany, wdrożyła odpowiednią suplementację pod nadzorem lekarza naturopaty (były to między innymi odpowiednie dawki witamin, wlewy dożylne z glutationu, witaminy C oraz DMSO), wizyty w komorze normobarycznej, dietę niskowęglowodanową, leczenie homeopatyczne i ostatecznie post dr Dąbrowskiej. To działania na poziomie ciała.<br />
Jeśli chodzi o uporanie się z problemem na tle emocjonalnym pacjentka sięgnęła do Totalnej Biologii aby dowiedzieć się co mogłoby leżeć u podstaw problemu – z tego, co znalazła okazało się że chodzi o konflikt z ojcem, co miało przełożenie na rzeczywistość. Dalszej pracy jednak nie podjęła, żeby uporać się z problemem…<br />
Guzek cały czas miał się dobrze, wyciek z piersi to pojawiał się to znikał…</p>
<p>W Polsce na tyle, na ile mi wiadomo brodawczaka usuwa się chirurgicznie poprzez wycięcie zajętego przewodu mlecznego. Przechodząc do metod mniej konwencjonalnych mamy dużo większe pole do popisu ale też wymaga to większego zaangażowania i wysiłku ze strony pacjentki. Przyjmując, że choroba jest naszym posłańcem i informuje nas, żeby zmienić kierunek w życiu a także sposób postrzegania świata, należy &#8211; oprócz wzmacniania i oczyszczania ciała – skupić się na naszych emocjach i przeżyciach, które w sobie nosimy, a często nawet nie uświadamiamy. Tutaj jest wiele form psychoterapii, praca na poziomie świadomym poprzez wyuczenie nowych nawyków a także na poziomie podświadomym, ponieważ wiele naszych zachowań to wdrukowane programy postępowania &#8211; w takiej a takiej sytuacji działam tak ale nawet nie wiem dlaczego. <br />
Z własnego doświadczenia wiem, że do tej pory biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa pomogła mi uporać się ze sprawami, które poprzez zwykłą psychoterapię, na tak zwany rozum powodowały, że człowiek co i rusz z czymś walczył i na siłę wdrażał nowe nawyki.<br />
Doświadczenie jak do tej pory pokazuje, że biodynamiczna terapia czaszkowo – krzyżowa sięga źródła problemu i zwyczajnie go rozwiązuje…</p>
<p>W związku z tym zaproponowałam mojej przyszłej pacjentce cykl ośmiu sesji biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej, żeby wyciszyć i zharmonizować układ nerwowy. Pacjentka przystała na propozycję, przyznała, że kiedyś czytała o terapii czaszkowo-krzyżowej ale nie wiedziała, że w jej okolicy ktokolwiek się tym zajmuje. Przyjęła propozycję z ogromną radością i rozpoczęłyśmy wspólną drogę przez najbliższe dwa miesiące.</p>
<h3>Sesja1<br />
05 września 2024</h3>
<p>Obserwacja pływów, rytmów i innych zjawisk w ciele</p>
<p>Rozpoczęłam sesję przy ramionach, ustalając wcześniej punkty podporu, neutralność, własne zasoby oraz zasoby pacjentki. Po kilku chwilach zaczęłam odczuwać intensywne ciepło pod rękami, pacjentka natomiast miała wrażenie parzenia, za niedługo pojawił się ból w prawym ramieniu, wrażenie zgiętej głowy w prawą stronę oraz odczucie bycia w huśtawce. Z biegiem czasu pojawił się ból w prawej piersi – nie do wytrzymania. Poprosiłam o otwarcie oczu <br />
i głębokie oddychanie – ból nieco ustąpił.</p>
<p>Poprosiłam o ponowne zamknięcie oczu i zaczęłam obserwować pierwotny oddech i płynną linię środka. Po kilku minutach ból w piersi powrócił ze zdwojoną siłą. Jeszcze raz poprosiłam o otwarcie oczu i przeniesienie się w miejsce, w którym pacjentka zazwyczaj odpoczywa – na swojej działce. Poprosiłam, żeby opowiedziała, jakie rośliny rosną na jej działce. Po tej zmianie ból w piersi ustąpił i już w tej sesji nie powrócił natomiast pojawił się intensywny ból prawego kciuka, tak jakby ten kciuk chciał się przez coś przebić, tym razem można było się temu bólowi przyjrzeć.</p>
<p>Poprosiłam o więcej przestrzeni i ciszę, po kilku minutach ból zaczął odpuszczać a pacjentka miała wrażenie wykręconej ręki. Kilkakrotnie poprosiłam o ciszę i obserwowałam ruch tkanek pod rękami na zmianę z obserwacją płynnej linii środka.</p>
<p>Pod koniec sesji ból był już niewielki a po rozłączeniu kontaktu – za chwilę ustąpił całkowicie.</p>
<p>Całą sesję spędziłam przy ramionach.</p>
<p>Po sesji pacjentka czuła się dość zmęczona, dałam czas i przestrzeń, żeby system wrócił do równowagi, co można było zaobserwować po kilku minutach.</p>
<h3>Sesja2<br />
10 września 2024</h3>
<p>Ułożyłam pacjentkę w wygodnej dla niej pozycji, ugruntowałam się, osadziłam w punktach podporu, własnych zasobach. Poprosiłam pacjentkę żeby znalazła zasoby w swoim ciele – głowa – lekka.</p>
<p>Wynegocjowałam kontakt i położyłam ręce na ramionach pacjentki rozpoczynając obserwację pierwotnego oddechu. Za kilka chwil pojawił się ból prawego kciuka, tak jakby ten kciuk <br />
w coś się wbijał, ból był jednak o połowę mniejszy niż za pierwszym razem. Pojawiło się <br />
za niedługo odczucie w piersi, jakby powracał ból z poprzedniej sesji ale był jakiś oddalony, nie tak silny jak za pierwszym razem. W pewnym momencie pacjentka poczuła coś w rodzaju zimna i wiatru, które zmiotły ból z piersi oraz zmianę, która utworzyła się swojego czasu <br />
w piersi. Nastała cisza…</p>
<p>W chwilach pojawiającego się bólu wysyłałam intencję o ciszę i przestrzeń oraz kierowałam co pewien czas uwagę pacjentki do jej zasobów, w trakcie sesji zmieniałam ułożenie rąk – po bokach głowy i pod potylicą.</p>
<p>Po sesji pacjentka czuła spokój i miała niesamowite wrażenie, że z momentem odczucia zimna i wiatru organizm został uleczony.</p>
<h3>Sesja3<br />
19 września 2024</h3>
<p>Obserwacja linii płynnej, brzusznej i kwantowej.</p>
<p>Ułożyłam pacjentkę w wygodnej dla niej pozycji, zadbałam o punkty podporu, ugruntowanie i własne zasoby, poprosiłam aby pacjentka znalazła własne miejsce komfortu w ciele – głowa. Po wynegocjowaniu kontaktu położyłam ręce na barkach pacjentki.</p>
<p>Zaraz po ułożeniu rąk pacjentka poczuła ból w prawej piersi tak, jakby ktoś wlewał tam wrzątek. Zapytałam czy chce się temu przyjrzeć – powiedziała tak a odczucie parzenia <br />
po chwili ustąpiło.</p>
<p>Obserwowałam jeszcze przez chwilę pierwotny oddech, zapytałam co chciałoby się pokazać. Po chwili odczułam, że chcę przejść do kości krzyżowej i obserwować trzy linie środka.</p>
<p>Zapytałam o pozwolenie na ten kontakt. Ułożyłam prawą rękę pod kością krzyżową, <br />
po chwili pacjentka poczuła pulsowanie takie, jakby biło serce i jakby tam rzeczywiście było to serce. Ja czułam pod ręką płynny ruch w górę i w dół ale mniej więcej do połowy pleców, zapytałam czy to możliwe, żeby skierować więcej  potencji w to miejsce. W pewnej chwili pacjentka powiedziała, że unosi jej się miednica ale ona też w tym pomaga, żeby nie zgnieść mojej ręki. W tym momencie nasunęło mi się pytanie – „jak duży wysiłek wkłada  pani w to, żeby ułatwić życie innym a siebie pominąć”? Odpowiedziała: „Bardzo duży i w wielu sytuacjach”.</p>
<p>W międzyczasie pytałam jak czuje się ciało – od czasu do czasu czuła jakby zimno między piersiami od wstrzykniętego wcześniej płynu.</p>
<p>Skierowałam uwagę na brzuszną linię środka – tutaj linia przebiegała płynnie i dynamicznie. Jeśli chodzi o myśli to było ich dużo i bardzo różne, wiele z nich było związanych z pewnego rodzaju upokorzeniem.</p>
<p>Zmieniłam strony, ułożyłam lewą rękę pod kością krzyżową, pacjentka miała te same odczucia jak na początku – intensywne pulsowanie przypominające bicie serca, po kilku chwilach to pulsowanie odczuwalne było również w zębach. W niedługim czasie ustało a ja czułam pod ręką wyraźny i odważny ruch, pojawił się obraz kuli ziemskiej otoczonej torusem. Trwałam chwilę w tym ułożeniu, potem poprosiłam pacjentkę, żeby położyła się na dowolnie wybranym boku. Ułożyłam ręce na kości krzyżowej i potylicy – odczuła najpierw mrowienie na potylicy a potem pod obiema rękami – miała wrażenie jakbym coś odsysała.</p>
<p>Poinformowałam, że za kilka chwil będziemy kończyć, kiedy rozłączyłam kontakt i pacjentka obróciła się na plecy, powiedziała, że boli ją tyłek.</p>
<p>Moja odpowiedź: gdy człowiek zapomina o sobie to dupa dostaje J</p>
<h3>Sesja4<br />
03 października 2024</h3>
<p>Ułożyłam pacjentkę w wygodnej dla niej pozycji, ugruntowałam się, znalazłam własne zasoby, ustaliłam punkty podporu. Poprosiłam pacjentkę o znalezienie zasobów w swoim ciele – głowa – lekkość i przestrzeń.</p>
<p>Wynegocjowałam kontakt i położyłam ręce na barkach pacjentki. Po niedługiej chwili pacjentka zaczyna odczuwać mrowienie w prawym kciuku. Jeszcze chwilę potrzymałam ręce w pozycji na barkach, następnie przełożyłam je po bokach głowy (okolice kości skroniowych). W niedługim czasie pacjentka zaczęła odczuwać jakby ciągnięcie za głowę, <br />
w następnej kolejności pojawia się ból na czubku głowy jakby po uderzeniu (pacjentce spadła kiedyś cegła na głowę mniej więcej w okresie nastoletnim), prawy kciuk pulsuje i mrowi, jesteśmy w obserwacji. Za niedługo przekładam ręce na kości czołowe – pojawia się odczucie jakby odchodziła zła energia z ciała a także obraz czarnych nitek.</p>
<p>Proszę o reorganizację i oddech życia…</p>
<p>Czarne nitki zaczynają zmieniać kolor na żółty, w głowie wrażenie czarnych kłębów – wrażenie łożyska, po chwili pojawia się żółty kolor.</p>
<p>Proszę o przestrzeń…</p>
<p>Pojawia się odczucie kulki w piersi (tak jakby wzdęcie), potem od strony jelit przesuwa się następna kulka i dochodzi do piersi.</p>
<p>Przemieszczam się w stronę stóp…</p>
<p>Pacjentka odczuwa mnogość pęcherzyków powietrza w okolicach wątroby (próbowały przebić się do klatki piersiowej ale nie dały rady), odczucie silnego pragnienia. Ciało tak jakby układało się do prawej strony. Niedługo kończymy sesję, rozłączam kontakt.</p>
<p>Po sesji pacjentka odczuwała zmęczenie w jelitach, wrażenie jakby przejechał czołg, jak wyjęta z wyżymaczki.</p>
<h3>Sesja5<br />
10 października 2024</h3>
<p>Ułożyłam pacjentkę w wygodnej dla niej pozycji, ustaliłam punkty podporu, własne zasoby, ugruntowałam się. Poprosiłam pacjentkę o znalezienie zasobów w jej ciele – głowa – jakby poranna, letnia rosa. Wynegocjowałam kontakt i położyłam ręce na stopach, zaczęłam obserwować ruch płynów. Po kilku chwilach, mając ogląd całego ciała – zobaczyłam, <br />
że brakuje prawego boku, mniej więcej pomiędzy żebrami a kością biodrową, po prostu jedyne co było widać to prześwit.</p>
<p>Kiedy zapytałam pacjentkę jak się czuje w ciele, odpowiedziała, że czuje ból w prawym boku. Zostałam jeszcze przez chwilę obserwując, następnie poczułam, że chciałabym ułożyć ręce na kręgosłupie – jedną w okolicach splotu barkowego, drugą w okolicach splotu lędźwiowego. Zadałam pytanie: co chciałoby się pokazać? Po kilku minutach pacjentka zaczęła odczuwać obecność „bąbelków” po prawej stronie ciała, był to dość intensywny napór.</p>
<p>Poprosiłam o więcej przestrzeni i ciszy – za jakiś czas aktywność bąbelków zaczęła się zmniejszać, zmieniłam ułożenie rąk – tym razem na prawym boku pacjentki pytając co teraz system chce pokazać? Po kilku minutach pacjentka powiedziała, że odczuwa głaz w prawym boku (polny kamień, szary i chropowaty). Poprosiłam o więcej przestrzeni i oddechu życia, kamień zaczął zamieniać się w lód. Trwałam tak jeszcze jakiś czas zapraszając przestrzeń <br />
i oddech życia.</p>
<p>Następnie przeszłam z powrotem do stóp, ciało pokazało się jako kompletne, pozbawione dziur, natomiast pacjentka odczuwała duży dyskomfort w prawym boku. Mimo skierowania uwagi do zasobów ból nie zmniejszył się.</p>
<p>Poprosiłam, żeby położyła się na dowolnie wybranym boku. Ułożyłam ręce na kości krzyżowej i potylicy, po paru chwilach ból w boku ustąpił, pojawiło się przyjemne mrowienie na kości potylicznej.</p>
<p>Obserwowałam jeszcze chwilę, następnie zasygnalizowałam, że niedługo będziemy kończyć sesję po czym wynegocjowałam rozłączenie kontaktu.</p>
<p>Po sesji pacjentka odczuwała dyskomfort w ciele, ogólne wrażenie, że było nieprzyjemnie.</p>
<p>Pacjentka poinformowała mnie, że postanowiła pójść na jeszcze jedną konsultację do jeszcze innego lekarza z polecenia, który zasugerował, żeby guzek usunąć dla spokoju psychicznego. Termin operacji wyznaczono na 5 marca następnego roku. Już na podstawie tej informacji poczuła wyraźną ulgę i jeszcze większy spokój. Pracowałyśmy dalej…</p>
<h3>Sesja6<br />
15 października 2024</h3>
<p>Obserwacja płynów i pływów</p>
<p>Ułożyłam pacjentkę w wygodnej dla niej pozycji, ugruntowałam się, ustaliłam własne <br />
zasoby i punkty podporu. <br />
Poprosiłam pacjentkę o znalezienie zasobów w swoim ciele – okolica serca – zielono jak <br />
na łące. Wynegocjowałam kontakt i ułożyłam ręce na barkach pacjentki. Dał się wyczuć okrężny ruch pod dłońmi, w odczuciach pacjentki – spokój – wrażenie, jakby unosiła się <br />
na wodzie (przede wszystkim takie odczucia w ciele, głowy one nie obejmowały).</p>
<p>Przełożyłam ręce pod głowę z potrzebą obserwacji ruchów kości potylicznej i kości klinowej. Po kilku chwilach było wyraźne odczucie, że kość klinowa po lewej stronie tak jakby była zablokowana, poruszała się tylko prawa strona wykonując ruch zakreślania jak cyrklem. Poprosiłam o więcej przestrzeni do tego miejsca…</p>
<p>Zapytałam pacjentkę jak się czuje – powiedziała, że czuje dyskomfort pod potylicą, <br />
że przeszkadzają jej moje palce. Zapytałam czy mam zabrać ręce – odpowiedziała – nie. <br />
Pod potylicą czułam intensywne pulsowanie prawie jak walenie młotkiem. Wówczas oprócz przestrzeni poprosiłam o ciszę.</p>
<p>Za kilka chwil ponownie zapytałam jak się czuje – dyskomfort wycofał się i teraz całe ciało razem z głową jakby unosiło się na wodzie a momentami było to takie odczucie jakby znajdowała się w przestrzeni kosmicznej i beztrosko spadała i było to bardzo przyjemne odczucie. Obserwowałam cały czas ruchy pod dłońmi, kość klinowa poruszała się <br />
w prawidłowym wzorcu, pod potylicą nie dało się już odczuć walącego dudnienia. Pojawił się płynny ruch w górę i w dół.</p>
<p>W trakcie sesji przez chwilę tak jakby prawy kciuk chciał o sobie dać znać, podobnie było <br />
z piersią ale to było odczucie bardzo delikatne i daleko w tle.</p>
<p>Poprosiłam pacjentkę, żeby położyła się na boku. Ułożyłam ręce na kości krzyżowej <br />
i potylicznej, po kilku chwilach można było odczuć wzdłużny przepływ w górę i w dół. <br />
W niedługim czasie poinformowałam pacjentkę, że sesja zbliża się ku końcowi, za chwilę rozłączyłam kontakt.</p>
<p>W odczuciach pacjentki oraz moich sesja była bardzo spokojna i łagodna.</p>
<h3>Sesja7<br />
29 października 2024</h3>
<p>Praca z rozwojem embrionalnym mózgu</p>
<p>Ułożyłam pacjentkę w wygodnej dla niej pozycji, usiadłam za głową, znalazłam własne zasoby, ustaliłam punkty podporu, ugruntowałam się.</p>
<p>Poprosiłam pacjentkę o znalezienie zasobów w jej ciele – (głowa – poranna rosa, kołysanie <br />
na huśtawce). Wynegocjowałam kontakt i ułożyłam ręce na głowie pacjentki <br />
w zmodyfikowanym chwycie sklepieniowym i zaczęłam obserwować ruch tkanek wysyłając intencję, że chciałabym zobaczyć jak przedstawia się mózg na etapie rozwoju embrionalnego.</p>
<p>Po kilku chwilach ukazał mi się obraz mniej więcej około czwartego tygodnia ale był nieruchomy, jakby usztywniony ( z relacji pacjentki – była dzieckiem niechcianym, matka próbowała się jej „pozbyć”)</p>
<p>Poprosiłam o przestrzeń do tego obszaru a potem potencję, niestety nie było żadnej reakcji. Za jakiś czas zobaczyłam kolejny obraz: pelikan z czerwonymi nogami, różowym brzuchem <br />
i klatką piersiową, natomiast grzbiet był w zieleni, fiolecie i niebieskim, miał biały kuper, ustawiony był bokiem.</p>
<p>Zadałam kolejne pytanie, czy coś chciałoby się tutaj przeorganizować i czy to w ogóle możliwe? Po chwili szyja pelikana zaczęła wykonywać ruchy zwijania i prostowania jak mózg. Obserwowałam dalej, kolejnym obrazem jaki zobaczyłam była kura ( brązowa kura), również tak jak pelikan – ustawiona bokiem – głowa również ustawiona była w tym samym kierunku – moje skojarzenie z tym obrazem – ptasi mózg?</p>
<p>Obserwowałam dalej, prosząc aby reorganizacja zadziała się w najlepszy możliwy sposób przyjmując również opcję, że skończę sesję z obrazem kury.</p>
<p>Za kilka chwil – naprzemiennie zaczął pojawiać się mózg już ruchomy wykonujący piękne ruchy zgięcia i wyprostu, od czasu do czasu pojawiała się kura.</p>
<p>W międzyczasie pacjentka zgłosiła drętwienie w trzech pierwszych palcach prawej ręki <br />
z odczuciem, że te palce a zwłaszcza kciuk robią się olbrzymie, towarzyszył temu dość mocny ból. Poprosiłam o przekierowanie uwagi do zasobów – jak tylko wypowiedziałam te słowa – ból ustąpił.</p>
<p>Jeszcze chwilę poobserwowałam płynne ruchy mózgu i rozłączyłam kontakt przy głowie <br />
i przeszłam do stóp. Na chwilę powrócił ból w palcach ale nie był już tak intensywny.</p>
<p>Ruch płynów i pracę mózgu odczuwałam pod rękoma jako płynne i harmonijne. Poinformowałam pacjentkę, że niedługo będziemy kończyć sesję, po kilku chwilach wynegocjowałam rozłączenie kontaktu.</p>
<p>Po zakończeniu sesji pacjentka czuła się lekka i wypoczęta.</p>
<h3>Sesja 8<br />
07 listopada 2024</h3>
<p>Praca z zatokami żylnymi i drenażem otworów: wlot piersiowy, staw szczytowo-potyliczny <br />
i otwory szyjne</p>
<p>Ułożyłam pacjentkę w wygodnej dla niej pozycji, usiadłam po jej prawej stronie na wysokości obręczy barkowej. Ugruntowałam się, ustaliłam punkty podporu, własne zasoby. Poprosiłam pacjentkę  o znalezienie zasobów u siebie – serce (ciepło i przytulnie), wynegocjowałam kontakt i ułożyłam ręce – lewą w okolicy splotu barkowego, prawą – na wlocie piersiowym, zaczęłam obserwować, co się pojawia.</p>
<p>Po chwili dało się odczuć wyraźne, przyjemne ciepło (moje odczucia pokrywały się <br />
z odczuciami pacjentki). Przez pewien czas odczuć można było pod rękami okrężne ruchy, które po pewnym czasie zamieniły się we wzdłużny spokojny pływ.</p>
<p>Następnie przeszłam do głowy układając ręce pod potylicą, gdzie najpierw dał się wyczuć hałas jak na dyskotece, potem, po czasie dał się wyczuć płynny, spokojny, wzdłużny ruch – zapytałam pacjentkę jak się czuje – odpowiedziała – mam wrażenie jakbym kołysała się na wodzie. Przełożyłam ręce w okolicę otworów szyjnych – spokój, harmonijny przepływ.</p>
<p>Zatoka poprzeczna – po kilkuminutowej obserwacji poczułam jak opuszki palców lewej ręki zapadają się w twardą strukturę czaszki jak w gąbkę – obserwowałam dalej zadając pytanie czy coś chciałoby się tutaj przeorganizować. Po dłuższej chwili dało się odczuć jak palce wracają na miejsce a pacjentka jeszcze bardziej zapada się w dobrym tego słowa znaczeniu.</p>
<p>Przełożyłam ręce na zatokę potyliczną – tam panowała głęboka cisza, zostałam tam przez chwilę a następnie przełożyłam ręce na zatokę strzałkową – płynny, głęboki, spokojny ruch jakby śnił las.</p>
<p>Szew czołowy – bardzo podobne odczucia – głęboka cisza, harmonia i równowaga.</p>
<p>Przełożyłam ręce na zatokę prostą – po chwili pojawił mi się obraz spływającej krwi ze wszystkich zatok (krew miała kolor niebieski).</p>
<p>Po przyłożeniu rąk w obszarze zatoki jamistej również po chwili dał się odczuć wzdłużny, spokojny przepływ, pobyłam tam jeszcze kilka chwil informując pacjentkę, że niedługo przejdę do stóp. Po chwili rozłączyłam kontakt przy głowie i położyłam ręce na stopach pacjentki. Po kilku chwilach miała odczucie jakbym trzymała ją za stopy jednocześnie kręcąc się szybko wokół własnej osi, odczucie kompletnego bezwładu, totalnie przyjemne doświadczenie.</p>
<p>Po zakończeniu miałam odczucie, że sesja minęła bardzo szybko ale jednocześnie była bardzo głęboka.</p>
<p><strong>Efekty cyklu terapeutycznego po ośmiu sesjach biodynamicznej terapii czaszkowo<br />
-krzyżowej:</strong></p>
<p>&#8211; wyraźne spowolnienie</p>
<p>&#8211; brak ochoty na kłótnie</p>
<p>&#8211; bardziej asertywna postawa (zareagowała, kiedy zostało naliczone za dużo pieniędzy <br />
w pewnej sytuacji)</p>
<p>&#8211; nie reaguje na fochy męża („zwisa” jej jego stan emocjonalny nieadekwatny do sytuacji)</p>
<p>&#8211; akceptacja stylu bycia, sposobu zachowywania się męża</p>
<p>&#8211; mówi „dzień dobry” ludziom, którym zarzekała się, że nigdy więcej „dzień dobry” nie powie i nie jest to żadną ujmą</p>
<p>&#8211; dziecko nie wytrąca jej z równowagi, nie używa podniesionego głosu w stosunku do syna</p>
<h3><strong>Kilka słów od pacjentki…</strong></h3>
<p>Zainspirowało mnie, że biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa potrafi uwolnić i odkryć emocje oraz samego siebie.<br />
Po pierwszej wizycie nastąpiło jakby otwarcie, coś w rodzaju zaufania aby ciało pokazało gdzie najbardziej skumulował się stres i emocje. Kiedy odczuwałam ból, który ujawnił się w piersi i kciuku dotarło do mnie jak bardzo siła emocji może zgromadzić się w ciele. Zobaczyłam nową siebie, w ten sposób nigdy nie uwalniałam emocji. Po pierwszej wizycie już byłam w stanie dostrzec różnicę w zachowaniu, były to małe kroki ale wtedy już wiedziałam, że moje ciało pracuje ze mną i pokazuje, że mam go słuchać.<br />
Z następną wizytą już bardziej ujawnił się u mnie spokój, chęć poznania i spotkania się z tym co teraz ciało chce mi pokazać, z czym pracować.<br />
Ta przygoda była dla mnie uwolnieniem się i pokazaniem innej siebie, pojawiło się inne myślenie, chęć  poznawania czegoś nowego, czego do tej pory nie robiłam. Odzyskałam spokój wewnętrzny, uczę się rozmawiać ze swoim ciałem, odkrywać go.<br />
Nie jestem już ratowniczką…</p>
<p>Ostatecznie guzek został usunięty w wyznaczonym terminie, operacja przebiegła sprawnie, zgodnie z ustaleniami, miałam bardzo dobrą opiekę, czułam się bezpiecznie i co najważniejsze operował mnie ten lekarz, u którego miałam konsultację. Bardzo mi na tym zależało. Poczułam ogromną ulgę jak już byłam po operacji, że guzek jest wycięty – taka ulga, chociaż… przez chwilę pomyślałam, że wycięto coś mojego i że czegoś mi teraz brakuje&#8230; ale po chwili dotarło do mnie, że to już nie jest moje bo gromadziło dawne przeżycia… a ja przecież już jestem jakby inną osobą, świadomą przyczyn swoich dolegliwości, czuję jakbym dostała drugą szansę, żeby zadbać o siebie i swoje sprawy jak należy, w zgodzie ze sobą i w poczuciu zaufania do siebie.<br />
Czasem warto rozważyć operację, zwłaszcza jeśli emocje są zbyt silne, kiedy dominuje lęk w związku z czymś, co urosło, pojawiło się w ciele. Chirurgiczne usunięcie może spowodować, że pojawi się ulga, chęć do życia, znikną obawy i wtedy można startować na nową równolegle i na bieżąco obserwować siebie, własne reakcje…</p>
<h3><strong>Kilka słów od terapeutki…</strong></h3>
<p>To szalenie podnoszące na duchu jest, kiedy ma się w pamięci pierwsze spotkanie <br />
z pacjentem i wrażenie jakby był w kawałkach &#8211; jak puzzle, a potem z sesji na sesję coraz bardziej poukładany, scalony. Piękne.</p>
<p>W wywiadzie po zakończonym cyklu sesji poczułam, że pacjentce jeszcze troszeczkę brakuje pewności w braniu odpowiedzialności w kilku obszarach za swoje sprawy, trochę próbuje przerzucić tę odpowiedzialność na innych. Zmiany jednak jakie zauważyłam w jej zachowaniu to większa swoboda i rozluźnienie. Terapia wspiera podmiotowość pacjenta , przywraca jego wiarę w siebie, w to że może stanowić o sobie, mieć wpływ na zdrowie i życie. Sesje pomagają się wyciszać i relaksować w ciele co ma ogromne znaczenie w procesie zdrowienia. Zaproponowałam jeszcze kilka sesji, żeby się temu przyjrzeć. Pacjentka przystała na moją propozycję.</p>
<p>Wspaniała terapia, która przyszła do mnie „nie wiadomo skąd” biorąc to na głowę. Natomiast patrząc sercem – wszystko jest jasne, jestem ogromnie wdzięczna za to, że mogłam się jej nauczyć i pomagać innym. Pamiętam jak na pierwszych zajęciach uczyłam się negocjować kontakt i jak poczułam ogromny szacunek do drugiego ciała, systemu, jakie to jest ogromnie ważne, czy ciało na to pozwala i jak bardzo trzeba mieć to na uwadze wszędzie, bo pytanie <br />
to wykracza daleko poza terapię… niech się dzieje najlepiej jak to tylko możliwe.</p>
<p><strong>Ankieta sprawdzająca wpływ terapii czaszkowo-krzyżowej na stan zdrowia i samopoczucie pacjentki</strong></p>
<p>1.Jak oceniasz swoje samopoczucie psychiczne po przyjęciu 8 sesji terapii TCK?</p>
<p>Czuje się bardziej otwarta, spokojniejsza, pewniej stoję na własnych nogach. Tak jakbym miała w sobie więcej godności i pewności. Jestem odważniejsza w podejmowaniu decyzji. Potrafię zadbać o siebie , o swoje potrzeby. Mam ustabilizowane myśli.</p>
<ol start="2">
<li>Jak zmieniło się postrzeganie własnego ciała, samopoczucie fizyczne?</li>
</ol>
<p>Jestem skomunikowana ze swoim ciałem. Mam poczucie procesów w nim zachodzących i z radością o nie dbam. Zmieniłam dietę, więcej się ruszam, wysypiam. Dostrzegam potrzeby własnego Ciała.</p>
<ol start="3">
<li>W jakim stopniu poprawiły się relacje z otaczającym Cię światem? (Trudne sprawy, trudne emocje)</li>
</ol>
<p> Jestem bardziej wyciszona co sprawia że problemy nie wydają się tak trudne. Potrafię spokojnie i racjonalnie rozwiązywać konflikty. Widzę ogromną zmianę w podejściu do trudności. Większą łatwość w komunikowaniu się z ludźmi co ułatwia rozwiązywanie powstających konfliktów.</p>
<ol start="4">
<li>Czy odczuwasz trwałe zmiany w ogólnej jakości życia?</li>
</ol>
<p>Tak, bywam radośniejsza. Częściej się uśmiecham i coraz rzadziej miewam spadki nastroju.</p>
<ol start="5">
<li>Czy odczuwasz poprawę w zakresie odczuwania bólu lub dyskomfortu?</li>
</ol>
<p>Tak, nieznacznie się poprawiło.</p>
<p><strong>Odbiór oraz informacje zwrotne na temat biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej z perspektywy pacjentki.</strong></p>
<ol>
<li>Czego oczekiwałaś/spodziewałaś się idąc po raz pierwszy na sesję biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej? Czy Twoje oczekiwania zostały spełnione?</li>
</ol>
<p>Nie wiedziałam do końca jak będzie wyglądać terapia, mimo że wcześniej przedstawiono mi pokrótce jak odbywa się terapia, wiedziałam, że ta terapia wspomoże pracę z emocjami.<br />
Byłam zaskoczona, w jak ogromnym stopniu ciało może pokazać z czym się boryka. Byłam w siódmym niebie doświadczając tego wszystkiego co miało miejsce w trakcie sesji.</p>
<ol start="2">
<li>Czy w trakcie cyklu terapeutycznego pojawiło się coś czego nie brałaś pod uwagę a okazało się istotne dla zdrowia i samopoczucia?</li>
</ol>
<p>Nie spodziewałam się bólu, że będzie aż tak bolało, potworny ból piersi i kciuka – miejsca, w których skumulowało się najwięcej emocji, trafione w dziesiątkę!</p>
<ol start="3">
<li>Czy jesteś zadowolona z tego rodzaju terapii? Dlaczego?</li>
</ol>
<p>Jestem bardzo zadowolona z terapii, gdybym mogła to korzystałabym z niej do końca życia, tak łagodnie a czasem stanowczo potrafi wyregulować układ nerwowy.</p>
<ol start="4">
<li>Czy jesteś gotowa polecić tę konkretną terapię innym ludziom borykającym się z różnymi kwestiami w swoim życiu?</li>
</ol>
<p>Zdecydowanie tak, nawet już polecam chociaż nie do wszystkich to trafia, tak jakby niedowierzali, że w taki bezinwazyjny sposób można uporać się z wieloma trudnościami i własnymi niedomaganiami.</p>
<ol start="5">
<li>Czy możesz powiedzieć, że biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa zmieniła postrzeganie własnego ciała? Jeśli tak, to w jaki sposób objawia się to u Ciebie?</li>
</ol>
<p>Tak i to bardzo. Teraz wiem, że ciało do mnie mówi, rozmawiam z nim, zadaję pytania gdy coś dolega. Przykład: wizyta niechcianej osoby powodująca odczucie wstrętu, zbiera się na wymioty – już wiem, że to ważna informacja płynąca z organizmu i nie należy jej ignorować tylko możliwie jak najlepiej zatroszczyć się o siebie.</p>
<ol start="6">
<li>Jak przebiegała Twoja relacja z terapeutką? Czy miałaś poczucie bezpieczeństwa, poczucie bezwarunkowej akceptacji swojej osoby oraz tego z czym przychodzisz na terapię?</li>
</ol>
<p>Małgorzata zachowuje się i pracuje tak jakby była do tego stworzona, ma bardzo dobre wyczucie pacjenta, jest w stanie naprowadzić na wiele spraw już w trakcie rozmowy przed lub po sesji. Zadaje bardzo trafne pytania. Przez cały cykl terapeutyczny czułam się zaopiekowana, rozluźniona i w pełnym zaufaniu, w bardzo dużym poczuciu bezpieczeństwa.</p>
<h2>Bibliografia</h2>
<ol>
<li><a href="https://www.hellozdrowie.pl/brodawczak-piersi-objawy-diagnostyka-leczenie/">https://www.hellozdrowie.pl/brodawczak-piersi-objawy-diagnostyka-leczenie/</a></li>
<li>Gilchrist Roger „Podstawy terapii czaszkowo-krzyżowej” Virgo 2011</li>
<li>Rosenberg S. „Terapeutyczna moc nerwu błędnego” tłumaczenie A. Homańczyk, Kraków 2020</li>
<li>Franklin Sills „Fundations in Craniosacral Biodynamics”Volume One, Books 2011</li>
<li>Przyjemska „Terapia czaszkowo-krzyżowa. Skuteczne techniki leczenia” Białystok 2011</li>
<li><a href="https://www.termedia.pl/Medycyna-alternatywna-jako-uzupelniajaca-forma-leczenia-chorob-nowotworowych-w-opinii-pacjentow-onkologicznych,63,15647,1,0.html">Pełny tekst: Medycyna alternatywna jako uzupełniająca forma leczenia chorób nowotworowych w opinii pacjentów onkologicznych, Joanna Woźniak-Holecka &#8211; Psychoonkologia 1/2010</a></li>
</ol>
<p>Małgorzata Ludwicka</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/terapia-czaszkowo-krzyzowa-jako-terapia-wspierajaca-pacjentow-onkologicznych-studium-przypadku/">Terapia Czaszkowo-Krzyżowa jako terapia  wspierająca pacjentów onkologicznych.  – studium przypadku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wpływ terapii czaszkowo-krzyżowej  w łagodzeniu objawów i problemów zdrowotnych spowodowanych stresem</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-terapii-czaszkowo-krzyzowej-w-lagodzeniu-objawow-i-problemow-zdrowotnych-spowodowanych-stresem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 12:10:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6714</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Justyna Czaja</b><br />
Egzamin, ślub, rozwód, choroba, problemy rodzinne, kłótnia, nowa praca, skok na bungee, wystąpienie publiczne – zupełnie różne sytuacje i wydarzenia, nacechowane pozytywnie i negatywnie, a jednak mające wspólny element. Każde z nich może wywołać stres, ale każdy z nas może odczuć i zareagować na nie w zupełnie inny sposób. Innymi słowy, nie samo wydarzenie jest stresujące, ale nasza interpretacja tego zdarzenia może sprawić, że stanie się ona dla nas źródłem stresu. Stres jest jednym z najbardziej powszechnych zjawisk, z którymi spotykamy się w codziennym życiu. Choć w małych dawkach może być motywujący i mobilizujący do działania, ale jego przewlekła obecność ma szkodliwy wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne. Współczesny styl życia pełen pośpiechu, presji, emocji takich jak lęk, strach czy niepokój, sprzyja kumulacji stresu w naszych ciałach. Coraz częściej nie potrafimy odpoczywać, a tym samym nasze organizmy nie mają czasu na regenerację, co w konsekwencji może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, takich jak choroby serca, depresja, zaburzenia lękowe, czy przewlekły ból.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-terapii-czaszkowo-krzyzowej-w-lagodzeniu-objawow-i-problemow-zdrowotnych-spowodowanych-stresem/">Wpływ terapii czaszkowo-krzyżowej  w łagodzeniu objawów i problemów zdrowotnych spowodowanych stresem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„To nie stres nas zabija, ale reakcja na niego.” </p>
<p>Hans Selye</p>
<h2><a name="_Toc185080305"></a><a name="_Toc185171631"></a>1.  Wstęp</h2>
<h2><a name="_Toc185080306"></a><a name="_Toc185171632"></a>1.1   Wprowadzenie</h2>
<p>Egzamin, ślub, rozwód, choroba, problemy rodzinne, kłótnia, nowa praca, skok na bungee, wystąpienie publiczne – zupełnie różne sytuacje i wydarzenia, nacechowane pozytywnie i negatywnie, a jednak mające wspólny element. Każde z nich może wywołać stres, ale każdy z nas może odczuć i zareagować na nie w zupełnie inny sposób. Innymi słowy, nie samo wydarzenie jest stresujące, ale nasza interpretacja tego zdarzenia może sprawić, że stanie się ona dla nas źródłem stresu.</p>
<p>Stres jest jednym z najbardziej powszechnych zjawisk, z którymi spotykamy się w codziennym życiu. Choć w małych dawkach może być motywujący i mobilizujący do działania, ale jego przewlekła obecność ma szkodliwy wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne. Współczesny styl życia pełen pośpiechu, presji, emocji takich jak lęk, strach czy niepokój, sprzyja kumulacji stresu w naszych ciałach. Coraz częściej nie potrafimy odpoczywać, a tym samym nasze organizmy nie mają czasu na regenerację, co w konsekwencji może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, takich jak choroby serca, depresja, zaburzenia lękowe, czy przewlekły ból.</p>
<p>Jednym z obszarów terapeutycznych, który może wspierać niwelowanie skutków przewlekłego stresu, jest terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym. Podczas niej, za pomocą delikatnego i subtelnego dotyku, możemy uwolnić emocje i napięcia zapisane na poziomie ciała, co skutecznie wspomaga procesy zdrowienia. Jak pokazują badania, terapia ta może przynieść znaczną ulgę osobom zmagającym się ze skutkami przewlekłego stresu. W 2023 roku przeprowadzono badanie, gdzie zbadano wpływ terapii czaszkowo-krzyżowej na poziom hormonów stresu we krwi u męskich kadetów strażaków. Jak wynika z badań, przeprowadzenie 5 sesji, jedna na tydzień, wpłynęły na redukcje stresu u strażaków.<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a></p>
<h2><a name="_Toc185080307"></a><a name="_Toc185171633"></a>1.2       Cel i zakres pracy</h2>
<p>Temat stresu i reakcji organizmu na stres stanowi główny cel niniejszej pracy. W pracy omówię, jak nasze ciało reaguje na stres, oraz jak terapia czaszkowo-krzyżowa może wspierać proces łagodzenia dolegliwości związanych ze stresem przekładając się tym samym na poprawę komfortu życia.</p>
<p>W pracy zaprezentuje studium przypadku kobiety w wieku 40 lat, aktywnej zawodowo, żyjącej w przewlekłym stresie, która zmaga się z dolegliwościami takimi jak migreny, bóle mięśniowe, stawowe, problemy ze snem. Analiza przypadku obejmie szczegółowy wywiad zdrowotny oraz obserwację efektów terapii czaszkowo-krzyżowej, której poddała się pacjentka. Pacjentka podzieli się również swoimi subiektywnymi odczuciami oraz zmianami, które zaobserwowała w swoim ciele podczas trwania terapii.</p>
<p>Praca składa się czterech części: w pierwszej części przedstawiona zostanie definicja stresu oraz jego biochemia. Następnie omówię skutki stresu oraz sposoby radzenia sobie z nim. W części trzeciej pokrótce przedstawię działanie terapii czaszkowo-krzyżowej. A w części ostatniej zostanie zaprezentowane studium przypadku.</p>
<h2><a name="_Toc185080308"></a><a name="_Toc185171634"></a>2.  Teoretyczne podstawy stresu</h2>
<h2><a name="_Toc185080309"></a><a name="_Toc185171635"></a>2.1 Definicja stresu</h2>
<p>Stres jest naturalną reakcją organizmu na bodźce postrzegane, jako zagrożenie lub wyzwanie. To złożony proces, który obejmuje reakcje fizjologiczne, psychologiczne i społeczne. W skrócie, stres to sposób, w jaki organizm reaguje na sytuacje wymagające dostosowania się do nowych warunków. W odpowiedzi na stres mobilizowane są zasoby, które pomagają nam poradzić sobie z zagrożeniem. Przewlekły stres, utrzymujący się przez dłuższy czas, może prowadzić do poważnych skutków zdrowotnych, w tym zaburzeń emocjonalnych i somatycznych.</p>
<p>Stres jest wszechobecny w naszym życiu. Nie możemy się go pozbyć, a jedynie możemy nauczyć się adaptować do reakcji stresowej. <em>„Z punktu widzenia stresora i jego działania wywołującego stres nieistotne jest, czy czynnik lub sytuacja, jakiej stawiamy czoło, jest przyjemna czy nieprzyjemna. Liczy się jedynie intensywność żądania przystosowania się do sytuacji nowej lub ponownego dostosowania się do sytuacji normalnej.”</em> <a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a></p>
<p>Hans Selye wyróżnił dwa rodzaje stresu:</p>
<ul>
<li><strong>eustres</strong> (stres dobry) – który motywuje, mobilizuje do działania, „<em>zawiera w sobie dodatkowo przyjemne doznania radości, spełnienia i autoekspresji”<a href="#_ftn3" name="_ftnref3"><strong>[3]</strong></a></em></li>
<li><strong>dystres</strong> (stres zły) – stres nieprzyjemny, negatywnie wpływający na jakość życia; przewlekły, chroniczny stres może prowadzić do wielu chorób.</li>
</ul>
<p>Bez względu na to, czy mamy do czynienia ze stresem dobrym, czy złym, w organizmie dochodzi do tej samej reakcji, której celem jest zachowanie równowagi &#8211; homeostazy. W czasach prehistorycznych, kiedy ludzie doświadczali faktycznego zagrożenia życia, stresor był mocny, ale trwał tylko chwilę. W czasach obecnych, pomimo że na co dzień nie doświadczamy zagrożenia życia, organizm reaguje tak, jakby był w trybie walki i ucieczki. Ten mechanizm może się włączyć przykładowo podczas kłótni z przełożonym lub gdy ktoś zajechał nam drogę. Niestety, stresorów doświadczamy tak często, że ciągle jesteśmy w pełnej mobilizacji do działania, dlatego organizm sytuację stresową przyjmuje jako coś normalnego i nie wraca już do swojej poprzedniej równowagi, co z czasem może prowadzić do wielu chorób, miedzy innymi takich jak nadciśnienie, depresja czy otyłość.</p>
<p>Obecnie coraz częściej mówi się o dynamicznej allostazie<em>, „stałość poprzez zmianę” <a href="#_ftn4" name="_ftnref4"><strong>[4]</strong></a>. „Organizm nie uruchamia całości swoich złożonych mechanizmów regulujących w celu skorygowania jednego ustawienia, które wyszło poza optymalny zakres. Potrafi dokonać zmian allostatycznych, antycypując określony parametr, który prawdopodobnie się rozreguluje”<a href="#_ftn5" name="_ftnref5"><strong>[5]</strong></a>. </em>Przykładowo, organizm doświadczający stresora, może obniżyć reakcję na ból lub zmniejszyć odporność czy łaknienie, bo nie są to elementy, które są konieczne w danej chwili do przeżycia.</p>
<p>Hans Selye, prekursor badań nad stresem, wprowadził pojęcie ogólny syndrom adaptacyjny GAS (General Adaptation Syndrom), który pokazuje jak stresor działa na organizm i dzieje się to w trzech fazach. Prezentuje to poniższa ilustracja.</p>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p><strong>A<br />
</strong>Faza alarmowa</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p><strong>B</strong></p>
<p>Faza odporności</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p>normalny poziom odporności</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p><strong>C</strong></p>
<p>Faza wyczerpania</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-6719" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/ogolny-syndrom-adaptacyjny-1024x343.png" alt="" width="1024" height="343" srcset="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/ogolny-syndrom-adaptacyjny-980x328.png 980w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/ogolny-syndrom-adaptacyjny-480x161.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></p>
<p><a name="_Toc185079018"></a>Rysunek 1Ogólny Syndrom Adaptacyjny (GAS)<br />
Źródło: Hans Selye, Stres okiełznany, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978</p>
<p>Faza alarmująca, pojawia się gdy dochodzi do kontaktu z bodźcem stresującym, w tym momencie odporność organizmu nieco spada. Kolejna faza to stadium odporności, podczas której organizm się przyzwyczaja i dostosowuje do stresora, a odporność wzrasta powyżej poziomu normalnego. Ostatnią fazą jest faza wyczerpania, podczas której, organizm nie potrafi już dłużej dostosowywać się do stresora i dochodzi do wyczerpania zasobów i energii, co w konsekwencji może doprowadzić do choroby a nawet śmierci.</p>
<p>Aby zrozumieć, jak stres wpływa na nasz organizm, warto przyjrzeć się jego biochemicznym podstawom. Reakcje stresowe są ściśle powiązane z aktywnością układu neuroendokrynnego i autonomicznego, które regulują nasze odpowiedzi na stres. W odpowiedzi na zagrożenie, organizm uruchamia mechanizm, obejmujący wydzielanie określonych hormonów i neuroprzekaźników.</p>
<p>Gdy pojawi się bodziec stresowy, układ nerwowy pełniący rolę centralnego systemu, aktywuje reakcje organizmu. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa wydzielanie hormonów, takich jak kortyzol i adrenalina, które przygotowują organizm do szybkiego działania. Adrenalina powoduje m.in. przyspieszenie akcji serca, podniesienie ciśnienia krwi oraz zwiększenie przepływu krwi do mięśni. Z kolei kortyzol, zwany hormonem stresu, mobilizuje zasoby energetyczne, zwiększając poziom glukozy we krwi, co pozwala na szybsze reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Jednak, gdy poziom tych hormonów utrzymuje się na podwyższonym poziomie przez długi czas, mogą pojawić się poważne konsekwencje zdrowotne, takie jak obniżenie odporności, problemy z sercem, zaburzenia snu oraz zakłócenia równowagi hormonalnej. Przyjrzyjmy się działaniom hormonów bliżej.</p>
<h2><a name="_Toc185080310"></a><a name="_Toc185171636"></a>2.2 Biochemia stresu</h2>
<p>Gdy dochodzi do sytuacji stresowej, na pierwszy plan wysuwa się układ nerwowy współczulny, który jest częścią autonomicznego układu nerwowego (AUN). Układ ten kontroluje funkcje organizmu, takie jak rytm serca, oddychanie i reakcje na stres, bez świadomego zaangażowania. Układ współczulny (sympatyczny) jest aktywowany w sytuacjach stresowych, kiedy potrzebna jest pełna mobilizacja i reakcja na bodziec płynący z otoczenia. Drugą jego gałęzią jest układ przywspółczulny (parasympatyczny) działa antagonistycznie – uspokaja organizm, poprawia trawienie oraz zachęca do odpoczynku i regeneracji (ang. rest and digest).</p>
<h2><a name="_Toc185080311"></a><a name="_Toc185171637"></a>2.2.1   Hormony wydzielane podczas reakcji walcz lub uciekaj</h2>
<p>Układ nerwowy współczulny odpowiada za reakcje walcz i uciekaj. Walter Cannon, amerykański fizjolog, jako pierwszy opisał tę reakcje i „<em>rozpoznał znaczenie adrenaliny, noradrenaliny i współczulnego układu nerwowego.(&#8230;) ukuł pojęcie reakcji walki-ucieczki, które jest jednym ze sposobów rozumienia reakcji stresowej przygotowującej organizm do nagłego, zwiększonego zapotrzebowania na energię.”<a href="#_ftn6" name="_ftnref6"><strong>[6]</strong></a> „W pierwszych chwilach po zadziałaniu stresora pobudza nadnercza do wydzielania katecholamin &#8211; adrenaliny, noradrenaliny i dopaminy. Mają one przygotować organizm do działania. W tym czasie rozszerzają się oskrzela, pogłębia oddech, wątroba uwalnia do krwi dodatkowe porcje glukozy niezbędnej do wydajnej pracy mięśni, rozszerzają się źrenice, zwężają naczynia krwionośne i zagęszcza się krew (co jest przygotowaniem na ewentualne zranienie). Serce zaczyna bić szybciej, rośnie ciśnienie krwi, jednak krew nie jest rozprowadzana równomiernie do wszystkich organów. Mniej trafia jej do skóry czy układu pokarmowego, ponieważ główny transport kierowany jest do mięśni, serca i mózgu &#8211; organów o kluczowym znaczeniu podczas walki i ucieczki. Katecholaminy działają mniej więcej przez godzinę zanim zostaną wchłonięte przez tkanki.”<a href="#_ftn7" name="_ftnref7"><strong>[7]</strong></a></em></p>
<h2><a name="_Toc185080312"></a><a name="_Toc185171638"></a>2.2.2  Ciało migdałowate w regulacji stresu</h2>
<p>Cofnijmy się na chwilę do momentu, gdy pojawia się bodziec stresowy. Tam, gdzie jest walka i ucieczka lub zagrożenie, tam zazwyczaj pojawiają się emocje strachu i agresji, i to właśnie przy tych emocjach, reakcja organizmu jest automatyczna. W przypadku emocji bardziej pozytywnych, organizm nie czuje tak bardzo zagrożenia, co skutkuje mniej intensywnymi reakcjami.</p>
<p>Kluczową rolę w tych reakcjach odgrywa ciało migdałowate, struktura podwójna, pomimo że zazwyczaj mówi się o niej w liczbie pojedynczej. Jest ono częścią układu limbicznego, w skład, którego wchodzi między innymi wzgórze i hipokamp. Ciało migdałowate odpowiada za przetwarzanie informacji związanych z emocjami i wspomnieniami. Bodźce zewnętrzne odbieramy za pomocą zmysłów, które w pierwszej kolejności trafiają do wzgórza, a następnie do ciała migdałowatego, gdzie następuje reakcja z ciała. Na przykład, gdy wejdziemy do ciemnego pomieszczenia i nagle coś nas wystraszy, naszą reakcją może być krzyk, wycofanie się. A dzieje się tak, dlatego, że informacja nie zdążyła jeszcze dotrzeć do kory mózgu, więc nasza reakcja była nieświadoma.</p>
<p><em>„Kora mózgu potrzebuje więcej czasu na przetworzenie informacji, którą otrzymuje od wzgórza. Składa się ona z dwóch części: lewej i prawej półkuli. Oprócz tego jest podzielona na osobne części, zwane płatami, które pełnią różne funkcje, takie jak przetwarzanie doznań wzrokowych, usłyszanych dźwięków oraz innych informacji sensorycznych, a także łączenie ich z sobą, co umożliwia nam całościowe doświadczanie świata. Kora to część mózgu, która postrzega i myśli (…).”</em> <a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a></p>
<p>Gdy w korze mózgowej pojawi się jakiś negatywny impuls dotyczący naszych życiowych doświadczeń, wówczas ciało migdałowate staje w pełnej gotowości do walki lub ucieczki, aby uchronić organizm przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Jeśli ciało migdałowate oceni bodziec jako zagrożenie, aktywuje oś HPA (podwzgórze – przysadka – nadnercza).</p>
<p>Dlatego, możemy wyróżnić dwie ścieżki reagowania na bodziec. Pierwsza jest krótka, automatyczna, w którą zaangażowane jest wzgórze i ciało migdałowate. Druga jest dłuższa, gdzie informacja idzie najpierw do wzgórza, a kolejno do kory mózgowej, aby ostatecznie trafić do ciała migdałowatego. Prezentuje to poniższy rysunek.</p>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p>Informacja zmysłowa</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p>Wzgórze</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p>Kora mózgu</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p>Ciało migdałowate</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p>Reakcja lękowa</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-6718" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/procesy-reagowania-ciala-migdalowateego-1024x366.png" alt="" width="1024" height="366" srcset="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/procesy-reagowania-ciala-migdalowateego-980x350.png 980w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/procesy-reagowania-ciala-migdalowateego-480x171.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></p>
<p><a name="_Toc185079019"></a>Rysunek 2 Uproszczona ilustracja procesów reagowania ciała migdałowatego<br />
Źródło: Catherine M. Pittman, Elizabeth M. Karle, Zalękniony mózg, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego,Kraków 2018,str. 38</p>
<h2><a name="_Toc185080313"></a><a name="_Toc185171639"></a>2.2.3   Aktywacja osi HPA</h2>
<p>W drugiej kolejności, po kilkunastu minutach, gdy stresor nie zostanie złagodzony przez AUN (autonomiczny układ nerwowy) aktywuje się oś HPA (podwzgórze &#8211; przysadka &#8211; nadnercza). Najpierw bodziec stresowy pobudza podwzgórze (hypothalamus), które wytwarza hormon kortykoliberynę (CRH) idący do przysadki (pituitary gland), i pobudza ją do wydzielania hormonu ACTH (hormon adrenokortykotropowy/kortykotropina), który aktywuje korę nadnerczy (adrenal gland) do wydzielania kortykoidów, do których zalicza się między innymi kortyzol. Kortyzol zwiększa stężenie glukozy we krwi w celu pobudzenie organizmu do działania, zapewniając mu wystarczającą energię do działania. „<em>Jednoczenie kortyzol wyłącza te procesy, które chwilowo są mniej istotne dla przetrwania. Tłumi działanie układu odpornościowego, układu trawienia, systemu odbudowy tkanek, układu rozrodczego, a także wyższych funkcji mózgu &#8211; analizowania, zapamiętywania i uczenia się.”<a href="#_edn1" name="_ednref1"><strong>[i]</strong></a></em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-6717 size-full" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/stress-response-system.png" alt="" width="374" height="280" srcset="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/stress-response-system.png 374w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/stress-response-system-300x225.png 300w" sizes="(max-width: 374px) 100vw, 374px" /></p>
<p><a name="_Toc185079020"></a>Rysunek 3 Reakacja organizmu na bodziec stresowy<br />
Źródło: https://zosiawinczewska.pl/stres-a-choroby-przewlekle-co-maja-do-tego-psychobiotyki/zrzut-ekranu-2022-11-29-o-09-41-52/</p>
<h2><a name="_Toc185080314"></a><a name="_Toc185171640"></a>2.2.4   Co się stanie, gdy reakcja walki/ucieczki zawiedzie?</h2>
<p>Gdy strategia walki lub ucieczki zawiedzie to kolejną reakcją na stres będzie zastygnięcie, zamrożenie. Do rozwoju terminu zamrożenia przyczynił się Peter Levine, który prowadził badania nad reakcjami stresowymi, zwłaszcza w kontekście traumy. Levine badał jak organizmy reagują na ekstremalny stres, w tym poprzez zamrożenie, a także jak te reakcje mogą prowadzić do długotrwałych efektów zdrowotnych, takich jak zespół stresu pourazowego (PTSD).</p>
<p>Warto zaznaczyć, że trauma zaczyna się od stresu. Kiedy doświadczamy długotrwałego i chronicznego stresu to mogą pojawić się symptomy podobne jak w przypadku traumy. Ale przewlekły stres nie powinien być nazywany traumą. O przewlekłym stresie mówimy, gdy sytuacja, stresory nie ustępują a powtarzają się, prowadząc do wyczerpania zasobów organizmu na tle zarówno psychicznym jak i fizycznym.</p>
<p>Powracając do terminu zamrożenia, będąc w tym stanie, nie wyrażamy swoich emocji, doświadczamy chronicznego zmęczenia, dezorientacji. „<em>Gdy walka ani ucieczka nie neutralizują zagrożenia, włączamy układ ostatniej szansy &#8211; nasz gadzi mózg. Najczęściej uaktywnia się on wtedy, kiedy jesteśmy fizycznie unieruchomieni, na przykład przygwożdżeni przez napastnika, albo, gdy dziecko nie może uciec od przerażającego opiekuna. Omdlenie i wyłączenie, kontroluje DVC (część grzbietowa nerwu błędnego), ewolucyjnie stara część przywspółczulnego układu nerwowego związana z takimi objawami jak nudności, biegunka. Ta część spowalnia też bicie serca i spłyca oddech. Gdy przejmie kontrolę, inni ludzie i my sami, przestają się liczyć. Świadomość się wyłącza i możemy nawet nie odczuwać bólu fizycznego.”<a href="#_ftn9" name="_ftnref9"><strong>[9]</strong></a> </em></p>
<p>Model walki, ucieczki i zamrożenia jest obecnie powszechnie używany w psychologii, neurobiologii i terapii traumy, ponieważ pozwala na lepsze zrozumienie w jaki sposób organizm reaguje na stres i zagrożenie.</p>
<h2><a name="_Toc185080315"></a><a name="_Toc185171641"></a>2.2.5   O co chodzi z mózgiem gadzim?</h2>
<p>Chciałabym jeszcze pokrótce przedstawić koncepcję mózgu gadziego, który odpowiada za zachowania instynktowne. W latach 60. Paul McLean odkrył trzy części mózgu, które ewoluowały od formy prostej do bardziej złożonej.</p>
<p>Pierwszym z nich był mózg gadzi (reptiliant brain), który obejmuje pień mózgu i móżdżek. Odpowiada on za przetrwanie i reguluje podstawowe funkcje życiowe, takie jak oddychanie, rozmnażanie, odczuwanie głodu, łaknienia oraz kontrolowanie temperatury ciała.</p>
<p>Drugi mózg to mózg ssaczy (mmamalian brain) – system limbiczny, układ podkorowy, który odpowiada za emocje oraz ich wyrażanie.</p>
<p>Trzeci mózg to kora mózgowa (neocortex brain), wspierająca komunikację, logiczne myślenie, planowanie oraz uczenie się.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-6716" src="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/ewolucja-mozgu.jpg" alt="" width="197" height="197" srcset="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/ewolucja-mozgu.jpg 197w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/ewolucja-mozgu-150x150.jpg 150w, https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wp-content/uploads/2025/06/ewolucja-mozgu-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 197px) 100vw, 197px" /></p>
<p><a name="_Toc185079021"></a>Rysunek 4 Ewolucja mózgu<br />
Źródło: <a href="https://justinbrain.pl/jak-dziala-mozg/">https://justinbrain.pl/jak-dziala-mozg/</a></p>
<p>Te trzy mózgi uzupełniają się, a teoria ta pozwala lepiej zrozumieć, z którego poziomu mózgu działamy. W przypadku reakcji na stres aktywuje się mózg gadzi, który uruchamia tryb walki, ucieczki lub zamrożenia. Ze względu na swoją pierwotną funkcję mózg gadzi przejmuje kontrolę nad ciałem, decydując o automatycznych reakcjach. Reakcje te nie wymagają zaawansowanego myślenia czy planowania, co pozwala na szybkie reagowanie na bodźce.</p>
<h2><a name="_Toc185080316"></a><a name="_Toc185171642"></a>2.3   Objawy, skutki i techniki radzenia sobie ze stresem</h2>
<p>Jak wiadomo, stres to zmora dzisiejszych czasów, bo ma on duże przełożenie, na jakość naszego życia. Stres, szczególnie długotrwały, przewlekły, ma negatywny wpływ na zdrowie fizyczne, psychiczne i emocjonalne. Wpływa na niemal każdy układ w organizmie, prowadząc do chorób serca, problemów z układem pokarmowym, osłabienia odporności, prowadzi również do zaburzeń nastroju, problemów ze snem i pamięcią. Długotrwały stres może prowadzić do rozwoju poważnych chorób przewlekłych i zaburzeń psychicznych, dlatego tak ważne jest zarządzanie stresem i podejmowanie działań mających na celu jego redukcję.</p>
<p>Do najbardziej typowych objawów wskazujących, że doświadczamy stresu zaliczyć możemy:</p>
<ul>
<li>Przyspieszone tętno</li>
<li>Podwyższone ciśnienie krwi</li>
<li>Pocenie się</li>
<li>Zwiększone napięcie mięśni</li>
<li>Zaburzenia koncentracji uwagi, problemy z pamięcią</li>
<li>Zawroty, bóle głowy, migreny</li>
<li>Zwiększona impulsywność, rozdrażnienie, nerwowość, agresja</li>
<li>Problemy trawienne</li>
<li>Zaburzenia snu</li>
<li>Zaburzenia oddychania</li>
<li>Zaburzenie odżywiana</li>
<li>Poczucie lęku, zamartwiania się, przytłoczenia</li>
<li>Wzmożone sięganie po używki</li>
</ul>
<p>Do przykładowych zagrożeń zdrowotnych, jakie niesie za sobą przewlekły stres zaliczyć możemy:</p>
<ul>
<li><strong>Zwiększone ryzyko chorób serca</strong>: stres prowadzi do przewlekłej aktywacji układu współczulnego, co powoduje wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie akcji serca i zwiększenie poziomu kortyzolu. Długotrwałe podwyższenie tych parametrów zwiększa ryzyko chorób serca, w tym nadciśnienia tętniczego, zawału serca oraz udaru mózgu.</li>
<li><strong>Zaburzenia równowagi hormonalnej</strong>: przewlekły stres wpływa również na inne hormony, np. hormon wzrostu, insulinę, a także hormony płciowe. Może to prowadzić do zaburzeń metabolicznych typu cukrzyca, problemów z płodnością czy z tarczycą.</li>
<li><strong>Osłabienie odporności</strong>: długotrwały stres prowadzi do obniżenia wydolności układu odpornościowego, co zwiększa podatność na infekcje oraz choroby autoimmunologiczne. Wysoki poziom kortyzolu osłabia aktywność białych krwinek, które odpowiadają za walkę z infekcjami.</li>
<li><strong>Problemy trawienne</strong>: stres może prowadzić do różnych problemów trawiennych, takich jak ból brzucha, wzdęcia, zaparcia czy biegunki. Może także nasilać choroby zapalne jelit (np. wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Crohna). Przewlekły stres jest związany z większym ryzykiem rozwoju wrzodów żołądka oraz refluksu żołądkowo-przełykowego. Stres wpływa na produkcję kwasu solnego, który w nadmiarze może uszkadzać błonę śluzową przewodu pokarmowego.</li>
<li><strong>Choroby skóry</strong>: będąc wystawionym na bodźce stresowe, stan skóry może ulec pogorszeniu co może prowadzić do problemów takich jak trądzik, egzema, łuszczyca czy łojotokowe zapalenie skóry.</li>
<li><strong>Wypadanie włosów</strong>: przewlekły stres może również prowadzić do wypadania włosów, ponieważ wpływa na cykl wzrostu włosów, powodując ich wcześniejsze wypadanie.</li>
<li><strong>Depresja</strong>: długotrwały stres jest jednym z głównych czynników ryzyka rozwoju depresji. Przewlekły stres zaburza równowagę neuroprzekaźników takich jak dopamina czy serotonina, prowadząc do pogorszenia nastroju, apatii i utraty radości z życia.</li>
<li><strong>Bezsenność</strong>: stres często prowadzi do zaburzeń snu, takich jak trudności z zasypianiem, częste budzenie się w nocy lub wczesne budzenie się rano. Wysoki poziom stresu i kortyzolu zakłóca równowagę między cyklem snu a czuwania.</li>
</ul>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sposobów radzenia sobie ze stresem jest wiele, dlatego każdy powinien wybrać aktywności, które najbardziej mu odpowiadają i sprawiają przyjemność. Niemniej jednak ważne jest zadbanie o podstawy, takie jak sen, oddech czy ruch. W redukcji stresu doskonałym narzędziem może być terapia czaszkowo-krzyżowa, której poświęcona jest kolejna część pracy. Teraz pokrótce wymienię i opiszę kilka metod, które mogą być pomocne w zarządzaniu stresem i z których sama chętnie korzystam.</p>
<p><u>Sen</u></p>
<p>Właściwa higiena snu, obejmująca odpowiednią ilość (7-9 godzin), jakość i regularność, jest niezbędna, aby organizm mógł się zregenerować, oczyścić z niepotrzebnych metabolitów i być gotowym do działania. Sen ma działanie przeciwzapalne i reguluje odpowiedź organizmu na stres.</p>
<p><u>Oddech </u></p>
<p><em>„Oddychanie jest najbardziej istotną funkcją życiowa. Bez niej nie może istnieć żadna funkcja. I dlatego jeżeli chcesz poprawić swoje zdrowie ogólne popraw oddychanie.” Joseph Pilates</em></p>
<p>Oddychanie przeponowe, do brzucha ma działanie wyciszające, uspokajające organizm, dlatego tak ważne jest zadbanie o świadomy oddech, dzięki któremu możemy aktywować układ przywspółczulny i stymulować nerw błędny.</p>
<p><u>Ruch</u></p>
<p>Wszelkie emocje są zapisywane na poziomie ciała, dlatego tak ważne jest zadbanie o regularną aktywność fizyczną, która pozwala pozbyć się napięcia z ciała oraz poprawia samopoczucie dzięki endorfinom – hormonom szczęścia, wydzielanym przez mózg i rdzeń kręgowy.</p>
<p><u>Praktyka uważności </u></p>
<p>Bycie uważnym to nie lada wyzwanie. Skoncentrowanie całej uwagi na jednej rzeczy może być początkowo trudne i wydawać się niemożliwe do realizacji, ponieważ mamy tendencję do robienia kilku rzeczy jednocześnie. Skupiając uwagę na jednej rzeczy, dopiero wtedy możemy faktycznie zauważyć, co robimy, jak to robimy, co się dzieje wokół nas. W praktyce uważności ważne jest, by jedynie obserwować, nie oceniać, ale zauważać i akceptować co się dzieje w danym momencie.</p>
<p><u>Medytacja</u></p>
<p>Podczas medytacji zwracamy uwagę na nasz oddech oraz na myśli, które pojawiają się w głowie. Bardziej świadomie zauważamy odczucia płynące z ciała, w tym również emocje. W medytacji, tak jak w każdej innej aktywności, ważna jest regularność. Codzienna, 10-20 minutowa praktyka może przynieść ogromną ulgę dla pobudzonego układu nerwowego.</p>
<p><u>Qi Gong</u></p>
<p>Qi Gong to medytacja w ruchu, wywodząca się z Chin, która okazała się być bardzo pomocna przy łagodzeniu schorzeń o podłożu psychosomatycznym. Poprzez uważny ruch redukujemy napięcia i wyciszamy ciało, a tym samym poprawiamy przepływ energii i sił witalnych.</p>
<p><u>Biofeedback</u></p>
<p><em>„Treningi polegają na kontrolowaniu przebiegu gry (programu komputerowego) przy pomocy własnego mózgu. (…) Osoba ćwicząca ma zatem bezpośrednią możliwość obserwowania pracy własnego mózgu, trenowania go i wpływania na jego prace &#8211; samymi tylko myślami i nastawieniem.” <a href="#_ftn10" name="_ftnref10"><strong>[10]</strong></a></em></p>
<p>Istnieją wstępne dowody na to, że zastosowanie biofeedbacku może poprawić zarówno fizjologiczne, jak i psychologiczne wskaźniki stresu.<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a></p>
<p><em>„Uczestnicy badań deklarują, że dzięki treningom biofeedback są spokojniejsi, dobrze śpią i mają lepsze samopoczucie. Efekt jest długotrwały, ponieważ opiera się na wykształceniu odpowiednich wzorców i nowych połączeń neuronalnych w mózgu.”<a href="#_ftn12" name="_ftnref12"><strong>[12]</strong></a> </em></p>
<h2><a name="_Toc185080317"></a><a name="_Toc185171643"></a>3.  Jak działa terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym?</h2>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa ma swoje korzenie w osteopatii, której prekursorem był Andrew Taylor Still pod koniec XIX wieku. Still, uznawany za ojca osteopatii, stworzył system leczenia oparty na założeniu, że ciało ma zdolność do samoleczenia, a choroby są wynikiem zaburzeń w funkcjonowaniu układu mięśniowo-szkieletowego.</p>
<p>Na początku XX wieku William Sutherland, osteopata i uczeń Stilla, rozwinął koncepcję tzw. rytmu czaszkowo-krzyżowego. Zauważył on, że kości czaszki nie są ze sobą całkowicie zrośnięte, co pozwala na ich subtelne ruchy. W konsekwencji, ruchy te mogą wpływać na przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego oraz ogólną funkcję układu nerwowego.</p>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym to bardzo delikatna praca z ciałem. Poprzez subtelny dotyk można wyczuć pracę płynu mózgowo-rdzeniowego oraz struktury go otaczające. Płyn mózgowo-rdzeniowy krąży pod oponą twardą, wypełniając przestrzenie podpajęczynówkowe mózgu, komory mózgu oraz kanał rdzenia kręgowego na całej długości kręgosłupa. Chroni on centralny układ nerwowy, dostarcza substancji odżywczych i usuwa zbędne produkty przemiany materii, zabezpieczając w ten sposób centralny układ nerwowy przed uszkodzeniami.</p>
<p>Podstawowym celem terapii jest przywrócenie równowagi i tonizacja układu nerwowego, a także poprawa przepływu płynów w ciele, które wspomagają procesy samo naprawy i przywracają organizmowi homeostazę, czyli stan optymalnej równowagi. Terapeuta poprzez delikatny dotyk potrafi wyczuć mobilność (ruchomość np. narządu, na którą wpływają siły zewnętrzne) oraz motylność (ruchliwość &#8211; wrodzony, naturalny ruch dążący do pierwotnego ułożenia) tkanek i organów. Poprzez uważną obserwację i delikatny dotyk terapeuta potrafi przywrócić strukturom w ciele ich naturalny, wrodzony ruch, który jest przejawem równowagi i zdrowia.</p>
<p>Pomimo, że jest to metoda mało inwazyjna, może przynieść znaczne korzyści w łagodzeniu dolegliwości związanych z napięciami mięśniowymi, stresem, bólem, dolegliwościami ze strony układu pokarmowego, poprawą, jakości snu, a także przyczynić się do poprawy ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia pacjenta.</p>
<p>W terapii czaszkowo-krzyżowej, oprócz dotyku, kluczowa jest również obecność terapeuty, który przyjmuje neutralną i nieoceniającą postawę. Zauważa i akceptuje to, co pojawia się podczas trwania sesji. Taka postawa potęguje uczucie bezpieczeństwa u pacjenta oraz sprzyja nawiązaniu głębszej relacji. Poprzez świadomą obecność i skoncentrowanie całej swojej uwagi na pacjencie, tworzy się przestrzeń i pole relacyjne, które sprzyja procesom samoleczenia.</p>
<h2><a name="_Toc185080318"></a><a name="_Toc185171644"></a>4.  Studium przypadku</h2>
<h2><a name="_Toc185080319"></a><a name="_Toc185171645"></a>4.1 Opis osoby badanej</h2>
<p>Marta ma 40 lat i od kilku lat zmaga się z łuszczycowym zapaleniem stawów. Niestety, żadne dotychczasowe leczenie nie przynosi już ulgi. Choroba powoduje u niej ogromne dolegliwości bólowe, szczególnie związane ze sztywnością i obrzękami stawów, zwłaszcza na dłoniach. Ponadto, zmaga się z poważnymi problemami ze snem – bierze leki nasenne oraz antydepresanty, które jednak, jak twierdzi, nie przynoszą poprawy. Zwykle sypia tylko kilka godzin dziennie, a do tego nie potrafi się zrelaksować, odczuwając silne napięcie i dyskomfort w ciele.</p>
<p>W głowie Marty nieustannie kotłują się myśli, a natłok tych myśli bywa tak silny, że prowadzi do poczucia utraty kontroli, jakby &#8222;traciła rozum&#8221;. Dodatkowo, często doświadcza ataków migrenowych, które objawiają się drżeniem rąk i nóg, trudnościami z oddychaniem, pogorszeniem wzroku, mdłościami, a nawet wymiotami. Podczas ataków migreny nasila się wrażliwość na dźwięki, zapachy i światło. Około 15% jej migren to migreny z aurą.</p>
<p>Marta żyje w ciągłym stresie, który w dużej mierze wynika z jej pracy – prowadzi firmę, za którą ponosi pełną odpowiedzialność. Dodatkowo, jej życie obciążają traumatyczne doświadczenia związane z wojną na Ukrainie, podczas, której straciła bliskie osoby, a dodatkowo w obawie o swoje życie musiała wyemigrować do Polski. Ponadto, Marta jest w trakcie rozwodu, co dodatkowo potęguje jej stres i poczucie przytłoczenia.</p>
<p>Marta trafiła do mnie z polecenia koleżanki. W związku z tym, że farmakoterapia, którą była leczona przez lekarza i psychiatrę, nie poprawiała jej komfortu życia, zdecydowała się spróbować terapii czaszkowo-krzyżowej. Prowadziłam z Martą regularne sesje, co dwa tygodnie, od początku czerwca do końca listopada.</p>
<p>Marta zawsze przychodziła na wizyty punktualnie. Na początku nie miała ochoty rozmawiać przed sesjami – jej wypowiedzi były krótkie, lakoniczne i zwięzłe. Po wejściu do gabinetu natychmiast kierowała się w stronę stołu, by położyć się do sesji. Z łatwością można było wyczuć, że była spięta, nieobecna, wycofana i zestresowana. Z każdą wizytą starałam się ją, chociaż na chwilę zatrzymać przy krótkiej rozmowie. Na początku każda minuta rozmowy miała dla mnie ogromne znaczenie. Z czasem, z każdą sesją, czas na rozmowę się wydłużał, pojawił się większy luz i swoboda, a na jej twarzy zaczął pojawiać się uśmiech. Jednak podczas każdej rozmowy powtarzała: „jestem zestresowana, dużo się stresuję, jestem zmęczona, źle śpię”. Prawie na każdą sesję przychodziła z bólem głowy i z małą ilością przespanych godzin.</p>
<h2><a name="_Toc185080320"></a><a name="_Toc185171646"></a>4.2 Opis sesji</h2>
<p>Zanim przejdę do opisu sesji, chciałabym zaznaczyć, że każdą sesję zaczynałam od zadbania o komfort pacjentki na stole. Następnie dawałam jej czas na poczucie swojego ciała i znalezienie miejsca, w którym czuła się dobrze.</p>
<p>Z pacjentką pracowałam przez 6 miesięcy. Przez siedem pierwszych sesji zasób pacjentki był głównie zewnętrzny. Miała dużą trudność z objęciem uwagi własnego ciała i odnalezieniem w nim komfortu oraz przyjemności. Dopiero przy ósmej sesji z łatwością zaczęła dostrzegać miejsce w ciele, w którym czuła się dobrze, a ten stan utrzymał się już przy kolejnych wizytach. Przy następnych sesjach jej zasób był już zasobem wewnętrznym.</p>
<p>Podczas każdej sesji dbałam o swoje punkty podporu, wyznaczałam granice kontaktu. Sesje zawsze zaczynałam od pracy przy stopach, osadzając się, dbając o pole relacyjne z pacjentką i czekając na holistyczną zmianę, po której pojawiały się miejsca w ciele wymagające uwagi.</p>
<p><strong>Sesja 1</strong><strong><br />
</strong>Marta na sesję przyszła po serii bezsennych nocy, spała tylko po kilka godzin.</p>
<p>Jedną z przełomowych sesji, była sesja poświęcona tylko i wyłącznie liniom środka. Cała sesja odbyła się w chwycie przy kości krzyżowej, Pracując z liniami środka najpierw uwagę przeniosłam na swoje linie środka a dopiero potem kierowałam uwagę na linie środka pacjentki. Zaczęłam od grzbietowej linii środka. Delikatnie było czuć fluktuacje płynu mózgowo-rdzeniowego oraz dało się odczuć fizjologiczny ruch kości krzyżowej. Z czasem pojawiło się dużo ciepła w tej okolicy.</p>
<p>Kolejno przeszłam do pierwotnej (brzusznej) linii środka. Tutaj uwagę skierowałam na trzony kręgów. Pojawiła się niewyraźna linia, która potrzebowała wzmocnienia. Obserwowałam ją, poszerzając jednocześnie przestrzeń. Ciało pacjentki mocno się osadziło i wyciszyło. Następnie przeszłam do kwantowej linii środka. Pojawiła się jakby spirala, otaczająca jej kręgosłup i rozchodząca się na boki i w kierunku góra-dół, wychodząca poza jej ciało fizyczne.</p>
<p>Sesje zakończyłam na boku, w chwycie potylica-kość krzyżowa, aby ciało mogło zintegrować to, co się zadziało podczas sesji. W moim odczuciu sesja była bardzo głęboka. Marta wstała bardzo zrelaksowana a nawet śpiąca i miała poczucie oderwania od rzeczywistości.</p>
<p>Marta przychodząc na kolejną sesje powiedziała, że pierwszy raz od bardzo dawna, udało jej się przespać ciągiem 11 godzin. Zaraz po sesji chciało jej się spać, ale nie mogła sobie pozwolić na drzemkę w ciągu dnia. Ciężko jej było uwierzyć, że pojawił się u niej tak głęboki sen, po którym czuła się prawdziwie zregenerowana.</p>
<p><strong>Sesja 2</strong><br />
Przed sesją Marta zgłosiła, że znowu wróciły jej bóle stawów w całym ciele. Podążając za Wrodzonym Planem Leczenia, zdecydowałam się na pracę z lewym stawem kolanowym</p>
<p>Zastosowałam chwyt kanapkowy. Po przyłożeniu dłoni na kolano poczułam ogromne ciepło, z kolei z dołu odczuwalna temperatura była neutralna. Marta miała podobne odczucia, tyle, że odczucie ciepła, gorąca w kolanie odczuła znacznie później niż ja. W stawie kolanowym był ogromny chaos, między dłońmi było wyczuwalna spirala, ruch obrotowy wszystkich struktur, pojawił się też ruch w kształcie ósemek. Ten staw prosił się o zwiększenie przestrzeni, kiedy zaprosiłam przestrzeń, Marta powiedziała, że czuje mrowienie w okolicy kolana, które się rozchodziło na całe udo. Dość długo pozostałam przy stawie kolanowym poszerzając przestrzeń oraz zapraszając potencje. Z czasem pojawiła się w stawie cisza.</p>
<p>Kolejno intencjonalnie poprosiłam o pokazanie się punktu inercyjnego, który mógł być połączony ze stawem kolanowym. Pierwsze, co się pojawiło to kość krzyżowa. Po ułożeniu dłoni na kości krzyżowej pojawiły się u mnie chwilowe zawroty głowy, zapytałam Marty czy miewa zawory, odpowiedz była twierdząca. Fluktuacja PMR była wyczuwalna. Po dłuższej obserwacji pracy kości krzyżowej, intuicyjnie przyszła do mnie potrzeba zastosowania EV4. Przy kolejnym wdechu, zastosowałam EV4, reakcja z ciała była natychmiastowa i doszło do zaciszenia.</p>
<p>Marta poczuła rozchodzące się ciepło po całym ciele. Była bardzo zrelaksowana, ale jednocześnie zrobiła się senna.</p>
<p><strong>Sesja 3</strong><br />
Podczas tej sesji skupiłam się na pracy z układem współczulnym.</p>
<p>Najpierw zaczęłam pracę z nadnerczami, gdzie było dużo pobudzenia i aktywności. Podczas tej pracy jelita również stały się dość aktywne, słychać było przelewanie.</p>
<p>Następnie zmieniłam ułożenie dłoni: jedną dłoń położyłam pod kość krzyżową, a drugą pod szyją i obserwowałam, co się dzieje na całej długości rdzenia kręgowego, pozwalając, aby cały układ współczulny spowolnił i rozluźnił się. Pacjentka czuła ciągnięcie i dużą aktywność w kierunku miednicy. Pracując z tym miejscem, dało się odczuć emocje gniewu, złości i niewypowiedzianych słów. Zapytałam pacjentkę, czy odczuwa jakieś emocje, odpowiedziała, że towarzyszy jej spokój.</p>
<p>Będąc uwagą przy układzie współczulnym, miałam poczucie, jakbym trzymała małe dziecko i przyszła do mnie refleksja, że pacjentka, jako dziecko została zostawiona, i że w ciele mocno się to zapisało. Zapytałam, czy miała wspomnienia z dzieciństwa, kiedy została porzucona. Bez chwili zawahania odpowiedziała, że tak, i opowiedziała mi tę historię.</p>
<p>Kolejno przeszłam do pracy z nerwem błędnym w okolicy szyi, który był pobudzony.</p>
<p>Następnie pracowałam z potylicą. Było tam wiele niesymetrycznego ruchu.</p>
<p>Pacjentka zgłosiła, że nie może wziąć pełnego oddechu, więc przeszłam do przepony, w której było dużo napięcia. Jelita zaczęły głośniej pracować, a układ współczulny również był pobudzony..</p>
<p>Trzy dni po sesji Marta zgłosiła, że ból szyi minął, a atak migreny, który zaczynał się przed sesją, ustąpił. Zauważyła także, że coś się zadziało z płynami w jej ciele — prawie wcale nie chodziła do toalety, pojawiły się obrzęki, a także przytyła 2,5 kg. Po czterech dniach od sesji obrzęki ustąpiły, a pacjentka poczuła dużą ulgę w ciele. Z wywiadu dowiedziałam się, że kilka lat temu Marta miała problemy z obrzękami w ciele.</p>
<p><strong>Sesja 4</strong><strong><br />
</strong>Sesja była poświęcona kolejnej pracy z układem współczulnym.</p>
<p>Jedną dłoń położyłam pod plecami na wysokości odcinka piersiowego, a drugą pomiędzy żebrami. I czekałam na pojawienie się głębokiego osadzenia. Kolejno przeszłam do splotu sercowego, Jedna dłoń na klatce piersiowej, w okolicy obojczyków a druga pod karkiem w okolicach kręgu C5-7. Pracowałam ze zwojami szyjnymi leżącymi po obu stronach kręgosłupa, z tyłu oraz nerwem błędnym, który znajduje się z przodu, po obu stronach szyi w okolicy MOS (mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy). Wyczuwalna była wzmożona aktywność pomiędzy dłońmi, a nerw błędny pracował dość ciężko. Z czasem doszło do wyciszenia.</p>
<p>Marta po sesji miała poczucie wewnętrznego spokoju. Sesja korzystnie wpłynęła na jej sen.</p>
<p><strong>Sesja 5</strong></p>
<p>Marta przyszła na sesję bardzo zmęczona, skarżąc się na silny ból głowy. Zgłosiła, że ma wiele trudności w pracy, które niespodziewanie na nią spadły. Pracuje pod dużą presją czasu i obecnie wykonuje obowiązki za 2-3 osoby.</p>
<p>Sesja była poświęcona pracy z zatokami żylnymi. Zaczęłam od pracy na wlocie klatki piersiowej (chwyt na kanapkę). W tej okolicy pojawiło się dużo ruchu, który był także odczuwalny przez pacjentkę. Po zastosowaniu augmentacji, odczucia te wyciszyły się. Następnie przeszłam do pracy z połączeniem szczytowo-potylicznym, gdzie wyczuwalne było napięcie oraz ciągnięcie w kierunku stóp. Kolejno przeniosłam uwagę na otwory szyjne, przez które przechodzą tętnice/żyły szyjne oraz nerw błędny. Po obu stronach szyi wyczuwalna była duża aktywność nerwu błędnego.</p>
<p>Następnie skupiłam się na pracy z zatokami żylnymi. Najbardziej przyblokowana była zatoka poprzeczna, w której wyczuwalne było zablokowanie przepływu po obu stronach. Pracując z tą zatoką, pacjentka poczuła ból głowy, który stopniowo zmniejszał się w trakcie sesji. Pod koniec sesji udało się Marcie zasnąć.</p>
<p>Ból głowy całkowicie ustąpił w ciągu 3-4 godzin po sesji. Sesja nie miała jednak wpływu, na jakość snu pacjentki.</p>
<p><strong>Sesja 6 </strong></p>
<p>Pacjentka przyszła na sesję z silnymi atakami migreny, które były wynikiem dużego stresu, jakiego doświadczyła w ostatnich dniach.</p>
<p>Podczas tej sesji pracowałam z kością potyliczną. Stosując chwyt kołyski potylicznej, obserwowałam, co ciało chce mi pokazać. W obrębie kości potylicznej zauważyłam dużo ruchu, który odbywał się zarówno na boki, jak i ciągnął w kierunku stóp. Pierwsze dwa kręgi szyjne (szczytowy i obrotowy) były przyblokowane, więc pracowałam z całym odcinkiem szyjnym. Następnie przeszłam do pracy z przeponą poprzeczną, w okolicach wlotu do klatki piersiowej. W tym obszarze odczuwałam dużą ciężkość. Oddech pacjentki stał się cięższy, ale po chwili wykonała długi wdech.</p>
<p>Po sesji Marta zauważyła poprawę. Drżenie rąk i nóg, które pacjentka zgłosiła dopiero kilka dni po sesji, zmniejszyło się, a skurcz mięśni w okolicach barków ustąpił. Pacjentce łatwiej było oddychać, minęły mdłości, a ból głowy osłabł. Pod wieczór tego samego dnia wszystkie powyższe objawy ustąpiły.</p>
<p><strong>Sesja 7</strong></p>
<p>Marta przyszła na sesję po kilku dniach kiepskiego snu, ponieważ przygotowywała się do rozprawy sądowej. Była wyczerpana i zestresowana.</p>
<p>Moją uwagę przyciągnęła jej lewa strona ciała. Linia środkowa Marty była przesunięta w lewą stronę. Pracowałam z kością krzyżową, w okolicach, której odczuwałam intensywne ciepło, rozchodzące się w kierunku kręgosłupa lędźwiowego. Lewą dłoń położyłam na odcinku lędźwiowym kręgosłupa, a ciepło zaczęło stopniowo rozchodzić się przez cały kręgosłup. Z czasem linia środkowa wróciła do centrum ciała. Na zakończenie wykonałam technikę EV4.</p>
<p>Marta wstała z sesji mocno zrelaksowana, a nawet nieco senna. Po kilku dniach od sesji poinformowała mnie, że poczuła przypływ energii.</p>
<p><strong>Sesja 8</strong></p>
<p>Podczas tej sesji kontynuowałam pracę z lewą stroną ciała Marty, która była przyblokowana na poziomie wyrostka robaczkowego. Jak się okazało, kilka lat temu Marta przeszła operację usunięcia wyrostka.</p>
<p>Pracując z okolicą wyrostka robaczkowego, skupiłam się na pracy z powięzią, która była zbita i przyblokowana. Pacjentka odczuwała dużą aktywność w tym miejscu.</p>
<p>Następnie przeszłam do pracy z czaszką. Najbardziej aktywne okazały się być komory boczne. Pracując z nimi, towarzyszyło mi uczucie &#8222;ponownych narodzin&#8221; pacjentki. Pojawił się długi pływ, który świadczył o głębokim procesie, który miał miejsce.</p>
<p>Poza komorami, moją uwagę przyciągnęło połączenie potyliczno-klinowe (PKP), które również było przyblokowane.</p>
<p>Marta po sesji czuła się bardzo dobrze – doświadczyła ogromnego spokoju i lekkości w całym ciele, a także bardzo dobrze spała.</p>
<h2><a name="_Toc185080321"></a><a name="_Toc185171647"></a>Podsumowanie</h2>
<p>Miałam przyjemność pracować z Martą przez 6 miesięcy. W wyniku zastosowanej terapii udało się zmniejszyć ból stawów, poprawić, jakość snu oraz zredukować częstotliwość migren. Zmniejszenie napięcia w ciele, poprawa fluktuacji płynu mózgowo-rdzeniowego oraz stabilizacja układu współczulnego miały znaczący wpływ na jej samopoczucie. Dzięki regularnym sesjom pacjentka poczuła się mniej zestresowana, a jej ciało zyskało większą przestrzeń do odpoczynku i regeneracji.</p>
<p>Postawa Marty również uległa zmianie. Na początku była osobą zamkniętą, niemającą kontaktu ze swoim ciałem. Jedynymi odczuciami, które dominowały w jej ciele to był ból i napięcie. Niesamowite było zobaczyć, jak z każdą sesją jej zdolność do odczuwania ciała pogłębiała się, a znalezienie zasobów w ciele stawało się coraz łatwiejsze.</p>
<p>Marta wielokrotnie wspominała, że dzięki terapii czaszkowo-krzyżowej zaczęła lepiej radzić sobie ze stresem. Pomimo trudnych przeżyć i doświadczeń życiowych, nauczyła się znajdować rzeczy i wydarzenia, które sprawiały jej radość. Zaczęła także znajdować więcej czasu dla siebie. Wcześniej stres pochłaniał ją całkowicie, zmuszając do wycofywania się z życia. Zauważyła również zmniejszenie lęku przed sytuacjami stresującymi.</p>
<p>Po każdej sesji Marta była głęboko zrelaksowana, co miało kluczowe znaczenie dla jej przeciążonego układu nerwowego. Godzina głębokiego relaksu okazała się być niezwykle cenna, zwłaszcza w kontekście jej stylu życia. Marta nie potrafiła wyjść z zachwytu, że przychodzi na sesje pełna napięcia, doświadcza migreny, bólu głowy, drżenia rąk, a wychodzi w pełni zrelaksowana i spokojna, dlatego bardzo by chciała kontynuować terapię czaszkowo-krzyżową.</p>
<p>Praca z Martą pokazała, jak ważnym elementem w terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym jest subtelny dotyk, który, choć jest delikatny to zapewnia pacjentowi poczucie bezpieczeństwa. Dla przeciążonego układu nerwowego, który na co dzień znajduje się w ciągłej gotowości, subtelny dotyk może zmniejszyć odczuwany ból oraz zredukować stres. Rozmawiając z pacjentami, zauważyłam, że wiele osób, będących w pędzie życia, nie ma kontaktu ze swoim ciałem i nie słucha sygnałów płynących z niego. Przyjście na terapię, która odbywa się w ciszy, stanowi dla nich zaproszenie do poznania i nawiązania kontaktu z własnym ciałem. Czasami, po raz pierwszy podczas sesji, pacjenci zdają sobie sprawę, że jakaś część ciała chce im coś powiedzieć, że w tej okolicy istnieje ruch, który wcześniej był ignorowany lub zagłuszany przez pęd codziennego życia.</p>
<p>Z perspektywy terapeutycznej, doświadczenie pracy z Martą było inspirujące i pokazało jak ważne jest podejście całościowe do pacjenta, uwzględniające zarówno jego stan fizyczny, jak i emocjonalny. Regularne sesje stały się dla niej przestrzenią do regeneracji, co miało istotny wpływ na jej codzienne funkcjonowanie. Dla pacjentki była to także szansa na nawiązanie głębszej więzi z własnym ciałem i świadomością, co pozwoliło jej lepiej radzić sobie z wyzwaniami życia i odzyskać równowagę emocjonalną.<strong> </strong></p>
<h2><a name="_Toc185080322"></a><a name="_Toc185171648"></a>Bibliografia</h2>
<p>Catherine M. Pittman, E. M. (2018). <em>Zalękniony mózg.</em> Kraków: Uniwersytet Jagielloński.</p>
<p>Kolk, B. v. (2018). <em>Strach ucieleśniony Mózg,umysł i ciało w terapii traumy.</em> Warszawa: Czarna Owca.</p>
<p>McGregor, L. (2016). <em>Hypoadrenia Wyczerpanie nadnerczy.</em> Rzeszów: Biały Kruk.</p>
<p>Sapolsky, R. M. (2020). <em>Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologi stresu.</em> Warszawa: PWN SA.</p>
<p>Selye, H. (1978). <em>Stres okiełznany.</em> Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.</p>
<h2><a name="_Toc185080323"></a><a name="_Toc185171649"></a>Spis ilustracji</h2>
<p><a href="#_Toc185079018">Rysunek 1Ogólny Syndrom Adaptacyjny (GAS) 4</a></p>
<p><a href="#_Toc185079019">Rysunek 2 Uproszczona ilustracja procesów reagowania ciała migdałowatego. 6</a></p>
<p><a href="#_Toc185079020">Rysunek 3 Reakacja organizmu na bodzieć stresowy. 6</a></p>
<p><a href="#_Toc185079021">Rysunek 4 Ewolucja mózgu.. 8</a></p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> Badanie: <a href="https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/37998661/">https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/37998661/</a></p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> Hans Selye, Stres okiełznany, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978, str.26</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> Hans Selye, Stres okiełznany, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978, str. 32</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> R.M.Sapolsky, Dlaczego zebry nie maja wrzodów? Psychofizjologia stresu, Wyd. PWN SA, Warszawa 2020, str. 18</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> R.M.Sapolsky, Dlaczego zebry nie maja wrzodów? Psychofizjologia stresu, Wyd. PWN SA, Warszawa 2020, str. 18</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> R.M.Sapolsky, Dlaczego zebry nie maja wrzodów? Psychofizjologia stresu, Wyd. PWN SA, Warszawa 2020, str. 39</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2016, str.22</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> Catherine M. Pittman, Elizabeth M. Karle, Zalękniony mózg, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego,Kraków 2018,str. 32</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> Bessel van der Kolk, Strach ucieleśniony Mózg, umysł i ciało w terapii traumy,Wyd Czarna Owca,Warszawa 2018, str.108</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2026, str.97</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> Combining Biofeedback with Stress Management Interventions: A Systematic Review of Physiological and Psychological Effects &#8211; <a href="https://link.springer.com/article/10.1007/s10484-018-09427-7">https://link.springer.com/article/10.1007/s10484-018-09427-7</a></p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2016, str.97</p>
<p><a href="#_ednref1" name="_edn1">[i]</a> Lukas McGregor,Hypoadrenia.Wyczerpanie nadnerczy, Wyd.Biały Kruk, Rzeszów 2026, str.23</p>
<p><em>Justyna Czaja</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-terapii-czaszkowo-krzyzowej-w-lagodzeniu-objawow-i-problemow-zdrowotnych-spowodowanych-stresem/">Wpływ terapii czaszkowo-krzyżowej  w łagodzeniu objawów i problemów zdrowotnych spowodowanych stresem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa w pracy z bólem</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-pracy-z-bolem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 11:59:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6712</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Ewelina Rodak</b><br />
Moja przygoda z terapią czaszkowo-krzyżową zaczęła się od własnych doświadczeń. Kilka lat temu zdecydowałam się na kilka sesji, ponieważ odczuwałam nieprzyjemne wrażenie rozdzielenia mojego ciała na prawą i lewą stronę. Już po kilku spotkaniach z terapeutą poczułam, jak moje ciało zaczyna się wyrównywać, a towarzyszący mi wcześniej dyskomfort ustępuje. Pamiętam, że po tych sesjach zapanował we mnie spokój, a odczucie podzielenia nigdy później nie powróciło. Dwa lata temu wydarzyło się jednak coś, co zmieniło moje życie. Pewnej zimowej, mroźnej nocy wybrałam się na spacer. Śnieg chrzęścił pod moimi butami, a wokół panowała cisza. Nagle usłyszałam głos. Wyraźny, ale cichy, jakby dochodził z mojego wnętrza, powiedział: „Terapia czaszkowo-krzyżowa”. W tej samej chwili poczułam, jakby ktoś dotknął mojego serca, a od tego miejsca rozeszło się po całym ciele ciepło. Ogarnęła mnie niesamowita radość, która wypełniła mnie od stóp do głów. Wróciłam do domu z mocnym przekonaniem, że muszę coś z tym zrobić. Natychmiast usiadłam przed komputerem, wyszukałam kurs terapii czaszkowo-krzyżowej i od razu wiedziałam, który z nich jest dla mnie. Bez wahania powiedziałam wtedy mojemu mężowi: „Konrad, idę na kurs terapii czaszkowo-krzyżowej.” To było jak powołanie, którego nie można było zignorować. Od tamtej pory zaczęłam tę niezwykłą podróż, która nie tylko zmieniła moje życie, ale i dała mi narzędzia, by pomagać innym w ich uzdrawianiu. Już po pierwszym zjeździe kursu terapii czaszkowo-krzyżowej zaczęłam praktykować na osobach, które chętnie zgłaszały się na sesje. Każde spotkanie było dla mnie nie tylko nauką, ale również okazją do obserwacji tego, z czym najczęściej mierzą się ludzie. Zauważyłam, że w wielu przypadkach wspólnym mianownikiem ich trudności był ból – ból o różnych twarzach i odcieniach, zarówno fizyczny, jak i emocjonalny.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-pracy-z-bolem/">Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa w pracy z bólem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>WSTĘP</h2>
<p>Moja przygoda z terapią czaszkowo-krzyżową zaczęła się od własnych doświadczeń. Kilka lat temu zdecydowałam się na kilka sesji, ponieważ odczuwałam nieprzyjemne wrażenie rozdzielenia mojego ciała na prawą i lewą stronę. Już po kilku spotkaniach z terapeutą poczułam, jak moje ciało zaczyna się wyrównywać, a towarzyszący mi wcześniej dyskomfort ustępuje. Pamiętam, że po tych sesjach zapanował we mnie spokój, a odczucie podzielenia nigdy później nie powróciło.</p>
<p>Dwa lata temu wydarzyło się jednak coś, co zmieniło moje życie. Pewnej zimowej, mroźnej nocy wybrałam się na spacer. Śnieg chrzęścił pod moimi butami, a wokół panowała cisza. Nagle usłyszałam głos. Wyraźny, ale cichy, jakby dochodził z mojego wnętrza, powiedział: „Terapia czaszkowo-krzyżowa”. W tej samej chwili poczułam, jakby ktoś dotknął mojego serca, a od tego miejsca rozeszło się po całym ciele ciepło. Ogarnęła mnie niesamowita radość, która wypełniła mnie od stóp do głów.</p>
<p>Wróciłam do domu z mocnym przekonaniem, że muszę coś z tym zrobić. Natychmiast usiadłam przed komputerem, wyszukałam kurs terapii czaszkowo-krzyżowej i od razu wiedziałam, który z nich jest dla mnie. Bez wahania powiedziałam wtedy mojemu mężowi: „Konrad, idę na kurs terapii czaszkowo-krzyżowej.” To było jak powołanie, którego nie można było zignorować. Od tamtej pory zaczęłam tę niezwykłą podróż, która nie tylko zmieniła moje życie, ale i dała mi narzędzia, by pomagać innym w ich uzdrawianiu.</p>
<p>Już po pierwszym zjeździe kursu terapii czaszkowo-krzyżowej zaczęłam praktykować na osobach, które chętnie zgłaszały się na sesje. Każde spotkanie było dla mnie nie tylko nauką, ale również okazją do obserwacji tego, z czym najczęściej mierzą się ludzie. Zauważyłam, że w wielu przypadkach wspólnym mianownikiem ich trudności był ból – ból o różnych twarzach i odcieniach, zarówno fizyczny, jak i emocjonalny.</p>
<p>Te doświadczenia skłoniły mnie do głębszego zastanowienia nad naturą bólu oraz możliwościami, jakie oferuje biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa w pracy z nim. Ból jest czymś uniwersalnym, dotykającym każdego z nas, ale jednocześnie bardzo indywidualnym w swojej formie i odbiorze. To właśnie te spostrzeżenia zainspirowały mnie do wyboru tematu mojej pracy: „Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa w pracy z bólem”. Uważam, że jest to obszar o ogromnym potencjale terapeutycznym, który warto zgłębiać i rozwijać, aby móc skuteczniej pomagać ludziom w ich drodze do uzdrowienia.</p>
<p>Klienci, którzy decydują się na terapię czaszkowo-krzyżową, nigdy nie trafiają na nią przypadkowo. Wierzę, że każdy z nich przychodzi z konkretnym powodem, choć czasem może on nie być od razu uświadomiony. To, co dzieje się podczas sesji, często wykracza poza to, co da się opisać słowami. Spotkanie z drugim człowiekiem w tej przestrzeni jest zawsze wyjątkowe i pełne głębokiego sensu.</p>
<p>Każdy klient przynosi swoją unikalną historię, swoje wyzwania, ból i nadzieje. I choć ich motywacje mogą być różne, w każdym przypadku jest to proces, który wydaje się prowadzony przez coś większego – przez ich własną potrzebę uzdrowienia, zrozumienia siebie lub odnalezienia harmonii. Czuję ogromną wdzięczność i pokorę wobec tego, że mogę towarzyszyć im w tej podróży. Czasami mam wrażenie, że tak, jak ja zostałam poprowadzona na tę drogę, tak samo oni zostali skierowani tutaj, by odnaleźć to, czego potrzebują – czy to ulgę, spokój, czy głębsze zrozumienie siebie.</p>
<p>Podczas każdej terapii, niezależnie od tego, czy jestem w trakcie pracy z pacjentem, czy po prostu myślę o terapii, towarzyszy mi to samo uczucie, które pojawiło się we mnie tamtej zimowej nocy. To uczucie szczęścia, radości i rozpływającej się miłości, które zdaje się przenikać każdą komórkę mojego ciała. Jest to coś niezwykle głębokiego, boskiego i pierwotnego, jakby dotykało samej istoty ludzkiego istnienia.</p>
<p>Podobnie teraz, podczas pisania tej pracy, czuję to samo – jakby energia, która przyszła do mnie wtedy, nadal była obecna i prowadziła mnie na każdym kroku. Jest to uczucie, które przypomina mi, dlaczego wybrałam tę drogę i dlaczego jest ona dla mnie tak ważna. To coś więcej niż tylko technika czy narzędzie – to kontakt z czymś większym, z czymś co przekracza codzienność i dotyka samej esencji bycia. Ten stan wdzięczności, miłości i harmonii jest dla mnie najlepszym dowodem na to, że podążam właściwą ścieżką.</p>
<h3><em>Czym jest biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa?</em></h3>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa (BCTK) to holistyczna metoda terapeutyczna, która skupia się na pracy z systemem czaszkowo-krzyżowym, a także na odkrywaniu i uwalnianiu ograniczeń w ciele pacjenta. Wywodzi się z osteopatii i terapii manualnej, a jej celem jest wspieranie naturalnych procesów samoleczenia organizmu poprzez delikatne manipulacje i techniki dotykowe.</p>
<p>W kontekście bólu, biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa koncentruje się na identyfikacji źródeł napięcia i dysfunkcji w ciele, które mogą prowadzić do dolegliwości bólowych. Terapeuci pracują z pacjentami, towarzyszą im w ich stanie emocjonalnym, fizycznym, duchowym, energetycznym, co może znacząco wpłynąć na wyniki terapeutyczne. Dzięki holistycznemu podejściu, BCTK stara się nie tylko złagodzić ból, ale także poprawić ogólną równowagę i samopoczucie.</p>
<p>Wśród najczęstszych rodzajów bólu, które dotykają ludzi, można wymienić:</p>
<p><strong>&#8211; Ból głowy:</strong> Migreny, napięciowe bóle głowy i inne formy bólów głowy mogą znacząco ograniczać codzienne funkcjonowanie.</p>
<p><strong>&#8211; Ból pleców:</strong> Problemy z kręgosłupem, napięcia mięśniowe i urazy często prowadzą do przewlekłego bólu pleców.</p>
<p><strong>&#8211; Ból stawów:</strong> Dolegliwości takie jak artretyzm, osteoartroza czy zapalenie stawów mogą powodować silny ból stawów i ograniczenie ruchomości.</p>
<p><strong>&#8211; Ból mięśniowy:</strong> Nadwyrężenia, przeciążenia i choroby mięśni mogą prowadzić do bólu w różnych częściach ciała.</p>
<p><strong>&#8211; Ból neuropatyczny:</strong> Obejmuje ból spowodowany uszkodzeniem lub dysfunkcją układu nerwowego, często odczuwany jako pieczenie lub mrowienie.</p>
<p><strong>&#8211; Ból brzucha:</strong> Może być spowodowany różnymi czynnikami, w tym problemami żołądkowo-jelitowymi, zapaleniem wyrostka robaczkowego czy innymi schorzeniami.</p>
<p><strong>&#8211; Bóle menstruacyjne:</strong> Cykliczne bóle związane z cyklem menstruacyjnym, które mogą być bardzo uciążliwe dla wielu kobiet.</p>
<p><strong>&#8211; Ból pooperacyjny:</strong> Często występujący po zabiegach chirurgicznych, wymaga odpowiedniego zarządzania w celu złagodzenia dolegliwości.</p>
<p><strong>&#8211; Ból psychosomatyczny:</strong> Ból, który nie ma wyraźnej przyczyny fizycznej, ale jest związany z czynnikami emocjonalnymi lub psychologicznymi</p>
<p><strong>&#8211; Ból duszy:</strong> temat, który bardzo często objawia się jako wyżej wymienione bóle, a często ich przyczyna jest głęboko osadzona w przeszłości w relacji z rodzicami, dziadkami, w zasadzie z całym polem rodowym. I tu chciałabym się zatrzymać. Ten głęboki i często niewidoczny ból wypływa z różnorodnych doświadczeń życiowych, w tym z traum z dzieciństwa, bólów okołoporodowych, a nawet z bólu, który może sięgać czasów przed narodzeniem. W kontekście biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej, tego rodzaju ból może mieć swoje korzenie w emocjach i przeżyciach, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie, co określane jest mianem bólu rodowego.</p>
<p>Ból rodowy to koncepcja, która sugeruje, że traumy i emocje doświadczane przez rodziców, dziadków, a nawet pradziadków, mogą wpływać na emocjonalne i fizyczne zdrowie ich potomków. Ta forma bólu często manifestuje się w postaci nieprzyjemnych odczuć, które mogą być trudne do zidentyfikowania i zrozumienia, a jednak mają istotny wpływ na życie ludzi. Wiele razy spotykałam się z informacją, że pacjent ma wszystkie badania w normie, lekarze nie wiedzą co pacjentowi może dolegać, a jednak boli. Po sesjach z pacjentami, którzy mają takie objawy, nazywam to „bólem duszy”. Te przypadki również pojawią się w opisach sesji.</p>
<p>W literaturze na ten temat można znaleźć wiele cennych publikacji. Do najważniejszych z nich należą:</p>
<p><strong>&#8211; &#8222;The Body Keeps the Score: Brain, Mind, and Body in the Healing of Trauma&#8221;</strong> autorstwa Bessel van der Kolka – książka ta badania wpływ traumatycznych doświadczeń na ciało i umysł, w tym przekazywanie bólu emocjonalnego przez pokolenia.</p>
<p><strong>&#8211; &#8222;It Didn’t Start With You: How Inherited Family Trauma Shapes Who We Are and How to End the Cycle&#8221;</strong> autorstwa Mark Wolyna – autor podejmuje temat traumy rodzinnej i jej wpływu na zdrowie psychiczne oraz fizyczne współczesnych ludzi.</p>
<p>Analiza bólu duszy, bólu okołoporodowego oraz bólu rodowego stanowi istotny element mojej pracy, która ma na celu zbadanie, w jaki sposób biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa może pomóc w odkrywaniu i przekształcaniu tych głęboko zakorzenionych doświadczeń.</p>
<p>Zrozumienie różnych rodzajów bólu oraz ich wpływu na życie osób, które ich doświadczają, stanowi kluczowy etap w podejmowaniu działań terapeutycznych. Moja praca ma na celu zbadanie, w jaki sposób biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa może wspierać osoby borykające się z tymi różnorodnymi dolegliwościami i jakie dała efekty.</p>
<p><em>Pamięć komórkowa a odczuwanie bólu.</em></p>
<p>Zagadnienie pamięci komórkowej, reaktywacji traumy pod wpływem bodźców sensorycznych oraz roli muzyki w przywoływaniu wspomnień jest obszarem badań interdyscyplinarnych, które łączą neurobiologię, psychologię oraz somatykę. W książce &#8222;The Body Keeps the Score&#8221; Bessel van der Kolk szczegółowo opisuje, jak doświadczenia traumatyczne są zapisywane w ciele i jak można je leczyć, co doskonale wprowadza w temat relacji między traumą a reakcjami fizjologicznymi. Candace Pert w &#8222;Molecules of Emotion&#8221; podkreśla, że emocje i pamięć mają swoje molekularne podstawy, co wpisuje się w koncepcję pamięci komórkowej.</p>
<p>Oliver Sacks w &#8222;Musicophilia&#8221; bada, jak muzyka wpływa na ludzki mózg, przywołując wspomnienia i emocje, co szczególnie odnosi się do roli dźwięków w reaktywacji przeszłych doświadczeń. W podobnym tonie Judith Herman w &#8222;Trauma and Recovery&#8221; przedstawia mechanizmy traumy oraz procesy jej ponownej aktywacji pod wpływem bodźców przypominających traumatyczne wydarzenia. Stephen Porges, twórca teorii poliwagalnej, w swojej pracy wyjaśnia, jak układ nerwowy reaguje na traumę i jak można te reakcje regulować.</p>
<p>Znaczenie bodźców węchowych w przywoływaniu wspomnień emocjonalnych jest natomiast doskonale opisane w badaniach Rachel Herz, która bada rolę zmysłu węchu w procesach emocjonalnych, oraz w analizie &#8222;The Smell of Memory&#8221; Aranedy i Firesteina, którzy koncentrują się na neurobiologicznych podstawach pamięci węchowej. Całość dopełniają krytyczne analizy koncepcji pamięci komórkowej, jak te przedstawione w pracach Salah, który podkreśla naukowe kontrowersje związane z tym zjawiskiem.</p>
<p>W literaturze dotyczącej BCTK można znaleźć wiele publikacji, które podkreślają jej skuteczność w pracy z bólem i traumą. Praca J. Upledgera &#8222;CranioSacral Therapy&#8221; oraz publikacje takie jak &#8222;The Polarity Process&#8221; autorstwa R. B. Benjamina ilustrują podstawy teoretyczne i praktyczne tej metody. Dodatkowo, badania naukowe, takie jak prace publikowane w czasopismach takich jak „Journal of Bodywork and Movement Therapies”, dostarczają dowodów na korzyści płynące z zastosowania BCTK w terapii bólu, wykazując jej potencjał w leczeniu przewlekłych dolegliwości bólowych oraz w redukcji stresu.</p>
<p>Te różnorodne źródła wskazują, że doświadczenia emocjonalne i traumatyczne mogą być przechowywane zarówno w ciele, jak i w pamięci sensorycznej, a ich ponowna aktywacja – na przykład poprzez muzykę czy zapach – jest procesem głęboko osadzonym w biologii człowieka.</p>
<p>W niniejszej pracy dyplomowej zostanie przedstawione zastosowanie biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej w kontekście analizy bólu oraz jej wpływ na procesy samoleczenia, opierając się na praktycznych przypadkach z pacjentami, z którymi miałam przyjemność pracować podczas ostatnich 2 lat stosując biodynamiczną terapię czaszkowo-krzyżową.</p>
<p><em>Indywidualne przypadki pracy z pacjentami terapią BTCK</em></p>
<p><strong><em><u>&#8211; Sesja z bólem emocjonalnym (bólem Serca).</u></em></strong> Terapia czaszkowo-krzyżowa jest metodą pracy z ciałem, która wykorzystuje subtelne impulsy i rytmy płynów ciała, aby wspierać procesy autoregulacji organizmu. Jest szczególnie pomocna w pracy z emocjonalnymi oraz fizycznymi dolegliwościami, które często są trudne do zdefiniowania w ramach tradycyjnej medycyny. Przykładem takiej pracy jest sesja z klientką, która zgłosiła się z problemem wyrażania emocji i ich ukrywania. W opisie tej sesji przyjrzymy się krok po kroku procesowi terapeutycznemu, który ilustruje, jak BTCK może wspierać pracę z tak delikatną przestrzenią jaką jest ludzkie serce.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji stojącej po lewej stronie klientki, na wysokości jej klatki piersiowej. Zaczęłam od ugruntowania swojej obecności, przechodząc uważnością przez swoje ciało – od kości krzyżowej ku ziemi, wyobrażając sobie korzenie wychodzące z moich stóp. Następnie zwróciłam uwagę na energię płynącą z kosmosu, którą wprowadziłam do swojego ciała, tworząc poczucie równowagi i stabilności. Ustaliłam odpowiedni punkt podporu i odległość od klientki, aż poczułam osadzenie w jej przestrzeni oraz w szerszym polu energetycznym.</p>
<p>Po stworzeniu przestrzeni pełnej uziemienia i zasobów, zaprosiłam klientkę do zeskanowania swojego ciała i wskazania miejsca, w którym czuje się dobrze i komfortowo. Klientka wskazała dłonie, w których czuła ciepło. Z powagą i szacunkiem powtórzyłam jej słowa, co pomogło zbudować głębsze zaufanie i połączenie.</p>
<p>Następnie połączyłam się z przestrzenią swojego serca, a chwilę później z przestrzenią serca klientki. Była to niezwykle wzruszająca chwila, pełna wdzięczności za jej zaufanie i otwartość. Zapytałam, czy mogę położyć dłoń pod jej plecami, na wysokości serca, na co klientka wyraziła zgodę. Moja lewa dłoń spoczęła nad klatką piersiową klientki, co było symbolicznym wejściem w jej przestrzeń serca.</p>
<p>Podczas tej pracy pojawiło się poczucie, jakby serce klientki otwierało się na coś niezwykle głębokiego i boskiego. W tej przestrzeni dostrzegłam symboliczny obraz – turkusowy worek o zarysowanych granicach, a następnie wodospad, który łączył przestrzeń serca z kosmosem. Obraz ten oddawał mądrość procesu, który wydawał się prowadzić sam siebie, wymagając jedynie mojego uważnego towarzyszenia.</p>
<p>W przestrzeni tej panowała bezgraniczna cisza. Kiedy zapytałam klientkę, jak się czuje, odpowiedziała, że jest jej tak dobrze, że nie chce mówić. Było to potwierdzeniem głębokości procesu, który w tym momencie nie potrzebował dodatkowych słów ani wyjaśnień.</p>
<p>Kończąc pracę w przestrzeni serca, przeszłam do ramion klientki, gdzie wciąż towarzyszyło mi wzruszenie i poczucie sensu bycia w tak niezwykłym procesie z drugim człowiekiem. Sesję zakończyłam pytaniem o samopoczucie klientki. Potrzebowała chwili, aby wyjść z procesu, a następnie podzieliła się swoim doświadczeniem, mówiąc, że jeszcze nigdy nie była w czymś tak cudownym. Zaznaczyła, że jej serce pokazało, jak delikatna, a jednocześnie silna jest jego struktura.</p>
<p>Kilka tygodni po sesji, klientka ponownie zapisała się na sesję. Opowiedziała jak po ostatniej sesji nabyła do siebie wdzięczności i delikatności. Wspomniała, że od tamtego momentu zauważyła, że częściej się wzrusza i z większą lekkością opowiada o swoich emocjach. Nie czuje już ścisku w klatce piersiowej, gdy przychodzą jej takie emocje jak smutek czy złość. Podczas kolejnej sesji pracowałyśmy nad uwalnianiem gardła, które jeszcze się zaciskało i towarzyszyło jej uczucie guli podczas wspomnianych emocji.</p>
<p>Opisana sesja ilustruje, jak terapia czaszkowo-krzyżowa może wspierać procesy uzdrawiania w przestrzeni serca. Proces był nie tylko fizycznym doświadczeniem, lecz także głębokim przeżyciem emocjonalnym i duchowym, które pozwoliło klientce doświadczyć wewnętrznego spokoju i ciszy. Mądrość procesu, który prowadził nas obie, potwierdza skuteczność terapii w pracy z tak subtelnymi przestrzeniami jak serce. Sesja ta była pełna wdzięczności i potwierdziła, że serce – zarówno jako narząd, jak i przestrzeń energetyczna – jest źródłem niezwykłej mocy i mądrości.</p>
<p><strong><em><u>&#8211; Sesja z bólem biodra.</u></em></strong> Terapia czaszkowo-krzyżowa jest subtelną formą pracy z ciałem, która opiera się na odczytywaniu i wspieraniu naturalnych rytmów oraz procesów organizmu. W pracy z klientem szczególnie ważne jest podejście holistyczne, obejmujące zarówno ciało fizyczne, jak i przestrzeń emocjonalną oraz energetyczną. Poniższy przykład sesji ilustruje, jak terapeuta może towarzyszyć klientowi w odkrywaniu i uwalnianiu napięć oraz bólu, prowadząc do reorganizacji w obrębie ciała. W opisywanej sesji skupiono się na pracy z powięzią i przestrzenią biodra, co przyniosło klientowi ulgę oraz większe zrozumienie jego ciała.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji stojącej, kierując uwagę na swoje trzy ciała: fizyczne, płynne i ciała pływów. Każde z tych ciał różni się gęstością i szerokością, co pozwala mi dostroić się do różnych aspektów przestrzeni klienta. Następnie przekierowałam swoją świadomość na trzy ciała klienta, przechodząc do pozycji siedzącej.</p>
<p>Aby się ugruntować, skupiłam się na swojej kości krzyżowej i wyobraziłam korzenie wychodzące z moich stóp w głąb ziemi. Z energią z tego miejsca powróciłam przez kręgosłup i głowę, kierując uwagę ku górze, w stronę kosmosu, aby pobrać najczystszą energię. Powracając do swojego ciała, ustaliłam punkt podporu – od tyłu głowy w kierunku ziemi. Poczucie osadzenia w ciele pozwoliło mi nawiązać odpowiedni kontakt z klientem i jego przestrzenią.</p>
<p>Po upewnieniu się, że jestem ugruntowana, zaprosiłam klienta do zeskanowania swojego ciała i wskazania miejsca, w którym czuje się dobrze i komfortowo. Klient odpowiedział, że takim miejscem jest miednica, w której nie odczuwa żadnych emocji ani napięć. Powtórzyłam jego słowa, co stworzyło przestrzeń zaufania.</p>
<p>Na początku sesji zapytałam, czy mogę położyć dłonie na jego stopach. Po uzyskaniu zgody zaczęłam od pracy na stopach, obserwując biosferę klienta oraz jej połączenie z moją przestrzenią. Uważność i spowolnienie procesu pozwoliły zauważyć głębsze zmiany w oddechu klienta, co wskazywało na holistyczną reorganizację.</p>
<p>W kolejnych etapach przeprowadziłam obserwację przestrzeni powięziowej w całym organizmie. Na poziomie powierzchownej powięzi dostrzegłam kleistą, wodnistą strukturę o charakterze pajęczyny, a zawirowania były szczególnie widoczne w okolicach prawego biodra. Klient potwierdził, że biodro i prawe kolano są obszarami, które odczuwa na co dzień jako bolesne.</p>
<p>Zapytałam, czy mogę przenieść swoje dłonie na biodro klienta. Po uzyskaniu zgody położyłam dłonie w pozycji „kanapki” na biodrze i skupiłam swoją uwagę na tej przestrzeni. Uświadomiłam sobie, że tkanki w tej okolicy były zbite, tworząc blokadę. Poprosiłam o zgodę na wprowadzenie do przestrzeni oddechu życia, płynów i potencjału. W odpowiedzi klient zaczął głębiej oddychać, wspominając, że poczuł ból w prawym barku, który stopniowo zaczynał się zmniejszać.</p>
<p>Podczas dalszej pracy przestrzeń powięziowa zaczęła się reorganizować. Klient opisał odczucie pulsowania w biodrze, które wskazywało na przepływ energii w tym obszarze. Po chwili obszar ten wydawał się bardziej otwarty, a napięcia zaczęły ustępować.</p>
<p>Przeszłam do pracy z ramionami klienta. Początkowo prawe ramię jeszcze ciągnęło, ale z czasem przestrzeń wyrównała się, a odczucia napięcia zanikły. Pod koniec sesji klient odczuwał lekkość i spokój, mówiąc, że jego biodro i miednica wydają się bardziej przestrzenne i uwolnione. Opisał także zaskoczenie tym, jak szybko jego ciało podjęło proces reorganizacji.</p>
<p>Opisana sesja pokazuje, jak terapia czaszkowo-krzyżowa wspiera naturalne procesy uzdrawiania organizmu, umożliwiając klientowi pozbycia się bólu biodra oraz odczuwanie  lekkości spokoju. Dzięki uważności terapeuty, pracy ze sferami powięziowymi, z biodrem i miednicą doprowadziła do uwolnienia blokad i reorganizacji na poziomie powięziowym. Sesja była także głębokim doświadczeniem emocjonalnym, które pomogło klientowi lepiej zrozumieć swoje ciało i jego potencjał do samoregulacji. Terapia ta jest skutecznym narzędziem w pracy z bólem oraz napięciami, umożliwiając klientowi odnalezienie harmonii i równowagi w ciele.</p>
<p><strong><em><u>&#8211; Praca z bólem głowy.</u></em></strong> Jedną z technik stosowanych w BTCK jest wahadłowanie – praca z uwagą klienta pomiędzy miejscami zasobu a obszarami napięcia. Poniższa sesja przedstawia proces pracy z klientem doświadczającym bólu głowy. Dzięki technikom uziemienia, poszerzenia percepcji oraz wahadłowania, udało się zmniejszyć dolegliwości bólowe i poprawić ogólną kondycję klienta.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji siedzącej, skupiając się na ugruntowaniu. Przechodząc uważnością od kości ogonowej do ziemi, wyobraziłam sobie korzenie wyrastające z mojego ciała i łączące mnie z ziemią. Następnie skierowałam uwagę ku górze, w stronę kosmosu, by zaczerpnąć czystą energię, którą sprowadziłam z powrotem do swojego ciała. Po ugruntowaniu ustaliłam odpowiedni punkt podporu, wyobrażając sobie linkę wychodzącą z tyłu głowy i biegnącą w stronę ziemi. Poczucie osadzenia oraz uziemienia pozwoliło mi przygotować się do pracy z klientem.</p>
<p>Ustalając swoje miejsce zasobu, skupiłam się na przestrzeni klatki piersiowej, gdzie odczuwałam otwartość i spokój. Poprosiłam klienta, aby zeskanował swoje ciało i wskazał miejsce, w którym czuje się dobrze i komfortowo. Klient wskazał uda, w których odczuwał lekkość i swobodę.</p>
<p>Po uzyskaniu zgody klienta, rozpoczęłam pracę z chwytem „na kanapkę”, kładąc jedną dłoń na kości ogonowej, a drugą na podbrzuszu. Rozluźniłam dłonie, pozwalając im subtelnie „zanurzyć się” w płyny pod powierzchnią skóry. W tym momencie poczułam, jakbyśmy wspólnie z klientem płynęli – poruszając się subtelnie w górę i w dół w rytmie pływów.</p>
<p>Ponieważ klient zgłosił ból głowy, zaprosiłam go do przeniesienia uwagi na obszar głowy. Po chwili poprosiłam o powrót uwagą do miejsca zasobu – ud, w których odczuwał lekkość i swobodę. Ten proces wahadłowania między obszarem bólu a miejscem zasobu powtórzyliśmy kilkukrotnie. Każde przejście pomiędzy tymi przestrzeniami było łagodne, a ja w międzyczasie uziemiałam się, aby wspierać organizm klienta w procesie autoregulacji.</p>
<p>Podczas pierwszych dwóch cykli klient opisywał, że ból głowy staje się lżejszy, choć nadal odczuwał pewien dyskomfort. Po kolejnych cyklach wahadłowania klient zauważył, że ból prawie całkowicie ustąpił. Jego oddech stał się spokojniejszy, a całe ciało bardziej rozluźnione.</p>
<p>Kończąc sesję, zapytałam, czy mogę wyjąć dłonie spod kości ogonowej i podbrzusza. Po uzyskaniu zgody delikatnie zakończyłam pracę.</p>
<p>W rozmowie po sesji klient wspomniał, że ból głowy całkowicie minął, a dodatkowo poczuł rozluźnienie w stawie skroniowo-żuchwowym. Był zaskoczony, jak szybko udało się uzyskać ulgę, oraz jak głębokie było poczucie relaksacji w całym ciele.</p>
<p>Sesja ta ilustruje skuteczność terapii czaszkowo-krzyżowej w pracy z bólem głowy poprzez technikę wahadłowania. Przejścia uwagą pomiędzy miejscem zasobu a obszarem napięcia umożliwiły klientowi uwolnienie nagromadzonych napięć oraz wprowadzenie większej harmonii w obrębie całego organizmu. Praca terapeuty z uważnością, uziemieniem i poszerzoną percepcją pozwoliła stworzyć przestrzeń, w której ciało klienta mogło przejść proces samoregulacji. Sesja ta pokazuje, jak terapia czaszkowo-krzyżowa wspiera klienta w odzyskaniu równowagi i wewnętrznego spokoju, a co za tym idzie zupełnego pozbycia się bólu głowy.</p>
<p><strong><u>&#8211; Praca z bólem odcinka szyjnego kręgosłupa.</u></strong> Przykładem zastosowania biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej jest praca z odcinkiem szyjnym oraz przestrzenią ramion, co często przynosi ulgę w napięciach i prowadzi do głębokiego rozluźnienia. Poniżej przedstawiono szczegółowy opis sesji terapeutycznej, która ilustruje zastosowanie technik uziemienia, pracy z linią środka oraz delikatnych manipulacji strukturami czaszkowo-kręgowymi.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji stojącej, koncentrując się na swojej obecności w trzech ciałach: fizycznym, płynnym i ciele pływów. Każde z nich różni się gęstością i szerokością, co pozwoliło mi dostroić się do przestrzeni klienta. Następnie przekierowałam swoją uwagę na trzy ciała klienta, co umożliwiło nawiązanie subtelnego kontaktu energetycznego.</p>
<p>Po chwili pracy stojącej usiadłam i skupiłam się na ugruntowaniu, przesuwając uwagę od kości krzyżowej do ziemi. Wyobraziłam sobie korzenie wyrastające z moich stóp, które sięgały głęboko w ziemię, po czym wróciłam uwagą do kości krzyżowej, przechodząc przez kręgosłup i głowę. Skierowałam uwagę poza ciało, ku kosmosowi, gdzie pobrałam czystą energię, którą sprowadziłam do swojego wnętrza.</p>
<p>Po uziemieniu ustaliłam punkt podporu, wyobrażając sobie linkę biegnącą od tyłu mojej głowy do ziemi. Poczucie osadzenia i stabilności pozwoliło mi nawiązać odpowiedni kontakt z klientem i jego przestrzenią.</p>
<p>Zaprosiłam klienta do zeskanowania swojego ciała i wskazania miejsca, w którym czuje się komfortowo. Klient wskazał miednicę, opisując ją jako miejsce, w którym nie odczuwa żadnych emocji ani napięć. Powtórzyłam jego słowa, co stworzyło przestrzeń zaufania i zaakceptowania.</p>
<p>Rozpoczęłam pracę od pytania, czy mogę położyć dłonie na ramionach klienta. Po uzyskaniu zgody położyłam dłonie delikatnie na jego ramionach, wyobrażając sobie, że biosfera klienta i moja subtelnie się dotykają. W ciszy poszerzyłam swoją percepcję, jednocześnie pytając klienta, jak odbiera ten dotyk. Klient odpowiedział, że czuje się dobrze. Po chwili jego głębszy oddech i widoczne spowolnienie rytmu ciała wskazywały na holistyczną zmianę w jego stanie.</p>
<p>Następnie zapytałam klienta, czy mogę położyć dłonie na jego odcinku szyjnym. Po uzyskaniu zgody delikatnie umieściłam palce na odcinku szyjnym, nawiązując kontakt z triadą embriologiczną – kością potyliczną oraz kręgami C1 i C2. Subtelnie zaprosiłam te obszary stawowe do delikatnego uniesienia w kierunku sufitu, jednocześnie zaznaczając linię środka klienta. W myślach powiedziałam: „To jest Twoja linia środka, w której płynie boska potencja – Twój wewnętrzny lekarz”.</p>
<p>Podczas pracy poczułam, jak moje dłonie stają się wodniste, przenikając wodniste ciało klienta. W obrazie mentalnym zaznaczył się ząb kręgu obrotowego, który obracał się w przestrzeni 3D, domagając się uwagi. Zaprosiłam do tego miejsca przestrzeń i wyciszenie.</p>
<p>W dalszej pracy zauważyłam, że potylica klienta wydawała się w kompresji z kręgiem szczytowym. Obszar ten wyłaniał się w różnych kolorach, co wskazywało na subtelne napięcia w tym miejscu. Stopniowo wprowadziłam przestrzeń i zaprosiłam obszar do uwolnienia.</p>
<p>Podczas procesu klient wziął głębszy oddech, co świadczyło o uwolnieniu napięcia. Po chwili poczułam, że ramiona klienta zyskują więcej przestrzeni i rozprężenia, a jego oddech staje się spokojniejszy i bardziej miarowy.</p>
<p>Na zakończenie poinformowałam klienta, że za minutę kończymy sesję. Po tym czasie delikatnie zdjęłam dłonie z odcinka szyjnego, pytając o jego samopoczucie.</p>
<p>Po sesji klient opisał, że czuje się lekko i spokojnie. Zaznaczył, że odczuwa wyraźne rozluźnienie w ramionach oraz w okolicy odcinka szyjnego, co wpłynęło na poprawę jego ogólnego samopoczucia.</p>
<p>Sesja ta ilustruje, jak subtelna praca terapeutyczna z odcinkiem szyjnym i strefą ramion może przynieść głębokie efekty w pracy z bólem, postaci rozluźnienia i harmonizacji. Praca z linią środka oraz zapraszanie przestrzeni do obszarów napięć umożliwiły klientowi doświadczenie lekkości i spokoju. Terapia czaszkowo-krzyżowa ponownie pokazała swoją skuteczność w uwalnianiu napięć i wspieraniu naturalnych procesów autoregulacji organizmu.</p>
<p><strong><em><u>&#8211; Praca z bólem szczęki.</u></em></strong> BTCK  jest niezwykle skuteczną metodą w pracy z napięciami i dolegliwościami w obszarze stawu skroniowo-żuchwowego. Poprzez delikatne techniki uwalniania napięć, uważność i pracę z energią płynów w ciele, terapeuta wspiera procesy autoregulacji organizmu. Poniżej przedstawiono szczegółowy opis sesji z klientką, która zgłosiła się z bólem i napięciem w lewym stawie skroniowo-żuchwowym.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji stojącej, świadomie koncentrując się na swoich trzech ciałach: fizycznym, płynnym i ciele pływów, które różnią się gęstością i szerokością. Następnie skierowałam uwagę na trzy ciała klientki, co umożliwiło mi nawiązanie subtelnego kontaktu.</p>
<p>Po chwili przeszłam do pozycji stojącej przy stopach klientki, ugruntowując swoją obecność. Wyobraziłam sobie korzenie wyrastające z moich stóp głęboko w ziemię, a następnie skierowałam uwagę ku górze, pobierając najczystszą energię z kosmosu. Wracając do swojego ciała, poczułam stabilność i równowagę, co pozwoliło mi nawiązać odpowiedni kontakt z klientką.</p>
<p>Zachowując uziemienie, poprosiłam klientkę o zeskanowanie jej ciała i wskazanie miejsca, w którym czuje się komfortowo. Klientka wskazała dłonie, opisując, że czuje w nich ciepło. Powtórzyłam jej słowa, tworząc przestrzeń zaufania.</p>
<p>Następnie zapytałam, czy mogę położyć dłonie na stopach klientki. Po uzyskaniu zgody rozpoczęłam pracę, delikatnie kładąc dłonie na jej stopach. W ciszy skoncentrowałam się na subtelnym dotyku, pozwalając biosferze klientki i mojej na lekki kontakt. Po chwili klientka zauważyła przyjemne odczucia prądu w nogach, a jej ciało zaczęło spowalniać, co wskazywało na holistyczną zmianę w organizmie.</p>
<p>Po zakończeniu pracy przy stopach zapytałam, czy mogę położyć dłonie pod potylicą klientki. Po uzyskaniu zgody umieściłam dłonie w chwycie sklepieniowym, zapewniając stabilne podparcie. W trakcie pracy zauważyłam żółty pas biegnący od potylicy wzdłuż kręgosłupa aż po czoło. Zidentyfikowałam go jako napięty czepiec. Poszerzyłam swoją uważność, zapraszając przestrzeń i ciszę do każdej komórki czepca, co stopniowo przywracało mu swobodę i oddech.</p>
<p>W trakcie pracy poczułam intensywny przepływ wzdłuż kręgosłupa, który objawiał się również lekkim pociąganiem moich dłoni. Po chwili klientka wzięła głęboki oddech i poczuła ulgę, zauważając delikatne ciśnienie nad prawym okiem.</p>
<p>Zaprosiłam klientkę do pracy z kością klinową i potylicą, kładąc dłonie na skroniach i potylicy. W trakcie obserwacji poczułam subtelne trzepotanie „skrzydeł motyla” w skroniach, a w połączeniu klinowo &#8211; potylicznym wyczułam kompresję. Wprowadziłam tam przestrzeń i oddech, co pozwoliło na rozluźnienie tej okolicy.</p>
<p>Po chwili klientka zauważyła, że czuje ciśnienie w nosie oraz przestawianie się zębów. Opisała również uczucie rozluźnienia w stawie skroniowo-żuchwowym, a ból w tej okolicy znacząco się zmniejszył.</p>
<p>Na zakończenie sesji zapytałam, gdzie jeszcze najlepiej położyć dłonie. Otrzymałam informację, że jedna dłoń powinna spocząć pod głową, a druga na czole. W tej pozycji poczułam, jak struktury czaszki zaczynają się reorganizować, a głowa klientki delikatnie porusza się w prawo i w lewo. Zaprosiłam ciszę i przestrzeń, towarzysząc klientce w tym procesie.</p>
<p>Informowałam klientkę o zbliżającym się zakończeniu sesji, po czym delikatnie zdjęłam dłonie i podziękowałam jej za wspólną pracę.</p>
<p>W rozmowie po sesji klientka podzieliła się swoimi wrażeniami, wspominając, że ruchy głowy w prawo i lewo były dla niej niezwykłym doświadczeniem, nad którym nie miała kontroli. Wyraziła również zaskoczenie i wzruszenie z powodu odczuwalnego rozluźnienia w stawie skroniowo-żuchwowym oraz zaniku bólu. Zasugerowałam klientce regularne ćwiczenia relaksacyjne, takie jak medytacja, spacery i masaż czepca w domu, aby wspierać dalszą równowagę i redukcję stresu.</p>
<p>Opisana sesja pokazuje, jak terapia czaszkowo-krzyżowa może być skuteczna w pracy z napięciami i bólem w stawie skroniowo-żuchwowym oraz w uwalnianiu napięć w obszarze czaszki i całego ciała. Dzięki delikatnym technikom, uważności oraz wprowadzeniu przestrzeni i ciszy, klientka doświadczyła znaczącej ulgi w bólu oraz ogólnego rozluźnienia.</p>
<p><strong><em><u>&#8211; Praca z bólem duszy. </u></em></strong>Terapia czaszkowo-krzyżowa pozwala na pracę z głębokimi strukturami ciała, uwalnianie napięć oraz harmonizację fizycznych i energetycznych procesów organizmu. Poprzez uważne towarzyszenie klientowi w jego procesie, terapeuta umożliwia pojawienie się reorganizacji i spokoju na poziomie ciała, umysłu i ducha. Poniższy opis sesji ilustruje, jak praca z liniami środkowymi i strukturami wodnistymi może prowadzić do głębokich zmian na poziomie duszy, wspomnień i wyjątkowych doświadczeń zarówno u klienta, jak i terapeuty.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji stojącej, koncentrując się na swoich trzech ciałach: fizycznym, płynnym i ciele pływów, które różnią się gęstością i szerokością. Następnie skierowałam uwagę na trzy ciała klienta, co umożliwiło nawiązanie subtelnego kontaktu.</p>
<p>Przeszłam do pozycji przy stopach klienta i skupiłam się na ugruntowaniu. Wyobraziłam sobie korzenie wyrastające z moich stóp, sięgające głęboko w ziemię. Następnie skierowałam uwagę ku górze, pobierając czystą energię z kosmosu i sprowadzając ją do swojego ciała. Dzięki temu poczułam stabilność i równowagę, co pozwoliło mi nawiązać odpowiedni kontakt z klientem.</p>
<p>Poprosiłam klienta o zeskanowanie swojego ciała i wskazanie miejsca zasobu. Klient wskazał pośladki, które określił jako miejsce ciepłe i szerokie. Powtórzyłam jego słowa, co pomogło zbudować zaufanie i stworzyć bezpieczną przestrzeń.</p>
<p>Po uzyskaniu zgody położyłam dłonie na stopach klienta, delikatnie nawiązując kontakt z jego biosferą. Obserwowałam subtelne zmiany w ciele klienta, takie jak uspokojenie oddechu i wyraźne wyciszenie.</p>
<p>Następnie przeniosłam dłonie na kość krzyżową, wyobrażając sobie, że moja dłoń jest chmurką pod stołem, co stworzyło dużo przestrzeni dla tej struktury. Moja uwaga skupiła się na pierwotnej linii środkowej, a po chwili pojawił się obraz trzonów kręgowych o gęstej strukturze. Uczucie prądu płynącego od kości krzyżowej przez trzony kręgowe aż do kości sitowej stało się wyraźniejsze i intensywniejsze.</p>
<p>Klient wspomniał, że pojawiły się obrazy z dzieciństwa – chwil, gdy jego mama trzymała jego głowę przeplatane z relacją z ojcem. Kontynuując pracę, wróciłam do linii środkowej, towarzysząc prądowi, który w okolicy czoła rozpryskiwał się z dużą siłą. Klient odczuwał ciśnienie między oczami, które określił jako przyjemne i akceptowalne.</p>
<p>Po uziemieniu i poszerzeniu percepcji przeprowadziłam uwagę do płynnej linii środkowej. Ta struktura, bardziej wodnista, miała dynamiczny oddech i rytm. W odcinku lędźwiowym klienta pojawiły się niekontrolowane ruchy, które określił jako „chlupnięcia”. Klient opisał je jako dobre i wspierające.</p>
<p>W dalszej części sesji towarzyszyłam linii kwantowej, która pojawiła się jako szeroka rura łącząca wcześniejsze linie. Rura ta była przezroczysta, a jednocześnie pełna intensywnych kolorów i energii. Jej obecność przyniosła poczucie boskości, spokoju i harmonii, które rozchodziły się od kręgosłupa na całe ciało klienta, a następnie poza jego aurę.</p>
<p>Pod koniec sesji oboje odczuwaliśmy uczucie głębokiego pływu i organizacji, które trudno było opisać słowami. Klient porównał swoje doświadczenie do bycia na dnie oceanu – głębokiego i spokojnego.</p>
<p>Po zakończeniu kontaktu klient wyraził zachwyt i wzruszenie, opisując sesję jako piękne, niezwykłe doświadczenie, bardzo transformujące. Wspomniał, że wyjaśniło mu się kilka jego zachowań, na które zwykle zwracała uwagę Jego żona. Jakby zrozumiał w jaki sposób relacja ojca i matki ukształtowała go w tym konkretnym temacie.</p>
<p>Sesja ukazuje, jak terapia czaszkowo-krzyżowa wspiera głębokie procesy uzdrawiania duszy i energii klienta. Praca z liniami środkowymi, wodnistymi strukturami i przestrzenią kwantową przyniosła klientowi głębokie wyciszenie, odczucie harmonii oraz poczucie połączenia z czymś większym – duszą. Nastąpiło połączenie z podświadomością i wyjaśnienie klientowi ważnych kwestii, których najprawdopodobniej by nie  odkrył bez terapii. Takie doświadczenia potwierdzają, że BTCK jest nie tylko skutecznym narzędziem fizycznym, ale również duchowym, wspierającym dobrostan klienta.</p>
<p><strong><em><u>&#8211; Praca z bólami somatycznymi.</u></em></strong> Poniższa sesja ilustruje pracę z klientem, który doświadczał bóli somatycznych ciała o nieokreślonym pochodzeniu. Poprzez subtelny dotyk, uważność i pracę z przestrzenią, sesja przyniosła klientowi poczucie odblokowania i głębokiego komfortu.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji stojącej przed klientem, koncentrując się na swoich trzech ciałach: fizycznym, płynnym i ciele pływów, które różnią się gęstością i szerokością. Następnie skierowałam uwagę na trzy ciała klienta, nawiązując subtelny kontakt energetyczny.</p>
<p>Przeszłam do pozycji siedzącej, gdzie skupiłam się na ugruntowaniu. Wyobraziłam sobie korzenie wychodzące z moich stóp, sięgające głęboko w ziemię. Następnie skierowałam uwagę ku górze, pobierając czystą energię z kosmosu i sprowadzając ją do swojego ciała. Dzięki temu poczułam stabilność i równowagę, co umożliwiło mi nawiązanie głębszego kontaktu z klientem.</p>
<p>Po ustaleniu swojego miejsca zasobu w ramionach, poprosiłam klienta o zeskanowanie jego ciała i wskazanie miejsca, w którym czuje się komfortowo. Klient wskazał klatkę piersiową, opisując ją jako przestrzeń, w której czuje się dobrze.</p>
<p>Zapytałam, czy mogę położyć dłonie na stopach klienta. Po uzyskaniu zgody rozpoczęłam pracę, delikatnie nawiązując kontakt z jego biosferą. Po chwili klient wziął głębszy oddech, co wskazywało na holistyczną zmianę w organizmie.</p>
<p>Następnie zapytałam, czy mogę przejść do klatki piersiowej. Po uzyskaniu zgody położyłam lewą dłoń pod plecami klienta na wysokości ramion, a prawą na jego klatce piersiowej, z kciukiem pod obojczykami. Uziemiłam się i poszerzyłam przestrzeń, pytając, czy klientowi jest wygodnie. Otrzymałam odpowiedź, że czuje się bardzo dobrze.</p>
<p>W trakcie pracy w tym miejscu odczułam, jak przestrzeń się rozszerza, stając się niezwykle szeroką, niemal nieskończoną. Komórki żeber i obojczyków wydawały się przekształcać, wypełnione przestrzenią wszechświata. Klient opisał swoje doświadczenie jako uczucie poszerzenia ciała.</p>
<p>Po chwili przeszłam do pracy ze stawem szczytowo-potylicznym. Uziemiłam się, poszerzyłam przestrzeń i zaprosiłam potencję do działania. Klient wziął głęboki oddech, co wywołało wrażenie uruchomienia mechanizmu – jakby zegarek zaczynał działać. Klient zauważył, że towarzyszy mu niejasna emocja, która była mu znajoma, choć nie potrafił jej określić.</p>
<p>Zwracając uwagę na przykurcz po prawej stronie głowy, przeniosłam dłonie na kość skroniową i częściowo na potylicę. Zaprosiłam przestrzeń i ciszę do struktur czaszki oraz okolic szyjnych. Głowa klienta delikatnie przesunęła się w lewą stronę, a następnie wróciła na swoje miejsce. Klient ziewnął i zaczął oddychać głębiej, co wskazywało na uwolnienie napięć.</p>
<p>Na zakończenie wróciłam do pracy z nogami klienta, ugruntowując przestrzeń. Po zakończeniu sesji klient podzielił się wrażeniami, opisując uczucie odblokowania i „nastawienia”, które przyniosło mu ulgę i było dla niego dobre.</p>
<p>Opisana sesja ukazuje, jak BTCK wspiera uwalnianie napięć i reorganizację ciała na poziomie fizycznym i energetycznym. Praca z klatką piersiową, stawem szczytowo-potylicznym oraz strukturami czaszki umożliwiła klientowi doświadczenie głębokiego komfortu i odblokowania. Bóle somatyczne były jeszcze odczuwalne, jednak pojawiały się rzadziej i o mniejszym nasileniu. Po 4 takich spotkaniach, klient zupełnie przestał odczuwać bóle somatyczne, był zrelaksowany, oraz jak stwierdził jego spojrzenie na świat i wydarzające się sytuacje bardzo się zmieniło. Nie denerwowały go już aż tak pewne kwestie jak to wyglądało przed rozpoczęciem sesji.</p>
<p><strong><em><u>&#8211; Praca z emocjami (bólem emocjonalnym).</u></em></strong> Opisana poniżej sesja ilustruje, jak delikatna praca z bólem i emocjami może prowadzić do odkrycia nowych struktur i reorganizacji ciała, przynosząc klientowi ulgę oraz poczucie okrywania samego siebie.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam w pozycji stojącej, świadomie kierując uwagę na swoje trzy ciała: fizyczne, płynne i ciało pływów. Następnie przeniosłam świadomość na trzy ciała klienta, nawiązując subtelny kontakt energetyczny.</p>
<p>Przeszłam do pozycji siedzącej, gdzie skupiłam się na ugruntowaniu, kierując uwagę od kości krzyżowej do ziemi. Wyobraziłam sobie korzenie wyrastające z moich stóp, sięgające głęboko w ziemię, po czym skierowałam uwagę ku górze, pobierając najczystszą energię z kosmosu. Wracając do swojego ciała, poczułam stabilność i równowagę, co umożliwiło mi rozpoczęcie pracy z klientem.</p>
<p>Ustaliłam swoje miejsce zasobu w dłoniach, w których odczuwałam ciepło i szerokość, po czym zaprosiłam klienta do zeskanowania jego ciała i wskazania miejsca, w którym czuje się komfortowo. Klient wskazał głowę, opisując ją jako miejsce lekkości i pustki.</p>
<p>Zapytałam klienta, czy mogę położyć dłonie na jego stopach. Po uzyskaniu zgody delikatnie nawiązałam kontakt, co wywołało spowolnienie zarówno u klienta, jak i u mnie. Był to wyraźny znak holistycznej zmiany.</p>
<p>Przeniosłam uwagę do kości krzyżowej, gdzie pływ był bardzo lekko wyczuwalny. Poszerzyłam przestrzeń, co pozwoliło na bardziej wyraźne odczucie pływu. W trakcie wdechu zauważyłam blokadę w klatce piersiowej, która utrudniała przepływ energii. Klient w tym momencie wybuchnął płaczem, uwalniając nagromadzony smutek. Zachęciłam go do głębszego oddychania i nieblokowania emocji, co pozwoliło na dalsze oczyszczenie.</p>
<p>Po uspokojeniu klienta zapytałam, czy mogę przejść do pracy z głową. Po uzyskaniu zgody położyłam dłonie w chwycie skroniowym. W tej przestrzeni wyczułam intensywne naelektryzowanie i ciśnienie w okolicy czoła. Pojawił się obraz metalowej płytki rozchodzącej się na boki. Zaprosiłam ciszę i przestrzeń do tej części, zmieniając chwyt na czołowy.</p>
<p>W trakcie pracy w przestrzeni czoła pojawił się obraz kotwicy biegnącej przez linię środka – od czoła, przez kręgosłup, aż do brzucha. Klient potwierdził, że odczuwa to w podobny sposób. Metalowa przestrzeń otaczająca kotwicę okazała się ochroną dla nowo tworzącej się struktury, która była delikatna i różowa, jakby dopiero nabierała ukrwienia i unerwienia. Zaprosiłam ciszę i przestrzeń do tego miejsca, pozostawiając metalową ochronę jako naturalny mechanizm organizmu.</p>
<p>Po chwili wyciszenia zakończyłam sesję, a klient podzielił się wrażeniami, opisując uczucie, jakby coś nowego dojrzewało w jego ciele. Kilka dni później klient poinformował mnie, że nadal czuje kotwicę i metal w okolicy czoła, co odbierał jako pozytywną oznakę zmian i reorganizacji.</p>
<p>Sesja ta ukazuje, jak BTCK może wspierać uwalnianie emocji oraz wprowadzać organizm w proces głębokiej reorganizacji. Poprzez delikatne towarzyszenie klientowi, przestrzeń w ciele mogła ujawnić nowe struktury i procesy dojrzewania, które są naturalnym elementem regeneracji organizmu. Opisana praca była zarówno transformacyjna, jak i głęboko wzruszająca, przypominając o mądrości ciała i emocji i jego zdolności do samouzdrawiania.</p>
<h2>ZAKOŃCZENIE</h2>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa (BTCK) to subtelne i głębokie podejście terapeutyczne, które wspiera proces zdrowienia w pracy z różnorodnymi rodzajami bólu: fizycznego, psychosomatycznego, przewlekłego, traumatycznego, a także duchowego. Dzięki uważności, delikatnemu dotykowi i pracy z percepcją terapeuta towarzyszy klientowi w odkrywaniu potencjału zdrowia i harmonii w ciele. Terapia ta nie tylko łagodzi ból, ale również umożliwia głębsze połączenie z własnym ciałem, emocjami i przestrzenią duchową.</p>
<p><em>Ból fizyczny: głowy, kręgosłupa i stawów</em></p>
<p>W przypadku bólu głowy, biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa umożliwia delikatne uwolnienie napięć w strukturach czaszki oraz wpływa na regulację płynu mózgowo-rdzeniowego. Praca z pływami pozwala również na harmonizację napięć w rejonie szyi i otworu wielkiego, co może przynieść ulgę w dolegliwościach takich jak migreny czy napięciowe bóle głowy. W terapii kręgosłupa i stawów metoda ta działa na głębokim poziomie, uwalniając miejsca inercji i przywracając naturalną dynamikę w ciele. Praca z kością krzyżową czy rurą opony twardej daje klientowi możliwość odczucia ulgi i poprawy mobilności.</p>
<p><em>Ból psychosomatyczny</em></p>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa (BTCK) wspiera również klientów w rozpoznawaniu i uwalnianiu bólu związanego z przeżywanymi emocjami i traumą. Przykład sesji, w której &#8222;rączki&#8221; inercji opowiadały historię przeszłego urazu, pokazuje, jak metoda ta umożliwia integrację doświadczeń zapisanych w ciele. Dzięki delikatnemu podejściu do tkanek i ukierunkowaniu na potencję płynu mózgowo-rdzeniowego, terapia pozwala na stopniowe uwalnianie napięć emocjonalnych, co prowadzi do równowagi i głębokiego poczucia ukojenia.</p>
<p><em>Przewlekły ból i napięcia związane z przeciążeniami</em></p>
<p>Osoby cierpiące na przewlekły ból, np. związany z pracą siedzącą czy stresem zawodowym, mogą odnieść znaczące korzyści z biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej. Delikatność i precyzja technik umożliwia stopniowe uwalnianie nagromadzonych napięć w obszarze kręgosłupa, miednicy i mięśni przykręgosłupowych. Dzięki pracy na poziomie całego pola ciała, klient doświadcza nie tylko ulgi w bólu, ale także głębokiego odprężenia i poprawy ogólnego samopoczucia.</p>
<p><em>Ból związany z traumą i przeszłymi urazami</em></p>
<p>Traumy fizyczne i emocjonalne pozostawiają w ciele ślady, które mogą manifestować się jako ból lub ograniczenia ruchomości. Opisana praca z punktem inercji przy kości krzyżowej ukazuje, jak biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa może pomóc w rozpoznaniu, uwolnieniu i integracji tych doświadczeń. Turkusowy płyn mózgowo-rdzeniowy, który &#8222;pokazuje drogę&#8221;, staje się tutaj symbolem procesu zdrowienia i odnajdywania równowagi.</p>
<p><em>Ból duszy i duchowe cierpienie</em></p>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa oferuje wsparcie także w obszarze bólu duszy, który może manifestować się jako poczucie pustki, utraty sensu życia lub wewnętrznego cierpienia. W takich przypadkach terapeuta, pracując z głęboką pokorą i bez oceny, wspiera klienta w odkrywaniu wewnętrznej ciszy i harmonii. Praca z polem energetycznym, pływami oraz subtelną dynamiką płynu mózgowo-rdzeniowego może pomóc klientowi poczuć połączenie z głębszymi warstwami siebie, znaleźć ukojenie i odbudować duchową równowagę.</p>
<p>Przykłady pracy w tym obszarze pokazują, że biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa (BTCK) stwarza przestrzeń, w której klient może poczuć się zauważony, akceptowany i bezpieczny, co stanowi fundament do uzdrowienia również na poziomie duchowym.</p>
<h2>KOŃCOWE PODSUMOWANIE</h2>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa (BTCK) to metoda, która uwzględnia złożoność ludzkiego doświadczenia – zarówno w sferze fizycznej, jak i emocjonalnej oraz duchowej. Kluczowym elementem jej skuteczności jest indywidualne podejście do każdego klienta, oparte na głębokim wsłuchaniu się w jego potrzeby i przestrzeń, bez jakiejkolwiek oceny. Terapia ta uczy terapeutę pokory wobec procesu, a także akceptacji naturalnych mechanizmów zdrowienia obecnych w ciele.</p>
<p>Każdy klient jest odrębną, unikalną jednostką, z własną historią, doświadczeniami i sposobami przeżywania bólu. Rolą terapeuty jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której ciało, emocje i duch klienta mogą wyrazić siebie, a zdrowie – uwolnić się w najbardziej naturalny sposób. Wymaga to uważności, cierpliwości i gotowości do bycia świadkiem procesu, którego tempo i kierunek wyznacza klient.</p>
<p>Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa to nie tylko technika pracy z ciałem, ale także głęboka filozofia oparta na szacunku do człowieka i jego wewnętrznej zdolności do samouzdrawiania. Właśnie to sprawia, że może być skuteczna w tak różnorodnych przypadkach bólu – od migren, przez urazy, po cierpienie emocjonalne i duchowe.</p>
<h2><em>Literatura</em></h2>
<ol>
<li>Sills, F. (2004). The Polarity Process: Energy as a Healing Art. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Sills, F. (2001). Foundations in Craniosacral Biodynamics: Volume One. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Sills, F. (2003). Foundations in Craniosacral Biodynamics: Volume Two. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Upledger, J. E. (1983). Craniosacral Therapy. Seattle: Eastland Press.</li>
<li>Upledger, J. E., &amp; Vredevoogd, J. D. (1983). Craniosacral Therapy II: Beyond the Dura. Palm Beach Gardens: UI Publishing.</li>
<li>Jealous, J. (2001). The Biodynamic View of Craniosacral Therapy. Ashland: Stillness Press.</li>
<li>Sutherland, W. G. (1939). The Cranial Bowl. Mankato: Free Press Publishing.</li>
<li>Sutherland, W. G. (1998). Teachings in the Science of Osteopathy. Seattle: Rudra Press.</li>
<li>Hartman, G., &amp; Norton, R. (2001). An Osteopathic Odyssey: Principles, Techniques, and Case Studies in Cranial Osteopathy. New York: Haworth Press.</li>
<li>Becker, R. (1997). Life in Motion: The Osteopathic Vision of Rollin Becker. Dallas: Stillness Press.</li>
<li>Kamenetz, A. (2006). The Heart of Listening: A Visionary Approach to Craniosacral Work. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Shea, M. (2007). Biodynamic Craniosacral Therapy, Volume One: The Breath of Life, Biodynamics, and Fundamental Skills. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Shea, M. (2010). Biodynamic Craniosacral Therapy, Volume Two: The Polarity Process and Core Embodiment Skills. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Milne, H. (1995). The Heart of Listening: A Visionary Approach to Craniosacral Work. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Kern, M. (2005). Wisdom in the Body: The Craniosacral Approach to Essential Health. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>McKinnon, T. (2015). Craniosacral Biodynamics: The Evolution of a Practice. Edinburgh: Handspring Publishing.</li>
<li>Still, A. T. (1899). Philosophy of Osteopathy. Kirksville: Hudson-Kimberly Publishing.</li>
<li>Becker, R. (2001). Stillness in Motion: The Experience of Craniosacral Biodynamics. Seattle: Eastland Press.</li>
<li>Hartley, R. (2008). The Spiritual Journey of Craniosacral Therapy: The Body&#8217;s Healing Power. Berkeley: North Atlantic Books.</li>
<li>Barral, J. P., &amp; Croibier, A. (1999). Manual Therapy for the Cranial Nerves. New York: Churchill Livingstone.</li>
<li>1. van der Kolk, B. A. (2014). The Body Keeps the Score: Brain, Mind, and Body in the Healing of Trauma. Penguin Books.</li>
<li>Wolynn, M. (2016). It Didn’t Start With You: How Inherited Family Trauma Shapes Who We Are and How to End the Cycle. Penguin Books.</li>
<li>Pert, C. B. (1997). Molecules of Emotion: The Science Behind Mind-Body Medicine. Scribner.</li>
<li>Sacks, O. (2007). Musicophilia: Tales of Music and the Brain. Knopf.</li>
<li>Herman, J. L. (1992). Trauma and Recovery: The Aftermath of Violence &#8211; From Domestic Abuse to Political Terror. Basic Books.</li>
<li>Porges, S. W. (2011). The Polyvagal Theory: Neurophysiological Foundations of Emotions, Attachment, Communication, and Self-Regulation. W. W. Norton &amp; Company.</li>
<li>Herz, R. (2004). The Scent of Desire: Discovering Our Enigmatic Sense of Smell. William Morrow.</li>
<li>Araneda, R. C., &amp; Firestein, S. (2004). The Smell of Memory. Nature Neuroscience, 7(1), 13–19.</li>
<li>Bert, J. A. C. (1999). Healing the Family System: How to Change Your Family&#8217;s Health Patterns. Health Communications, Inc.</li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Ewelina Rodak</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/biodynamiczna-terapia-czaszkowo-krzyzowa-w-pracy-z-bolem/">Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa w pracy z bólem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wpływ biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej na łagodzenie objawów PMDD i PMS studium trzech przypadków</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-biodynamicznej-terapii-czaszkowo-krzyzowej-na-lagodzenie-objawow-pmdd-i-pms-studium-trzech-przypadkow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jun 2025 11:54:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=6709</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Ewa Woch Dolewska</b><br />
 „Słuchaj ciała z uwagą i pokorą. Pozwól, aby to, co jest gotowe, mogło się wyłonić.” Te słowa Franklyna Sillsa nie tylko wyrażają esencję biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej, ale także głęboko rezonują z moją filozofią życia. Wierzę, że najważniejsze odpowiedzi przychodzą wtedy, gdy pozwalamy rzeczom dziać się w swoim czasie, z cierpliwością i otwartością na to, co naturalnie się wyłania. Z takim właśnie podejściem wybrałam tę metodę pracy z ciałem i tę Szkołę. Z takim podeszłam też do wyboru tematu mojej pracy dyplomowej. Nie narzucałam sobie kierunku ani ram – pozwoliłam, aby temat przyszedł do mnie sam, zgodnie z rytmem mojej praktyki i doświadczeń. Inspiracja przyszła niespodziewanie, w trakcie pracy z klientką, która trafiły do mnie na sesje w związku z przewlekłymi migrenami. W czasie naszych spotkań zaczęła dzielić się ze mną opowieściami o trudnościach związanych z drugą fazą cyklu miesiączkowego, które zrujnowały wiele aspektów jej życia – relacje, pracę, poczucie własnej wartości. To, co opisywała, wykraczało poza typowe objawy napięcia przedmiesiączkowego. Mówiła o wyniszczającym doświadczeniu, które każdego miesiąca stawiało ją na skraju wytrzymałości emocjonalnej i fizycznej. Jej cierpienie ukazało mi nieznany wcześniej i poruszający wymiar kobiecej cykliczności. Spotkałyśmy się na trzech sesjach, a nasza praca koncentrowała się na jej migrenach. Po tych sesjach, ku swojej radości, zaszła w upragnioną ciążę, na którą czekała przez dwa lata. Powiedziała mi, że w jej odczuciu terapia BTCK była katalizatorem tej zmiany.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-biodynamicznej-terapii-czaszkowo-krzyzowej-na-lagodzenie-objawow-pmdd-i-pms-studium-trzech-przypadkow/">Wpływ biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej na łagodzenie objawów PMDD i PMS studium trzech przypadków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong> </strong><em>„Słuchaj ciała z uwagą i pokorą. Pozwól, aby to, co jest gotowe, mogło się wyłonić.”</em></p>
<p>Te słowa Franklyna Sillsa nie tylko wyrażają esencję biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej, ale także głęboko rezonują z moją filozofią życia. Wierzę, że najważniejsze odpowiedzi przychodzą wtedy, gdy pozwalamy rzeczom dziać się w swoim czasie, z cierpliwością i otwartością na to, co naturalnie się wyłania.</p>
<p>Z takim właśnie podejściem wybrałam tę metodę pracy z ciałem i tę Szkołę. Z takim podeszłam też do wyboru tematu mojej pracy dyplomowej. Nie narzucałam sobie kierunku ani ram – pozwoliłam, aby temat przyszedł do mnie sam, zgodnie z rytmem mojej praktyki i doświadczeń.</p>
<p>Inspiracja przyszła niespodziewanie, w trakcie pracy z klientką, która trafiły do mnie na sesje w związku z przewlekłymi migrenami. W czasie naszych spotkań zaczęła dzielić się ze mną opowieściami o trudnościach związanych z drugą fazą cyklu miesiączkowego, które zrujnowały wiele aspektów jej życia – relacje, pracę, poczucie własnej wartości. To, co opisywała, wykraczało poza typowe objawy napięcia przedmiesiączkowego. Mówiła o wyniszczającym doświadczeniu, które każdego miesiąca stawiało ją na skraju wytrzymałości emocjonalnej i fizycznej. Jej cierpienie ukazało mi nieznany wcześniej i poruszający wymiar kobiecej cykliczności.</p>
<p>Spotkałyśmy się na trzech sesjach, a nasza praca koncentrowała się na jej migrenach. Po tych sesjach, ku swojej radości, zaszła w upragnioną ciążę, na którą czekała przez dwa lata. Powiedziała mi, że w jej odczuciu terapia BTCK była katalizatorem tej zmiany.</p>
<p>Spotkanie z nią zainspirowało mnie do przyjrzenia się temu, jak BTCK może wspierać kobiety zmagające się z PMDD i PMS. Fascynuje mnie potencjał tej terapii i możliwości ludzkich ciał,  dlatego też chciałam zbadać, w jaki sposób subtelna praca cranio-sacralna może przynieść ulgę w tak trudnych i wyniszczających doświadczeniach.</p>
<p>Praca ta jest owocem moich badań oraz współpracy z kobietami, które zaufały mi i odważyły się dzielić swoimi historiami. To także próba przybliżenia, jak holistyczne podejście, oparte na szacunku do naturalnych rytmów ciała, może stać się wsparciem w drodze do zdrowia i równowagi.</p>
<h2>WSTĘP</h2>
<p>Przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne (PMDD) i zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) to dwa zespoły dolegliwości, w których cierpienie emocjonalne i fizyczne spotykają się w sposób intensywny i często wyniszczający. PMS dotyka większości kobiet w wieku rozrodczym, a w najcięższej postaci, znanej jako PMDD, dotyczy około 5-8% z nich. Są to zaburzenia, które w bardzo realny sposób wpływają na codzienność – utrudniają funkcjonowanie w relacjach, pracę, a czasami nawet najprostsze życiowe aktywności.</p>
<p>Podłoże tych zaburzeń jest złożone i wielowarstwowe. Czynniki hormonalne i związane z działaniem neuroprzekaźników przeplatają się z wpływami psychospołecznymi. Literatura wskazuje, że PMDD zwiększa ryzyko występowania poważnych trudności psychicznych, w tym myśli samobójczych (<em>Journal of Affective Disorders</em> (2021),), co podkreśla konieczność odpowiedniego rozpoznania i wsparcia. Farmakoterapia, w tym selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), często bywa skuteczna, jednak wiele kobiet poszukuje rozwiązań bardziej holistycznych, które uwzględniają zarówno ciało, jak i psychikę.</p>
<p>W ostatnich latach rośnie zainteresowanie terapiami komplementarnymi, takimi jak akupunktura, naturoterapia czy techniki relaksacyjne. Na tym tle biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa (BTCK) wyróżnia się jako podejście delikatne, ale głęboko transformujące. Jest to metoda, która wspiera naturalną zdolność organizmu do samoregulacji i harmonii, szczególnie tam, gdzie napięcia i traumy zniekształcają przepływ pierwotnych rytmów życia.</p>
<p>Celem mojej pracy jest zbadanie, w jaki sposób BTCK może wspierać kobiety z PMDD i PMS, pomagając im odzyskać równowagę i poczucie wewnętrznej harmonii. W pracy skupiam uwagę na procesach uwalniania zapisanych w ciele wzorców traum i napięć oraz sprawdzam, jak ich uwalnianie wpływa na poprawę jakości życia uczestniczek.</p>
<p>W centrum moich rozważań znajduje się pytanie: jak subtelne, ale głęboko działające procesy terapii biodynamicznej mogą zmienić codzienność kobiet, które zmagają się z cyklicznym cierpieniem?</p>
<h2>METODOLOGIA</h2>
<p>W tym studium przypadku oparłam się na obserwacji doświadczeń i procesu zmiany u trzech kobiet (PMDD u jednej i PMS u dwóch).</p>
<p>Łącznie przeprowadziłam z nimi 24 sesje, w odstępach 2,3 i 4 tygodnie. Przed rozpoczęciem cyklu spotkań przeprowadziłam wywiady wstępne, Po każdej z sesji zbierałam informacje zwrotne, a na koniec klientki wypełniły ankiety podsumowujące cały cykl spotkań terapeutycznych.</p>
<p>W pracy opisałam wnioski z każdej z poszczególnych terapii, a następnie przeanalizowałam je zbiorczo.</p>
<h2>ROZDZIAŁ I</h2>
<p><strong>PMDD I PMS </strong></p>
<p>„<em>Ciało, umysł i emocje czasem wydają się jak rwąca rzeka, która straciła swoje brzegi.”</em></p>
<p><strong>Jak kobiety doświadczają PMDD?</strong></p>
<p>Przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne (PMDD) to cięższa forma zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Charakteryzuje się nasilonymi objawami emocjonalnymi, które znacząco utrudniają codzienne funkcjonowanie. Kluczowymi symptomami są gwałtowne wahania nastroju, drażliwość, silny gniew, a także poczucie beznadziejności i depresja. Kobiety cierpiące na PMDD często doświadczają głębokiego smutku, który może prowadzić do myśli samobójczych, co czyni ten stan szczególnie niebezpiecznym. W sferze fizycznej pojawiają się objawy takie jak bóle głowy, napięcie piersi, zmęczenie i bezsenność. PMDD ma głęboki wpływ na relacje interpersonalne, zawodowe i społeczne, często prowadząc do izolacji i trudności w realizowaniu stałych obowiązków. Kobiety opisują uczucie braku kontroli nad emocjami i ciałem, co dodatkowo potęguje poczucie braku wpływu na swoje życie. Brak zrozumienia przez otoczenie oraz niedostateczne wsparcie terapeutyczne często potęgują obciążenie psychiczne związane z tym zaburzeniem.</p>
<p>Kobiety doświadczające przedmiesiączkowego zaburzenia dysforycznego (PMDD) często opisują swoje przeżycia za pomocą intensywnych metafor, które oddają głębię ich cierpienia. Relacjonują, że w fazie lutealnej cyklu menstruacyjnego doświadczają nagłych zmian osobowości, stając się niemalże kimś zupełnie innym. Opisują to jako przeobrażenie z kompetentnej, przyjaznej osoby w kogoś bardzo drażliwego i przytłoczonego codziennymi obowiązkami.</p>
<p>Szukając wsparcia i pocieszenia na grupach w mediach społecznościowych dzielą się swoimi trudnymi przeżyciami. Dramatyzm doświadczeń, które przecież pojawiają się cyklicznie, pokazują poniższe opisy:</p>
<p>„<em>Bardzo mi to siada na głowę. 2 tygodnie przed okresem zaczynam kwestionować swoją wartość w danej relacji (w stylu np. no nie zależy mu itp. mimo że wiem że jest inaczej) i to jest bardzo częste, ciężko się z tym funkcjonuje.“</em></p>
<p><em>„Moja historia wygląda tak, że na ok 12-11 dni przed okresem zaczynam mieć bardzo duże stany lękowe i totalnie obniżenie poczucia własnej wartości &#8211; zarówno jak chodzi o wygląd jak i o pracę. Mam strasznie katastroficzne myśli, którymi zadręczam się wieczorami i w nocy co znowu powoduje bezsenność i ucisk w klatce piersiowej. Pierwszego, góra drugiego dnia krwawienia wszystko się normuje.”</em></p>
<p><em>„Zaobserwowałam, że od dłuższego czasu, po owulacji, regularnie przez około dwa tygodnie nie chce mi się żyć. Czuję się nic nie warta, nie mam do niczego motywacji, non stop płaczę, miewam myśli samobójcze, napady lęku, krzyku, histerii. Bardzo utrudnia mi to życie, bo jestem z niego wycofana regularnie na pół miesiąca.”</em></p>
<p><em>„Na około tydzień przed miesiączką zaczyna się ogromny nerw, wszystko i wszyscy mnie denerwują, jestem poirytowana nadwrażliwa słuchowo, mam stany depresyjne, pobudzenie nerwowe, stany lękowe przed ludźmi, wychodzeniem gdziekolwiek, płacze i śmieje się jednocześnie, męczę się sama ze sobą, wybucham o byle co, mam myśli samobójcze, jestem ogromnie zmęczona, najprostsze czynności sprawiają mi ogromną trudność, nic mnie nie cieszy,”</em></p>
<p><em>„Na jakieś 10 dni przed okresem mam tragiczne samopoczucie psychiczne, izoluje się od najbliższych, urywam kontakty, mam niskie poczucie własnej wartości, wszystkie moje problemy są x1000 bardziej dramatyczne, mam myśli samobójcze i myślę, co napisać w liście do najbliższych przed tym jak to zrobię, męczą mnie koszmary, widzę w lustrze brzydkiego potwora, mam ataki agresji. Z przyjściem okresu powoli się to uspokaja, ale ten spokój trwa może tydzień. Już mnie to męczy, prawie 2 tyg. dram, tydzień okresu i tydzień względnego spokoju. Im jestem starsza tym gorzej to znoszę , bo źle też sobie radzę ze stresem.</em></p>
<p>Takie opisy podkreślają dramatyczny wpływ PMDD na życie kobiet, ukazując, jak zaburzenie to może prowadzić do nagłych i głębokich zmian w zachowaniu oraz samopoczuciu.</p>
<p><strong>Co wiemy o etiologii PMDD?</strong></p>
<p>Etiologia przedmiesiączkowego zaburzenia dysforycznego (PMDD) oraz zespołu napięcia przedmiesiączkowego (PMS) jest złożona i wieloczynnikowa, co odzwierciedla różnorodność doświadczeń kobiet zmagających się z tymi zaburzeniami. Pomimo licznych badań, dokładne mechanizmy ich powstawania pozostają nie w pełni wyjaśnione. Aktualne hipotezy naukowe wskazują na złożoną interakcję czynników hormonalnych, neuroprzekaźnikowych, genetycznych oraz psychospołecznych, które wspólnie kształtują obraz kliniczny PMS i PMDD.</p>
<p>Jednym z kluczowych czynników są wahania hormonalne związane z cyklicznymi zmianami poziomu estrogenów i progesteronu. Gwałtowne spadki poziomu progesteronu w fazie lutealnej mogą wpływać na centralny układ nerwowy, modulując nastrój i reakcje emocjonalne. Badania wskazują, że kobiety z PMS i PMDD charakteryzują się zwiększoną wrażliwością na te zmiany hormonalne, co potęguje objawy.</p>
<p>Zakłócenie równowagi układu serotoninergicznego stanowi kolejną istotną hipotezę. Hormony płciowe wpływają na metabolizm serotoniny – neuroprzekaźnika kluczowego dla regulacji nastroju. Obniżona aktywność serotoniny w fazie lutealnej może prowadzić do występowania takich objawów, jak drażliwość, lęk i depresja. Skuteczność leków z grupy SSRI w łagodzeniu objawów PMDD dodatkowo wspiera zasadność tej teorii.</p>
<p>Kobiety z PMDD wykazują także większą podatność na stres, co wiąże się z zaburzeniami osi podwzgórze-przysadka-nadnercza (HPA). Nadmierna produkcja kortyzolu (będąca efektem chronicznego stresu), nasila objawy zmęczenia, niepokoju i drażliwości. Z kolei metabolity progesteronu, takie jak allopregnanolon, które normalnie powinny działać uspokajająco poprzez receptory GABA-A, u niektórych kobiet z PMDD mogą paradoksalnie nasilać napięcie i drażliwość.</p>
<p>Predyspozycje genetyczne również odgrywają istotną rolę w etiologii PMDD. Badania wskazują na obecność polimorfizmów genów związanych z układem serotoninergicznym i regulacją hormonalną, co może wpływać na indywidualne różnice w podatności na te zaburzenia. Jednocześnie czynniki psychospołeczne, takie jak niska samoocena, stres czy brak wsparcia społecznego, mogą potęgować objawy, wpływając na reakcję na trudności i zdolność radzenia sobie z nimi.</p>
<p>Nie bez znaczenia są także czynniki związane ze stylem życia. Palenie tytoniu, brak aktywności fizycznej, niezdrowa dieta i niedobory snu mogą zwiększać ryzyko i nasilenie objawów PMS i PMDD. Badania wskazują, że niekorzystne nawyki mogą wpływać na wrażliwość układu hormonalnego i nerwowego, utrudniając regenerację organizmu.</p>
<p>PMDD często współwystępuje z innymi zaburzeniami, takimi jak lęk, depresja czy migreny. Sugeruje to, że mają wspólne mechanizmy neurobiologiczne. Nowe badania podkreślają również znaczenie mikrobioty jelitowej w regulacji hormonalnej i funkcjonowaniu układu nerwowego, wskazując na jej potencjalną rolę w kształtowaniu objawów PMS i PMDD.</p>
<p>Formalne uznanie PMDD w 2013 r. za odrębną jednostkę chorobową było przełomem, umożliwiającym lepsze zrozumienie tego zaburzenia oraz skuteczniejsze podejście terapeutyczne. PMDD pozostaje jednym z niewielu zaburzeń ściśle związanych z cyklem hormonalnym, co czyni je dużym wyzwaniem dla badaczy i lekarzy.</p>
<p>Podejście holistyczne, jakie oferuje BTCK, otwiera nowe możliwości poprawy codziennego funkcjonowania i jakości życia kobiet mierzących się z tymi wyzwaniami.</p>
<p><strong>Jakie doświadczenia niesie PMS?</strong></p>
<p>Zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) to łagodniejsza forma zaburzeń przedmiesiączkowych, której objawy obejmują sferę fizyczną i emocjonalną. Fizyczne symptomy PMS to przede wszystkim bóle brzucha, napięcie piersi, bóle głowy, zatrzymanie wody w organizmie oraz zmęczenie. W sferze emocjonalnej kobiety zgłaszają drażliwość, smutek, wahania nastroju i zwiększone uczucie stresu. PMS, choć mniej intensywny niż PMDD, może znacznie obniżać jakość życia, wpływając na koncentrację, energię i ogólne samopoczucie. Kobiety często opisują trudności z radzeniem sobie z codziennymi wyzwaniami, ale zazwyczaj objawy te ustępują z początkiem miesiączki.</p>
<p>W porównaniu do PMDD, objawy PMS są bardziej przewidywalne i rzadziej zakłócają życie w tak znaczącym stopniu.</p>
<h3>Co na to nauka, czyli hipotezy dotyczące przyczyn PMS</h3>
<p>Zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) to zaburzenie, które powstaje w wyniku złożonych interakcji między czynnikami hormonalnymi, neuroprzekaźnikowymi, zapalnymi oraz psychospołecznymi. Jedną z głównych przyczyn PMS są wahania hormonalne, szczególnie poziomu estrogenu i progesteronu, które występują w fazie lutealnej cyklu menstruacyjnego. Zmiany te mogą wpływać na równowagę neuroprzekaźników, takich jak serotonina i dopamina, które odpowiadają za regulację nastroju.</p>
<p>Progesteron i jego metabolity mają wpływ na receptory GABA, które zwykle wspierają relaksację i redukcję stresu. U kobiet z PMS ten mechanizm może działać nieprawidłowo, co prowadzi do nasilenia objawów emocjonalnych, takich jak drażliwość i lęk.</p>
<p>Kolejnym czynnikiem wpływającym na objawy PMS jest stres oksydacyjny. Coraz więcej badań sugeruje, że reakcje oksydacyjne i zaburzona równowaga między wolnymi rodnikami a antyoksydantami mogą być jednym z czynników nasilających objawy PMS.</p>
<p>PMS wiąże się także z problemami somatycznymi, takimi jak zatrzymanie wody w organizmie i nierównowaga elektrolitów. Zmiany hormonalne mogą wywoływać obrzęki, napięcie piersi i bóle głowy, co dodatkowo obniża komfort życia kobiet w tej fazie cyklu.</p>
<p>Istotne znaczenie mają również czynniki psychospołeczne. Stres, trudne doświadczenia życiowe oraz predyspozycje do lęku i depresji mogą zwiększać nasilenie objawów PMS. Kobiety borykające się z problemami emocjonalnymi są bardziej narażone na intensywne reakcje na cykliczne zmiany hormonalne, co przekłada się na ich funkcjonowanie psychiczne i fizyczne.</p>
<p>Podsumowując, przyczyny PMS są wieloczynnikowe i obejmują zarówno aspekty biologiczne, jak i psychospołeczne. Chociaż objawy tego zaburzenia są mniej nasilone niż w przypadku PMDD, mogą znacząco wpływać na codzienne życie kobiet.</p>
<h2>ROZDZIAŁ II</h2>
<p><strong>OPISY SESJI TERAPEUTYCZNYCH</strong></p>
<p>W tej części przedstawię opisy sesji terapeutycznych z trzema kobietami oraz wnioski po zakończeniu terapii. Imiona i główne fakty dotyczące klientek zostały zmienione.</p>
<p><strong>I ANITA</strong></p>
<p><strong>Informacje o klientce</strong></p>
<p>Anita jest kobietą w wieku ok 30 lat. Ma wolny zawód, jest aktywną joginką. Nie ma i nie planuje mieć dzieci. Dużo pracuje ze swoją świadomością, rozwojem osobistym i duchowym.</p>
<p>Od wczesnego dzieciństwa nie podobało się jej, że jest dziewczynką. Zachowywała się jak chłopiec, lubiła chłopięce zabawy. Kiedy zaczęła dojrzewać, bardzo nie chciała zwracać na siebie uwagi jako kobieta. Długo też miała budowę ciała bardziej chłopięcą iż kobiecą.</p>
<p>Pierwsza miesiączka wystąpiła u niej w 15 roku życia. Była wtedy w samodzielnej podróży i ten moment kojarzy jej się z byciem samą, bez wsparcia. Wcześniej spotykała się z licznymi komentarzami ze strony rodziny, że tak długo nie pojawia się u niej cykl.</p>
<p>Obecnie jej cykle trwają ok 37-38 dni. Przez wiele lat były nieregularne. Względna regularność pojawiała się ok 7 lat temu.</p>
<p>Anita doświadcza typowych objawów PMDD. Druga faza cyklu jest dla niej bardzo trudna: pojawia się złość, poczucie niemocy, stany lękowe i depresyjne. Mimo tego, że ma dużą wiedzą i praktykę w technikach wspierających wyciszenie, w tym okresie jakby coś odcinało jej do nich dostęp.</p>
<p>W nocy przed miesiączką pojawiają się bardzo trudne sny – katastroficzne, ciężkie, przygnębiające, co jeszcze bardziej wzmacnia dotkliwe objawy psychiczne.</p>
<p>Ponadto Anita skarży się na nerwowe tiki w lewej ręce, które pojawiają się w stanie relaksu (np. w pozycji savasany na jodze).</p>
<p><strong>OPISY SESJI</strong></p>
<p><strong>I sesja, 19 czerwca 2024 (8. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Sesję zaczęłam od pracy przy ramionach. Gdy tylko położyłam dłonie na ramionach Anity, poczułam bardzo wyraźny wzorzec: jakby jej ciało fizyczne było bardzo wyraźnie przesunięte w prawą stronę w stosunku do czegoś w rodzaju matrycy leżącej centralnie na stole. Było to bardzo wyraźne – miałam poczucie, że to przesunięcie zaczyna się w połowie jej ciała.  Anita powiedziała, że prawie całe życie ma często takie odczucie, że jakby coś ją spychało na prawą stronę.</p>
<p>Następnie pracowałam przy głowie (potylica, kość klinowa, uszy). W tej części sesji Anita czuła się błogo i lekko.</p>
<p>Gdy przeszłam do kości krzyżowej i pracowałam w obszarze miednicy, pojawiły się trudne emocje i kilkakrotnie przeszła fala ciepła. Anita czuła ściskanie w macicy.</p>
<p>Sesję zakończyłyśmy w pozycji na boku – tutaj w początkowej fazie Anita ponownie miała trudne myśli i emocje. Pojawiło się też mimowolne drżenie ciała.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anity po sesji:</strong></p>
<p>Dopiero 6 dni po sesji Anita napisała do mnie:</p>
<p><em>„Cześć Ewo, wybacz, że dopiero odpisuje jak się czułam, ale muszę ci powiedzieć, że dopiero wczoraj wróciłam do siebie. Bardzo intensywnie wpłynęła na mnie terapia, czegoś takiego nie przeżyłam jeszcze nigdy. Wieczorem po całym dniu poczułam jakby mi odcięło prąd, miałam objawy jak przed przeziębieniem, padłam wykończona fizycznie i psychicznie, płakałam, czułam się koszmarnie, jakbym straciła siebie, naprawdę jakby mnie odcięło. Tak jakbym była przed miesiączka i miała objawy pmdd. Czułam też lęk przed moim partnerem. Próbowałam wrócić przez kolejne dni do normalnego stanu, ale miałam w zeszłym tygodniu dużo pracy i mi się nie udało, byłam cały czas roztrzęsiona jakby w trybie czuwania, gotowości na odparcie ataku. Włączyłam moje praktyki wyciszające i przeżywałam je bardzo intensywnie, ale nie pomogły mi wyjść z tego stanu, czas musiał upłynąć. Mam przez ostatnie dni bardzo symboliczne i wyraźne sny (śniło mi się m.in., że ktoś wbił mi nóż w serc) i wszystkie odczytuję jako zdrowienie, odrodzenie. Rozmawiałam z moim partnerem i przypomniał mi, że coś podobnego, ale chyba nie aż tak intensywnie miałam po terapii szczęki (tam też Ci wspominałam, że były elementy terapii czaszkowo krzyżowej). I w tej terapii szczęki odbyła się część procesu mojego zdrowienia i ta terapia częściowo pomogła też w pmdd. Ten stan trwał ok 4-5 dni. Musiałam pozbierać te informacje i swoje wrażenia, żeby być gotowa się podzielić. Dzisiaj czuję się znowu sobą, czuję jakbym była w procesie, przechodziłam już takie i jest to uczucie, że coś ważnego się wydarzy, przyszła też do mnie ważna intencja w medytacji.</em></p>
<p><strong>II sesja, 3.07.2024 (22. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Po ustaleniu zasobów, gdy położyłam dłonie na ramionach Anity, poczuła ona, że w jej brzuchu pojawia kula. Wiązało się to z nieprzyjemnych odczuciem rozpierania od środka. Jeszcze przez chwilę kula rosła, była czerwona, pojawiły się na niej kolce. Zrobiłam wahadłowanie (przenoszenie uwagi między zasobem a miejscem bólu). Kula zaczęła przesuwać się w górę. W miarę tego ruchu robiła się coraz mniejsza, aż wyszła przez głowę Anity. Zrobiłam poszerzanie przestrzeni i po chwili pojawił się długi pływ. W tym stanie byłyśmy kilkanaście minut pozwalając, aby system samoregulował się, a wewnętrzny plan leczenia mógł się realizować.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anity po sesji:</strong></p>
<p>Po tej sesji Anita czuła się dobrze. Czas reorganizacji minął bez trudnych doświadczeń.</p>
<p><strong>III sesja, 19.07.2024 (2. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Pomiędzy 2. a 3. sesją Anita miała miesiączkę. Jej cykl trwał 37 dni. Pomimo trudnych wydarzeń osobistych, które miały miejsce w tym czasie (śmierć i pogrzeb bliskiej osoby), Anita opisała swoje ostatnie PMDD jako dużo lżejsze. Zwróciła też uwagę na to, że gdy pojawiły się u niej trudniejsze emocje, potrafiła o tym rozmawiać z partnerem, co poprzednio było nieosiągalne. Potrafiła spojrzeć na swoje odczucia jakby z zewnątrz  postawić granice. Uświadomiła sobie również schemat, który odgrywał jej się w relacji z partnerem w czasie PMDD i że było to odbicie jej trudnego doświadczenie z obcym mężczyzną z czasu licealnego.</p>
<p>W tej sesji intencją Anity było poczuć, jak to jest doświadczać lekkiej, bezbolesnej cykliczności. Zastosowałam m.in. chwyt sklepieniowy, pracę z kością klinową, trzema liniami środka i z kością krzyżową. Kończąc sesję przy stopach Anity miałam poczucie, jakby fala światła przeszła przez całe jej ciało, od stóp do głowy.</p>
<p>Po sesji Anita napisała mi:</p>
<p><em>„Cześć Ewo, czuję się dobrze, w piątek mocno odczuwałam proces, ale z dnia na dzień coraz łagodniej i dziś było już prawie „normalnie”. Obserwuje z dystansu co się zadziewa:)”</em></p>
<p><strong>IV sesja, 31.07.2024 (14. dzień cyklu)</strong></p>
<p>W tym cyklu miesiączka Anity trwała tylko 3 dni i przebiegła łagodnie (normalnie była bardzo bolesna). Odczuwała tylko lekki ból podbrzusza.</p>
<p>W czasie sesji prawie cały czas Anita była w długim pływie. Spojrzałam, czy to przesunięcie ciała względem matrycy, które było widoczne na początku, nadal jest widoczne. Teraz wyglądało to na dosłownie milimetry. Zapytałam Anitę, jak w ostatnich tygodniach odczuwa to przesunięcie, które pojawiło się na pierwszej sesji. Powiedziała, że nawet już o tym zapomniała, bo od dawna nic już jej nie spycha.</p>
<p>W tej sesji pracowałam w chwycie potylicznym, klatką piersiową i miednicą.</p>
<p>Po sesji Anita powiedziała, że ma poczucie szerokiej, lekkiej miednicy. Gdy usiadła, to poczuła, jakby miednica była inaczej ustawiona. Czuła też luz w stawach skroniowo-żuchwowych (przed sesją były spięte).</p>
<p><strong>Doświadczenia Anity po sesji:</strong></p>
<p><em>„Cześć Ewo, wczoraj czułam się świetnie, miałam dużo energii, a dziś obudziłam się w słabym stanie, depresyjnym. Ledwo się podniosłam z łóżka, emocjonalnie, psychicznie słabo się czuję i wiem, że to po terapii, że coś się ustawia. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.”</em></p>
<p>A kolejnego dnia:</p>
<p><em>Jeszcze czuję się dziwnie, ale już jest ok</em>.</p>
<p><strong>V sesja, 14.08.2024 (28. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Anita zgłosiła, że pojawiły się u niej pierwsze syndromy PMDD (drażliwość, ból piersi, ból brzucha). Natomiast, patrząc na siebie także poza cyklem zauważyła, że dużo się zmienia. Określiła to jako „jestem bardziej w sobie, więcej mnie we mnie”.</p>
<p>Zauważyła też, że w tych trudnych momentach łatwiej jest jej wejść w pozycję obserwatora i korzystać ze znanych sobie narzędzi, jak medytacja, relaksacyjne pozycje jogi czy praca z oddechem. Odczuwa też mniejszą irytację na bodźce, które wcześniej bardzo wytrącały ją z równowagi. Łatwiej też jej wypoczywać – nie odczuwa takiej presji ciągłego działania, jaka była wcześniej. Zauważyła też w sobie (także jej partner) większą otwartość na seks i spontaniczność w tym obszarze życia.</p>
<p>Rozmawiałyśmy też o tym, jak czuła przebiegał czas reorganizacji po poprzedniej sesji. Anita zwróciła uwagę, że ten proces był bardziej rozciągnięty w czasie, ale też o wiele mniej intensywny, niż po wcześniejszej sesji. Przez jakiś czas miała odczucie wewnętrznego rozdygotania, zawieszenia i jakby jej ciało nie do końca było jej.  </p>
<p>7 dni po sesji (czyli w 21 dniu cyklu) miała sen, że zastrzeliła jakiegoś mężczyznę. Chciały to też zrobić inne kobiety z jej rodziny, ale to ona strzeliła. Było to w samoobronie. Potem wyjechała do Meksyku, aby tam ukryć pistolet.  </p>
<p>W nocy przed naszą sesją ponownie miała sen, że kogoś zabiła. Tym razem było to jednak z premedytacją.</p>
<p>W tej sesji pracowałyśmy z kością klinową, potylicą, linią środka i kością krzyżową. Znaczna część sesji odbyła się w długim pływie.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anity po sesji:</strong></p>
<p><em>„Cześć Ewo, dziękuję. Wczoraj wieczorem dopadł mnie smutek, dziś czuję się zmęczona, więc dałam sobie dużo czasu na odpoczynek. Czuję się dobrze, nie odczuwam mocno wczorajszej terapii, tak jak zdarzało się to wcześniej.“</em></p>
<p>Po dwóch dniach (była to druga faza cyklu):</p>
<p><em>„Od naszego spotkania nie miałam żadnych objawów i nie piszę, żeby było Ci miło.</em></p>
<p><em>Miałam stresujące sytuacje, ale nie spowodowały u mnie mocniejszej reakcji, czyli tak jakbym była w pierwszej fazie.”</em></p>
<p>I po 7 dniach:</p>
<p><em>„Cześć Ewo, piszę, bo obserwuję siebie od naszej ostatniej wizyty, czyli już tydzień i to był naprawdę dobry tydzień. Ten czas reorganizacji nie był dla mnie trudny, w zasadzie prawie go nie odczułam i nie było wyraźnej granicy kiedy się skończył. To, co wydarzyło się niespodziewanego, to brak jakichkolwiek objawów PMDD od wizyty. Nie mam nawet bólu brzucha ani piersi. Obserwuję za to jasność umysłu, to był czas przemyśleń i refleksji. Jestem naprawdę poruszona tą obserwacją. Okresu nadal nie dostałam, ale to 36 dzień, jeszcze jestem w granicach swojej normy. Obserwuję dalej i całuję!”</em></p>
<p><strong>VI sesja, 11.09.2024 (14. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Miałyśmy dłuższą przerwę w sesjach spowodowaną wyjazdami i pracą Anity. W międzyczasie przeszła miesiączkę, ale w ogóle nie doświadczyła objawów PMDD, pomimo że był to dla niej stresujący czas (m.in. zdała trudny i ważny egzamin). Cykl miał aż 40 dni i miesiączka była bolesna, ale nie aż tak, aby nie mogła funkcjonować (w 3. dniu miesiączki zdawała egzamin i mimo, że był trudny, nie odczuwała stresu).</p>
<p>W tej sesji pracowałam z potylicą i zrobiłam zaiskrzenie serca. Już od początku sesji obie miałyśmy poczucie ogromu energii w ciele Anity – takiego nie do pomieszczenia w ciele. Wielokrotnie poszerzałam przestrzeń i koncentrowałam się na ciele pływów. Anita odczuwała to jako błogostan i nie miała ochoty kończyć sesji.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anity po sesji:</strong></p>
<p>Dwa dni po sesji Anita napisała do mnie:</p>
<p><em>„Cześć Ewo, czuję się świetnie. Byłam tylko zmęczona po sesji, ale nie czuję żadnych negatywnych skutków. Kilka osób w środę i wczoraj powiedziało mi, że wyglądam promiennie i że coś się we mnie zmieniło, pytali co zrobiłam. To chyba to światło, dziękuję!!</em></p>
<p><strong>VII sesja, 24.09.2024 (31. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Ta sesja wypadła w niemalże w środku drugiej fazy cyklu Anity. W przeciwieństwie do trudności, jakie w tym okresie wcześniej jej towarzyszyły, teraz było inaczej – Anita bardzo dobrze czuła się psychicznie. Piersi, choć nabrzmiałe, nie były jednak bolesne. Brzuch nieco ją bolał, ale był to bardzo delikatny ból.</p>
<p>Anita zwróciła też uwagę na inne zmiany, jakie w sobie zauważyła. Przestała mieć poczucie, że musi coś innym udowadniać czy ścigać się z nimi. Przestała sama na siebie wywierać presję na osiąganie. Poczuła większe osadzenie w sobie i coraz częściej pozwalała sobie na robienie rzeczy w swoim własnym tempie. Miała w sobie większy luz. Podobnie jak w poprzednim miesiącu nie odczuwała objawów PMDD (te miesiące były różne jakościowo – w poprzednim miała więcej wyzwań i trudnych wydarzeń, ten była łatwiejszy).</p>
<p>Podczas tej sesji pracowałam głównie z kością krzyżową Anity. Była to sesja trudna dla niej. Pojawiło się wiele różnych obrazów, fragmentów historii. W niektórych z nich była bohaterką, w innych obserwatorką. Seria urywanych obrazów, ale jednak połączonych ze sobą.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anity po sesji:</strong></p>
<p>Dwa dni po sesji Anita napisała do mnie:</p>
<p><em>„Hej Ewo, jest trudno, podobnie jak po pierwszej sesji. Ok 20 poczułam odcięcie, jakbym została odłączona od zasilania, ale kiedy położyłam się do łóżka to nie mogłam zasnąć, byłam roztrzęsiona od środka, czułam niepokój, więc pół nocy czytałam książkę aż padłam. Spałam długo, ale czuję się bardzo zmęczona i przygnębiona. Powtarzam sobie, że to proces i że to minie, ale jest mi trudno. Dziękuję</em>.“</p>
<p>Kiedy przeczytałam relację Anity i wróciłam do naszej ostatniej sesji pomyślałam, że może .. tego było już za dużo? Że nie powinnam robić tej sesji, skoro objawów PMDD już Anita nie odczuwała? Jednak zaraz przyszła refleksja – że tu może chodzić o kolejną warstwę. Dotknięcie kolejnych traum, które co prawda na PMDD przełożenia nie mają, ale na życie Anity już tak. Zwłaszcza że po kilku dwóch dniach dostałam od niej wiadomość:</p>
<p><em>„Cześć Ewo, w piątek, czyli po dwóch dniach od sesji dostałam okresu, bardzo obfitego i bolesnego, dużo bardziej niż zwykle. Objawy PMDD się nie pojawiły przed miesiączka, czyli 2 cykle bez objawów. Myślę, że możemy to uznać za sukces i zdecydowanie to terapia pomogła. ‘’</em></p>
<p>Nie wiedziałam, czy będę mieć  jeszcze kolejne sesje z Anitą. Czy będzie chciała iść dalej i głębiej. Moje zaproszenie było cały czas aktualne, jednak decyzja była jej. Nie namawiałam. Dałam czas akceptując każdą z wersji ciągu dalszego. Gdzieś z tyłu głowy miałam słowa R.M.Rilke: <em>„Musisz pozwolić każdej rzeczy się wydarzyć, zarówno pięknu, jak i przerażeniu. Po prostu idź naprzód. Żadna emocja nie jest ostateczna.”</em></p>
<p>Po kilku dniach Anita napisała do mnie, że chce się umówić. Spotkałyśmy się po raz kolejny.</p>
<p><strong>VIII sesja, 9.10.2024 (9. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Czas miedzy tymi sesjami był dla Anity bardzo refleksyjny. Pojawiło się wiele pytań: skąd pochodzą jej decyzje? Dlaczego jest w tym miejscu, w którym jest, jaki wpływ a to ma jej niskie poczucie własnej wartości? Anita miała kilka bezsennych nocy pełnych pytań. Przypomniała sobie, że podobnie miała rok wcześniej, gdy korzystała z terapii medycyny chińskiej (praca z meridianami urodzeniowymi).</p>
<p>Ta sesja była bardzo poruszająca. Gdy byłam w chwycie potylicznym i pracowałam z pierwotną linią środka, ciało Anity weszło w mimowolne drgawki. Wyglądało to tak, jakby coś z siebie zrzucała, z czegoś się uwalniała. Ruch oddechu życia był w jej ciele bardzo intensywny. Taki wszechogarniający. Anita miała poczucie bycia w innej przestrzeni, poza naszą galaktyką. Miała wrażenie poszerzania i rozprzestrzeniania się.</p>
<p>Podczas pracy z powięzią Anity miałam poczucie, że ta powięź wychodzi poza jej ciało, łączy się ze świetlistą materią na zewnątrz i z niej czerpie.</p>
<p>Po tej sesji dostałam od Anity wiadomość:</p>
<p>„<em>Ewo, dziś obudziłam się inna. Z pytaniem po co ja tutaj jestem? Kim ja jestem i co mam przeżyć w tym życiu? Z takim spokojem, który kiedyś czułam, kiedy rzucałam prace, odrzucałam „super propozycję” pracy z Irlandii, bo wiedziałam, że moja droga jest inna. Potem miałam te uczucia jak adoptowałam chore psy i je ratowałam. To było z wewnętrznego prowadzenia, to były rzeczy do zrobienia. Przypomniałam sobie to uczucie i ono nie każe mi zmieniać teraz, działać już, więc będę obserwować gdzie mam iść. Dziękuję Ci, że mi na tej drodze pomagasz </em><em>”</em></p>
<h3>Podsumowanie terapii z Anitą</h3>
<p>Terapia biodynamiczna czaszkowo-krzyżowa z Anitą przyniosła znaczące rezultaty, wpływając holistycznie na różne obszary jej życia. Kluczowym efektem jest znaczne złagodzenie objawów PMDD, które wcześniej negatywnie wpływały na jej codzienne funkcjonowanie i relacje. W dwóch cyklach objawy PMDD nie wystąpiły w ogóle, co stanowi wyjątkowe doświadczenie w porównaniu z wcześniejszymi latami. W pozostałych cyklach objawy były znacznie łagodniejsze i nie zakłócały jej życia zawodowego ani osobistego.</p>
<p>W zakresie regulacji emocji Anita zauważyła zdolność do zatrzymywania eskalacji trudnych emocji, takich jak frustracja czy wściekłość. Terapia umożliwiła jej dostęp do narzędzi samoregulacji, które wcześniej były dla niej niedostępne w kryzysowych momentach. Dzięki temu stała się bardziej świadoma swoich reakcji i zyskała większą kontrolę nad swoimi emocjami.</p>
<p>Świadomość ciała również uległa poprawie. Anita doświadczała większego rozluźnienia, co pozytywnie wpłynęło na jej praktykę jogi i codzienną aktywność fizyczną. Zwiększyła się również jej ochota na aktywność seksualną i fizyczną, co wskazuje na lepsze osadzenie w ciele.</p>
<p>Terapia wpłynęła na wzrost witalności i energii. Chociaż zmęczenie nie było dominującym objawem PMDD u Anity, odczuła większą energię i siłę podczas cyklu, co przełożyło się na większą aktywność przed miesiączką, kiedy wcześniej unikała intensywnych działań.</p>
<p>Relacje z innymi uległy poprawie dzięki lepszemu zarządzaniu emocjami i łatwiejszemu wyrażaniu swoich potrzeb. Anita była w stanie otwarcie komunikować swoje emocje partnerowi i bliskim, co wzmacniało jej relacje i zmniejszało napięcia w trudnych sytuacjach.</p>
<p>Zmniejszenie napięcia i stresu to kolejny ważny efekt terapii. Anita zauważyła większą wyrozumiałość wobec siebie, mniejszą presję na osiągnięcia oraz łatwość w osiąganiu spokoju podczas medytacji czy jogi. Terapia pomogła jej lepiej radzić sobie z codziennym stresem i osiągnąć stan wewnętrznego wyciszenia.</p>
<p>Głębsza refleksyjność i świadomość były jednym z najbardziej zaskakujących efektów terapii. Anita zaczęła dostrzegać swoje schematy i ich źródła, co pozwoliło jej z większą świadomością podchodzić do swoich zachowań i decyzji. Doświadczyła momentów przebudzenia, które wpłynęły na jej relacje i postrzeganie siebie.</p>
<p>Samoakceptacja i życie zgodne ze swoimi wartościami były istotnymi aspektami terapii. Anita nauczyła się lepiej dbać o swoje potrzeby, mniej porównywać się z innymi i bardziej ufać swojej intuicji. Dzięki temu poczuła większy spokój i równowagę wewnętrzną.</p>
<p>Podsumowując, terapia biodynamiczna czaszkowo-krzyżowa z Anitą była procesem głębokiej transformacji, który przyniósł jej ulgę w objawach PMDD, pomógł zintegrować ciało i umysł oraz zbudować bardziej harmonijne i świadome życie. Rezultaty te przekroczyły jej oczekiwania i znacząco poprawiły jakość życia.</p>
<h3>II MAGDA</h3>
<p><strong>Informacje o klientce.</strong></p>
<p>Magda ma 32 lata. Od kilku lat jest mężatka, nie planuje mieć dzieci. Zawodowo zajmuje się psychologicznym pomaganiem innym.</p>
<p>Pierwszą miesiączkę dostała mając 13 lat. Była na to przygotowana prze mamę i miesiączka nie zrobiła na niej specjalnego wrażenia.</p>
<p>Trudności związane z PMS pojawiły się u niej ok 3 lata temu.</p>
<p>Ponadto Magda cierpi na adenomiozę (wewnętrzna endometrioza) i neuralgię nerwu trójdzielnego. Ma też złożone problemy stomatologiczne (pierwsze leczenie kanałowe miała już jako 7-latka).  Miała usuniętych 6 zębów – obecnie w górnej szczęce po prawej stronie ma mosty, a w dolnej – implanty.</p>
<p>Magda odczuwa też liczne dolegliwości dotyczące prawej strony ciała (głowy, barku, brzucha). Wszystkie te dolegliwości nasilają się kilka dni przed miesiączką. Cierpi też na hemoroidy.</p>
<p>Dodatkowo, kilka miesięcy temu stwierdzona u Magdy ADHD.</p>
<p>Cykle Magdy trwają 30-32 dni, a sama miesiączka 8 dni i jest bolesna. Natomiast cykl obejmujący naszą 1. sesję trwał ponad 40 dni.</p>
<p>Magda wspomniała też o tym, że jest drugim dzieckiem swoich rodziców. Pierwsze – synek – zmarł  na sepsę w wieku 11 miesięcy, jeszcze przed poczęciem Magdy.</p>
<p><strong>OPISY SESJI</strong></p>
<p><strong>I sesja, 26 lipca 2024 (40. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Kiedy usiadłam przy Magdzie prawie natychmiast zgłosiła mi, że czuje bardzo silny podział pomiędzy prawą a lewą stroną ciała. „Jakby ktoś podzielił mnie od głowy, wzdłuż przedziałka, na dwie części” – powiedziała.</p>
<p>Moją uwagę przyciągnęła głównie prawa strona ciała Magdy. Wyczuwałam tutaj duże spięcie i miałam ważenie, jakby ta strona była bardziej przykurczona, zaciśnięta, gotowa do odparcia potencjalnego ataku. </p>
<p>Gdy pracowałam z kością klinową, Magda miała wrażenie, jakbym ktoś masował jej głowę od środka. Pracowałam także ze splotem barkowym z obu stron ciała. Także tutaj wyczułam większą aktywność – jakby ta strona bardziej wchodziła w terapię. Reorganizacja zaczęła się w tym obszarze prawie natychmiast po nawiązaniu kontaktu.</p>
<p>Podczas sesji Magda bardzo wyciszyła się i usnęła.</p>
<p><strong>Doświadczenia Magdy po sesji:</strong></p>
<p>Następnego dnia dostałam od Magdy wiadomość:</p>
<p>„<em>Cześć.Wczoraj miałam fajny przypływ energii, a równocześnie taki spokój w głowie i mniejszy natłok myśli. Potem pod wieczór byłam umówiona do lekarza na usg i okazuje się że wcale jeszcze nie dostaję okresu, że w 40 dniu cyklu mam dopiero owulację, a przy tym po raz pierwszy krwawię więc górę wziął trochę stres co się dzieje z moim cyklem i dużo jest we mnie od tego czasu napięcia.”</em></p>
<p><strong>II sesja, 2 sierpnia 2024 (5. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Podczas tej sesji skupiłam się na pracy z kością krzyżową. Na początku odczułam w niej duże spięcie i zaciśnięcie. W miarę pracy struktury luzowały się, kość jakby rozłożyła się, dając więcej przestrzeni w miednicy. Z tej perspektywy pracowałam też z płynną, pierwotną i kwantową linią środka. Prawa i lewa strona zaczęły nawiązywać ze sobą współprac – odczułam to jako rytmiczny  przepływ poprzeczny.</p>
<p>Podczas pracy Magda byłą prawie cały czas w półśnie. Potem powiedziała, że odczuwała jakby coś nią cały czas bujało. Pojawił jej się także obraz huśtawki, z której spadła jako kilkuletnia dziewczynka.</p>
<p><strong>Doświadczenia Magdy po sesji:</strong></p>
<p>Następnego dnia  otrzymałam od Magdy informację:</p>
<p><em>„Cześć, wczoraj rzeczywiście czułam różne bóle w stawach troszeczkę jak przy gorączce i osłabienie taką bardziej bezsilność i o dziwo bardzo bolał mnie kręgosłup lędźwiowy promieniując na nogi. Ale dzisiaj przeszło i jest wszystko okej ”</em></p>
<p><strong>III sesja, 27 sierpnia 2024 (30. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Spotkałyśmy się z Magda po dłuższej przerwie spowodowanej jej wyjazdem wakacyjnym. Magda zwróciła uwagę na to, że lepiej się czuła, gdy na początku spotykałyśmy się regularnie. Miała też zatkane zatoki (prawdopodobnie jako skutek długiego lotu w klimatyzacji). Skarżyła się także na powiększone i bolesne węzły chłonne.</p>
<p>Gdy o tym rozmawiałyśmy, Magda sama zauważyła u siebie pewien schemat: gdy pojawiają się jakieś problemy zdrowotne i zwraca na nie uwagę, prawie natychmiast się tym nakręca. A to powoduje, że te objawy się wzmacniają. Wtedy poprosiłam ją, żeby na chwilę zamknęła oczy i sprawdziła, gdzie w jej ciele znajduje się zasób – wskazała na swoje stopy mocno stojące na podłodze. Zrobiłyśmy przez chwilę wahadłowanie. Magda po chwili wyciszyła się i uspokoiła.</p>
<p>Magda opowiedziała mi też o swoich problemach z jedzeniem, które zaczęły się u niej po stwierdzeniu adenomiozy. Wtedy zaczęła być dla siebie bardzo wymagająca i restrykcyjna w kwestiach jedzenia. Momentami przeradzało się to wręcz w obsesję. Liczba wykluczonych produktów i wymagań związanych z jedzeniem rosła. Magda uświadomiła sobie, że na takie jej podejście miała też wpływ konsultantka żywieniowa, z której usług korzystała. To było podejście ALBO/ALBO – albo coś było zdrowe, albo niezdrowe. Nie było nic po-środku. Zdecydowany podział.</p>
<p>Kiedy Magda wymieniła mi długą listę zakazów, norm, zaleceń i całej filozofii jedzenia zapytałam ją: „czy Ty w to wierzysz?” Magda zaniemówiła i zamyśliła się. Była poruszona odpowiedzią NIE, która się w niej pojawiła.</p>
<p>Podczas naszej sesji na stole Magda miała poczucie, jakby były w niej dwie części – surowa część egzekwująca zasady i mała Magdusia pragnąca utulenia i zrozumienia. Magda uświadomiła sobie, jak dużą presję wywierała na siebie też tego dnia – była kilkanaście godzin po 30-godzinnej podróży samolotem, a jej dzień był już wypełniony po brzegi zadaniami.</p>
<p>Podczas sesji pracowałam z przestrzenią serca Magdy, kością krzyżową i miednicą.</p>
<p><strong>Doświadczenia Magdy po sesji:</strong></p>
<p>„<em>Cześć, po ostatniej sesji bardzo stabilnie i spokojnie, trochę lepiej mi w nosie, już nie jest aż tak zatkany, psychicznie czuje bardzo fajny balans i osadzenie.”</em></p>
<p><strong>IV sesja, 4 września 2024 (37. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Tego dnia Magda przyszła na sesję w bardzo dobrej formie psychicznej, z wysokim poziomem energii. Powiedziała, że ma w sobie dużo dobrych myśli.</p>
<p>Z dolegliwości fizycznych zgłosiła mi ból w lewym uchu i lewym stawie skroniowo-żuchwowym. Ból określiła jako stały, pulsujący, jakby był tam stan zapalny.</p>
<p>Mimo że był jeden z ostatnich dni cyklu. Magda powiedziała, że nie zaobserwowała u siebie symptomów PMS. Jedyne co się pojawiło dzień przed sesją, to kilka razy napady gorąca i napady zimna.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Podczas sesji przez dłuższy czas Magda nie mogła wejść w stan relaksu. Miała gonitwę myśli. Dopiero po ok 10 minutach pojawił się średni pływ.</p>
<p>Kiedy pracowałam z kością klinową Magda, tak jak już na jednej z poprzednich sesji, zgłosiła mi, że czuje to jakby ktoś wiercił jej w głowie. Kiedy pracowałam przy potylicy, przez dłuższy czas Magda czuła dotkliwe zimno. Gdy pracowałam przy klatce piersiowej, zobaczyłam wyraźne rozświetlenie powięzi.</p>
<p>Po przejściu do stóp poczułam, gdzie może być źródło bólu odczuwanego przez Magdę w uchu. Pokazało się to jako rodzaj blokady na wysokości górnej 7 i 8. Potem Magda powiedziała, że nie ma już ósemki, a jej siódemka była wielokrotnie leczona.</p>
<p><strong>Doświadczenia Magdy po sesji:</strong></p>
<p><em>„Jeśli chodzi o to jak po sesji, to ogólnie bez większych zmian, poza tym że w nocy miałam bardzo intensywne sny, lub może bardziej je pamiętałam, ale w tym śnie było dużo napięcia, trwała wojna i ciągle towarzyszył mi strach że zaraz jakaś bomba wpadnie, plus lęk przed nacierającą głęboka woda, tak to zapamiętałam Przed snem robiłam medytacje, bardzo się zrelaksowałam i prawie w trakcie zasnęłam i podczas tej medytacji było mi zimno.</em></p>
<p><em>A i jeszcze najważniejsze -wczoraj, dzień po naszym spotkaniu, zaczęłam dostawać wreszcie okresu (u mnie się rozkręca kilka dni)- faktycznie nawet w wieczór po naszej sesji siedziałam wieczorem na ogródku po pracy, czytałam książkę i nie mogłam jakiś się zrelaksować, byłam napięta, nawet sobie pomyślałam że może to pms, ale nie było żadnych innych objawów, trwało to krótko i nie aż tak intensywnie, następnego dnia rano wstałam z bólem lędźwiowym kręgosłupa i w południe zaczęłam dostawać okres.”</em></p>
<p><strong>V sesja, 11 września 2024 (6. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Magda powiedziała, że ta ostatnia miesiączka była wyjątkowo krótka i mało bolesna. Samo napięcie przedmiesiączkowe trwało tylko kilka godzin. Noc przed nią miała wojenne snu.</p>
<p>Powiedziała też, że jeśli chodzi o jedzenie, to w ostatnich dniach dała sobie w tym obszarze więcej luzu. Że już tak się nie napina, że ma jeść tylko „zdrowe”.</p>
<p>Podczas tej sesji pracowałyśmy w długim pływie. Magda widziała samą siebie jako małe dziecko, które płacze i potrzebuje przytulenia. Utuliła je. Zrobiło się dobrze i miękko. Ja z kolei miałam takie poczucie, jakby układ nerwowy Magdy rozprężał się, uelastyczniał, robił się bardzo plastyczny i miękki. Jakby sam badał swoje możliwości – jak bardzo plastyczny mogę jeszcze być? Regenerował się w wielkim polu nieskończonych możliwości. Pojawiło się dużo świetlistości. Zapraszałam przestrzeń. Marta była zanurzona w długim pływie.</p>
<p>Następnie, kiedy byłam przy jej uszach, pojawiło się bardzo dużo ciepła. Natomiast gdy przeszłam do potylicy, Magda poczuła zimno i poprosiła o kocyk.</p>
<p>Miałam poczucie, że ta sesja jest bardzo ważna, wręcz przełomowa.</p>
<p><strong>Doświadczenia Magdy po sesji:</strong></p>
<p><em>„Cześć, bez większych zmian &#8211; jest stabilnie i spokojnie. Dziś mam taki dzień, że nic mi się nie chce, głównie leżę, mam przy tym bardzo dobry nastrój, ale ogromne błogie lenistwo mi się włączyło, dziś przez chwilę czułam takie zimno bardzo duże że musiałam iść pod kołdrę i poza tym chyba tyle.”</em></p>
<p><strong>VI sesja, 25 września 2024 (20. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Magda opowiedziała mi, że jest aktualnie w trakcie prowadzenia jako terapeuta treningu z samoregulacji dla osób z ADHD. Choć jest to trening wymagający, to jednak nie czuła się nim przytłoczona, a ból w węźle chłonnym pojawił się tylko 2 razy.</p>
<p>W dni płodne czuła lekki ból i kłucie w brzuchu (podobne objawy miała, zanim zaczęłyśmy nasze sesje i w dwóch poprzednich cyklach już nie występował).</p>
<p>Powiedziała też, że w stosunku do jedzenia ma teraz więcej luzu – nie wywiera na siebie już takiej presji, ale też nie folguje sobie zupełnie.</p>
<p>Na początku sesji Magda zaczęła skarżyć się na ból brzucha. Zrobiłam jej wahadłowanie (zasobem było miejsce między łopatkami). Po tym dość szybko pojawił się długi pływ. Magda miała obrazy, w których wystąpiła postać jej nieżyjącego braciszka. Bawiła się z nim. Proces naturalnie przeszedł w zaiskrzenie serca. Na fizycznym sercu wyświetliła się taka jakby sieć elektryczna – skrzące światłem okablowanie. Było to bardzo piękne. Za oknem pojawiło się słońce. Wszystko płynęło. Przez ciało Magdy kilka razy w ciągu sesji przeszły dreszcze.</p>
<p>Po sesji Magda napisała do mnie:</p>
<p><em>„</em><em>Cześć, czuję się dobrze, brzuch już dzisiaj praktycznie wcale nie boli”.</em></p>
<p><strong>VII sesja, 4 października 2024 (29. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Tego dnia Magda przyszła do mnie bardzo poruszona. Skarżyła się, że jest nierozumiana przez męża, że nie umie się z nim porozumieć. Czuje się ignorowana i traktowana z przymrużeniem oka. Płakała.</p>
<p>Podczas sesji skupiłam się na wyciszeniu układu nerwowego. Pracowałam przy ramionach, z trzema przeponami i przy stopach. Magda dość szybko weszła w średni pływ. Wstała zrelaksowana i odprężona.</p>
<p>Następnego dnia napisała do mnie:</p>
<p><em>„Chciałam podziękować za wczorajszą sesję, mocno mi zdjęła napięcie, odzyskawszy kontakt z korą przedczołową pogadałam na bardzo spokojnie z mężem i udało nam się wszystko wyjaśnić, myślę że gdyby nie ta sesja to kumulacja napięcia groziłaby wybuchem. Również dostałam dzisiaj okres, więc wczoraj mogłam mieć PMS, miesiąc temu dostałam okres 6-go września także wygląda na to że się uregulował tak jak było do tej pory.”</em></p>
<p><strong>VIII sesja, 15 października 2024 (11. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Poprzednia miesiączka długo się u Magdy rozkręcała, bo ok 3 dni. Następnie trwała ok 10 dni. W czasie miesiączki był wyrywany ząb (który pojawi się jako źródło bólu w uchu i stawie skroniowym w 4. sesji). Obyło się bez komplikacji i nadmiernego bólu. Cały czas utrzymywał się balans z jedzeniem. Od ok 14 dni nie ma już też bólu w prawym węźle chłonnym.</p>
<p>Podczas tej sesji pracowałam z powięzią, triadą szyjną (ta część kręgosłupa pokazała się jako lekko wykrzywiona w prawą stronę). Magda przez chwilę poczuła aktywność w nerwie trójdzielnym, która objawiła się kłuciem.</p>
<p>Po sesji Magda powiedziała mi, że już od dawna nie czuje tego podziału między prawą i lewą stroną, jakiego doświadczała na przedziałku. Powiedziała, ze nie czuje tego nawet w medytacji, a kiedyś było to stałe odczucie.</p>
<p>Powiedziała też, że jeśli chodzi o miesiączkę, to nie odczuwa już jej bolesności, PMS trwa tylko kilka godzin. Że czuje swoją owulację, ale to jest dla niej ok, bo wie kiedy ją ma. W kontekście tego, że nie planuje dzieci, jest to bardzo korzystne.</p>
<p>Po tej sesji, przez 2 dni, Magda odczuwała objawy grypopodobne.</p>
<p><strong>IX sesja, 31 października 2024 (26/ dzień cyklu)</strong></p>
<p>Tydzień przed sesją Magda przeszła przeziębienie – miała zatkane gardło, noc i katar. Jednak węzeł chłonny się nie aktywował w tym czasie, co wcześniej się nie zdarzało. Prawdopodobnie 3 dni przed sesją miała owulację – była ona bolesna. Pękł jej hemoroid – było to po raz pierwszy w życiu. Z jedzeniem nadal trzyma balans. Ma też dużo energii i czuje równowagę pomiędzy działaniem a odpoczynkiem.</p>
<p>Podczas tej sesji pracowałam z mózgiem i komorami. Kiedy byłam przy 3. komorze Magda weszła w długi pływ. Pojawiło się rozświetlenie. Po sesji czuła się bardzo lekko i, jak to określiła: „czuje jakby było więcej mnie we mnie”.</p>
<p>Po sesji Magda napisała:</p>
<p><em>„Cześć, miałam wczoraj jeszcze takie uczucie chłodu z wewnątrz momentami i samopoczucie od rana dokładnie jak przy pms, pms nie miałam i powodów do jakiegoś takiego smutku czy irytacji też nie, a było to mega silne, dziś się obudziłam już jak nowonarodzona.”</em></p>
<h3><strong>Podsumowanie terapii z Magdą</strong></h3>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa przyniosła Magdzie zauważalne zmiany w wielu obszarach jej życia, wpływając zarówno na stan fizyczny, emocjonalny, jak i psychiczny. Proces zdrowienia zaczął się od pierwszej sesji, a w kolejnych spotkaniach efekty terapii stawały się coraz bardziej wyraźne, co wskazuje na sukcesywne działanie holistycznego podejścia.</p>
<p>Jednym z kluczowych rezultatów terapii było znaczące złagodzenie objawów PMS. Już od pierwszych sesji Magda odczuła zmniejszenie drażliwości, bólu głowy i bolesności piersi, które wcześniej były szczególnie uciążliwe w drugiej fazie cyklu. W miarę postępu terapii czas trwania PMS skrócił się do kilku godzin, a w ostatnich cyklach objawy te nie występowały wcale.</p>
<p>Na poziomie fizjologicznym zauważono również stabilizację cyklu menstruacyjnego. Po początkowym wydłużeniu do 40 dni, cykle ustabilizowały się na poziomie 30-32 dni, co Magda odczuła jako powrót do swojej normy. Ostatnie miesiączki były mniej bolesne i krótsze, co poprawiło jej jakość życia w trakcie menstruacji.</p>
<p>Terapia pomogła Magdzie osiągnąć większą stabilność emocjonalną i spokój, co wpłynęło na jej relacje z otoczeniem oraz zdolność do cieszenia się codziennością. Już po trzeciej sesji zaczęła zauważać, jak schematy myślowe prowadzące do eskalacji napięcia ulegają osłabieniu, co pozwoliło jej na bardziej świadome i wyważone reakcje.</p>
<p>Praca z obrazami wewnętrznymi, szczególnie z postacią „małej Magdusi”, była momentem przełomowym. Magda zdała sobie sprawę z surowych zasad, które narzucała samej sobie, i nauczyła się je łagodzić. To odkrycie wpłynęło na jej samoświadomość i akceptację siebie, pozwalając na większą troskę o swoje potrzeby emocjonalne i fizyczne.</p>
<p>Magda odczuła istotną poprawę w zakresie napięć somatycznych, zwłaszcza w różnicy odczuwania między prawą a lewą stroną ciała. Wcześniej doświadczała wyraźnego podziału w obrębie głowy, barku i miednicy, co stopniowo uległo wyrównaniu. Objawy neuralgiczne, związane z adenomiozą oraz bólem brzucha w dni płodne, również się zmniejszyły, choć nie ustąpiły całkowicie.</p>
<p>Terapia miała istotny wpływ na jakość życia Magdy. Dzięki większemu balansowi między działaniem a odpoczynkiem zaczęła pozwalać sobie na regenerację bez poczucia winy. Wprowadzenie elastyczności w podejściu do diety pozwoliło na zmniejszenie stresu związanego z jedzeniem, co poprawiło jej relację z ciałem i zdrowiem psychicznym.</p>
<p>Na poziomie relacji zauważyła pozytywne zmiany w komunikacji z bliskimi. Po jednej z sesji Magda opisała, jak dzięki wyciszeniu i odzyskaniu wewnętrznej równowagi potrafiła spokojnie porozmawiać z mężem i rozwiązać konflikt, który wcześniej groził eskalacją.</p>
<p>Podczas sesji Magda doświadczyła głębokich stanów relaksacji, które były dla niej wcześniej trudne do osiągnięcia. Zdolność do rozpoznawania napięć w ciele i ich redukcji stała się jednym z najbardziej zaskakujących efektów terapii. Magda opisała to doświadczenie jako „fajny balans i osadzenie”, które wprowadziło ją w nowy stan wewnętrznej harmonii.</p>
<p>Pomimo zauważalnych postępów, Magda nadal odczuwa pewne dolegliwości, takie jak ból z prawej strony brzucha oraz w lewym stawie skroniowo-żuchwowym. Te obszary wymagają dalszej pracy w kolejnych sesjach, podobnie jak utrzymanie stabilności emocjonalnej i fizycznej w dłuższej perspektywie czasowej.</p>
<h3>III ANNA</h3>
<p><strong>Informacje o klientce.</strong></p>
<p>Anna ma 46 lat. Jest singielką.</p>
<p>Pierwszą miesiączkę miała w wieku 14 lat. Wcześniej nikt z nią na ten temat nie rozmawiał. Przez kilka miesięcy ukrywała przed swoją matka, że ma już okres. W jej domu rodzinnym panowało wiele negatywnych przekonań związanych z miesiączką. Matka mówiła, że to brudne, ohydne. Było też sporo zaniedbań związanych z higieną osobistą w tym okresie.</p>
<p>Jej miesiączki były bolesne. Natomiast nie miała w tych dnia żadnej taryfy ulgowej na liczne obowiązki w domu, co jeszcze bardziej podkręcało dolegliwości. W swojej rodzinie od wczesnej młodości do teraz uznawana jest za tzw. czarną owcę.</p>
<p>Anna dopiero ok 30 r.ż. zaczęła obserwować swoja cykliczność i zwracać uwagę na objawy w poszczególnych fazach. Wcześniej nie łączyła licznych dolegliwości z tym, co dzieje się w jej ciele w związku z cyklicznością.</p>
<p>Obecnie w drugiej fazie cyklu Anna doświadcza dużej nerwowości, zmienności nastroju, płaczliwości i ma problemy ze snem. Ma też ogromną ochotę na słodycze i niepohamowane napady na jedzenie wszystkiego, co jest pod ręką, w tym tzw. śmieciowe jedzenie.  Skarży się też na puchnięcie ciała (w niektóre ubrania w tym okresie nawet się nie mieści), sucha skórę i matowe, łamiące się włosy.</p>
<p>Jej problemem jest także ciągłe zmęczenie, bóle stawów, ociężałość i bolące piersi.</p>
<p>Wzrasta też wówczas jej pesymizm, a nawet proste sprawy urastają do tych nierozwiązywalnych.</p>
<p>Jej cykle trwają 32-34 dni.</p>
<p><strong>OPISY SESJI</strong></p>
<p><strong>I sesja, 25 lipca 2024 (16. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Tę pierwszą sesję spędziłam głównie przy ramionach i głowie Anny, w chwycie potylicznym. Anna przez większość czasu była w długim pływie. Potem opowiedziała mi, że pojawiły jej się obrazy z nią samą w długiej, białej koszuli. Pojawiło się jej też pytanie „co ja tutaj robię” – miało ono pozytywny wydźwięk. Potem widziała się, jak z jakimś mężczyzną spaceruje po lesie, mają koszyk pełen borówek i podają je sobie wzajemnie.</p>
<p>Po sesji Anna była bardzo rozluźniona. Uśmiechała się, była zadowolona i z duża otwartością zaczęła o sobie opowiadać (przed sesją była bardziej powściągliwa). Opowiedziała, że przez ostatnie kilka lat była bardzo wyizolowana od ludzi, bo pracowała nad swoim rozwojem. Teraz powoli zaczyna wracać do życia, bawić się i korzystać z niego.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anny po sesji:</strong></p>
<p>Następnego dnia dostałam od Anna napisała mi, że czuje się bardzo dobrze i spokojnie.</p>
<p><strong>II sesja, 1 sierpnia 2024 (23. dzień cyklu)</strong></p>
<p>W rozmowie przed sesją Anna zgłosiła odczuwanie bólu po lewej stronie ciała. Zastanawiała się, czy to może mieć związek z nowym materacem na łóżku. Odczuwała też mocno lewy jajnik – to pojawiło się 3 dni po sesji (czyli ok 20 dnia cyklu), teraz natomiast nastąpiło przesunięcie bliżej terminu spodziewanej miesiączki.</p>
<p>Anna wspomniała też, że poczuła w sobie kontakt z młodą dziewczyną. Że od czasu naszej poprzedniej sesji zaczęła ją zauważać i zapraszać ten aspekt siebie do celebracji życia.</p>
<p>Podczas sesji  pracowałam s kością klinową i PKP, gdzie poczułam silną kompresję i jakiś rodzaj zwyrodnienia, zwapnienia w tym połączeniu. Anna powiedziała mi, że ma zdiagnozowaną kompresję 3 pierwszych kręgów szyjnych i powinna chodzić na rehabilitację.</p>
<p>Następnie pracowałam z dermatomami po obu stronach ciała i z kością krzyżową. Przy kości krzyżowej poczułam znacznie większą otwartość na komunikację niż w sesji pierwszej. Był tu jakiś rodzaj trudnej historii, która powoli pokazywała się i puszczała.</p>
<p>Po sesji Anna czułą bardzo duże odprężenie. Była tym bardzo poruszona, bo – jak twierdziła – nigdy wcześniej w życiu się tak nie czuła. Że podczas masażu czy pływania często czuła odprężenie fizyczne, ale nigdy takiego, które obejmuje i ciało, i umysł.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anny po sesji:</strong></p>
<p>Po sesji Anna napisała:</p>
<p><em>„Ze spaniem dużo lepiej. I dzisiaj boli mnie już tylko jedno miejsce z tych kilku po lewej stronie ciała. Ogólnie wyciszona się czuję.”</em></p>
<p><strong>III sesja, 24 sierpnia 2024 (10. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Anna powiedziała, że stan relaksu utrzymał się przez kilka dni po poprzedniej sesji.</p>
<p>Między naszymi sesjami Anna miała miesiączkę. Zgłosiła, że przed okresem miała napady głodu i chwiejny nastrój, ale sen był lepszy.</p>
<p>Opowiadała tez o swoim strachu przed pająkami (zwłaszcza krzyżakami) oraz o myślach o przemijaniu, które nasilają się u niej jesienią.</p>
<p>Powiedziała też, że jej intencją na tę sesję jest spokój i wyciszenie.</p>
<p>Podczas sesji pracowałam z prawą ręką i barkiem, gardłem i miednica. W obszarze miednicy pojawił się ciężar i wspomnienie nadużyć. Ten zapis połączony był tez z gardłem.</p>
<p>Po sesji Anna czuła rozluźnienie. Weszła też w bardzo refleksyjny stan.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anny po sesji:</strong></p>
<p>Następnego dnia po sesji Anna czuła się bardzo dobrze i doskonale spała.</p>
<p><strong>IV sesja, 10 września 2024 (25. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Jako że sesja była blisko terminu spodziewanej miesiączki, przyjrzałyśmy się objawom PMS. Anna zgłosiła jakby napuchnięty brzuch, wahania nastroju i apetyt na słodycze. Budziła się też 2 razy ostatniej nocy. Natomiast zauważyła, że jej włosy są w lepszym stanie.</p>
<p>Powiedziała też, że czuje przymus działania, że trudno jej odpocząć. Jej intencją na tę sesję było widzenie rzeczywistości bez czarnowidztwa.</p>
<p>Podczas sesji zrobiłyśmy WOSI. Gdy była uwagą w środku swojego ciała powiedziała, że widzi samą siebie w swoim brzuchu. Nad sobą widziała żebra, a to skojarzyło się jej z wigwamem Indian zrobionym z kości i ze skóry. Samą siebie widziała jako młodą Indiankę. Obserwowała las i w oddali widziała zwierzęta.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anny po sesji:</strong></p>
<p>Dzień po sesji Anna napisała:</p>
<p><em>„Miałam wczoraj mocny ból głowy, jakiś taki inny niż zazwyczaj. Musiałam się położyć, bo ciężko mi było siedzieć. Ale dobrze spałam w nocy, lepiej niż w ostatnich dniach. Miło mi się też myśli o Indiance z tego wyobrażenia. Jakbym czuła jej siłę i wsparcie.”</em></p>
<p>Potem okaże się, że ta sesja miała bardzo duże znaczenie, była niejako przełomowa.</p>
<p><strong>V sesja, 26 września 2024 (7. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Anna zgłosiła mi, że od ok 10 dni ma spore problemy z żołądkiem. Wciąż czuje w nim przelewanie, bulgotanie. Częstotliwość wypróżniania zwiększyła się. Nie miała też apetytu.  Zwróciłam jej uwagę, że jeśli ten stan będzie się przedłużał, może warto będzie zasięgnąć opinii lekarskiej.</p>
<p>Anna powiedziała też, że o wiele lepiej śpi i nawet jak się przebudzi, to szybko zasypia. Nie miała też napadów apetytu na słodycze. Jedyne co je to galaretkę (ze względu na żelatynę). Zauważyła też, że zupełnie zapomniała o zamrożonych ciastkach, które wcześniej regularnie sobie odmrażała i jadła (potem oddała je do Jadłodzielni).</p>
<p>Podczas tej sesji pracowałyśmy z przestrzenią serca i zaiskrzeniem serca.</p>
<p><strong>Doświadczenia Anny po sesji:</strong></p>
<p>Po sesji  przez 2 dni bolała Annę głowa i jeszcze przez kilka dni odczuwała problemy z żołądkiem. Anna wzięła probiotyk i wszystko ustało.</p>
<p><strong>VI sesja, 21 października 2024 (32. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Miałyśmy dłuższą przerwę spowodowaną wyjazdem Anny. Gdy ja zobaczyłam moją uwagę zwróciła jej o wiele szczuplejsza sylwetka i większa lekkość w ruchach. Mimo, że były to ostatnie dni drugiej fazy cyklu, Anna była spokojna. Powiedziała też, że czuje swój jako płaski, wręcz wklęśnięty i że trawienie jest o wiele lepsze. Nadal nie ma apetytu na słodycze.</p>
<p>Anna powiedziała też, że w ostatnim czasie wróciło do niej wiele wspomnień jak w rodzinnym domu była tłamszona i że często mówiono jej, że tylko jak będzie cicha i grzeczna to przetrwa.</p>
<p>Zwróciła też uwagę na bardzo ważną dla siebie rzecz – przestała mieć natrętne myśli! Wcześniej, przez wiele lat miała obsesyjne myśli i nie potrafiła sobie z nimi dać rady. Robiła wiele ćwiczeń i pracowała z tym problemem, jednak nic nie zmieniało się na lepsze, a czasem miała wrażenie, że te myśli się wręcz rozkręcały.</p>
<p>Podczas sesji pracowałyśmy trzema liniami środka oraz z zaciszeniem na wydechu. Dużo uwagi poświęciłam też poszerzaniu przestrzeni i koncentracji na trzech ciałach.</p>
<p>Po sesji Anna czuła spokój i wyciszenie. Stan ten utrzymywał się jeszcze przez kilka dni.</p>
<p><strong>VII sesja, 5 listopada 2024 (14. dzień cyklu)</strong></p>
<p>Anna powiedziała, że w ostatnim czasie czuje w sobie dużo spokoju. Sen unormował się, nie ma apetytu na słodycze. Mimo tego, że poza eliminacją słodyczy nic więcej nie zmieniła, to znacząco zeszczuplała. Widać było, że bardzo dobrze czuje się z tą nową wagą. Zauważyła też lepszą kondycję swoich włosów. Natrętne myśli także nie wróciły.</p>
<p>Zauważyła też, że mniej reaguje na dźwięki. Że wcześniej jej reakcje na nagłe i niespodziewane dźwięki były gwałtowne i nieprzyjemne (pojawiał się odruch ucieczki). Teraz jest tak, jakby ten zewnętrzny świat już tak na nią nie wpływał. Powiedziała” ‘moje ciało nauczyło się relaksu i łatwiej się on w nim utrzymuje”.</p>
<p>Powiedziała mi, że czuje, jakby jej seksualność (uśpiona w ostatnich kilku latach) budziła się na nowo. Miała wobec tej nowej siebie pozytywną ciekawość – jakie to teraz będzie?</p>
<p>W sesji miałam poczucie, że oddech życia wyraża się łagodnie i bez blokad. Że wszystko płynie. Było dużo światła i przestrzeni, a Anna czuła luz i błogość.</p>
<h3><strong>Podsumowanie terapii z Anną</strong></h3>
<p>Terapia biodynamiczna czaszkowo-krzyżowa przyniosła Annie znaczące zmiany, które zauważalnie poprawiły jej jakość życia w różnych obszarach. Już od pierwszej sesji odczuła głębokie odprężenie, co miało wpływ na jej nastrój i otwartość. Anna, która przed rozpoczęciem terapii była bardziej powściągliwa i odizolowana, zaczęła z większą łatwością nawiązywać kontakt z samą sobą i swoim otoczeniem. Wspomnienia pojawiające się podczas sesji, takie jak obrazy młodej dziewczyny czy spaceru w lesie, były dla niej źródłem refleksji i wprowadziły nowe poczucie wewnętrznej harmonii.</p>
<p>Kolejne sesje pogłębiały te zmiany. Już po drugiej sesji Anna zauważyła poprawę jakości snu oraz wyraźne odprężenie zarówno ciała, jak i umysłu. Zaczęła nawiązywać kontakt z młodszą wersją siebie, co pozwoliło jej odzyskać radość życia i zaprosić do swojej codzienności więcej celebracji i lekkości. Jej ciało zaczęło odpowiadać na terapię poprzez zmniejszenie bólu i napięć, co wskazuje na głęboką reorganizację systemu nerwowego i fizjologicznego.</p>
<p>Moment przełomowy nastąpił podczas czwartej sesji, kiedy Anna uświadomiła sobie, jak bardzo trudności z odpoczynkiem i relaksem wpływały na jej funkcjonowanie. Praca z obrazami wewnętrznymi, takimi jak wizja młodej Indianki, przyniosła jej poczucie siły i wsparcia, co pozwoliło jej spojrzeć na siebie z większą akceptacją. Ta sesja otworzyła drogę do głębszych zmian, zarówno emocjonalnych, jak i fizycznych.</p>
<p>W piątej sesji, mimo krótkotrwałych dolegliwości żołądkowych, Anna odczuła poprawę w zakresie snu i relacji z jedzeniem. Zauważyła, że stała się bardziej świadoma swoich potrzeb i przestała odczuwać potrzebę sięgania po słodycze jako formy kompensacji emocji. Jej ciało zaczęło odzyskiwać równowagę, co potwierdziła znacząca poprawa trawienia i stabilizacja wagi.</p>
<p>Podczas szóstej sesji Anna zwróciła uwagę na zmniejszenie natłoku natrętnych myśli, które przez lata utrudniały jej życie. Był to dla niej ogromny przełom, ponieważ wcześniejsze próby radzenia sobie z tym problemem nie przynosiły rezultatów. Dzięki pracy z liniami środka i poszerzaniu przestrzeni, Anna doświadczyła wewnętrznego spokoju i wyciszenia, które utrzymywały się przez dłuższy czas.</p>
<p>Ostatnia, siódma sesja podsumowała proces terapeutyczny. Anna zauważyła, że jej ciało nauczyło się relaksu i łatwiej utrzymuje ten stan na co dzień. Zwróciła uwagę na poprawę kondycji fizycznej, stabilizację emocjonalną oraz powrót do zdrowej relacji z samą sobą. Doświadczyła też przebudzenia swojej kobiecości i seksualności, co wzbudziło w niej pozytywną ciekawość wobec samej siebie i swojej przyszłości.</p>
<p>Terapia biodynamiczna czaszkowo-krzyżowa pomogła Annie w redukcji objawów PMS, takich jak wahania nastroju, bóle głowy czy zmęczenie. Jej sen uległ znaczącej poprawie, a ciało odzyskało lekkość i elastyczność. Anna stała się bardziej świadoma swoich potrzeb i emocji, co pozwoliło jej lepiej radzić sobie ze stresem i zyskać poczucie wewnętrznej siły. Dzięki tej terapii nie tylko zmniejszyły się jej dolegliwości fizyczne, ale także poprawiła się jakość jej życia emocjonalnego, co wpłynęło na jej relacje z otoczeniem. Terapia okazała się procesem głębokiej transformacji, który przyniósł Annie równowagę i spokój, a także otworzył nowe możliwości rozwoju.</p>
<h2>ROZDZIAŁ III</h2>
<p><strong>ANALIZA WPŁYWU TERAPII BTCK NA ŁAGODZENIE OBJAWÓW PMS I PMDD</strong></p>
<p>Po zakończeniu cyklu sesji terapeutycznych każda z uczestniczek została poproszona przeze mnie o wypełnienie ankiety podsumowującej (ankiety stanowią załączniki do pracy). Zależało mi bowiem na tym, aby efekty oceniły one same, przyglądając się procesowi i zmianom, jakie w sobie zauważają. Chciałam także, aby to podsumowanie miało charakter ustrukturyzowany, co pozwoli na wyciągnięcia ogólnych wniosków oraz da możliwość zauważenia ewentualnej powtarzalności.</p>
<p>Analiza ankiet wypełnionych przez uczestniczki pokazuje, że biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa miała istotny wpływ na łagodzenie objawów PMS i PMDD, zarówno na poziomie fizycznym, emocjonalnym, jak i psychologicznym.</p>
<p>Poniżej dzielę się kluczowymi wnioskami. Spróbuję także wyjaśnić, <u>jakie mechanizmy działające w BTCK miały wpływ na te efekty</u>. Wyjaśnienie to wydaje mi się istotne, ponieważ w świadomości zbiorowej terapia ta wciąż pozostaje mało znana, a przez to często błędnie rozumiana. W niektórych kręgach jest mylnie klasyfikowana jako forma alternatywnej terapii opierającej się na nieweryfikowalnych zjawiskach czy wręcz określana jako „czary-mary”. Takie uproszczenia nie oddają rzeczywistej natury BTCK, która opiera się na głębokim zrozumieniu fizjologii, neurologii i dynamiki płynów w ciele.</p>
<p>BTCK nie jest terapią opartą na metafizycznych założeniach, lecz metodą o ugruntowanym podejściu biodynamicznym, która wykorzystuje subtelne mechanizmy autoregulacji ciała. Praca z ciałem w dynamicznej ciszy, obserwacja Oddechu Życia oraz uwalnianie napięć w ciele to procesy, które mają solidne podstawy w wiedzy o anatomii i fizjologii człowieka.</p>
<p>Zrozumienie, jak działa BTCK  (poprzez regulację układu nerwowego, hormonalnego, pracę z emocjami oraz wspieranie procesów regeneracyjnych), jest kluczowe dla jej odczarowania i uznania za realną pomoc dla osób zmagających się z różnorodnymi wyzwaniami zdrowotnymi.</p>
<ol>
<li><strong> Redukcja objawów PMS i PMDD</strong></li>
</ol>
<p>Uczestniczki studium przypadku wskazywały na znaczne złagodzenie objawów, które wcześniej negatywnie wpływały na ich codzienne funkcjonowanie. Anita doświadczyła cykli całkowicie wolnych od objawów PMDD, co było przełomowym efektem. Magda zauważyła skrócenie czasu trwania PMS do kilku godzin lub brak objawów w ostatnich cyklach, a Anna podkreślała złagodzenie fizycznych i emocjonalnych symptomów PMS.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong></p>
<p>W filozofii BTCK kluczowym założeniem jest, że ciało dąży do zdrowia, a objawy, takie jak PMS czy PMDD, są sygnałami zakłócenia wewnętrznej równowagi. Terapia wspiera ciało w odzyskiwaniu harmonii, działając na kilku poziomach:</p>
<ul>
<li><strong>regulację układu nerwowego</strong>: Terapia działa na poziomie autonomicznego układu nerwowego, wspierając przejście z trybu sympatycznego (pobudzenia) do parasympatycznego (relaksacji). Podczas sesji, poprzez delikatną pracę z ciałem i zanurzenie w dynamicznej ciszy, organizm uzyskuje przestrzeń na samoregulację. Proces ten przywraca równowagę i redukuje napięcia emocjonalne, które są kluczowe w występowaniu objawów PMS i PMDD.</li>
<li><strong>synchronizację rytmów ciała</strong><strong>:</strong> BTCK umożliwia zsynchronizowanie pierwotnych rytmów ciała, co przywraca homeostazę. Rytmy te mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie układów hormonalnego i nerwowego, które odgrywają kluczową rolę w łagodzeniu objawów PMS i PMDD.</li>
<li><strong>holistyczne uwalnianie napięć:</strong> Terapia nie skupia się wyłącznie na objawach. Terapeuta pracuje z całym ciałem, pomagając mu uwolnić napięcia zapisane w tkankach i powięziach. Uczestniczki studium wskazywały na poczucie „rozluźnienia” i „lekkości”, co jest wynikiem pracy terapeutycznej uwalniającej głęboko zakorzenione napięcia fizyczne i emocjonalne.</li>
</ul>
<ol start="2">
<li><strong> Poprawa jakości snu</strong></li>
</ol>
<p><em>„Sen jest naturalnym wyrazem harmonii wewnętrznej. Kiedy ciało się regeneruje, umysł znajduje spokój.” </em>– Franklyn Sills.</p>
<p>Jakość snu była istotnym aspektem dla dwóch uczestniczek, Anny i Anity. Anna doświadczyła znacznej poprawy snu, wcześniej zakłócanego przez napięcie i emocje przed miesiączką. Anita zauważyła łatwość w zasypianiu w trudnym momencie cyklu, co wcześniej było dla niej problematyczne. Magda, która zawsze dobrze spała, utrzymała tę jakość.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong><br />
BTCK wspiera układ nerwowy w osiąganiu stanu relaksacji poprzez regulację autonomicznego układu nerwowego. Dzięki pracy w dynamicznej ciszy i zaproszeniu przestrzeni, ciało ma szansę przejść w tryb regeneracyjny. Terapia zmniejsza napięcia emocjonalne i fizyczne, które często są przyczyną problemów ze snem. Efektem jest głębszy, spokojniejszy sen, a to sprzyja odbudowie zasobów energetycznych i psychicznych.</p>
<ol start="3">
<li><strong> Stabilność emocjonalna i większa świadomość przeżywanych emocji</strong></li>
</ol>
<p>Stabilność emocjonalna to kluczowy efekt terapii u wszystkich uczestniczek. Anita zyskała dostęp do zatrzymywania eskalacji trudnych emocji, Magda zauważyła i zrozumiała swoje schematy myślowe. Anna zaś odczuła większą cierpliwość i spokój.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong><br />
Terapia wspiera mechanizmy samoregulacji emocji dzięki pracy z ciałem, które je zapisuje i przechowuje. BTCK pomaga uwalniać napięcia w ciele, które są często efektem trudnych emocjonalnie przeżyć, jednocześnie tworząc przestrzeń do ich bezpiecznego przetwarzania. W ten sposób uczestniczki rozwijają zdolność do rozpoznawania swoich emocji i reagowania na nie w bardziej zrównoważony sposób.</p>
<ol start="4">
<li><strong> Dostęp do głębokiej relaksacji</strong></li>
</ol>
<p>Wszystkie uczestniczki zauważyły, że terapia umożliwiła im dostęp do głębokiej relaksacji, co wcześniej było dla nich trudne lub wręcz niedostępne. Stan odprężenia nie tylko pojawiał się podczas sesji, ale także utrzymywał przez dłuższy czas, pozytywnie wpływając na codzienne życie.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong><br />
Głęboka relaksacja w BTCK wynika m.in. z pracy w dynamicznej ciszy, w poszerzonej przestrzeni i kontaktu z pierwotnymi rytmami ciała. Poprzez delikatny dotyk i osadzoną obecność terapeuty, ciało odnajduje przestrzeń do regeneracji. Oddech życia może zacząć wyrażać się w sposób nieskrępowany, a to prowadzi do odnowienia wewnętrznej równowagi.</p>
<ol start="5">
<li><strong> Zwiększenie samoświadomości ciała</strong></li>
</ol>
<p><em>„Nasze ciało to mapa doświadczeń – terapia pozwala nam zrozumieć, jak nawigować po niej z miłością i akceptacją.”</em> – Franklyn Sills.</p>
<p>Uczestniczki zgodnie podkreślały, że terapia pomogła im nawiązać głębszą relację z własnym ciałem. Anita odczuła większe rozluźnienie i lepiej zaczęła rozumieć potrzeby swojego ciała, Magda nauczyła się rozpoznawać napięcia i skutecznie je redukować, a Anna zaczęła wsłuchiwać się w sygnały swojego ciała i rozumieć je.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong><br />
W BTCK terapeuta zaprasza osobę do głębokiego wsłuchania się w swoje ciało poprzez świadome odczuwanie i samoobserwację. Terapia pomaga odkryć i skontaktować się z tym, jak ciało przechowuje doświadczenia i emocje oraz jak reaguje na różne bodźce zewnętrzne. Poprzez pracę w dynamicznej ciszy, uczestniczki zyskują przestrzeń do ponownego „zamieszkania” w swoim ciele i doświadczania go jako integralnej części swojej istoty. Bowiem:</p>
<p><em>„Ciało to nie tylko struktura anatomiczna, ale dynamiczny organizm, w którym zapisane są historie naszego życia. Terapeuta biodynamiczny, poprzez swoją obecność i wrażliwość, daje przestrzeń na to, aby te historie mogły się ujawnić i znaleźć ukojenie”. </em>Katherine Ukleja</p>
<ol start="6">
<li><strong> Redukcja napięcia fizycznego</strong></li>
</ol>
<p>Każda z uczestniczek doświadczyła zmniejszenia napięć w ciele. Anita zauważyła znaczące rozluźnienie, Magda zgłaszała zmniejszenie napięć w miednicy i głowie, a Anna odczuła poprawę w obszarze związanym z codziennym stresem.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong><br />
BTCK działa poprzez uwalnianie napięć zapisanych w tkankach i powięziach. Delikatna praca terapeuty w połączeniu z dynamiczną ciszą pomaga ciału rozpoznać i rozładować obciążenia somatyczne. Dzięki temu uczestniczki odczuwają większy komfort fizyczny i lekkość w codziennym życiu.</p>
<ol start="7">
<li><strong> Zwiększenie samoakceptacji</strong></li>
</ol>
<p>Każda z uczestniczek podkreślała wzrost samoakceptacji. Anita zauważyła, że mniej porównuje się do innych, Magda zaakceptowała potrzebę łagodności i zrozumienia dla siebie, a Anna nauczyła się troszczyć o swoje potrzeby.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong><br />
Samoakceptacja rozwija się poprzez stworzenie przez terapeutę bezpiecznej przestrzeni w trakcie sesji, gdzie uczestniczki mogą doświadczyć siebie w pełni, bez osądów. Są zobaczone i przyjęte takie, jakie są. Terapia wspiera zobaczenie i zrozumienie wewnętrznych konfliktów i napięć, co otwiera drogę do głębszej akceptacji siebie, swoich ograniczeń i możliwości.</p>
<ol start="8">
<li><strong> Poprawa relacji z otoczeniem</strong></li>
</ol>
<p>Poprawa w relacjach z innymi jest zauważalna u wszystkich uczestniczek. Anita otworzyła się na bliskich, Magda poprawiła komunikację z mężem, a Anna zyskała większą asertywność.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK</strong><strong>?</strong><br />
Praca z ciałem oraz kontakt ze swoimi emocjami pozwala na lepsze zrozumienie własnych potrzeb i reakcji na świat zewnętrzny. To z kolei przekłada się na bardziej świadome i empatyczne interakcje i lepszą jakość relacji.</p>
<ol start="9">
<li><strong> Odzyskanie energii i witalności</strong></li>
</ol>
<p>Wszystkie uczestniczki zgłaszały większy poziom energii i witalności po terapii. Anita zyskała siłę do większej aktywności fizycznej w 2. fazie cyklu. Magda odczuwała większą harmonię w ciele i umyśle, a Anna zauważyła większą lekkość i równowagę.</p>
<p><strong>Jak to się dzieje w BTCK?</strong><br />
Holistyczne podejście BTCK umożliwia ciału odzyskanie równowagi, co prowadzi do lepszej regeneracji i redukcji napięć. Dzięki temu organizm jest w stanie efektywniej wykorzystywać swoje zasoby energetyczne, a to przekłada się na większą witalność i chęć do działania w codziennym życiu.</p>
<h2>ROZDZIAŁ IV</h2>
<p><strong>Powtarzalność efektów terapii BTCK &#8211; nadzieja dla kobiet doświadczających PMS i PMDD</strong></p>
<p>W poniższej tabeli zestawiłam efekty terapii, które poszczególne uczestniczki zaobserwowały u siebie i podzieliły się nimi w ankietach po zakończeniu cyklu sesji. Jest w nich wyraźnie widoczna powtarzalność:</p>
<table width="659">
<tbody>
<tr>
<td width="158">
<p><strong>Efekty terapii</strong></p>
</td>
<td width="170">
<p><strong>Anita</strong></p>
</td>
<td width="161">
<p><strong>Magda</strong></p>
</td>
<td width="170">
<p><strong>Anna</strong></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Redukcja objawów PMS/PMDD</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, całkowite ustąpienie objawów w 2 cyklach</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, skrócenie objawów PMS lub ich brak</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, złagodzenie objawów PMS</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Poprawa jakości snu</p>
</td>
<td width="170">
<p>Nie miała problemów, ale łatwiej zasypiała przed miesiączką</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, zawsze spała dobrze, ale utrzymała jakość snu</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, znacząca poprawa</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Zwiększenie stabilności emocjonalnej</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, znacznie większa stabilność</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, większy spokój i równowaga</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, większa cierpliwość i spokój</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Lepsze zarządzanie emocjami</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, umiejętność zatrzymywania eskalacji emocji</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, identyfikacja schematów myślowych</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, lepsze radzenie sobie z codziennymi emocjami</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Większa świadomość ciała</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, większe rozluźnienie i rozumienie potrzeb ciała</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, lepsze odczuwanie napięcia i potrzeb ciała</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, głębsza relacja z ciałem</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Zdolność do głębokiej relaksacji</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, szybka i głęboka relaksacja</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, wcześniej trudno osiągalna</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, relaksacja utrzymująca się długo</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Redukcja napięcia fizycznego</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, znaczące zmniejszenie napięcia</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, zmniejszenie napięcia w miednicy, głowie</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, zmniejszenie napięcia fizycznego</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Zwiększenie samoakceptacji</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, większa akceptacja siebie i wartości</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, praca z wewnętrznym obrazem siebie</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, większa troska o siebie</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Poprawa relacji z otoczeniem</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, lepsze zrozumienie potrzeb w relacjach</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, poprawa komunikacji w relacjach</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, asertywność i lepsze relacje</p>
</td>
</tr>
<tr>
<td width="158">
<p>Odzyskanie energii i witalności</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, więcej energii do aktywności fizycznej</p>
</td>
<td width="161">
<p>Tak, odczuwała większą harmonię w ciele i umyśle</p>
</td>
<td width="170">
<p>Tak, odczuwała większą lekkość i równowagę</p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Powtarzalność efektów terapii BTCK, widoczna w analizowanych przypadkach stanowi niezwykle istotny element potwierdzający jej skuteczność i uniwersalność.</p>
<p>Efekty takie jak redukcja objawów PMS i PMDD, poprawa jakości snu, zwiększenie stabilności emocjonalnej, zdolność do głębokiej relaksacji oraz większa świadomość ciała występowały u wszystkich uczestniczek, niezależnie od początkowego poziomu nasilenia objawów czy indywidualnych wyzwań zdrowotnych.</p>
<p>To, co szczególnie zwraca uwagę, to fakt, że efekty terapii nie były jednorazowe ani krótkotrwałe – utrzymywały się w kolejnych cyklach i miały wpływ na różne aspekty życia uczestniczek. Wnioski te pozwalają na sformułowanie hipotezy, że terapia BTCK działa na głębokim, systemowym poziomie, wspierając układ nerwowy, hormonalny i emocjonalny w procesie autoregulacji i regeneracji. Dzięki temu może przynosić długotrwałe i wielowymiarowe korzyści.</p>
<p>Powtarzalność tych efektów daje nadzieję tysiącom kobiet, które zmagają się z objawami PMS i PMDD. W świecie, w którym objawy te często są bagatelizowane lub traktowane jako nieunikniona część kobiecego życia, terapia BTCK staje się drogą do odkrycia nowych możliwości zdrowienia.</p>
<p>Możliwość osiągnięcia takich rezultatów, jak poprawa jakości snu, zmniejszenie napięć fizycznych i emocjonalnych czy lepsze radzenie sobie z trudnymi emocjami, jest szczególnie ważna dla kobiet, które dotychczas nie znalazły skutecznego wsparcia. Terapia BTCK, opierając się na holistycznym podejściu, pozwala na zrozumienie i uwolnienie napięć, które przez lata mogły pozostawać w ukryciu, a jednocześnie pokazuje, że zmiana jest możliwa – niezależnie od tego, jak długo objawy trwały i jak głęboko były zakorzenione.</p>
<p>Nadzieja, jaką niesie BTCK, to także zmiana w podejściu do własnego ciała i zdrowia. Uczestniczki terapii uczą się słuchać swojego ciała, rozpoznawać jego potrzeby i reagować na nie z troską i uważnością. To nie tylko łagodzi objawy, ale również wzmacnia ich poczucie sprawczości i kontroli nad swoim zdrowiem, co jest kluczowe w osiąganiu harmonii i równowagi.</p>
<p>Podsumowując, powtarzalność efektów BTCK w analizowanych przypadkach potwierdza jej potencjał jako skutecznej metody terapeutycznej dla kobiet z PMS i PMDD. Efekty te dają nadzieję na lepszą jakość życia i inspirują do szukania nowych, holistycznych sposobów wspierania zdrowia kobiecego. Terapia BTCK otwiera przestrzeń na regenerację, zdrowienie i odzyskanie radości życia, a tym samym staje się ważnym narzędziem w walce z objawami, które przez wiele lat mogły wydawać się nie do pokonania.</p>
<h2>PODSUMOWANIE</h2>
<p>W pracy tej podjęłam próbę zrozumienia i opisania wpływu biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej (BTCK) na łagodzenie objawów PMS i PMDD.</p>
<p>Poprzez szczegółową analizę przebiegu sesji terapeutycznych oraz wyników ankiet wypełnionych przez uczestniczki badania, starałam się nie tylko zidentyfikować zmiany, jakie zaszły w ich życiu, ale także wyjaśnić mechanizmy, które za tym stoją. Moim celem było przybliżenie tej metody terapeutycznej, opartej na holistycznym podejściu do zdrowia oraz pokazanie jej potencjału w łagodzeniu dolegliwości związanych z PMS i PMDD.</p>
<p>Terapia miała wielowymiarowy wpływ na uczestniczki badania. Wszystkie zgłosiły znaczne złagodzenie objawów fizycznych i emocjonalnych, które wcześniej utrudniały im codzienne funkcjonowanie. Poprawie uległa jakość snu, stabilność emocjonalna, a także zdolność do relaksacji i samoświadomość ciała. Efekty te przełożyły się na lepsze relacje z otoczeniem, większą samoakceptację oraz wzrost witalności. Co ważne, zmiany te miały charakter trwały, a ich powtarzalność w różnych przypadkach wskazuje na uniwersalny potencjał BTCK.</p>
<p>Jako dla przyszłej terapeutki, praca nad tym badaniem była dla mnie głębokim i poruszającym doświadczeniem. Obserwowanie procesów zdrowienia, które zachodziły u uczestniczek, potwierdziło wartość biodynamicznego podejścia i umocniło mnie w przekonaniu o potrzebie dalszego zgłębiania tej metody. Terapia BTCK nie tylko łagodziła objawy, ale także otwierała przestrzeń na wewnętrzną przemianę, wspierając uczestniczki w odkrywaniu nowych zasobów, harmonii i relacji z własnym ciałem.</p>
<p>Praca ta jest moim wkładem w kierunku popularyzacji BTCK jako skutecznej metody terapeutycznej. Wierzę, że BTCK ma potencjał, aby stać się ważnym elementem holistycznego podejścia do zdrowia kobiet, przynosząc ulgę w trudnych doświadczeniach związanych z PMS i PMDD oraz wspierając ich dążenie do zdrowia i równowagi.</p>
<p>W przyszłości chciałabym kontynuować pracę w tym kierunku, zarówno poprzez praktykę terapeutyczną, jak i dalsze badania. Mam nadzieję, że wyniki tej pracy staną się inspiracją dla innych terapeutów oraz zachętą dla kobiet do eksplorowania tej formy terapii, która nie tylko łagodzi objawy, ale także wspiera pełniejsze, bardziej świadome życie.</p>
<h2>BIBLIOGRAFIA:</h2>
<p>W mojej pracy korzystałam z następujących źródeł:</p>
<ol>
<li>Etiologia oraz metody leczenia PMS i PMDD:</li>
</ol>
<p>baza artykułów naukowych <a href="https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/">https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/</a> oraz <a href="https://www.sciencedirect.com/">https://www.sciencedirect.com/</a>.</p>
<ol start="2">
<li>Mechanizmy, filozofia oraz zastosowanie biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej:</li>
</ol>
<ul>
<li><strong>Franklyn Sills</strong> – <em>Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume 1 &amp; 2 (fragmenty).</em></li>
<li><a href="http://www.craniosacral-biodynamics.org">http://www.craniosacral-biodynamics.org</a></li>
<li>podręczniki i wykłady w ramach Europejskiego Centrum Terapii.</li>
</ul>
<ol start="3">
<li>Zrozumienie, jak trauma zapisuje się w ciele I jak można ją uwolnić:</li>
</ol>
<ul>
<li><strong>Bessel van der Kolk</strong> – <em>Ciało pamięta. Psychofizyczne skutki traumy i droga do ich wyzwolenia</em><em>.</em></li>
</ul>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Ewa Woch Dolewska</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/wplyw-biodynamicznej-terapii-czaszkowo-krzyzowej-na-lagodzenie-objawow-pmdd-i-pms-studium-trzech-przypadkow/">Wpływ biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej na łagodzenie objawów PMDD i PMS studium trzech przypadków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Relacyjny aspekt biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/relacyjny-aspekt-biodynamicznej-terapii-czaszkowo-krzyzowej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Aug 2024 09:34:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=5502</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Justyna Pyzdrowska-Maze</b><br />
Na czym zatem polega fenomen skuteczności biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej? Jest to metoda pracy poszukująca wrodzonego zdrowia i opierająca się na zasobach klienta. Traktując człowieka, jego ciało, psychikę oraz jego doświadczenia z szacunkiem, oddziałuje na najgłębsze poziomy jego istnienia. Istotnym czynnikiem wpływającym na skuteczność tej terapii jest według mnie także jej relacyjny charakter. Proces terapeutyczny odbywa się zawsze w relacji terapeuty z klientem. Właśnie o tym wymiarze terapii czaszkowo-krzyżowej jest ta praca.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/relacyjny-aspekt-biodynamicznej-terapii-czaszkowo-krzyzowej/">Relacyjny aspekt biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Mimo, iż dostępność terapii czaszkowo-krzyżowej w Polsce rośnie, to nadal jest ona metodą dość tajemniczą, na temat której krąży wiele fałszywych przekonań. Pewną aurę tajemniczości tworzy niewątpliwie sama nazwa terapii. Dodatkowo dość trudno w krótki i przystępny sposób przekazać rzetelną informację dotyczącą terapii czaszkowo-krzyżowej. Ponadto branżowa terminologia jest na tyle specyficzna, że dla osób postronnych może brzmieć nieco dziwnie. W informacjach o tej metodzie można znaleźć długą listę schorzeń <em>psyche</em> i <em>soma</em>, w których leczeniu może być pomocna. Jednocześnie wskazuje się niewiele przeciwskazań jej stosowania oraz podkreśla się brak występowania negatywnych skutków ubocznych. Tymczasem terapia czaszkowo-krzyżowa operuje bardzo delikatnym dotykiem, który w moim odczuciu jest powszechnie niedoceniany. Podczas terapii czaszkowo-krzyżowej pozornie niewiele się dzieje, a jednak przynosi ona efekty, niekiedy wręcz spektakularne. Część osób uczestniczących w moich sesjach treningowych była szczerze zaskoczona tym, że terapia ta działa.</p>
<p>Na czym zatem polega fenomen skuteczności biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej? Jest to metoda pracy poszukująca wrodzonego zdrowia i opierająca się na zasobach klienta. Traktując człowieka, jego ciało, psychikę oraz jego doświadczenia z szacunkiem, oddziałuje na najgłębsze poziomy jego istnienia. Istotnym czynnikiem wpływającym na skuteczność tej terapii jest według mnie także jej relacyjny charakter. Proces terapeutyczny odbywa się zawsze w relacji terapeuty z klientem. Właśnie o tym wymiarze terapii czaszkowo-krzyżowej jest ta praca.</p>
<p>W celu głębszego zrozumienia tematu, najpierw przestawię podstawowe założenia terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym. Następnie krótko opiszę teorię poliwagalną, by w kolejnym kroku wyjaśnić w jaki sposób relacyjność terapii czaszkowo-krzyżowej przekłada się na jej skuteczność.</p>
<p>Dla uproszczenia przekazu w niniejszej pracy będę posługiwała się końcówkami męskimi lub bezosobowymi. Chciałabym jednak podkreślić, iż jako terapeutę i klienta rozumiem osoby o różnych płciach.</p>
<h2><a name="_Toc168341096"></a>Podstawowe założenia terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym</h2>
<p>W niniejszej pracy uwzględniam biodynamiczne podejście do terapii czaszkowo-krzyżowej. U podstaw tej holistycznej terapii leży przekonanie, iż człowiek nie jest wyłącznie złożonym zbiorem różnego rodzaju tkanek. Biodynamiczne podejście odwołuje się bezpośrednio do odkryć dr Williama Sutherlanda (1873-1954). Zauważył on, że ośrodkowy układ nerwowy, a także struktury z nim związane podlegają stałym, rytmicznym ruchom. Ze względu na to, że owo rytmiczne rozszerzanie i kurczenie się systemu przypominało mu cykl oddechowy, nazwał to zjawisko <em>mechanizmem</em> <em>pierwotnego oddychania</em>, a wrodzoną życiodajną siłę organizmu &#8211; <em>Oddechem Życia</em>. Terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym traktuje Oddech Życia jako fundamentalną zasadę odpowiedzialną za utrzymanie równowagi i zdrowia człowieka<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a>.</p>
<p>Dr Sutherland zauważył, że Oddech Życia skupia się w płynie mózgowo-rdzeniowym. Fluktuacja płynu mózgowo-rdzeniowego obmywa autonomiczny układ nerwowy. Ten z kolei kontroluje utrzymanie wszystkich czynności życiowych takich jak, m.in. metabolizm czy oddychanie. Tym samym działanie Oddechu Życia można zaobserwować we wszystkich procesach fizjologicznych. Według dr Sutherlanda pulsacja płynu mózgowo-rdzeniowego odzwierciedla Oddech Życia, a siła Oddechu Życia, zwana <em>mocą Oddechu Życia, </em>kieruje pulsacją. W odpowiedzi na moc Oddechu Życia płyn mózgowo-rdzeniowy pulsuje w oponie twardej: opływa mózg i rdzeniem kręgowym kieruje się do kości krzyżowej. W wyniku tej pulsacji płynu mózgowo-rdzeniowego, kości czaszki i kość krzyżowa poruszają się. Ze względu na ten aspekt terapia zawdzięcza swoją nazwę, nadaną jej przez dr Johna E. Upledgera (1932-2012)<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>.</p>
<p>U podstaw koncepcji biodynamicznej stoi przekonanie, że moc Oddechu Życia jest siłą organizującą energię życiową i posiadającą potencjał uzdrawiania. Podejście biodynamiczne do terapii rozwijał m.in. Franklyn Sills (ur. 1947), który rozszerzył rozumienie systemu czaszkowo-krzyżowego, czyli mechanizmu pierwotnego oddychania dr Sutherlanda, na <em>system pierwotnego oddychania. </em>System ten obejmuje płyn mózgowo-rdzeniowy, kości czaszki, kość krzyżową oraz ośrodkowy układ nerwowy wraz z otaczającymi go oponami<em> <a href="#_ftn3" name="_ftnref3"><strong>[3]</strong></a></em><em>. </em></p>
<p>Za dr Sutherlandem wyróżnia się pięć aspektów pierwotnego oddychania<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>:</p>
<ol>
<li>Wrodzona fluktuacja płynu mózgowo-rdzeniowego</li>
<li>Wrodzona ruchliwość ośrodkowego układu nerwowego</li>
<li>Ruchomość systemu wzajemnego napięć membran</li>
<li>Ruch kości czaszki</li>
<li>Mimowolne ruchy kości krzyżowej względem kości biodrowych miednicy.</li>
</ol>
<p>W stanie zdrowia wszystkie składowe tego systemu harmonijnie oddziałują na siebie. Pomimo tego, że każdy z elementów pierwotne oddychanie wyraża w swój specyficzny sposób, to działają one razem tworząc zintegrowany układ<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>.</p>
<p>Terapeuta czaszkowo-krzyżowy podczas sesji dostraja się do Oddechu Życia klienta. Jest to możliwe m.in. dlatego, że wszystkie elementy systemu pierwotnego oddychania znajdują się w ruchu. Cykliczne ruchy Oddechu Życia składają się z dwóch faz: wdechu i wydechu, podczas których zachodzi subtelny ruch tkanek i płynów. W systemie pierwotnego oddychania zidentyfikowano trzy główne pływy, które są przejawem innego poziomu funkcjonowania Oddechu Życia. Pierwszy z nich to r<em>ytmiczny impuls czaszkowy</em>. Jest on najbardziej powierzchownym przejawem Oddechu Życia<em>, </em>pojawiającym się z częstotliwością ok. 8-12 cykli na minutę. W nim każda tkanka wyraża swój specyficzny wzorzec ruchu. Rytmiczny impuls czaszkowy pokazuje w jaki sposób zasoby zdrowotne człowieka radzą sobie ze skutkami różnych oddziaływujących na niego czynników. W związku z powyższym, jest to pływ stosunkowo najbardziej podatny na zmianę pod wpływem doświadczeń. Głębszym pływem, który napędza rytmiczny impuls czaszkowy, jest tzw. <em>średni pływ. </em>Jest on bardziej subtelny i wyraża się z częstotliwością 2,5 cyklu na minutę. W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej przyjmuje się, że średni pływ niesie dostępną <em>potencję</em>, czyli moc ożywiającą organizm. Właśnie dlatego ten pływ jest podstawową ekspresją stanu zdrowia. Z tego powodu terapeuta podczas sesji najczęściej dostraja się do tego pływu klienta. Najgłębszym, będącym najbardziej podstawowym przejawem Oddechu Życia<em>, </em>jest tzw. <em>długi pływ</em>. To on kreuje formę i funkcję w organizmie, jest siłą napędową średniego pływu. Długi pływ jest niezależny od uwarunkowań i doświadczeń. Jest on przejawem podstawowego zdrowia, którego nigdy nie tracimy. To on reguluje wszystkie funkcje organizmu. Długi pływ  jest stabilny i ma częstotliwość 1 cyklu na 100 sekund. Wszystkie trzy opisane wyżej pływy powstają z dynamicznego bezruchu, zwanego <em>dynamiczną ciszą</em>. To dynamiczna cisza jest kwintesencją istnienia, jest istotą bycia<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>.</p>
<h2><a name="_Toc168341097"></a>Podstawowe założenia teorii poliwagalnej</h2>
<p>Teoria poliwagalna została stworzona przez dr Stephena Porgesa (ur. 1945). Zmieniła ona sposób postrzegania autonomicznego układu nerwowego, który monitoruje i reguluje działanie organów wewnętrznych: serca, płuc, żołądka, wątroby, pęcherzyka żółciowego, nerek, jelit, narządów płciowych. Lepsze zrozumienie sposobu działania autonomicznego układu nerwowego, przełożyło się więc na możliwość bardziej skutecznych metod leczenia wielu chorób czy dolegliwości.</p>
<p>Wyróżnia się trzy podstawowe zasady organizujące teorię poliwagalną: hierarchia autonomiczna, neurocepcja oraz koregulacja.</p>
<p>Zasada hierarchii autonomicznego układu nerwowego mówi o tym, że układ ten składa się z trzech szlaków autonomicznych, służących przetrwaniu. Są to szlaki zagnieżdżone jeden w drugim, powstałe w trakcie ewolucji. Istotne jest to, że starsze szlaki nie zanikały wraz z pojawieniem się nowszego oraz nie traciły swoich funkcji związanych z reakcją obronną organizmu<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>. Teoria poliwagalna zakłada, że w reakcji na czynniki środowiskowe autonomiczny układ nerwowy reaguje w taki sposób, że to młodsze obwody działają jako pierwsze.</p>
<p>Najmłodszy ewolucyjnie jest zmienilizowany szlak błędny brzuszny, który rozwinął się u ssaków z gałęzi przywspółczulnej około 200 mln lat temu. Jest to tzw. układ zaangażowania społecznego. Działanie tego szlaku przejawia się dobrym samopoczuciem i wspiera zachowania związane ze współpracą z innymi. Jest to strategia bezpieczeństwa oparta na kooperacji z innymi. Szlak błędny brzuszny niejako nadzoruje pracę całego autonomicznego układu nerwowego<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a>. Zgodnie z teorią poliwagalną, by osiągnąć stan zaangażowania społecznego, prawidłowo musi funkcjonować pięć nerwów czaszkowych: nerw trójdzielny (V), nerw twarzowy (VII), nerw językowo-gardłowy (IX), część brzuszna nerwu błędnego (X), rdzeniowy nerw dodatkowy (XI)<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>.</p>
<p>Około 400 mln lat temu wykształcił się współczulny układ nerwowy. Ta droga autonomicznego układu nerwowego aktywuje się, gdy organizm wykrywa zagrożenie. Wówczas w odpowiedzi następuje reakcja mobilizacji ciała w taki sposób, by mogło ono podjąć walkę lub ucieczkę, w zależności od oceny sytuacji. Pień współczulny wiąże się więc z takimi emocjami jak strach czy gniew<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>. Ponadto odpowiada on za koordynację krążenia, pracę serca, regulację temperatury ciała, reaguje na zmiany postawy oraz dostarcza energii<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>.</p>
<p>Najstarszy ewolucyjnie jest układ błędny grzbietowy, który wykształcił się około 500 mln lat temu. Jest on nieustannie aktywny w tle, bo reguluje pracę narządów podprzeponowych<a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>. W sytuacji przytłaczającego zagrożenia powoduje znieruchomienie organizmu. Uruchomienie tej drogi autonomicznego układu nerwowego wiąże się z poczuciem bezradności, apatii, manifestuje się w wycofaniu, dysocjacji<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>.</p>
<p>Gałąź przywspółczulna, oparta na nerwie błędnym jest więc zarówno najstarszym, jak i najmłodszym szlakiem ewolucyjnym autonomicznego układu nerwowego. Nerw błędny, będący głównym elementem gałęzi przywspółczulnej autonomicznego układu nerwowego, przebiega od rdzenia przedłużonego do klatki piersiowej i brzucha. Unerwia on gardło, krtań, płuca, serce, nerki, żołądek, wątrobę, trzustkę, dwunastnicę i część jelita grubego. Jego grzbietowa część oddziałuje na narządy znajdujące się pod przeponą, a jego część brzuszna oddziałuje na narządy leżące nad przeponą. Oba szlaki błędne umożliwiają dwukierunkową komunikację: od mózgu do narządów oraz od narządów do mózgu<a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>.</p>
<p>Hierarchiczność autonomicznego układu nerwowego polega na tym, że jego obwody przechodzą skokowo, z jednego stanu w drugi. Na szczycie drabiny znajduje się najmłodszy układ zaangażowania społecznego. Szczebel niżej znajduje się pień współczulny, a na dole drabiny znajduje się najstarszy obwód błędny grzbietowy. Aktywność części brzusznej hamuje działanie obu starszych ewolucyjnie układów. Przechodzenie z poszczególnych obwodów może odbywać się „po kolei”, czyli ze stanu zamrożenia/zamarcia może człowieka przenieść do stanu walki/ucieczki aktywność pnia współczulnego (np. poprzez sport). Następnie ze stanu walki/ucieczki aktywacja części brzusznej gałęzi przywspółczulnej może wprowadzić człowieka w stan zaangażowania społecznego. Możliwe jest również, aby działanie obwodu błędnego brzusznego przeniosło człowieka bezpośrednio ze stanu zamierania czy dysocjacji do stanu aktywności społecznej<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>.</p>
<p>Oprócz trzech wyżej opisanych obwodów autonomicznego układu nerwowego, wyróżnia się jeszcze dwa stany hybrydowe. Pierwszy z nich ma miejsce, gdy część grzbietowa nerwu błędnego przyhamowuje aktywność fizyczną człowieka, a część brzuszna pozwala mu czuć się bezpiecznie. W takiej sytuacji możliwe jest doświadczanie intymności. Natomiast drugi stan hybrydowy polega na tym, że pień współczulny aktywuje reakcję walcz/uciekaj, a część brzuszna nerwu błędnego buduje jednocześnie poczucie bezpieczeństwa. Zatem ten stan manifestuje się w życzliwej rywalizacji, prowadzonej zgodnie z ustalonymi zasadami, np. w ramach współzawodnictwa sportowego czy podczas rozgrywek gier planszowych<a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>.</p>
<p>Druga zasada teorii poliwagalnej dotyczy <em>neurocepcji</em>. Jest to termin, którym dr S. Porges określił sposób, w jaki obwody neuronalne oceniają sytuację jako bezpieczną, niebezpieczną lub zagrażającą życiu. Teoria poliwagalna przyjmuje, że ta ocena zagrożenia dokonuje się nieustannie, bez udziału świadomości. Co ważne jest to mechanizm zdolny do natychmiastowej zmiany stanu fizjologicznego. Neurocepcja pozwala na szybką interpretację oraz automatyczną reakcję organizmu, by ułatwić jednostce przeżycie. Człowiek najczęściej nie jest świadomy sygnałów odbieranych przez neurocepcję. Może jednak być świadomy zmiany swojego stanu fizjologicznego, wynikającej z działania neurocepcji. Świadomość zmiany stanu fizjologicznego nazywana jest <em>interocepcją</em>. Niestety neurocepcja nie zawsze działa adekwatnie do sytuacji. Zdaniem dr S. Porgesa wadliwa neurocepcja jest reakcją adaptacyjną służącą przetrwaniu. Błąd w ocenie stopnia zagrożenia w środowisku może polegać na tym, że obwody neuronalne dostrzegają zagrożenie tam, gdzie go nie ma albo rejestrują wskaźniki bezpieczeństwa, w sytuacjach, gdy zagrożenie obiektywnie istnieje<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>. Błędna neurocepcja może występować, np. w wyniku traumy lub działania środków biochemicznych.</p>
<p>Trzecia z podstawowych zasad teorii poliwagalnej mówi o <em>koregulacji</em>. Opisuje ona wzajemną regulację stanów fizjologicznych między jednostkami, a także większymi zbiorowościami<a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>. Polega to na tym, że autonomiczne układy nerwowe jednostek przebywających w swoim otoczeniu oddziałują na siebie nawzajem, dostrajają się do siebie. Dzięki koregulacji łączymy się z innymi i budujemy wspólne poczucie bezpieczeństwa. Ponadto nieustanne doświadczanie koregulacji staje się fundamentem do rozwinięcia zdolności samoregulacji, czyli regulowania własnego zachowania bez pomocy innych<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>.</p>
<p>Stan autonomicznego układu nerwowego jest wskaźnikiem ogólnego poziomu zdrowia oraz dobrostanu człowieka. Ponadto, gdy autonomiczny układ nerwowy znajduje się w stanie zaangażowania społecznego, dużo skuteczniejsze jest prowadzenie leczenia zaburzeń fizycznych i psychicznych<a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>.</p>
<h2><a name="_Toc168341098"></a>Relacja terapeutyczna w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej</h2>
<p>Podczas szkolenia przyszły terapeuta czaszkowo-krzyżowy dowiaduje się jak działa system napięć oponowych, ruch kości czaszki i kości krzyżowej, na czym polega i jak wyraża się ruchliwość autonomicznego układu nerwowego oraz fluktuacja płynu mózgowo-rdzeniowego. Doskonali on także zdolności palpacyjne, umiejętności słuchania organizmu klienta i nabywa wiedzę w jaki sposób wspomagać proces jego zdrowienia. Ważnym aspektem szkolenia terapeuty w nurcie biodynamicznym jest również budowanie oraz utrzymywanie dobrej relacji terapeutycznej z klientem w trakcie sesji.</p>
<p>Przeprowadzone badania psychologiczne mówią o tym, że skuteczność psychoterapii zależy od tego czy klient czuje się bezpiecznie w otoczeniu terapeuty. Co zaskakujące, jakość relacji terapeutycznej jest ważniejszym czynnikiem powodzenia psychoterapii niż rodzaj wykorzystywanych podczas niej technik<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>. Moje dotychczasowe doświadczenia zarówno jako klientki, jak i terapeutki czaszkowo-krzyżowej, pozwalają mi sądzić, iż podobnie jest w przypadku terapii czaszkowo-krzyżowej.</p>
<p>Jak zatem rozumiem relację terapeutyczną w terapii czaszkowo-krzyżowej? W moim odczuciu jest to wzajemne oddziaływanie na siebie terapeuty i klienta, zarówno w świadomy, jak i nieświadomy sposób. Pomimo tego, iż za jakość relacji terapeutycznej w szczególny sposób odpowiada oczywiście terapeuta, to swój wkład w tę relację wnosi również klient. Mimo iż postawa klienta jako taka nie jest przedmiotem tej pracy, to warto pamiętać o tej odpowiedzialności osób, które korzystają z terapii czaszkowo-krzyżowej.</p>
<p>Zbudowanie dobrej jakości relacji terapeutycznej podczas terapii czaszkowo-krzyżowej wymaga stworzenia przez terapeutę bezpiecznej przestrzeni. Ważne jest to, by ta przestrzeń była bezpieczna zarówno dla terapeuty, jak i dla klienta. Dr S. Porges udowadnia, że sygnały płynące od osoby, która sama czuje się bezpiecznie, pozwalają osobie chorej czy osłabionej wyjść ze stanu aktywacji układu współczulnego (walka/ucieczka) lub zamarcia (układ błędny grzbietowy). Jest to ważne dlatego, że szlaki neuronalne aktywowane, gdy jednostka czuje się bezpiecznie, są tożsame z tymi, które podtrzymują zdrowie, regenerację i rozwój organizmu<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a>.</p>
<p>Budowanie bezpiecznej przestrzeni terapeutycznej w terapii czaszkowo-krzyżowej odbywa się na wielu poziomach. Najbardziej oczywistym i dosłownym jest stworzenie komfortowego miejsca. Chodzi o to, by w pomieszczeniu, w którym prowadzona jest sesja, np. panowała odpowiednia temperatura powietrza oraz by zbyt wiele lub zbyt silne bodźce nie docierały do układu nerwowego terapeuty i klienta. Ważne jest także to, by podczas sesji było klientowi i terapeucie zwyczajnie wygodnie. Dlatego w gabinecie znajdują się koce, poduszki czy podpórki. Tak jak wspomniałam, terapeuta potrzebuje zadbać o wygodę klienta oraz własną. Jest to ważne z tego powodu, że terapeuta, który czuje się komfortowo, wysyła podświadomie sygnały, które dzięki neuronom lustrzanym są odczytywane przez autonomiczny układ nerwowy klienta. Zatem przy rozluźnionym terapeucie klientowi łatwiej poczuć się bezpiecznie. Poza tym, warto pamiętać o tym, że terapeucie, który pracuje w komfortowych dla siebie warunkach, łatwiej prowadzi się sesję.</p>
<p>Bezpieczeństwo buduje się oczywiście także na głębszych poziomach. W celu ułatwienia tego zadania w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej stworzono specjalny protokół postępowania, zwany rytuałami kontaktu. Obejmuje on takie czynności terapeuty jak: otworzenie się na neutralne słuchanie i przyjmowanie tego, co przyniesie sesja, osadzenie się w byciu tu i teraz (dzięki tzw. <em>punktom podporu</em>), wynegocjowanie z klientem komfortowego kontaktu, odwołanie się do dostępnych zasobów własnych i klienta.</p>
<p>W świetle teorii poliwagalnej powyższe działania mają niezmiernie ważny wkład w cały proces terapeutyczny. W terapii czaszkowo-krzyżowej punktem, od którego może zacząć się proces zdrowienia jest osadzenie się terapeuty i klienta w relacji oraz pojawienie się tzw. <em>holistycznej zmiany</em>. W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej jest ona rozumiana jako proces odpuszczenia świadomej kontroli oraz przekierowywania się organizmu klienta ze wzorców inercyjnych na własne zasoby i Oddech Życia. To czas, w którym klient czuje się na tyle bezpiecznie, by móc porzucić świadomą kontrolę nad tym, co wydarzy się podczas sesji.</p>
<p>Niezbędnym elementem budowania bezpiecznej przestrzeni jest dobrej jakości obecność terapeuty. Obecność ta musi być ugruntowana, mocno osadzona w tu i teraz. To właśnie punkty podporu są pomocnym narzędziem do podtrzymywania uważności terapeuty na to, jak przebiega sesja. Pomagają one również rozeznać co dzieje się w danym momencie z klientem oraz w jaki sposób, to oddziałuje na samego terapeutę. Dzięki temu umocowaniu w teraźniejszości, terapeuta może stać się swoistą kotwicą dla klienta. W takich warunkach klient nieświadomie również bardziej osadza się w teraźniejszości, co jest cenne zwłaszcza dla osób zdysocjowanych. Takie zabezpieczenie jest szczególnie istotne także w przypadku, gdy podczas terapii klient przepracowuje traumę. W swoich sesjach ćwiczeniowych wielokrotnie zdarzyło się, że klienci przepracowywali swoje traumy. W takich przypadkach zawsze wyjątkowo troskliwie pilnowałam swoich punktów podporu, by stanowić silne oparcie dla klientów w ich procesach. Sami klienci bywali zaskoczeni tym, że zmierzenie się podczas sesji z jakimś bardzo trudnym dla nich doświadczeniem nie powodowało w nich paniki czy innych typowych dla nich reakcji. Nie podlegali oni retraumatyzacji, ale z pewnym dystansem i w poczuciu bezpieczeństwa rozwiązywali sprawy, które wcześniej były dla nich zbyt trudne do rozwiązania. Uważne bycie tu i teraz jest na tyle istotne dla terapeuty, że umiejętność funkcjonowania w uważności należy pielęgnować także poza gabinetem. Istnieją różne sposoby, w jaki można doskonalić swoją uważność. Osobiście przeszłam ośmiotygodniowy kurs rozwijania uważności, opracowany przez Johna Kabat-Zinna, czyli MBSR – Mindfulness Based Stress Reduction. Dzięki temu kursowi zdecydowanie łatwiej mi skupiać swoją uwagę podczas sesji, co bezpośrednio przekłada się na ich jakość.</p>
<p>Innym, bardzo cennym dla mnie narzędziem, jest uświadomienie sobie przed sesją własnej linii środkowej. Takie zorientowanie się kim jestem, jaka jestem i gdzie jestem, gdzie znajdują się moje granice, jeszcze przed przyłożeniem dłoni do ciała klienta, daje mi poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu dużo łatwiej jest mi towarzyszyć klientowi podczas sesji. Wydaje mi się, że takie wyraźne określenie przez terapeutę granicy między sobą a klientem w relacji terapeutycznej, zapewnia również większy komfort autonomicznemu układowi nerwowemu klienta. Dzięki temu obecność terapeuty nie jest osaczająca i daje możliwość swobodnego wyrażenia się systemowi klienta. Tym samym powstaje większa szansa na aktywację u niego układu zaangażowania społecznego, co z kolei przekłada się na zwiększenie skuteczności procesu odzyskiwania równowagi biodynamicznej.</p>
<p>Kolejnym ważnym aspektem relacji terapeutycznej jest otwartość terapeuty. Rozumiem ją dość szeroko. Z jednej strony chodzi o to, by terapeuta zapewnił klientowi szerokie pole. Podczas biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej często pracuje się z wrażliwymi tematami czy miejscami w ciele klienta. Kluczowe jest zatem, żeby terapeuta swoją uwagą nie przytłoczył autonomicznego układu nerwowego klienta. Praca w szerokim polu percepcji oferuje klientom przestrzeń, w której w bezpieczny sposób mogą skontaktować się ze swoimi zasobami, potrzebnymi do procesu zdrowienia.</p>
<p>Z drugiej strony otwartość terapeuty oznacza dla mnie autentyczną gotowość do przyjęcia klienta takim, jaki on jest w danym momencie. Jest to pewien rodzaj intencji bycia z klientem podczas sesji. Łączy się to dla mnie z postawą neutralności i bezwarunkowej akceptacji. Terapeuta buduje przestrzeń i wspiera klienta w tym, by w swoim tempie przechodził on przez procesy, które wpisują się w jego matrycę zdrowia. Ważnym i niekiedy trudnym wyzwaniem dla terapeuty jest zachowanie neutralności, postawy braku oczekiwań wobec zachodzących i tych niezachodzących podczas sesji procesów. Jest to przejaw szacunku oraz zaufania do drugiego człowieka. Nie mam wątpliwości, że szczera otwartość terapeuty na drugiego człowieka, brak wywierania presji, jest niezbędnym elementem do budowania poczucia bezpieczeństwa klienta podczas terapii czaszkowo-krzyżowej. Tym samym otwartość terapeuty jest postawą wpływającą na skuteczność terapii.</p>
<p>Kolejnym czynnikiem przekładającym się na jakość relacji terapeutycznej podczas biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej są umiejętności komunikacyjne terapeuty. Mimo, iż podczas wielu sesji dominuje cisza, to zachowanie kontaktu werbalnego i pozawerbalnego z klientem jest potrzebne. Podobnie jak w innych relacjach społecznych, nie chodzi wyłącznie o to, co mówimy. Dzięki teorii poliwagalnej wiemy, iż bardzo ważnymi kanałami, z których człowiek czerpie informację o bezpieczeństwie jest mimika twarzy oraz intonacja głosu wyrażająca emocje, czyli <em>prozodia</em>. Taka komunikacja jest możliwa przy aktywnym układzie zaangażowania społecznego terapeuty. Do tego odzwierciedlanie czy zadawanie otwartych pytań klientowi sprawia, że ma on szansę poczuć się zauważonym i wysłuchanym. Wydaje mi się, że jest to doświadczenie niezwykle budujące, zwłaszcza dla osoby, która w życiu codziennym mierzy się z deficytami w tym zakresie.</p>
<p>Następnym cennym czynnikiem budującym bezpieczeństwo podczas biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej jest delikatny oraz pełen szacunku dotyk. Terapeuta nie manipuluje tkankami, nie dociska ich, nie rotuje stawów itp. W zamian bardzo delikatnie przykłada dłonie do ciała pacjenta. Taki rodzaj dotyku może zostać odczytywany przez autonomiczny układ nerwowy jako bezpieczny, nieinwazyjny. Jest to szczególnie istotne dla osób, które cierpią z powodu nadwrażliwości na dotyk. Dzięki delikatnemu dotykowi u pacjenta pobudzane są specjalne mechanoreceptory. Część receptorów śródmiąższowych typu III i IV na powolny i delikatny dotyk reaguje stymulacją wzrostu aktywności przywspółczulnej i wzrostem tonusu nerwu błędnego, co ułatwia uspokojenie emocjonalne. Dodatkowo receptory Ruffiniego, biorące udział w priocepcji, obniżają tonus układu współczulnego w całym ciele oraz wspomagają metabolizm tkankowy. Innymi słowy autonomiczny układ nerwowy odbiera taki dotyk jako bezpieczny, a to umożliwia otwarcie się organizmu na proces zdrowienia. W przypadku wyjątkowo tkliwych, wrażliwych dla klienta miejsc, terapeuta może położyć swoje dłonie w innym miejscu na ciele klienta i m.in. poprzez system powięziowy pracować z uwrażliwionym miejscem. Ponadto dotyk w terapii czaszkowo-krzyżowej nie wymaga rozbierania się klienta, co jest dodatkowym czynnikiem zwiększającym komfort wielu osób. W swoim dotychczasowym doświadczeniu nie miałam okazji pracować z osobami, które miały głęboki problem z dotykiem jako takim. Zdarzyły mi się jednak sesje, w których dotyk w konkretnym miejscu na ciele powodował u klientów pewien dyskomfort. Dzięki temu, że wszystko w ciele jest ze sobą połączone, nie było więc problemu, by przełożyć dłonie w inne miejsce na ciele klienta i stamtąd kontynuować pracę. Klienci, którzy podczas sesji ze mną pierwszy raz mieli kontakt z terapią czaszkowo-krzyżową byli zaskoczeni formą dotyku w niej stosowaną. Zastanawiali się nawet czy terapia bez ugniatania, naciągania itp., czyli typów dotyku znanych z zabiegów fizjoterapeutycznych, może być skuteczna. Dopiero wyjaśnienia jak działa układ nerwowy człowieka i tego, że są różne rodzaje receptorów w ciele uspakajało wątpiących.</p>
<p>Następnym ważnym aspektem pracy, na który zwraca się uwagę podczas terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym są zasoby – zasoby terapeuty oraz klienta. Zasoby są tu rozumiane jako wszystko to, co wspomaga jednostkę w dążeniu do zdrowia i stanu równowagi. Mogą być to elementy fizyczne, psychiczne, środowiskowe czy duchowe<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>. Na początku sesji terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym terapeuta pyta klienta o to czy odnajduje on w swoim ciele takie miejsce, które jest dla niego obecnie komfortowe. Takie pytanie nie tylko ukierunkowuje uwagę klienta na jego ciało, co jest przydatne w osadzeniu się w swoim ciele i w danej chwili. Pomaga ono także uświadomić sobie, że mimo jakiś dolegliwości, jest coś w ciele, co np. nie sprawia bólu, daje pewien komfort, błogość. Dla niektórych osób jest to wręcz przełomowe odkrycie, że niecali są bólem czy chorobą. Jeśli z jakiegokolwiek powodu klient ma trudność w odnalezieniu swoich zasobów wewnętrznych, terapeuta dopytuje o coś zewnętrznego, co sprawia, że klient czuje się dobrze. W swojej dotychczasowej praktyce dość często dopytywałam o czynności, które dana osoba lubi robić albo przedmioty czy osoby, które sprawiają jej jakąś radość. Niezależnie o tego czy klient zidentyfikował zasób wewnątrz siebie, czy na zewnątrz, istotne jest to, by pobył on w odczuciach, które ten zasób w nim wzbudza. Powoduje to reakcję autonomicznego układu nerwowego, który zmienia fizjologicznie ciało, umożliwiając mu rozluźnienie. Odnalezienie zasobów u klienta wspiera więc jego poczucie bezpieczeństwa i ułatwia możliwość aktywowania procesów, potrzebnych w powrocie do równowagi biodynamicznej. Terapeuta wykorzystuje też takie zidentyfikowane zasoby, by podtrzymać poczucie bezpieczeństwa podczas trwania sesji. Zasoby są bowiem przydatne do techniki wahadłowania i spowalniania w sytuacji, gdy zachodzące podczas sesji procesy powodują, np. nadmierny dyskomfort u klienta. Z mojego doświadczenia wynika, że część klientów ma duży problem ze zidentyfikowaniem w sobie lub na zewnątrz czynników, które budują ich dobrostan. Co gorsza u części z tych osób samo pytanie o zasoby, budzi dyskomfort. W takich przypadkach szczególnie cenne są umiejętności komunikacyjne. Natomiast kluczowe jest to, by terapeuta sam określił swoje zasoby przed sesją. Przed każdą sesją terapii czaszkowo-krzyżowej zastanawiam się krótko nad własnymi zasobami. Wierzę, że dzięki temu poprzez koregulację oraz neurocepcję organizm klienta odbierze informacje o bezpieczeństwie i otworzy się na proces terapeutyczny. Do swoich zasobów, podobnie jak do punktów podporu, wracam również podczas trwania sesji. Odniesienie się do własnych zasobów pomaga mi szczególnie w sytuacjach, gdy u klienta zachodzi intensywny proces lub gdy uwalniają się z jego ciała trudne emocje. Zauważyłam, że pomyślenie o moim zasobie w takich sytuacjach, działa kojąco na klientów. Ponadto powoduje pogłębienie relacji terapeutycznej.</p>
<p>Integralnym elementem pracy podczas biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej jest intencja. Przyznam, że długo rozmyślałam i procesowałam w sobie czym ona właściwie jest. Najogólniej rzecz ujmując jest to intencja wspierającego towarzyszenia klientowi podczas jego drogi odnajdywania zdrowia. Natomiast na konkretnych etapach pracy podczas sesji, wyraża się ona w subtelnym zaproszeniu systemu klienta do odwołania się przez niego do dostępnych mu zasobów, by mógł przywołać potrzebną mu w danym procesie przestrzeń czy potencję. To coś w rodzaju przypomnienia klientowi przez terapeutę, że dysponuje odpowiednimi zasobami w sobie, by uruchomić oraz prowadzić procesy wdrażające wrodzoną i właściwą dla niego matrycę zdrowia. Co kluczowe, intencja nie jest związana z jakąkolwiek presją czy nakazem. To subtelne zaproszenie ze strony terapeuty, na które system klienta odpowie tak bądź nie. Dzięki temu intencja terapeuty sprzyja budowaniu poczucia bezpieczeństwa oraz podmiotowości u klienta. To klient jest specjalistą od swojego zdrowia. Dlatego zawsze to on decyduje czy i kiedy uruchomić jakiś proces. Rolą terapeuty jest mu o tym przypomnieć oraz wspierająco towarzyszyć w odnajdywaniu zdrowia, które w każdym człowieku jest przez całe jego życie. Przyznam, że jest to aspekt terapii czaszkowo-krzyżowej, który urzekł mnie od samego początku nauki tej metody pracy. Niewątpliwie jest to też czynnik, który buduje zaufanie w relacji terapeutycznej. Ponadto, co jest szczególnie ważne i piękne jednocześnie, może on długoterminowo wzmacniać zaufanie klienta do samego siebie.</p>
<h2><a name="_Toc168341099"></a>Podsumowanie</h2>
<p>Umiejętności i wiedza techniczna, którą nabywa terapeuta czaszkowo-krzyżowy dotycząca m.in. pracy z płynem mózgowo-rdzeniowym, kośćmi czy innymi tkankami są niezbędnym elementem warsztatu pracy. Jednak równie ważne jest to, by podczas sesji terapii czaszkowo-krzyżowej zbudować autentyczny kontakt z klientem, by terapeuta zapewnił bezpieczną, nieoceniającą przestrzeń dla klienta. Uważam, że teoria poliwagalna dobrze tłumaczy dlaczego jakość relacji terapeutycznej przekłada się na skuteczność terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym.</p>
<p>Teoria poliwagalna dowodzi, że jeżeli człowiek doświadcza bezpieczeństwa, automatycznie wyhamowuje neurologiczne strategie obronne. To zaś jest kluczem do otwarcia się na procesy powrotu do równowagi.</p>
<p>Dlatego dobra relacja między terapeutą czaszkowo-krzyżowym a klientem, podobnie jak w psychoterapii, jest szansą do realizacji przez system klienta swojej wrodzonej matrycy zdrowia. Należy pamiętać o tym, że autonomiczny system nerwowy klienta i terapeuty nieustannie prowadzą ze sobą nieświadomy dialog. Dzięki neurocepcji klient ocenia stopień bezpieczeństwa. A jedynie czując się bezpiecznie będzie w stanie aktywować układ zaangażowania społecznego oraz otworzyć się na procesy zdrowienia.</p>
<p>Ponadto terapeuta czaszkowo-krzyżowy, pracujący w ujęciu biodynamicznym, powinien szukać zdrowia u klienta, a nie choroby czy problemu. Koncentrując się na zasobach klienta, wspiera go w odkrywaniu i wzmacnianiu jego zasobów. Tym samym terapia czaszkowo-krzyżowa wspiera podmiotowość klienta, niekiedy nawet przywraca jego wiarę w siebie, w to, że może stanowić o sobie, mieć wpływ nie tylko na swoje zdrowie, ale też na swoje życie.</p>
<p>Uważam, że nieoceniający, empatyczny, dobrze ugruntowany oraz zorientowany na tu i teraz terapeuta jest w stanie zbudować bezpieczną relację terapeutyczną. Dzięki neurocepcji klient szacuje na ile bezpiecznie się czuje i czy autonomiczny układ nerwowy może pozwolić sobie na zejście z mechanizmów obronnych w postaci walki/ucieczki czy zamarcia. Dodatkowo poprzez koregulację może dostroić się do wyregulowanego układu nerwowego terapeuty.</p>
<p>Relacyjność biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej jest więc niezbędnym elementem wpływającym na jej skuteczność. Z drugiej strony jest ona czynnikiem powodującym, że terapeuta czaszkowo-krzyżowy nie tylko musi pogłębiać wiedzę anatomiczną czy doskonalić swoje umiejętności palpacyjne. Relacyjność ta wymaga od terapeuty, by nieustannie dbał o własne zasoby, otwartą i nieoceniającą postawę oraz uważność. Sama bowiem postawa, z jaką terapeuta przystępuje do sesji czaszkowo-krzyżowej, wpływa na budowaną przez niego relację terapeutyczną. A jakość tej relacji przekłada się na skuteczność terapii.</p>
<p>Justyna Pyzdrowska-Maze</p>
<h2><a name="_Toc168341100"></a>Bibliografia</h2>
<p>Dana D., <em>Teoria poliwagalna w praktyce. Zestaw 50 ćwiczeń</em>, Kraków, 2021.</p>
<p>Geller S.M., Porges S.W., <em>Obecność terapeutyczna – neurofizyczne mechanizmy pośredniczące w poczuciu bezpieczeństwa w relacjach terapeutycznych </em>[w:] <em>Bezpieczeństwo poliwagalne. Przywiązanie, komunikacja, samoregulacja</em>, Porges S.W., Kraków, 2023.</p>
<p>Gilchrist R., <em>Podstawy terapii czaszkowo-krzyżowej. Ujęcie biodynamiczne</em>, Warszawa, 2011.</p>
<p>Kern M., <em>Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia</em>, Warszawa, 2012.</p>
<p>Porges S.W., <em>Bezpieczeństwo poliwagalne. Przywiązanie, komunikacja, samoregulacja</em>, Kraków, 2023.</p>
<p>Porges S.W., <em>Teoria poliwagalna. Przewodnik</em>, Kraków, 2020.</p>
<p>Przyjemska B., <em>Terapia Czaszkowo-krzyżowa. Skuteczne techniki leczenia</em>, Białystok, 2011.</p>
<p>Rosenberg S., <em>Terapeutyczna moc nerwu błędnego. Praca z ciałem oparta na teorii poliwagalnej</em>, Kraków, 2020.</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> B. Przyjemska, <em>Terapia Czaszkowo-krzyżowa. Skuteczne techniki leczenia</em>, Białystok 2011, s. 18-19, M. Kern, <em>Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia</em>, Warszawa 2012, s. xxi.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> R. Gilchrist, <em>Podstawy terapii czaszkowo-krzyżowej. Ujęcie biodynamiczne</em>, Warszawa 2011, s. 27-28.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> Ibidem, s. 30, 36.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> M. Kern, op. cit., s. 41.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> Ibidem, s. 39.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> Ibidem, s. 13-25.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> D. Dana, <em>Teoria poliwagalna w praktyce. Zestaw 50 ćwiczeń</em>, Kraków 2021, s. 36-37.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> Ibidem, s. 35-37.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> S. Rosenberg, <em>Terapeutyczna moc nerwu błędnego. Praca z ciałem oparta na teorii poliwagalnej</em>, Kraków 2020, s. 31.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> Ibidem, s. 69.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> D. Dana, op. cit., s. 36.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> Ibidem, s. 36-37.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> S. Rosenberg, op. cit., s. 69.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> D. Dana, op. cit., s. 37.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> S. Rosenberg, op. cit., s. 88.</p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> Ibidem, s. 68-69.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> S.W. Porges, <em>Bezpieczeństwo poliwagalne. Przywiązanie, komunikacja, samoregulacja</em>, Kraków 2023, s. 20.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> S. W. Porges, <em>Teoria poliwagalna. Przewodnik</em>, Kraków 2020, s. 28.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> D. Dana, op. cit., s. 28-29.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> S.W. Porges, op. cit., 2021, s. 13.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a> S.M. Geller, S.W. Porges, <em>Obecność terapeutyczna – neurofizyczne mechanizmy pośredniczące w poczuciu bezpieczeństwa w relacjach terapeutycznych</em> [w:] <em>Bezpieczeństwo poliwagalne. Przywiązanie, komunikacja, samoregulacja</em>, S.W. Porges ,Kraków 2023, s. 241.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a> S.W. Porges, op. cit., s. 116-117.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a> M. Kern, op. cit., s. 316.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/relacyjny-aspekt-biodynamicznej-terapii-czaszkowo-krzyzowej/">Relacyjny aspekt biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sesje ćwiczebne czy już terapia? Studium przypadku</title>
		<link>https://www.europejskiecentrumterapii.pl/sesje-cwiczebne-czy-juz-terapia-studium-przypadku/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz ECT]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Aug 2024 09:32:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[O cranio]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.europejskiecentrumterapii.pl/?p=5500</guid>

					<description><![CDATA[<p><b>Joanna Kowalewska</b><br />
Sesje ćwiczebne przede wszystkim mają przygotować terapeutę do pracy. Zapraszając klienta do ćwiczeń informujemy go ,że są to tylko ćwiczenia i nie powinien liczyć na efekty terapeutyczne. Klient jest w pełni tego świadomy i my również. Takie podejście daje nam poczucie komfortu. Pomimo tego że robiłyśmy sesje ćwiczebne nie skupiając się na konkretnych problemach klientki jej ciało i tak reagowało w tych miejscach gdzie był największy problem. Z sesji na sesję z coraz większą świadomością wchodzimy w procesy terapeutyczne. Taki sposób szkolenia przeprowadza nas za rękę przez trudny proces zdobywania terapeutycznej świadomości. </p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/sesje-cwiczebne-czy-juz-terapia-studium-przypadku/">Sesje ćwiczebne czy już terapia? Studium przypadku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Osoba to płynny proces, nie stały i statyczny byt; płynąca rzeka zmian, nie blok z solidnego materiału; stale zmieniająca się konstelacja możliwości, a nie ustalona ilości cech.&#8221;</p>
<p><strong>CARL ROGERS</strong></p>
<p>Terapia czaszkowo-krzyżowa w podejściu biodynamicznym jest to terapia , która wykorzystuje wewnętrzne zasoby organizmu do zorganizowania zdrowienia. Twórca tej terapii Dr Sutherland przedstawił tezę, że w każdym organizmie występuje porządkująca siła, która zawiaduje formą i funkcjami ludzkiego ciała i umysłu. Siłę tę nazwał Potencją Oddechu Życia.  Głównym jej celem jest wzmacnianie przejawów zdrowia i utrzymywanie homeostazy wewnątrz ciała. Związane jest to z mechanizmem pierwotnego oddychania który składa się z:</p>
<ol>
<li>wrodzonej fluktuacji płynu mózgowo-rdzeniowego,</li>
<li>Wrodzonej ruchliwości mózgu i rdzenia kręgowego,</li>
<li>Ruchomości mechanizmu wzajemnego napięcia membran czaszkowych,</li>
<li>Stawowej ruchomości kości czaszki</li>
<li>Niezależnej od woli ruchomości kości krzyżowej pomiędzy kośćmi miednicy.</li>
</ol>
<p>Uznanie siły witalnej, zwanej Oddechem Życia, która utrzymuje porządek i równowagę w ciele, jest podstawą koncepcji terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym<a href="#_ftn1" name="_ftnref1"><sup>[1]</sup></a> Rolą terapeuty jest tylko uważnie &#8222;słuchać&#8221; tego co &#8222;mówi &#8221; ciało klienta/pacjenta i towarzyszyć w tej podróży.</p>
<p>Europejskie Centrum Terapii  ECT to Niepubliczna  Placówka Kształcenia Ustawicznego. W ramach ECT prowadzone jest 2-letnie kompleksowe szkolenie: kurs Terapii Czaszkowo – Krzyżowej w ujęciu biodynamicznym (szkoła cranio) , podczas którego, nauka przedstawiana jest od podstaw, a absolwenci są gotowi do podjęcia indywidualnej praktyki i pracy z klientami w gabinecie. <a href="#_ftn2" name="_ftnref2"><sup>[2]</sup></a> W ramach kształcenia, oprócz wiedzy teoretycznej, słuchacze na zajęciach odbywają sesje ćwiczebne na sobie nawzajem , natomiast pomiędzy zjazdami zobowiązani są do wykonania odpowiednich ćwiczeń na osobach chętnych i opisania wybranych zadanych sesji.  Są to sesje na , których należy praktykować konkretne chwyty i &#8222;wsłuchać się&#8221; w ruchy tkanek lub płynów. Rozpoczynając ćwiczenia wiedziałam, że jest to ważne aby nabrać pewności, nauczyć się odpowiednio wsłuchiwać w płyny i tkanki, nie sądziłam jednak, że przyniosą one tak głębokie zmiany dla osób, które uczestniczą w tych sesjach. </p>
<p>Dużym zaskoczeniem było dla mnie również to jak ludzie zaczynali odkrywać swoje ciało, jak skupiali się na odczuciach płynących ze swojego ciała.  Również dużym zaskoczeniem było to co zaczęłam czuć pod moimi dłońmi.  Zaczęły się pojawiać ruchy, wibracje,  brzęczenie było to naprawdę ciekawe.      </p>
<p>Moją przygodę z sesjami ćwiczebnymi chciałabym opisać na przykładzie kobiety, która zgłosiła się na sesje ponieważ w stosunkowo krótkim czasie miała sporo zmian w życiu prywatnym i zawodowym, wiązało się to z silnym stresem i napięciem, życiem na wysokich obrotach, gonitwą i stanem „w pełnej gotowości”.  Dodatkowo miała też inne dolegliwości, których nie brała pod uwagę przychodząc tu bo chciała tylko uspokojenia myśli, emocji i wyciszenia. Pani ta będąc z synem, na terapii CzK, usłyszała  sugestię, że  także  powinna spróbować tej terapii. </p>
<p>Sposób mówienia Pani X był bardzo nerwowy, miała potrzebę mówić dużo i szybko, powtarzając kilka razy jedną kwestię od kilku stron. Jak sama mówiła ,że jeżeli jest milczenie to znaczy ,że oczekuje się od niej, że musi coś powiedzieć. Jej postawa przypominała mi &#8222;zestresowaną uczennicę w trakcie wyrwania do odpowiedzi&#8221;. Bardzo analizowała zachowanie swojego dziecka, przejmując się bardzo i jeżeli coś było nie tak od razu brała to do siebie, mając silne poczucie winy i oczekiwania względem siebie, że można coś zrobić lepiej a ona nie była wystarczająco dobra. O niektórych dolegliwościach dowiedziałam się w trakcie wywiadu, o innych po sesjach kiedy mówiła mi ,że coś było i ku zaskoczeniu jej i moim wtedy również, zniknęło.</p>
<p>Na przykładzie Pani X i kilku sesji  ćwiczebnych chciałabym pokazać jak &#8222;mądre &#8221; jest nasze ciało, oraz jak potrzebne są te sesje aby terapeuta TCK nauczył się radzić sobie w różnych sytuacjach i rozpoznawać też różne zachowania pacjenta/klienta. Jak ważne jest być obecnym i pozwolić zaistnieć zdrowiu, które jest w każdej żywej istocie.</p>
<h2>Rozdział 1. Efekt uboczny pierwszy</h2>
<p>&#8222;Żadna droga w moim życiu nie była tak długa jak ta, która miała mnie zaprowadzić do mnie samej.&#8221;</p>
<p><strong>ALICE MILLER</strong></p>
<p><strong>Pierwsze ćwiczenie</strong> z jakim się zetknęłam to było ustanowienie punktów podporu, negocjowanie kontaktu odnajdywanie miejsca ciszy (neutralności) w sobie  i ustalenie szerszego pola percepcji w czasie sesji palpacyjnej.</p>
<p>Punkty podporu to  punkty , które mają dać stabilność terapeucie z jednoczesnym zachowaniem możliwości ruchu. Główny punkt podporu biegnie z góry do dołu , przez linię środkową ciała i daje nam stabilność i uziemienie, drugi odchodzi od czaszki na wysokości połączenia klinowo-potylicznego pod katem 45 stopni do tyłu i dołu, i on ma nam dać swobodę w przechodzeniu od widzenia szczegółowego do perspektywicznego. Odpowiedni kontakt w terapii również jest bardzo istotny aby nie przekraczać przestrzeni osobistej klienta/pacjenta i również umieć trzymać własny dystans w relacjach. Zarówno punkty podporu jak i negocjowanie kontaktu pomagają w odnalezieniu neutralności. Neutralność to dostęp zarówno do tego co wewnątrz jak i do tego co na zewnątrz.<a href="#_ftn3" name="_ftnref3"><sup>[3]</sup></a></p>
<p>Dla terapeuty, który pracuje z ciałem bardzo ważne jest prawidłowe wyczuwanie i odczuwanie jego klienta, a więc palpacja i percepcja. Żeby doświadczyć tego stanu musimy  nauczyć się osiągać stan neutralności i pełnej obecności tu i teraz. Nie jest to łatwe, ponieważ w naszej głowie nieustannie krążą różne myśli, mamy tendencję do analizowania różnych informacji, które otrzymujemy od  naszego pacjenta. Zamiast nasłuchiwać tego co powie ciało, cały czas chce się włączyć myślenie przyczynowo-skutkowe.</p>
<p>Ustalanie szerszego pola percepcji. Kiedy coś nas mocno zainteresuje mamy tendencję do mocnego skupiania się na tej rzeczy zatracając ogląd w perspektywę. W terapii czaszkowo-krzyżowej bardzo ważne jest żeby posiąść umiejętność i łatwość przechodzenia od szczegółu do ogółu i jednocześnie widzieć problem w odniesieniu do całego ciała.</p>
<p>Punkty podporu ustalamy zanim jeszcze przystąpimy do terapii, następnie negocjujemy kontakt z naszym klientem/pacjentem. Pytamy czy jesteśmy w odpowiedniej odległości od niego, czy nasz dotyk ma odpowiednią siłę. Jak dana osoba się z tym wszystkim czuje. Kiedy ustalałam punkty podporu zauważyłam , ze zmienia się moja uważność. Spowalnia mój oddech, a zmysły zwłaszcza dotyku staje się bardziej wyczulony. Moje ciało bardziej nastawione jest na „czucie „ pacjenta. Uświadomiłam  sobie różnice pomiędzy spostrzegawczością a ważnością. Spostrzegawczość zauważa wszelkie niuanse w ruchu pacjenta jest bardziej nastawiona na odbiór kinetyczności osoby , uważność na odbiór bodźców płynących z jego ciała.  U klientki również zauważyłam zwolnienie oddechu, wyciszenie, nawet kilkukrotne przymknięcie oczu, chociaż Pani miała bardzo dużo kontroli w sobie. Po tym ćwiczeniu  Pani X  powiedziała, że w pewnym momencie kiedy jeszcze jej nie dotykałam , tylko byłam obok poczuła głęboki spokój i zaufanie do tego co za chwilę będzie siedziało. Położyłam ręce na jaj ramiona i zaczęłam skupiać sie na linii środkowej ciała i przechodzić ważnością na całe ciało, i jeszcze szerzej.  Odczucia Pani X były takie, że raz czuła się malutka a za chwilę się rozszerzała. Było to dla niej bardzo ciekawe . Jej oczekiwanie i zaciekawienie było na tyle duże, że z wielką ochotą wyraziła zgodę na powtórne przyjście na sesję ćwiczebną.</p>
<p><strong>Ćwiczenie 2.</strong> Odczuwanie podłużnej fluktuacji płynu przy kości krzyżowej.</p>
<p>Podłużna fluktuacja jest to falowy ruch płynu mózgowo &#8211; rdzeniowego (PMR) odbywa się ona ruchem cyklicznym wzdłuż ciała. Wyróżniamy w niej fazę wdechu i wydechu. Podczas wdechu ciało skraca się i rozszerza podczas wydechu zwęża i wydłuża. <a href="#_ftn4" name="_ftnref4"><sup>[4]</sup></a></p>
<p>Tą sesję ćwiczebną rozpoczęłyśmy również od ustalenia punktów podporu, znalezienia zasobów i ustalenia pola relacji. Następnie ułożyłam dłoń pod kością krzyżową i rozpoczęłam nasłuchiwanie. Czułam ruchy opadania i unoszenia, najpierw wolniejsze później coraz mocniejsze i coraz płynniejsze. Rytm pomiędzy unoszeniem i opadaniem był co raz dłuższy, ale w tych ruchach była wyraźnie wyczuwalne asymetria , prawa strona pracowała zdecydowanie mocniej. Lewa właściwie w ogóle się nie poruszała, kilka razy było odczuwalne lekkie drganie jakby &#8222;trzepot skrzydeł motyla&#8221;.  Włączyło się silna praca jelit. Burczenie i przelewanie w jelitach. Po zakończeniu sesji klientka odczuwała zdecydowane zimno w miejscu gdzie wcześniej była przyłożona moja dłoń. ale wymieniając uwagi stwierdziła że generalnie jeżeli coś ją boli to zdecydowanie częściej po lewej stronie, po tej stronie również boli ją biodro.</p>
<p>Kiedy przyszła po dwóch tygodniach na kolejną sesję zapytała, czy to możliwe, że to co robimy ma wpływ na jelita, bo od 10 lat cierpi na zespół jelita drażliwego a od ostatniej sesji stan jej jelit wyraźnie się poprawił. Przypomniałam jej ,że podczas sesji faktycznie te jelita mocno pracowały i niech dalej obserwuje co się będzie działo. Czyżby efekt uboczny pracy z kością krzyżową?</p>
<h2>Rozdział 2 Efekt uboczny i świadome działanie</h2>
<p><strong>Ćwiczenie 3.</strong> Kolejne ciekawe doświadczenie było podczas nasłuchiwania wzajemnych napięć oponowych w chwycie sklepieniowym lub z dłońmi na kości czołowej i potylicznej.</p>
<p>Układ oponowy obejmuje wewnętrzne fałdy opony twardej w czaszce: sierp mózgu, sierp móżdżku i namiot móżdżku oraz połączoną z nimi rurę opony twardej. Jest to ciągła błona, która utrzymuje jednolite napięcie i stanowi ona jedność w sensie struktury i funkcji. <a href="#_ftn5" name="_ftnref5"><sup>[5]</sup></a> Podczas fazy wdechu sierp mózgu  przesuwa się do przodu, sierp mózgu i móżdżku skraca w wymiarze przednio-tylnym, namiot móżdżku przesuwa się w przód i ulega spłaszczeniu i rozszerzeniu, opona twarda przemieszcza się do góry. <a href="#_ftn6" name="_ftnref6"><sup>[6]</sup></a></p>
<p>Sesję rozpoczęłam od przyjęcia punktów podporu następnie poprosiłam Panią X o znalezienie jej zasobów, ustaliliśmy odległość, a następnie w chwycie za ramiona poczekałam na wspólne osadzenie się pola relacji. Nasze oddechy wyrównały się.  Najpierw poczułam pociąganie w kierunku kończyn dolnych ,następnie miałam wrażenie że te kończyny falują, zrobiły się miękkie.  Przeszłam na chwyt sklepieniowy i po chwili czułam namiot móżdżku się rozszerza.  W tym ułożeniu rąk ruchy sierpa mózgu czułam słabiej. Przez ciało mojej klientki przechodziło mnóstwo wyładowań.  Zaczęłam przesuwać swoje pole uwagi z centrum i poszerzać je na boki wtedy zaczęły się zmieniać moje odczucia. Kiedy byłam w centrum wyraźnie czułam ruch do góry i mocniejszą pracę sierpa mózgu , kiedy poszerzałam pole uwagi bardziej był wyczuwalny ruch namiotu móżdżku. Sesję zakończyłam pozycji bocznej, jedna ręka na kości krzyżowej druga na potylicy i tutaj bardzo wyczuwalne były rytmiczne ruchy raz ruch kości krzyżowej raz na potylicy ruch przemieszczał się rytmicznie. Po sesji klientka powiedziała, że miała problem żeby się wyciszyć, dopiero jak położyłam ręce na jej głowie to poczuła się jak niemowle i zrobiło jej się błogo i spokojnie. Pani X przez kolejne dwa dni po sesji czuła się obolała jak po ciężkim treningu a potem ból odpuścił i poczuła lekkość w ciele. Przestała skarżyć się na ból kręgosłupa i zauważyła u siebie więcej pozytywizmu i lepsze radzenie sobie w trudnych sytuacjach.</p>
<p><strong>Ćwiczenie 4.</strong> Kolejnym ćwiczeniem, na które chciałabym zwrócić uwagę to sesja otwarta podczas której użyjesz umiejętności werbalnych. Podczas sesji mogą się zadziać nieprzewidziane sytuacje. Otwierają się różne kanały zarówno te emocjonalne jak i może pojawić się ból. Terapeuta musi umieć poradzić sobie w takich sytuacjach sprawdzić swojego klienta do obecności tu i teraz i również sam musi być opanowany żeby dać mu poczucie bezpieczeństwa. W terapii czaszkowo-krzyżowej mamy różne  narzędzia żeby sobie z tym radzić. Jednym z nich są zasoby wewnętrzne i zewnętrzne pacjenta oraz terapeuty. Zasoby wewnętrzne to miejsce w ciele w którym czujemy komfort, jest ono dla nas przyjemne, natomiast zasoby zewnętrzne to, miejsce, sytuacja, ludzie które wywołują u nas pozytywne skojarzenia. Innym narzędziem jest tak zwane WOSI. WOSI to skrót od angielskich słów Weight -WAGA,  Outline &#8211; OBRYS, Inside &#8211; WNĘTRZE, Skin &#8211; SKÓRA. Według tego schematu zadajemy pytania klientowi ,aby zwrócić jego uwagę na jego ciało i odczucia z niego płynące np.  jak czujesz ciężar swojego ciała? Czy kontur twojego ciała jest taki sam przy zamkniętych i otwartych oczach? Czy wnętrze twojego ciała jest pełne, czy też są jakieś fragmenty, które wydają się trudne w kontakcie?czy czujesz, że twoja skóra jest wyraźną granicą między wnętrzem a zewnętrzem? Pani X miała duży problem ,żeby się wyciszać podczas sesji, miała dużą potrzebę mówienia. Ta sesja pomogła jej wyciszyć się.</p>
<p>Sesję rozpoczęłam od ustalenia pkt. podporu następnie poprosiłam klientkę  o znalezienie zasobów, ustaliliśmy odległość a następnie w chwycie za stopy, poczekałam na wspólne osadzenie się pola relacji. Odczekałam jeszcze chwilę na lepsze osadzenie się następnie zmieniłam chwyt za ramiona. Oczekiwałam ruchu podczas wdechu i wydechu, rytmicznego rozszerzania się i zwężania. Pojawiły się po kilku chwilach ale były nieregularne. Mocniejszy był ruch wdechu niż wydechu. Jednocześnie pojawiło się uczucie dyskomfortu w prawym barku i bardzo dużo wyładowań. Pod prawą dłonią pojawił się powolny kolisty ruch gęstego ciasta.  Poprosiłam pacjentkę żeby przeszła do swojego zasobu i chwilę w nim pobyła, porozmawiałyśmy o jej zasobie ale wyładowań było dużo i dyskomfort w barku nie mijał, wtedy poprosiłam o skupienie się na swoim ciele na jego wadze, jak przylega do stołu, ale jednocześnie poinformowałam, że jeżeli dyskomfort będzie się utrzymywał i będzie nieznośny żeby dała znać. Ułożyłam ręce jedna nad drugą &#8221; na kanapkę&#8221; obejmując staw barkowy. Pacjentka w tym czasie opowiadała mi o odczuciach ze swojego ciała odnośnie wagi, obrysu zastosowałam całe WOSI. Dyskomfort nie zwiększał się, tylko zmniejszał. Poczułam większy luz w stawie i &#8222;gęste ciasto zmieniło się w luźniejsze&#8221; , poczułam bardziej wyrównaną  pracę oraz równiejszy wdech i wydech. Sesje zamknęłam w leżeniu na boku czekając na spokojne wdechy wydechy w szerokim polu percepcji. Po kilku wdechach i wydechach wróciłam do linii środkowej ciała i zakończyłam sesję.</p>
<p>Po sesji Pani X powiedziała ,że to ćwiczenie dało jej niesamowity kontakt z własnym ciałem, że poczuła jego siłę i moc z niego płynącą i jednocześnie pozwoliło w pełni odczytywać sygnały z niego płynące. Po kilku dniach powiedziała, że nie wie czy to efekt sesji, ale pierwszy raz spróbowała paprykę i czosnek , których wcześniej w ogóle nie jadała a ich zapach wręcz jej przeszkadzał. Z efektów zamierzonych ustał ból w barku i myjąc okna nie musiała robić przerw.</p>
<h2>Rozdział 3  Ciało wie lepiej/ stan świadomości rośnie</h2>
<p><strong>Ćwiczenie 5</strong> Kolejne ćwiczenie było już ukierunkowane na konkretne dolegliwości: Praca z bólem &#8211; w kręgosłupie lub w dowolnym miejscu na ciele.</p>
<p>Na tej sesji u Pani X zajęłyśmy się bólem biodra, które dawało o sobie znać po dłuższym chodzeniu oraz po wchodzeniu po schodach.</p>
<p>Sesję rozpoczęłyśmy od chwytu za kończyny dolne, ustaliłyśmy zasoby i tam poczekałam na holistyczną zmianę.  Zaczęłam nasłuchiwać.  Ewidentnie ciągnęło mnie do lewego biodra, dlatego przeniosłam  tam moją uwagę. Najpierw zastosowałam chwyt na kanapkę. Tkanki w biodrze  poruszały się z lekkim oporem, nie było tam sprężystości i jakości ruchu.  Z wywiadu dowiedziałam się, że od czasu do czasu panią pobolewa to biodro, zwłaszcza gdy chodzi po schodach. Poprosiłam o więcej swobody i poczekałam aż zmieni się  jakość ruchu.  Po chwili zrobiło się więcej miejsca, ale tkanki jeszcze wykazywały pewną gumowatość. Postanowiłam zmienić chwyt. Położyłam jedną rękę na kręgosłupie lędźwiowym a drugą na kończynie dolnej poniżej bolącego stawu biodrowego i słuchałam co tutaj się dzieje.  Początkowo ruch odbywał się w szybkim tempie pomiędzy moimi dłońmi,  ale zaczął stopniowo zwalniać i przybierać ruchy bardziej koliste.  Doszło do zatrzymania ruchu nastąpiło zaciszenie , a następnie pojawił się ruch od ręki która była na kręgosłupie do ręki na udzie taki jak jakby płynąca strużka wody.  Byłam jeszcze chwilę w tym chwycie,  po czym zakończyłam sesję na ramionach.  Zamknęłam cały system poprosiłam o spokój i zamknięcie. Po tej sesji ból biodra wyraźnie się zmniejszył.</p>
<p><strong>Ćwiczenie 6. </strong> Sesja słuchania 3 przepon poprzecznych: wlotu klatki piersiowej, przepony oddechowej i dna miednicy- oraz pracę terapeutyczną z jedną z tych przepon</p>
<p>Praktykę rozpoczęliśmy od chwytu za nogi.  W tym miejscu poczekałam na holistyczną zmianę i rozpoczęłam główne zadanie: słuchanie trzech przepon.  Najpierw przepony miednicy. Jedną rękę ułożyłam na podbrzuszu krawędzią dłoni w okolicy spojenia łonowego drugą rękę włożyłam pod kość krzyżową. Tam nie czułam żadnego ruchu.  Miałam wrażenie ,że pomiędzy moimi rękami jest drewniany klocek. Kiedy zapytałam klientkę o odczucia powiedziała, że ma wrażenie jakby tam nic nie było, jakby w miejscu jej podbrzusza była dziura. Przeniosłam ręce na przeponę oddechową. Kciuk i palec środkowy spoczywał na łukach żebrowych natomiast palec wskazujący na wyrostku mieczykowatym mostka, Druga ręka  obejmowała kręgosłup w okolicy dolnych kręgów piersiowych.  Pozostałam w tym miejscu około 5/ 7 min wsłuchując się w ruch powięzi.  Były drobne inercje,  ale pozostając z klientką w kontakcie, pytając o jej odczucia, nie przykuło to specjalnie mojej uwagi, ona również w tym miejscu czuła neutralność.  Następnie przeszłam na  górny otwór klatki piersiowej. Jedną dłoń ułożyłam w okolicy mostka pod obojczykami, bardziej dotykając kciukiem i palcem wskazującym tej okolicy, natomiast drugą dłoń i ułożyłam w okolicy kręgów dolnych szyjnych i górnych piersiowych. Tu klientka zaczął zgłaszać lekki dyskomfort  jakby brakowało jej powietrza, więc  wycofałam się trochę, zmieniłam odległość i odczuwanie się zmieniło na bardziej komfortowe. Postanowiłam wrócić do przepony miednicy. Ponownie ułożyłam ręce i zaprosiłam więcej przestrzeni i miękkości. Pojawiło się kilka wyładowań i delikatne przelewanie w jelitach. Pomiędzy moimi rekami zmieniło się odczucie z drewnianego na   ciągnącą się guma do żucia. Zaczęły pojawiać się wzdrygnięcia.  Nie były one odczuwalne jako coś nieprzyjemnego, ale pojawiały. Poprowadziłam panią w WOSI  żeby nie skupiała się nadmiernie nad tym co się dzieje. Pozostałam  w tej okolicy przez jakiś czas, aż do zmiany odczuwalnej jakości ruchu w tkankach.  Pojawiło się więcej luzu i miękkości. Pani zaczęła odczuwać swoje podbrzusze jak zalewająca fala przyjemnego ciepła. Sesje zakończyliśmy chwytem za ramiona. Efektem który Pani powiązała z tą sesją była zmiana w menstruacji. Do tej pory miesiączki były bardzo bolesne, wyłączające ją z funkcjonowania. Od tamtej pory są mniej bolesne i nie przeszkadzają w funkcjonowaniu.</p>
<p><strong>Ćwiczenie 7.</strong> &#8222;podróż rybki&#8221; i praca z układem komorowym &#8211;  To ćwiczenie polegało na przejściu naszą intencją przez cały układ komorowy jednocześnie zapraszając potencję i światło.</p>
<p>Układ komorowy mózgu to jamy które znajdują się wewnątrz mózgu i są pozostałością cewy nerwowej.  Składa się z komór bocznych, komory trzeciej , wodociągu mózgu i komory czwartej. Przestrzenie te są wypełnione krążącym w nich płynem mózgowo-rdzeniowym, który się tam tworzy i z tamtąd jest rozprowadzany do przestrzeni podpajęczynówkowej. Układ ten odgrywa ważną rolę w rozwoju mózgu, jak i normalnej fizjologii mózgu w czasie życia osobniczego. Kształtując wnętrza mózgu, wspomaga tworzenie się nowych komórek nerwowych. Dodatkowo układ komorowy dostarcza substancje odżywcze do komórek nerwowych oraz usuwa zbędne metabolity.<a href="#_ftn7" name="_ftnref7"><sup>[7]</sup></a> Przechodząc przez środek mózgowia, ściany komór mają kontakt z wieloma bardzo ważnymi strukturami: Wzgórze, przysadka mózgowa, szyszynka, jadra nerwów czaszkowych. To w układzie komorowym według koncepcji terapii czaszkowo-krzyżowej drzemie potencja potrzebna do procesu samoleczenia. <a href="#_ftn8" name="_ftnref8"><sup>[8]</sup></a></p>
<p>Tą sesję rozpoczęłyśmy od chwytu za ramiona.  Po osadzeniu, ustaleniu zasobów, wynegocjowaniu kontaktu oczekiwałam  na holistyczną zmianę.  Po osiągnięciu holistycznej zmiany zmieniłam chwyt na podpotyliczny skierowałam uwagę na linię środka a następnie tuż nad otwór wielki na zbiornik płynu mózgowo rdzeniowego i zaprosiłam tam światełko. Przez otwór Meninge ( otwór łączący komorę czwartą z   przeszłam do komory czwartej zaczęłam się tam rozglądać. Przestrzeń była jasna i wyraźna. Tylna ściana była różowa a przednia jasna i lśniąca. Dalej przeprowadziłam światełko przez ciasny kanał (wodociąg mózgu) , który wyglądał jak ciemna tuba do kolejnej trzeciej komory mózgu. Najpierw przyjrzeliśmy się szyszynce od której światło załamywało się i błyszczało jak od kryształu, dalej światełko podążało do góry i rozświetliło tryskające fontanny ze splotów naczyniówkowych. Obserwowałam też rozbłyski przemieszczające się wzdłuż nerwu wzrokowego. Kiedy zbliżyliśmy się do przedniej ściany 3 komory blisko blaszki krańcowej miejsce nerwu wzrokowego, dalej podążaliśmy w kierunku podwzgórza , przy bocznych ścianach zbliżyliśmy się do wzgórza. W całej komorze panował spokój, a klientka mówiła ,że czuje się jakby pływała w przepięknym lazurowym oceanie. Dalej podążaliśmy za naszym światełkiem przez kanalik Monro do lewej komory bocznej.  Tam światełko poruszało się bez problemów było dużo przestrzeni dużo jasności. Oświetliliśmy wszystkie rogi , było jasno i przestrzennie, światło było klarowne jak czyste reflektory. Przeniosłam się do prawej komory bocznej, ruch światła był jakby z lekkim oporem jakby ruch odbywał się w takim gęstym płynie, światło było zamglone  Klientka zrobiła się trochę niespokojna, wysłałam intencję o więcej jasności, więcej przestrzeni i klarowności. Musiałam odwołać się do zasobów i wyjść do lewej komory bocznej i dalej do komory 3 , ale nie było tam już tak spokojnie jak poprzednio. Poprosiłam o spokój i przestrzeń, poczekałam tam aż system się wyciszy i uspokoi. W tym miejscu zostawiłam światło i przeszłam do chwytu za stopy. Sesję zakończyłyśmy chwytem za stopy była to dla mnie trudna sesja ja czułam lekki dyskomfort. Klientka powiedziała, że w pewnym momencie odczuła kłujący ból w głowie po prawej stronie i jak było jej wcześniej błogo, tak momentalnie poczuła niepokój i WOSI ją wyciszyło, ale to juz nie był stan błogości tylko neutralny, ale była zrelaksowana, uśmiechnięta i przeciągnęła się na koniec.  Natomiast wcześniej kiedy czuła się w przepięknym lazurowym oceanie a ja byłam wtedy w komorze 3 powiedziała ,że na pstryknięcie z wielkiego chaosu w głowie jej myśli się uporządkowały i nastąpiła jasność. Była przed trudną rozmową ze swoim szefem i stwierdziła, że teraz jest gotowa odbyć tą rozmowę i z tego co wiem odbyła się po jej myśli.</p>
<p><strong>Ćwiczenie 8.</strong> Kolejne nasze spotkanie było w pełni świadome oczekiwań z jej strony i doskonale się zgrało z moim ćwiczeniem. Praca z polem brzusznym i jednym konkretnym narządem jamy brzusznej. Pani X wróciła z wakacji z innej strefy żywieniowej i trochę odezwały się jej problemy jelitowe. Czuła ciężkość w brzuchu i dyskomfort podczas jedzenia. Miała więc oczekiwania żeby &#8222;coś zrobić&#8221; z jej brzuchem. Ja miałam do przećwiczenia słuchanie jelit, żołądka i wątroby i pracę z jenym z tych narządów. Pasowało więc doskonale.  Sesję rozpoczęłyśmy od chwytu z stopy. Ustaliłyśmy kontakt, zasoby i poczekałam na holistyczną zmianę. Następnie położyłam dłonie na brzuchu po obu stronach pępka słuchając ruchów jelita cienkiego. Ruch odbywał się tam spokojnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara rozszerzał się, w drugą stronę zwężał. Włączyło się lekkie burczenie w brzuchu i delikatna błogość. Przeniosłam uwagę na okrężnicę, najpierw na wstępującą, poprzeczną i potem zstępującą. W każdym przypadku pod ręką czułam spokojny perystaltyczny ruch nie przykuwający mojej uwagi poza ciekawością. U Pani było słychać przyjemne burczenie i przelewanie się w brzuchu, oddech był spokojny a Pani lekko przysypiała. Następnie przełożyłam ręce na żołądek. Jedna ręka leżała z góry na żołądku na dolnych żebrach a druga od strony pleców. Tu początkowo była twardość i brak ruchu ale po chwili wszystko zaczęło spokojnie oddychać, pojawiła się  miękkość i swobodne ruchy dośrodkowo do dołu i dobocznie do góry. Ponownie z ciekawością pozostałam tam chwilę. Następnie przeniosłam dłonie i uwagę na wątrobę. Wzmogło się burczenie i przelewanie w jelitach. Początkowo był bezruch więc cierpliwie zapraszałam przestrzeń i ruch. W pewnym momencie w okolicy woreczka żółciowego poczułyśmy w jednym momencie pstryknięcie jak wystrzał z korka od butelki i pojawił się ruch. Pani X powiedziała : &#8222;o to to! Jak mi lekko teraz.&#8221;</p>
<p>Zakończyłyśmy sesję w leżeniu na boku.</p>
<p>Nasza wspólna droga przez sesje ćwiczebne dobiega końca. Ja przez te sesje stałam się bardziej świadomym terapeutą i jestem wdzięczna, że towarzyszyła mi od początku mojej szkolnej drogi. Dzięki temu mogłam obserwować zmiany jakie zachodzą w klientce, jak zmienia się jej świadomość, postawa, sposób reagowania na trudne sytuacje i postawa ciała. Holistyczna zmiana &#8211; to oddaje w pełni zmiany jakie w niej zaszły na każdym poziomie.</p>
<h2>Wnioski:</h2>
<p><strong>Natura leczy, lekarz sprawuje opiekę. </strong></p>
<p><strong>Paracelsus</strong></p>
<p>Sesje ćwiczebne przede wszystkim mają przygotować terapeutę do pracy. Zapraszając klienta do ćwiczeń informujemy go ,że są to tylko ćwiczenia i nie powinien liczyć na efekty terapeutyczne. Klient jest w pełni tego świadomy i my również. Takie podejście daje nam poczucie komfortu. Pomimo tego że robiłyśmy sesje ćwiczebne nie skupiając się na konkretnych problemach klientki jej ciało i tak reagowało w tych miejscach gdzie był największy problem. Z sesji na sesję z coraz większą świadomością wchodzimy w procesy terapeutyczne. Taki sposób szkolenia przeprowadza nas za rękę przez trudny proces zdobywania terapeutycznej świadomości. Sesje ćwiczebne są bardzo ważne. Dają one poczucie pewności przyszłemu terapeucie. Kończąc szkolenie czuję się w pełni przygotowana do prowadzenia terapii. W trakcie szkolenia miałam okazję przedyskutować różne sytuacje, które działy się podczas spotkań na sesjach ćwiczebnych.</p>
<p>Pokazuje to też jak mądre jest nasze ciało. Dając mu odpowiednie wsparcie, ono samo wybiera sobie obszary , które chce &#8222;uleczyć&#8221;. Widać to na przykładzie mojej klientki, że pomimo tego, że  zgodziła się na sesje ćwiczebne aby uspokoić myśli, emocje, znaleźć trochę wyciszenia, jej ciało poprowadziło nas w obszary, których się nie spodziewała. Zadałam jej pytanie : Jakie zmiany obserwowała pani u siebie w trakcie, po terapii i między sesjami ? Na które odpowiedziała &#8222;Same pozytywne zmiany. W trakcie terapii rozluźnienie mięśni (bardzo przyjemne uczucie), wyciszenie, poprawa nastroju, rozluźnienie jelit (przyjemne burczenie w brzuchu). Między sesjami: ustał ból biodra i głowy, borykam się z jelitem drażliwym, z czym nie mogłam sobie poradzić od ponad 10 lat, te sesje powodują, że dolegliwości minęły, komfort fizyczny i psychiczny znacznie mi się polepszył, powieka mi przestała drżeć, coraz częściej potrafię zapanować na nerwami, lepiej radzę sobie ze stresem.&#8221;  Na pytanie dlaczego chce pani kontynuować tą terapię.</p>
<p>Bardzo pomaga mi ustabilizować myśli, emocje, zdecydowanie lepiej czuję się fizycznie. Mam znacznie lepszy nastrój.  W końcu przestało boleć mnie biodro i nie mam problemów jelitowych.</p>
<p>Zmiany jakie ja zauważyłam w jej zachowaniu W rozmowie dużo luźniejsza postawa. Już nie przypomina zestresowanej uczennicy podczas odpowiedzi, postawa jest swobodna i pełna luzu. Na sesjach potrafi się wyciszać a nawet zasnąć i przeciągać się po zakończeniu sesji 🙂</p>
<p>Pokazuje to też mi, jako terapeucie, że wystarczy być tylko dobrym słuchaczem i towarzyszem podróży, a siły zdrowia drzemiące w naszym organizmie znajdą prawidłową drogę.</p>
<h3>Joanna Kowalewska</h3>
<p>Literatura:</p>
<ol>
<li>Kern Michael &#8222;Mądrość ciała czaszkowo &#8211; krzyżowe podejście do istoty zdrowia&#8221;; Virgo 2005</li>
<li>Europejskie Centrum Terapii &#8222;Podręcznik Kurs terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym&#8221; seminarium 1-10</li>
<li>https:// <a href="http://www.europejskiecentrumterapii.pl">europejskiecentrumterapii.pl</a></li>
<li>Gilchrist Roger &#8221; Podstawy terapii czaszkowo-krzyżowej&#8221; Virgo 2011</li>
<li>Prometeusz &#8221; Atlas anatomii człowieka&#8221; t I-III ; MedFarm Wrocław</li>
<li>Bochenek &#8221; Anatomia człowieka&#8221; t.IV</li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1"><sup>[1]</sup></a> Kern Michael &#8222;Mądrość ciała czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia (8-11); Vigo 2005</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2"><sup>[2]</sup></a>https:// www.europejskiecentrumterapii.pl/o-nas/</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3"><sup>[3]</sup></a> Podręcznik kurs terapii czaszkowo-krzyżowej Seminarium1 ; Europejskie Centrum Terapii</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4"><sup>[4]</sup></a> Kern Michael; Mądrość ciała czaszkowo-krzyżowe  podejście do istoty zdrowia(44) ; Vigo 2005</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5"><sup>[5]</sup></a> Podręcznik Kurs terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym seminarium 2 Europejskie Centrum Terapii</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6"><sup>[6]</sup></a> Mądrość ciała ; Michael Kern ; Vigo 2005</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7"><sup>[7]</sup></a> Bochenek &#8222;Anatomia człowieka&#8221; t.v</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8"><sup>[8]</sup></a> Kern Michael &#8222;Mądrość ciała&#8221; Virgo 2005</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl/sesje-cwiczebne-czy-juz-terapia-studium-przypadku/">Sesje ćwiczebne czy już terapia? Studium przypadku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.europejskiecentrumterapii.pl">Europejskie Centrum Terapii</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
